Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. No to się zdecyduj - szpital, sytuacja losowa czy "czasem nie ma Cię w domu". Bo jest różnica.
  2. [quote name='Beatrx']ale tu nie o to chodzi. po prostu śmieszne jest to, ze osoba, która nie ma kontroli nad swoim psem zarzuca innym ten sam brak kontroli. jak wiem, że ja się nie zachowuje w porządku to nie mam pretensji do kogoś, kto również nie jest w porządku. trzeba zacząć od siebie.[/QUOTE] Biorąc pod uwagę kolejność wypowiedzi, to jednak Rinuś wyskoczył jak filip z konopi z argumentem o mixie dobermana. Owszem - przyganiał kocioł garnkowi.
  3. Chyba trochę Was poniosło. Można się zżymać, że szczeniak yorka jest podbiegaczem, bo się ma takie albo inne problemy z własnym psem, ale bez przesady - jest jednak różnica między szczylkiem yorczka, którego od biedy każdy może wziąć za fraki i podnieść do góry a mixem dobermana, którego nie jest w stanie - w razie czego - utrzymać dorosła kobieta. Krew mnie zalewa, jak widzę te wszystkie starsze panie z amstafami, bo wnusio akurat odsypia imprezę albo wyjechał do Anglii za chlebem.
  4. To u nas jest jakieś schizofreniczne rozdwojenie jaźni, bo jak lata batman, to w kopercie, a jak pomocnik batmana z opłatkami, to trzeba wpisać do rubryczki z numerem mieszkania kwotę, którą się za te opłatki daje i się podpisać :D Albo nie ufają pomocnikowi, albo to właśnie taka socjotechnika, bo jak ktoś w swojej rubryczce podniesie poprzeczkę, to potem sąsiedzi chcą dorównać albo przeskoczyć :D
  5. Wczoraj miałam sytuację trochę "od drugiej strony". Mnie nie przeszkadzają luzem puszczone psy o ile nas nieproszone i nieznane nie zaczepiają - i idziemy sobie wprost na parę pani z ONkiem, ONek bez smyczy, ale widzę, ze jest zajęty, skupiony na pani, no to spoko. I tak się zbliżamy, zbliżamy, jesteśmy całkiem blisko, pani nas widzi ale psa na smycz nie łapie, i ja nagle skręcam w bok - no bo do domu szłam, a to akurat tamtędy wypadało :D, a pani na to: "on nie zaczepi, on nie zaczepi!" Chyba pomyślała, że zwiewamy przed jej psem :D Może to była dogomaniaczka :D Powinnam była odkrzyknąć, że my do domu skręcamy, ale jakoś tak spieszno było - mam nadzieję, że jej nie było głupio, bo widać bylo, że pies w kontakcie z przewodnikiem i nie przyszło mi do głowy, żeby uciekać :)
  6. [quote name='Aleks89']Filodendron-a co ma wiek szczeniaka do tego czy jakiś pies go skasuje?[/QUOTE] "Normalnie" szczeniaki są traktowane przez inne dorosłe psy z pobłażaniem - do pewnego momentu cieszą się pewnego rodzaju ulgami. Szczeniakowi w kontakcie z normalnym niezwichrowanym psem dorosłym ujdzie na sucho znacznie więcej niż innemu dorosłemu psu zwłaszcza na linii: samiec - samiec. W pewnym momencie szczenię zaczyna dojrzewać płciowo, u małych ras dzieje się to szybciej, nawet już w 6-7 miesiącu i inne psy przestają go traktować jak dziecko. Psy na ogół orientują się szybciej niż właściciel szczeniaka ;) Oczywiście to tak statystycznie, bo zawsze może się zdarzyć coś takiego, jak labradorowi sąsiadki - psiak trzy miesiące, jeszcze taki pokraczny klusek, a poszarpała go dorosła suka.
