Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. Ostatnio znalazłam taki ciekawy tekst: [url]http://www.piesprzyjaciel.pun.pl/zywienie-10.html[/url] Ja czasem mrożę przygotowane porcje.
  2. Przecież nie ma alergii na roztocza, tylko na białka zawarte w ich odchodach :) Jeśli ktoś kogoś wprowadza w błąd, to w pierwszym rzędzie ci, którzy uparcie i w nieskończoność powielają mit ras hipoalergicznych jako tych, które jakoby mają "włos" zamiast "sierści".
  3. [quote name='behemotka']Jeżeli córka jest uczulona na sierść - czyli na włosy, bo przecież sierść składa się z włosów - to współczuję :-(. Jest uczulona na siebie, na Ciebie, na wszystkich ludzi, jakich kiedykolwiek spotka, każde owłosione zwierzę... Swoją drogą gratuluję odwagi lekarzowi, który stwierdził alergię na keratynę. To chyba pierwszy taki przypadek na świecie. Jednego nie rozumiem: Co właściwie ma lenistwo psa (napisałaś, że alergia jest zwłaszcza wtedy, gdy pies się leni) do objawów uczulenia? :crazyeye: [/QUOTE] Nie wiem, po co ta ironia. W naskórku psa i surowicy zdefiniowano 29 antygenów alergizujących ludzi. Trwają wciąż badania nad tym, które źródło tych antygenów jest najbardziej alergizujące (czy naskórek, czy mocz, krew, ślina, odchody). Sierść jest ważnym biernym źródłem alergenów i całość testu, czy to skórnego czy z krwi nosi zazwyczaj nazwę "sierść psa". Czy to jest semantycznie słuszne czy nie, to już inna sprawa - faktem jest, że większość gabinetów oferujących testy alergologiczne tak właśnie je nazywa i po ich wykonaniu wychodzi lub nie wychodzi "uczulenie na sierść". Chyba tylko raz spotkałam się z nazwą panelu po prostu "pies". A "leni się" zamiast "linieje" to chyba specyfika krakowskiej mowy potocznej i niestety nie ma wpływu na zmniejszenie objawów choroby ;) Definicja labradoodla też jest mocno nieścisła - tzn. taka "swojska", polska - niekoniecznie jedyna, a nawet na pewno nie oficjalna dla australijskich labradoodli. A ze sprzątaniem długiej sierści to fakt - sprząta się znacznie łatwiej niż krótką.
  4. [quote name='GATUSO']Taką z puszki karmę to jak zostanie,zawsze mozna na kanapki przeznaczyć jak zapach dobry to ok;)[/QUOTE] Śmiech śmiechem - animonda pachnie jak tzw. mielonka z czasów PRLu i gdy przyjeżdżał senior rodu (78 lat) to starannie tłumaczyłam, że to dla pieska :) (Pewnie by się nie struł, no ale pies by się obraził, gdyby mu ktoś wyżarł kolację :D)
  5. Można też dawać mielone wyparzone skorupki z jajek jako źródło wapnia. Idą święta, ludzie ciasta pieką - jest okazja zrobić zapas skorupek ;)
  6. [quote name='ssylwia'][URL="http://www.dogomania.pl/threads/6128-hodowca-poleca...-pedigree-!/members/87795-filodendron"][B][COLOR=#4444ff]filodendron[/COLOR][/B][/URL] dokładnie mam to samo na myśli. Czy takie badania rzetelne istnieją. Czy ktoś odważył się przebadać grupę psów żywionych np. zwykłymi karmami suchymi, BARFem, gotowanym, zlewkami ze stołu(co czesto ma miejsce na wsiach a psy dożywają w świetnej formie długich lat) i opisac jak sposób żywienia ma się do chorób czy jakaś grupa jest bardziej narażona na powstanie konkretnej choroby.