-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
Pudelki z pseudohodowli - W NOWYCH DOMACH :)))
filodendron replied to Journey's topic in Już w nowym domu
Nie kłóćcie się już, tylko dawajcie nowe foty! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Merrick'] A ja pojechałam na zszycie rany. :angryy::angryy:[/QUOTE] Weź od lekarza opis obrażeń i żądaj od właścicieli kasy na leczenie blizn. Silikonowy żel do leczenia blizn Dermatix kosztuje od 120 do 150 zł za malutką tubeczkę 15 gram - powinno się go stosować około roku (bardzo fajny, zapobiega tworzeniu się bliznowców - polecam). -
Bokserkowaty Budrys z dziwną przeszłoscią MA DOMEK!!!!
filodendron replied to tayga's topic in Już w nowym domu
Tayga, nie oceniam Cię (choć i nie ukrywam, że jestem przeciwna wydawaniu psów, które dotkliwie pogryzły człowieka, do domów z dziećmi). Po prostu chciałam się dowiedzieć, czy są jakieś wieści, bo cisza bywa w takich sytuacjach złowieszcza. Cieszę się, że wieści są właśnie takie. -
[quote name='marta23t']ale czy psu nawet agresywnemu nie należy się szansa? od razu igła? czy określił go specjalista jako ,,agresywnego,,? gdyby ufać każdemu kto określił psa jako agresywnego to należałoby uśpić połowę psów ze schronisk bo z taką łatką trafiają min. bo nieudanych adopcjach. w większości wypadków tak nie jest albo agresja ma podłoże i jest do ,,ogarnięcia,, jeśli ktoś bierze psa jest za niego odpowiedzialny- za jego wychowanie też i za szkody przez niego wyrządzone. jeśli ktoś bierze zwierzę z ulicy staje się za nie odpowiedzialne / tak jest zgodnie z prawem, powiedzieli mi to w klinice jak przywiozłam kota po wypadku, że mu pomogłam to stałam się właścicielem- no i stałam się właścicielem, wyłozyłam ponad 400 zł na leczenie i zrobiłabym to znowu mimo wydanej kasy i odpowiedzialności- kot ma nowy dom, przeżył a ja dziękuję Bogu każdego dnia że wtedy tak przejeżdżałam/ może jestem głupia ale nie rozumiem jak można wychować pod własnym dachem psa, który rzuca się na właścicieli. coś musiało być zrobione nie tak--karanie, bicie..pies sam z siebie nie jest agresywny; owszem może być nieusłuchany, niszczyć, siurać w domu etc. czy nawet warknąć przy misce ale rzucać się bez powodu ---bez niczego takie zachowanie się nie bierze...[/QUOTE] Jest sporo racji, w tym, co piszesz, tylko że - nie zawsze się udaje. Gdyby do nowych włascicieli psów po przejściach stosować tak rygorystyczne sito, jak robi to czasem dogomania, to schroniska byłyby dwa razy bardziej pełne niż są. Ludzie przygarniają psa z odruchu serca, nie mając pojęcia o szkoleniu, o chorobach, o zagrożeniach. Zwyczajnie i po ludzku liczą, że będzie dobrze. I w wielu przypadkach tak właśnie jest - czyli dobrze - mimo, że ci ludzie nigdy nie zajrzą na dogo. Psy grzeją tyłki w całkiem fajnych domach - dostają żarcie ze stołu, szczekają jak wściekłe na listonosza i robią inne "okropne" rzeczy, bo są "niewychowane". Ale nie gryzą. A czasem się nie udaje i wtedy trzeba brać życie takim, jakim jest. Jeśli pies pogryzł i to wielokrotnie, a właścicieli nie stać czy to finansowo, czy to emocjonalnie na dalszą pracę z psem, to lepszym wyjściem jest igła niż przekazywanie psa z rąk do rąk.