  7. [quote name='rozi']Podbiegnie, szczeniak ma prawo podbiec, szczeniak uczy się życia i nie nauczy się go ode mnie. To znaczy nauczy się sztucznie, jak dziecko wychowywane wyłącznie w środowisku dorosłych.[/QUOTE] No to podbiegnie i trzeba patrzeć, co się będzie działo - to chyba Twoja rola, którą wybrałaś. Rozumiem Cię, i nawet jestem przekonana, że w 99% nic się nie wydarzy, jeśli to szczenię 3-5 miesięczne (jeśli starsze, to ten procent spada), no ale co z tych procentów mojej sąsiadce, która z 3-miesięcznym labradorkiem musiała jechać na rozległe szycie?? To przed tym wszyscy próbują Cię ostrzec. Ciągle spotykam ludzi ze szczeniakami, którzy chyba mają podobne do Twojego zdanie. W porządku, mnie to nie przeszkadza, ale zawsze jednak myślę o tym, co się stanie, jak ten czy tamten szczylek gorzej trafi. Jak trafi tak, jak psiak sąsiadki - no to co mu przyjdzie z tego "prawa" do podbiegania? Tylko ból, cierpienie, antybiotyki i spaprany socjal. Do psiego przedszkola się zapisz z maluchem albo organizuj spotkania ze znajomymi psami. Będzie dwa w jednym - i socjal, i szkolenie.
  8. [quote name='rozi']Niezależnie od wszystkiego w społeczeństwie nie podporządkowuje się normalnych osobników osobnikom agresywnym. Nie jest tak, że normalny człowiek nie może żyć swobodnie, bo po ulicy latają faceci z nożami i mordem w oczach, taki facet nie spaceruje w asyście pielęgniarzy, którzy nad nim zapanują, lub nie. Taki facet jest ze społeczeństwa eliminowany. Jeśli więc ktoś upiera się mieć psa agresywnego, który jest zagrożeniem dla innych, i wychodzi z nim na ulicę, to powinien go tak zabezpieczyć, żeby nie miał możliwości zrobić krzywdy nikomu - ani człowiekowi, ani mijającemu go psu, ani szczeniakowi, który na chwilkę podbiegnie. Ponieważ w zasadzie ten agresywny pies nie ma racji bytu w społeczeństwie. I nie do mnie należy zastanawianie się, czy zbliżający się pies nie jest przypadkiem mordercą, a właściciel może nad nim nie zapanować - skoro jest na ulicy, wśród ludzi i innych zwierząt, to z założenia nie stanowi zagrożenia.[/QUOTE] W zasadzie to się z Tobą zgadzam. Pod warunkiem, że ten szczeniak jednak samowolnie nie podbiegnie i nie zaczepi. Psy to psy - w naturze psowate nie występują w takim zagęszczeniu. Jest wiele psów, które sobie z tym nie radzą i tego się nie przeskoczy, bo nie są dostosowane do życia np. w wielkim mieście, gdzie pies na psie i psem pogania. To się kłóci z ich naturalnymi instynktami. Dlatego wymyślono smycz. I przepisy, które na ogół jednak wszystkich w tym względzie traktują równo. Pies ma być na smyczy - to pozwala zagadać z właścicielem drugiego psa, zanim dojdzie do niekontrolowanego kontaktu. Ewentualnie ma być tak wyuczony, że ta smycz może być wirtualna. Ale ma być.