[/QUOTE] Nie wiem, a bardzo jestem ciekawa. Raczej nie przypuszczam, żeby to przebadano, bo - po pierwsze - takie badania się nie opłacają (żaden producent oliwy z oliwek nie zasponsoruje szeroko zakrojonych badań nad tą przykładową dietą śródziemnomorską). Po drugie - jak wyłonić grupę badawczą? To musiałoby być chyba sztucznie stworzone środowisko, bo w normalnych warunkach jest zbyt wiele wariacji tematu spowodowanych różnym trybem życia (kwestia np. przekarmiania lub niedokarmiania, ilości ruchu) oraz kwestia doboru mniej lub bardziej naturalnego czy szans na przeżycie potomstwa (mieszańce, których skolko ugodno, który przeżyje, ten wygrany - kontra rasowe, które - często ratuje się za dużą cenę, czyli cesarki, leczenie noworodków, a także - ostatnio słyszałam - podtrzymywanie ciąży). Żeby było jasne - niczego nie wartościuję w tym momencie, zastanawiam się czysto teoretycznie. Tylko jedno jest pewne - warto inwestować w dobre geny - no ale ta koncepcja, że tak powiem, nie jest nowa ;)
  7. [quote name='evel']Mi wystarczy żywy dowód w postaci konkretnego psa, który po trzech dniach (!) na pedigree zaczął się robić różowy zamiast białego, bo zaczął się tak intensywnie drapać i wyskubywać. O odorze z wszelkich otworów ciała nie wspominając :razz: No ale przecież każdy może mieć inne doświadczenia z daną karmą.[/QUOTE] Ale to nie o to chodzi, bo to może być zwykła reakcja osobnicza. Pytanie, czy ktoś próbował już przebadać, porównać grupy badawcze żywione odmiennymi sposobami/karmami przez wiele lat. Nie wiem, ale wątpię, czy są jakieś rzetelne badania na ten temat - takie, które wykraczają poza amatorszczyznę czy interesy poszczególnych producentów. A temat jest w sumie ciekawy. Dla mnie w ogóle ciekawa jest kwestia, czy żywieniem - jakimkolwiek - można znacząco wpłynąć na kondycję i dlugość życia psa/kota. Czy można w ten sposób trochę "oszukać" czy "podrasować" genetykę? Czy przypadkiem nie jest tak, że jak geny są [B]naprawdę dobre[/B], to wsio ryba, co ląduje w garnku? Vide psy podwórzowe, często dożywające sędziwego wieku w niezłej kondycji na kaszy ze zlewkami, albo kocica moich znajomych - 15 lat na whiskas, albo różne pieski różnych starszych pań, które dzielą się z nimi własnym posiłkiem nie mając zielonego pojęcia o bilansie, o tym, że cebula zaszkodzi albo że czekolady nie wolno - i te psy żyją po 15 lat i więcej. I odwrotnie - psy żywione wg wszelkich norm, obojętnie jakich, suchych, barfowych, innych, i schodzące stosunkowo wcześnie - bo geny nie takie i coś się przyplącze. Karmy przemysłowe to generalnie śliska sprawa - stosunkowo nowy wynalazek jeśli porównać go z kilkunastoma tysiącami lat historii udomowienia psa. A chyba nikt nie prowadzi badań rejestrujących średnią życia psów w kolejnych pokoleniach. W związku z tym strzelamy w ciemno - nikt jeszcze jasno nie określił, że np. dieta śródziemnomorska ogranicza ryzyko zawału - jak to ma miejsce w przypadku ludzi.
  8. [quote name='Energy']Dziwna cisza się na wątku zrobiła:shake:[/QUOTE] Święta idą. Nelka, pokazuj się świątecznie.
  9. [quote name='Martens'] Swoją drogą nie wiem, co kierowało Royalem, że wycofał karmy weterynaryjne z takich sklepów; jedyne co osiągną to spadek sprzedaży, bo mnie na przykład szlag trafił jak to zobaczyłam i stwierdziłam, że już w życiu nic od tych chciwych dziadów nie kupię, i myślę, że większość ludzi minimalnie ogarniętych w temacie wybierze po prostu inne firmy zamiast kupować Royala weterynaryjnego w takich cenach jak w lecznicy.[/QUOTE] Słyszałam dwie hipotezy na ten temat - że jest sporo "falszywek" RC na rynku i dlatego firma decyduje się na pełna kontrolę dystrybucji karm weterynaryjnych i drugą - że teoria o podróbach i sposobie wybrnięcia z problemu ma na celu poprawienie wizerunku RC w ogólności ;)
  10. Jakiś czas temu przyglądałam się karmom weterynaryjnym (stawowym) i Trovet był chyba trochę tańszy od RC ale niewiele - teraz różnica może być większa, bo RC wycofał karmy weterynaryjne ze sklepów.