-
Powinien był trafić do szkoleniowca, ale nie trafił. Teraz są już trzy osoby pogryzione (z tego, co zrozumiałam). Dziecko trzeba było szyć. Jest jak jest - mleko się rozlało. Jeśli rodzina wykrzesze w sobie chęć pracy z tym psem, to może dobrze, może źle - zależy, jak się skończy, zwłaszcza dla dziecka. Ale takich deklaracji nie było. Jeśli nie wykrzesze, to oddanie psa w następne ręce zwyczajnie jeży mi włos na głowie.
-
[quote name='marta23t'] w takim przypadku to chyba na jedno wychodzi czy wezwałaby wtedy hycla czy teraz pozbędzie się psa?...no może z tą różnicą, że jakby go wtedy nie przygarnęła to 10 mies. szczeniak miałby większą szansę na dom niż 3 letni ,,agresor,,..[/QUOTE] Tak, tak - na jedno wychodzi. Właśnie w tym rzecz, że czytając takie wątki człowiek zaczyna się zastanawiać, czy ma gdzieś po ręką numer do hycla, bo jak zgarnie psa z klatki schodowej, to na pewno będą z tego kłopoty. A jak z tymi kłopotami pojawi się na dogomanii, to oprócz kłopotów będzie jeszcze zjeb**, bo wziął pod dach bezdomniaka, ale nie okazał się urodzoną Victorią jakąś tam/Caesarem Millanem/...... (proszę wpisać ulubionego szkoleniowca/rehabilitanta/behawiorystę/zoopsychologa/kosmonautę). Ile razy pies musi ugryźć i jak dotkliwie, żeby można go było uznać za agresywnego? Ma komuś rozerwać gardło? Wtedy będzie OK?
-
No, czyli nic się za bardzo nie zmienia. Szkoda, bo tam jest/był dobry wybór
-
Nie no, super. Kami81 już wszystko wie - następnym razem zamiast zgarnąć podrzuconego na klatkę schodową psa, po prostu zatrzaśnie drzwi i zadzwoni po hycla. To rzeczywiście znacznie prostsze rozwiązanie... Trochę Wam temat zmeandrował :D
-
[quote name='Tasha'] I mam pytanie do Filodendrona, bo nie zrozumiałam posta. Bo jak się doczytałam, to oni oddali tego biednego yoreczka, bo w ciągu tygodnia wyszła przepuklina? No mogli zoperować![/QUOTE] Dlaczego do mnie, a nie do Walker? No mogli zoperować - owszem - to podobno prosty zabieg. Kupując psa z pseudo można gorzej trafić niż tylko przepuklinę. Nic dla mnie nie wynika z podlinkowanego wątku. Osobiście wolałabym sama socjalizować szczenię, w swoim środowisku, wg swoich potrzeb i wymagań. Nie wyobrażam sobie hodowcy, który "prowadzi" cały miot pod kątem kilku całkiem odmiennych nabywców.
-
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
filodendron replied to Energy's topic in Już w nowym domu
[SIZE="1"]Equus, poprawię Ci tę literówkę w banerku, chcesz? :D[/SIZE] -
[quote name='Malunia']Naprawdę? Często kupujemy mięcho z kawałkami kości i chrząstkami, i to też idzie do gara....[/QUOTE] Chrząstki mogą iść do gara. Kości lepiej nie, bo po ugotowaniu są niestrawne - jest ryzyko, że któraś w końcu zaczopuje jelita, a w przypadku kości długich - może je skaleczyć/przebić. Na surowo nie są tak groźne, a poza tym są wtedy bardziej wartościowe dla psa.
-
Bokserkowaty Budrys z dziwną przeszłoscią MA DOMEK!!!!
filodendron replied to tayga's topic in Już w nowym domu
I są jakieś wieści? Śledzę sobie ten wątek od początku. Przyznam, że nie sądziłam, że ten pies trafi do domu z dzieckiem (13-latek to dziecko). Mam nadzieję, że ci ludzie wiedzą, jakie to były "ugryzienia", że było podbite oko i dziesięć szwów. No i czekam na dobre wieści. -
Walker, dziwny z Ciebie człowiek. Ja już parę rzeczy widziałam, ale żeby żona hodowcy kotów rasowych=rodowodowych pisała takie rzeczy: [QUOTE]Poza tym, chcę wziąć pieska bez papierów, fakt, co nie znaczy, że popieram pseudohodowle, bo sama w zyciu bym takiego psa nie płodziła. Ale skoro już jest na świecie jakiś, to trzeba się nim zająć, bo trafi gdzie? Do schroniska.[/QUOTE] To pierwszy raz :roll: Jak Wy potraktowalibyście klienta, który zwróciłby Wam kupione kociątko z przepukliną jak wadliwy towar twierdząc, że został nabity przez Was w butelkę?