  9. [quote name='panbazyl']a co mnie na wsi zdziwilo, to sposób podawania "kopertówki" bo tu się kopert nie uznaje. Kasa jest po prostu bez niczego, tak na luzaka. Bez koperty.... to norma.[/QUOTE] Prosto i na temat :D :D
  10. [quote name='a_niusia'] ja mowiac szczerze mialabym gdzies, ze ktos "pracuje" ze swoim psem na sciezce, ktora wlasnie idze z psami i nie probowalabym schowac sobie tych psow do kieszeni. po prostu: jesli jest sie z psem w miejscu, gdzie inni ludzie wyprowadzaja swoje psy, to trzeba liczyc sie z tym, ze twoj pies niezaleznie od tego jakiej jest rasy, bedzie mial z tymi psami kontakt. [B]i nie mowie tu o podbiegaczach[/B]. bo co za roznica czy psy przechodzac kolo twojego psa sa na smyczy czy luzem skoro go w zaden sposob nie zaczepiaja?[/QUOTE] Mnie się wydaje, że tu właśnie o podbiegaczach mowa.... Przynajmniej ja definiuję podbiegacza jako niepilnowanego psa, który podbiega nawiązać kontakt, często dość nachalnie (pakowanie nosa pod ogon bez gry wstępnej, skakanie łapami na grzbiet) i nie jest w tym przez właściciela kontrolowany. A pies, który sobie przechodzi obok, no to jest zwykły pies ;)
  11. [quote name='asiak_kasia']A ja nie wiem z czym wy macie problem. Skoro jest potrzeba socjalizacji psa, to po pierwsze wybiera się do tego psy zrównoważone, po drugie zawsze można zapytać "czy pieski mogły by się pobawić?" i tyle. Ja kilkakrotnie wyciągałam z paszczy mojego rota taki słodkie joreczki, bo one chcą się bawić. Mój pies tez chciał-ale po swojemu. I co? agresywny nie był, ale krzywdę mogł zrobić, kto cham? Ja bo nie było kagańca czy podbiegacz, bo podbiegał( no socjal c'nie? :diabloti:) Poza tym ja mam schemat spaceru, i duzą jego cześć stanowi ćwiczenie komend, w tym chodzenia przy nodze, ze zmianami kierunków, ogólnie pies ma byc przyklejony. Z czasem robiliśmy to na długiej lince, która leżała na ziemi. I właśnie wtedy blabladorki, joreczki i inne futra KONIECZNIE musiały się przywitać. Pies się najzwyczajniej w świecie irytował, bo o ile 2-3 pierwszych olewał wgapiając się w zabawkę, o tyle przy 6 miał dość i potrafił wystartować z zębami. No i znowu kto cham? Ja bo powinnam przewidzieć, że mój pies się tak zachowa? Czy spragnieni socjalizacji właściciele? Jak to mawiała moja babcia, "koniec języka za przewodnika" i nikt wam w pysk nie strzeli jak zapytacie, czy się wasz szczyl może posocjalizować z obcym pieskiem. A osobom takim jak ja ułatwi i uprzyjemni to życie. Myślę, że wy też nie byłybyście przeszczesliwe gdyby każdy mijany człowiek na ulicy ściskał wam ręce i rozdawał buziaki :diabloti:[/QUOTE] Amen. Szczególnie, że niektórzy są spragnieni tej socjalizacji ponad wszelką normę i działa zasada - daj palec, wezmę rękę. Wczoraj na spacerze spotkaliśmy panią z 7-8 miesięcznym szczeniakiem, oba psy na smyczach, ładne przywitanie psów, bo o ludziach nie bardzo da się to powiedzieć - pani po prostu podeszła nie pytając o nic. Potem coś tam tłumaczyła, że młody i głupi. W porządku, nie przeszkadza mi to ani mojemu psu. 40 minut później, w innym miejscu "spacerniaka" widzę nagle, że z odległości chyba stu metrów zasuwa coś do nas z prędkością światła. Wzrok już nie ten, widzę, że to pies zapiernicza (no bo przecież nie lampart a na kota za duże), sam jak palec, ludzia nie widać, i leeeeci tak, że nie wiedziałam co robić - szukać gazu w kieszeni, brać psa na ręce - no na pewno nie uciekać, bo nigdzie nie zdążę. Doleciał na odległość, którą mój wzrok już obejmuje (o zmierzchu to dość bliska odległość :evil_lol:) to zobaczyłam, że to tamten szczyl. Pani się wychyliła gdzieś tam daleko zza drzewek, po specyficznym kolorze kurtki poznałam, że to ona. I nic. Ani nie podeszła, ani nie gwizdnęła - po prostu uznała, że wszystko jest w porządku, skoro pieski już zawarły znajomość wcześniej (my jesteśmy z daleka bardziej rozpoznawalni ze względu na ubranko). No z psami ok, ale mój stan przedzawałowy to co?