  11. [quote name='Chefrenek']Nie wspomnę, że parę lat temu było dość głośno o tym, jakoby pedigree skupował ciała martwych zwierząt z lecznic weterynaryjnych, by je potem przerabiać na karmę.:crazyeye:[/QUOTE] To był chyba jeden tekst, który potem tłukł się po wszystkich możliwych forach. O ten: [url]http://wolnemedia.net/zdrowie/praktyki-przemyslu-produkujacego-pokarm-dla-zwierzat-domowych/[/url] I dotyczy nie tyle pedigree, co karm przemysłowych w ogólności. Dla mnie jest niejasna sprawa informacji na opakowaniu pedigree. Wiele karm nie podaje ogólnej procentowej zawartości mięsa w karmie, ale jeśli ma się czym pochwalić - to się chwali i pisze dokładnie - z czego to mięso i w jakiej postaci. Właśnie to przyciąga klientów - szczegółowość i rzetelność opisu.
  12. Zapiszę sobie :cool3:
  13. Hihi, jaki uroczy biało-czarny zestawik :)
  14. [quote name='Marlena:)']Może mała ... hmm ... zamiana? :cool3:[/QUOTE] To by się kiepsko dla Twoich psiaków skończyło - jak muszę wstać o 6, to potem do 16 trzeba mnie cucić ;) I stołówka wtedy nie działa... Mój się po prostu przystosował, jak na inteligentnego psa przystało :D
  15. [quote name='Impresja&Simarilion']nawet po pięknych rodzicach mogą się urodzić bardzo brzydkie szczeniaki. niedoswiadczony hodowca nie umie rozpoznac który z 7 tygodniowych szczeniaków bedzie w przyszłości ładny a który brzydki :)[/QUOTE] Być może, ale wtedy hodowca próbuje dociec powodów takiego przerostu formy nad treścią, jak w przedstawionym przypadku. To kwestia uczciwości a nie doświadczenia. Tak sobie to wyobrażam. Jeśli jednak umywa ręce i jeszcze grozi sądem, no to o czym tu rozmawiać?
  16. Biedne Wy ;) Mój potrafi spać do jedenastej. Pod warunkiem, że ze mną w łóżku :D
  17. A ja słyszałam (tutaj na forum), że pudle mają bardzo agresywne alergeny w ślinie. Na naskórek może być taka sama reakcja przy pudlu, jak na sznaucera - pies nie linieje, więc alergenu jest znacząco mniej i w powietrzu, i w tapicerkach, dywanach itp. (z włosem oddzielają się fragmenty naskórka). Znam jedną osobę osobiście i jedną via forum z silną alergią na pudla. Nie ma reguły, za to jest ryzyko.
  18. Osobiście, gdyby mojemu dziecku w testach wyszła alergia na psa, w dodatku są objawy, i to ze strony ukladu oddechowego, to nie zdecydowałabym się na niego wcale. Alergia to proces a nie stan stały - zwłaszcza u dzieci. Jest coś takiego, jak marsz alergiczny - przy stałej ekspozycji na alergeny mamy dziś łzawienie, jutro kaszel, pojutrze - astmę. Statystycznie najczęściej alergia "przyspiesza" w wieku 3-4 lat i potem w okresie dojrzewania. Abstrahując od tego, brak objawów przy sznaucerze wskazywałby raczej na alergię na naskórek a nie sierść. W psie uczula przede wszystkim naskórek, sierść stosunkowo rzadko. Nie wiem, jak jest obecnie, ale gdy moja córka była mała, panel testu alergicznego pod ogólną nazwą "sierść" obejmował wszystko razem - naskórek i sierść, a może i więcej, bo na dzień dzisiejszy w psie, w samym tylko naskórku, zdefiniowano 29 antygentów.