-
[quote name='Walker']Miałam robione badania na pot, ślinę i odchody psa. Oprócz sierści. I wyszła sierść. I póki co, sprawdza się. Natomiast co do kota, wyszło na ślinę.[/QUOTE] Wciąż nie bardzo rozumiem - badania na wszystko (pot, ślina, odchody) oprócz sierści, a wyszła sierść. To z czego ta sierść wyszła?
-
[quote name='Walker']To już nie tylko sierść. Są i odchody i ślina.[/QUOTE] Odchody i ślina były od dawna. Nie było sierści, jako takiej - w sensie: składniki włosa. Było sierść = naskórek Teraz jest cos nowego, jakieś nowe badania? Można być uczulonym na składniki włosa? Masz wyniki, które określają że NIE jesteś uczulona na naskórek, odchody, ślinę, łzy, wydzielinę gruczołów łojowych ale jesteś uczulona na sierść? Jeśli tak, to ja bardzo poproszę o link do laboratorium, które wykonuje tak zaawansowane badania - przydałoby mi się.
-
[quote name='Walker']Oj, mylisz się, filodendron. Ile ja się nachodziłam w swoim życiu do alergologa to głowa mała. Sierść jak najbardziej uczula i to jednak w większości przypadków u psów. U kotów jedynie bardziej niż sierść uczula ślina. I patrz, dziwne, bo miałam robione testy miliony razy i to profesjonalnie i na żadną ślinę ani na kał nie wyszło, tylko na sierść, co się sprawdza, bo przy włosowatych, typu York nie kicham, za to przy Goldenkach po 10 minutach dostaję duszności. A to ci paradoks, nie? Prawda jest taka, że u psów uczula głównie sierść.[/QUOTE] Walker, poczytaj trochę o alergii na psa. Idziesz do alergologa i robią Ci test albo panel pod tytułem "sierść". I potem dostajesz wynik - uczulenie na sierść. Mówią - uczulenie na sierść kota, a to przecież uczulenie na białka z jego sliny, które zostają na sierści, gdy się wylizuje. Tak samo, jak robią Ci test/panel pod tytułem "roztocza" - a przecież nie roztocza uczulają, ale białka w ich odchodach. Nie pyłki traw uczulają same w sobie, tylko białka w nich zawarte. Każdy pies, KAŻDY, ma sierść - tylko różnie jest z jej strukturą i wypadaniem. Jeśli nie kichasz przy psach nieliniejących, to być może masz alergię na naskórek. Tyle że to jakby temat całkiem oboczny.
-
Nie ma alergii na sierść. Jest na naskórek, ślinę, mocz, łzy. W surowicy i naskórku psa zdefiniowano 29 antygenow uczulających człowieka. Sierść jest tylko ich biernym przekaźnikiem. Włosy, sierść, to jedno i to samo - sierść to zbiór włosów. Rasy różnią się pod względem rodzaju włosów, częstotliwości ich wypadania, czyli mniejszego/większego/prawie żadnego linienia. A jak ktoś myli cel hodowlany z zyskiem, to ja już tracę wiarę w cokolwiek :/ Może tak trzeba, kto wie.
-
Posiedźcie sobie jakiś czas na oddziale traumatologii dziecięcej w jakimś dużym, wojewódzkim mieście. Obejrzyjcie zespół chirurgów i anestozjologów pracujących przez dwie, trzy, cztery godziny nad dzieciakiem w narkozie. Albo i więcej - jak np. trzeba przeszczepiać skórę, żeby uzupełnić ubytki. Może wtedy łatwiej będzie Wam dostrzec różnicę między warknięciem, pokazaniem zębów a zakładaniem szwów w ilości nieograniczonej na własne dziecko.