  12. [quote name='Tascha'] a nie masz takiego mleka prosto od krowy ? nie przetwarzanego ? z takiego zrób...[/QUOTE] Teoreticaly mam, ale muszę się zebrać przed godz 16-tą, co jest trudne w roboczotygodniu ;) Może w weekend się uda. A to z mlekomatów nie jest złe - nawet się zsiada - teoretycznie nie jest przetworzone. Choć śmietanę raczej z niego zbierają, bo jednak różni się od tego prosto od krowy, bez pośrednictwa mlekomatu. W sklepie to właściwie nie kupujemy - tylko wyjąteczkowo bo tak stało w tym przepisie - że ma być pasteryzowane i że 2% tłuszczu :) To wczorajsze coś jakoś wzięło się w sobie i wewnętrznie zniwelowało ziarnistość - dziś jest taką jakby pizarellą (bo do mozarelli to mu jeszcze sporo brakuje). Ale na pizzy jak najbardziej pełni swoją rolę ;) Jednak pudels, który tak tańczył wokół serwatki i świeżo ugniecionego sera, dziś już wzgardził naszym wyrobem :D *** Batman w małych miejscowościach potrafi być fajny nawet na kolędzie. Kiedyś, jak byliśmy zimą w górach, to akurat trafilismy na wizytę batmana - było całkiem miło. W mieście, w blokowiskach, to trochę bez sensu - latają po koperty i tyle.
  13. A przypomnijcie mi co to był za syrop? Nie zwracam na to uwagi, a może powinnam, choć w sumie my niewiele słodyczy jemy. No ale majonez czy soki owocowe to już tak. *** Tascha ratuj :) Zrobiliśmy drugą próbę z ekspresową mozarellą (pierwsza, choć twarda, dość fajnie sprawdziła się w pizzy). Tym razem daliśmy podpuszczki wg przepisu i ser wyszedł bardziej miękki, ale za to taki jakiś ziarnisty - wcale to nie ma konsystencji mozarelli tylko raczej starego twarogu :D Było inne mleko. Za pierwszym razem mleko z mlekomatu, więc na pewno tłustsze niż 2%. Za drugim trzymaliśmy się litery przepisu, a w nim stoi jak byk, że ma być mleko 2% PASTERYZOWANE - i takie kupiliśmy (to pasteryzowane jest tylko w przepisie na ekspresową mozarellę, na inne już nie zgodnie z tym, co wcześniej pisałaś). No i nie wiem, co tym razem - za mało tłuste mleko, czy machnęli się z tą pasteryzacją, czy my coś źle zrobiliśmy. *** A w ogóle to pies cały zakręcony chodzi przy robieniu tej mozarelli - prawie wspina się na kuchenkę. Będę musiała spróbować, jak toleruje słodkie mleko - może mógłby wypić słodką serwatkę.
  14. [quote name='Tascha']Zjeśc mozesz, nie otrujesz sie, ale jak za duzo podpuszczki to ser własnie twardy wychodzi i niektórzy potem maja..hm..zatwardzenie..:D[/QUOTE] To może trzeba to opatentować jako formę leczenia? :D
  15. [quote name='.hania.']:lol: ja Cię za faceta brałam, a tu patrzcie kobitka i może jeszcze w moim wieku:lol:[/QUOTE] Jak to starsi panowie śpiewali? [I]I znaleźliśmy się w wieku, trudna rada, [/I] [I]Że się człowiek przestał dobrze zapowiadać; [/I] [I]Ale za to, z drugiej strony, cieszy się, [/I] [I]Że się również przestał zapowiadać źle. [/I]:D
  16. Na krakvecie był kiedyś wątek z listą karm wolnych od GMO (oczywiście wg deklaracji producenta, bo co można wiedzieć więcej). Nie pamiętam dokładnie, ale na pewno były na tej liście Brit, Marcus Muhle, 1 Choice, Biomill i Lucullus (i pewnie jakieś inne także). Była też informacja, że jeśli kukurydza użyta do produkcji pochodziła z Niemiec, to raczej nie była GMO, bo oni chronią się przed modyfikowaną żywnością. Można więc optymistycznie założyć, że karmy niemieckie są ok, o ile producent deklaruje, że produkuje z rodzimych składników.
  17. My w ogóle nie używamy suchej karmy (tylko od święta typu urlop, wyjazd) i mimo to nie podaję żadnych witaminowych gotowców. Podaję tzw. naturalne suplementy - algi na przemian z mieloną pokrzywą (3 miesiące jedno, 3 drugie), żółtko dwa razy w tygodniu, olej z łososia, oliwę z oliwek itp. Jedyne, co pies dostaje z preparatów aptecznych to suplement na stawy, ale to nie witaminy, tylko kolagen z dodatkami innych chondroprotetyków.