  19. Marlena, przyślij mi adres do wysyłki na pw. Podeślę troszkę gryzaków i ciasteczek - dostałam to jako gratisy ze sklepu zoo, ale mój pies tego nie jada. Opakowania są rozpieczętowane, no bo zawsze sprawdzam, czy może jednak tym razem się nie skusi ;) ale nadal mają ważny termin przydatności do spożycia.
  20. Można dosmaczać karmę - jogurtem, oliwą, rosołem, jakimś tam sosikiem z rybek w puszce - poszukaj, gdzieś był cały długi temat o dosmaczaniu :D A czasem po prostu wyżej nerek nie podskoczysz :) Jeśli nie masz czasu na gotowanie, przyjrzyj się diecie BARF (cały długi wątek jest w podforum "żywienie"). Albo gotuj na zapas i do zamrażary ;)
  21. Czy w tym wątku: [url]http://www.dogomania.pl/threads/196158-Klinika-na-G%C5%82%C4%99bokiej-30-w-Lublinie[/url]!! mowa jest o lubelskim lekarzu Nelki? Energy, masz chyba zapełnioną skrzynkę.... (Przepraszam za offa)
  22. Zapiszę sobie wątek. Wypowiadać się nie będę, bo mam STRASZNIE mieszane uczucia. Jak ten gość z powiedzonka o statystyce - jedną nogą w rozżarzonych węglach a drugą w przeręblu, czyli statystycznie OK.
  23. [quote name='kropka77'][B]Sybel-[/B] miałam podobną sytację. U mojego ówczesnego weta mieszkał sobie kot Klemens. Kocur wagi i postury średniego psa. Moja owczarkowata, młodziutka suńka, która zasmakowała już gonitwy za kotkami, próbowała "pobiegać z koteczkiem". Koteczek spokojnie siedział do momentu w którym rozpędzone 40-parę kilo było jakieś 30cm od niego. Po czym wyciągnął łapeńki i tak przylał mojej pani, że do końca życia omijała koty szeeerokim łukiem. A widownia zamiast ratować biedną psicę płakała ze śmiechu-widok kota jadącego tyłem na psie i piorącego go po tyłku był niesamowity. Kotek uczył ponoć każdego psa kultury w ten sam sposób. Dodam,że rzecz się działa blisko 20 lat temu- byłam młoda i gucio wiedziałam o wychowaniu psa.[/QUOTE] Coś musi być na rzeczy z tymi "wetowymi" kotami - pewnie z racji miejsca zamieszkania są takie otrzaskane ze wszelką zwierzyną :D U naszego rezyduje kotka, która ma w zwyczaju z premedytacją zajmować fotele przeznaczone dla oczekujących. Przy czym przy wejściu od razu wet ostrzega, żeby nie podchodzić z psem zbyt blisko, bo będzie naparzanie :D Śmialiśmy się, że powinien sobie zamówić tabliczkę "uwaga, zły kot".
  24. [quote name='Energy']Tylko taka porcja to na cały dzień:lol:moje suczydła piją bardzo często, bo jedna miała wzdęcia:cool3:a len oczywiście mielony;)[/QUOTE] No, lepiej nie więcej, bo jednak len zawiera substancje cyjanogenne, które aktywizują się po zmieleniu ziaren. Ewentualnie zalać gorącą wodą - wtedy ponoć cyjanogeneza nie zachodzi, bo się jakiś enzym rozkłada.
  25. [SIZE="1"]Podrzucę tylko taki drobiazg pod rozwagę a'propos metod odczulania: kiedyś czytałam (ale nie pamiętam gdzie) o odczulaniu silnego lęku przed burzą. Burzę trudno złapać "na zawołanie", więc posłużono się nagraniem dźwięków walących piorunów. Puszczano je w mieszkaniu, najpierw niemal na progu słyszalności, z innego pokoju i w tym akompaniamencie robiono z psem to, co najbardziej lubił. I bardzo, bardzo powolutku podnoszono głośność nagrania w trakcie kolejnych sesji. Podobno się udało do tego stopnia, że pies na dźwięk grzmotu leciał po zabawki. Tak sobie pomyślałam, że odgłosy ruchu ulicznego w sumie nietrudno nagrać.[/SIZE]
×
×
  • Create New...