-
Mi tu coś nie pasuje. Jest hodowla ragdolli - czy te koty są takie tanie jak barszcz? Ja tam się nie znam na kotach, ale generalnie - jak dotąd - sądziłam, że jeśli ktoś jest świadom czegoś takiego, jak cel hodowlany, to z zasady nie wspiera pseudo? W dodatku mowa tu o doświadczeniu w wystawach - dużym. I mowa jest o świadomości wydatków, i o tym, ile kosztuje hodowla kotów. I nagle: [quote] Nie wyobrażam sobie jednak przeznaczenia sumy 2500zł na psa. Nie chodzi o to, że mnie nie stać. Mam milion innych wydatków. Trzeba spłacać mieszkanie, itp. Chcę się zaopiekować, ale w takim wypadku, nie stanowi mi, czy ma on papiery, czy nie, naprawdę. [/quote] No sorry, ale sądziłam, że hodowcy myślą innymi kategoriami. Do ragdolli też podchodzicie w podobny sposób? Chciałabym się w tym połapać
-
Walker, w końcu chcesz grzywka czy pudla? [url]http://www.dogomania.pl/threads/198948-Moje-kroczki-w-kierunku-posiadania-pudelka.?p=15995008#post15995008[/url] I w końcu to Ty masz alergię (już stwierdzoną), czy boisz się o córkę, że się jej nabawi?
-
To chyba czytamy inne forum - rozwydrzona, napalona bestia?? :D Weźmiesz szczeniaka, to nie będzie nauczony czystości - szczeniak sika i już. To nie jest śmiertelne dla ludzi ;) Jeśli boisz się "zarazków" z psa, to przemyśl sprawę - pies to pies - mocz, ślina, łzy (wszystko alergizuje w określonych przypadkach), czasem choroby związane z brudzeniem w domu, brudne łapy itp. Kompromis (zdrowy kompromis) jest konieczny. Nie ma takiej rasy, która gwarantowałaby, że alergia się nie pojawi. Pies nieliniejący jedynie ogranicza ryzyko wystąpienia reakcji alergicznej na naskórek. Ale bilans wychodzi na zero - pies nieliniejący przynosi do domu i przechowuje na swoim długim futrze mnóstwo innych alergenów - pyłki traw, roztocza. W dodatku pies z niesprawdzonego źródła znienacka może zacząć linieć... Poza wszystkim - dwuletnie dziecko wymaga jeszcze bardzo dużo zachodu - upewnij się, że Twój układ rodzinny rzeczywiście pozwala na luksus wzięcia szczeniaka, który wymaga go nie mniej.
-
Oczywiście. Na dogo są wyłącznie dobre pieski i źli właściciele - a w szczególności dzieci wpychające psom kredki do oczu przy każdej okazji - raz go czekoladką, a potem dziab, dziab kredką :evil_lol: [B]Kami81[/B], masz agresywnego psa, który Was atakuje. Jeśli nie stać Cię finansowo i emocjonalnie (co wcale by mnie nie zdziwiło ani nie zgorszyło) na diagnozę tego psa i dalszą z nim pracę (która jest absolutnie niezbędna, choćby nie wiem jak optymistyczna była ta diagnoza), to go uśpij. Szukanie nowego domu dla agresywnego psa może się zamienić w szukanie nowych jego ofiar.
-
Pozdrowienia poświąteczne dla Nelki i reszty Towarzystwa :)
-
A ja już tak poświątecznie ale jeszcze z życzeniami wpadam - wszystkiego dobrego!
-
Sachma, po prostu dzwoń i ustalaj warunki w wybranym pensjonacie. Startując ze Szczyrku połazicie oficjalnie na legalu aż pod korek. Nam tam jest fajnie. Z pensjonatów nie korzystamy, ale przez cztery i pół roku (a wyjeżdżamy średnio cztery razy w roku) nigdy nie mieliśmy problemu z pudlowatym - ani w restauracjach, ani w schroniskach. (Niemniej mamy nawyk ustalania telefonicznie spraw noclegowych podkreślając, że idziemy z psem).