  18. Ale psiarze to SĄ nawiedzeni fanatycy :evil_lol:
  19. [B]Tascha[/B], mam pytanko (wybacz, [B]Panbazyl[/B], że się tak Twoją galerią wysługuję :oops:, ale nie mam własnej, a tu już tyle o tych serkach było... że mam nadzieję, że się nie pogniewasz). Przyszła dziś ta podpuszczka. A razem z nią przepisy. W tym taki ekspresowy na domową mozarellę do pizzy w pół godziny :D (taka w mikrofali). No to oczywiście skusiło nas, żeby spróbować od tego najszybszego przepisu, żeby w ogóle zobaczyć JAK TO DZIAŁA :D. Ale, jakoś tak, nie do końca było to jasno napisane w tej instrukcji i spękaliśmy :D, bo się to mleko nie ścieło wtedy, kiedy - naszym zdaniem z opisu wynikało - powinno było się ściąć. No więc dolaliśmy drugą porcję podpuszczki. I się ścięło w trymiga :D I niby, jakby, może nawet - "coś" wyszło, tylko że bardziej przypomina oscypek niż mozarellę ;DDD Lekko żółtawe no i konsystencja twardsza. W smaku dobre - słodkie. Na pewno za mało soli dodaliśmy. Ale to drobiazgi. Podstawowe pytanie brzmi, czy ta podpuszczka nie jest szkodliwa w większych ilościach - czy można zjeść taki ser z podwójną dawką podpuszczki?
  20. [quote name='rozi']Kto to jest Paris Hilton?[/QUOTE] Pani, która nosi pieski jak broszki, np. przyklejone do biustu ;)
  21. [quote name='Sybel'] Albo mój ojciec, jak szedł z psami i akurat niósł piwo. Policjant go skomentował "no, proszę pana, ale taki powóz zaprzężony w trzy psy to tylko na trzeźwo się prowadza" (piwo było zamknięte, na wieczór). [/QUOTE] :D Obśmiałam się
  22. [quote name='Mamrotka'] Nie obrażam ludzi bezpodstawnie.[/QUOTE] Dowcip polega na tym, że obrażanie jest z definicji bezpodstawne :) Jak ma podstawy, to się nazywa krytyką. Najbardziej ceniona jest ta konstruktywna ;)
  23. Mój codziennie jest ok. 10 godzin bez jedzenia. Śniadanie o 9-10, kolacja o 19. Jest tak przyzwyczajony, że pomiędzy nawet nie domaga się jedzenia (no chyba, że przyjedzie z wizytą mój ojciec - zdaje się, że to ten sam typ, co Twój mąż - co pies natychmiast wyczuwa ;)) A należymy do tej niejedynej przecież grupy zwolenników karmienia dwa razy dziennie. Pomyśl, że całkiem liczna jest grupa osób karmiących psa raz na dobę - po południu ;) Powiedzmy, że ten drugi sposób nie powinien mieć zastosowania w przypadku psów małych, ale 10 godzin to nie jest jakiś szczególny problem, jeśli pies jest dorosły.
  24. filodendron

    kong

    Pasztetową można zrobić samemu - bez przypraw i też tanio. Potrzebna jest tylko maszynka do mięsa. Po osoleniu rodzina też się załapie :)
  25. [quote name='sachma']Sybel, znajoma rodziła w UK, naturalnie, urodziła młodego o 3 w nocy, a o 12 już miała wypis, nie to że chciała, lekarze stwierdzili, że może leżeć w domu...[/QUOTE] To chyba zależy od ubezpieczenia, jakie się ma. Fakt, że oni tam inaczej liczą pieniążki niż u nas. I chwała im za to. U nas, trzeba czy nie trzeba, człek leży, bo inaczej "nie przyjdą" za nim pieniądze do szpitala. *** A ja spałam z małą i nie wyobrażam sobie inaczej :) Karmiłam naturalnie i nie chciałoby mi się za każdym razem wstawać, wyjmować, karmić, wkładać, znowu wstawać... W łóżku wystarczy rozpiąć koszulę i można kimać dalej :) (No chyba, że trzeba pilnować psa, żeby akurat nie postanowił wpakować się na swojej dawne miejsce.)
×
×
  • Create New...