Jump to content
Dogomania

jolkablaszczyk

Members
  • Posts

    346
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jolkablaszczyk

  1. No i odsłona leśna.... z wczoraj
  2. dwbem myslę, że trochę dramatyzujesz. Po pierwsze Per Irze w oczy spewnością nie patrzał bo pies mu siegał ledwo do polowy łydki... stała obok niego i nastawiała uszu co tam nieopodal w lesie ciekawego słychać.... zero stresu bo była na swoim terenie z Perem na spacerze jak kilka razy w ciagu dnia.... pies nawet się nie zdążył wystraszyc ani nie zdążyła się poczuć "zdradzona" czy coś takiego... więc dla samego psa nie było w tym barbarzyństwa. Nie zdążyło być. Ira na tej smyczy stała spokojnie, nie ciągneła, nie wyrywała się, nawet nie patrzyła na Pera, bo po prostu była zaciekawiona bliskością lasu... więc zaoszczędził Irze stresu związanego z głupim jasiem i tyle... małe psy w wiekszości odczuwają ból przy zastrzykach... też jej tego zaoszczędził.... nasza wyobraźnia każe się buntować, ale jesli patrzeć na dobro psa to mysle, że spokojnie można powiedzieć, że zostało ono wziete pod uwagę... co do szczepień norweskich psow to tu się nie zgodzę bo w Norge nie ma wścieklizny i tutejsze psy nie sa na nią szczepione. Szczepi sie nasze, przybyłe, lub te, ktore podróżują... Ira poza Norge nigdy nie wyjeżdżała więc pewnie i zastrzyków robionych nie miała wcale albo prawie wcale w ciagu całego życia... Ja też nie potrafiłabym mentalnie swojego psa zastrzelić ani nie pozwoliłabym tego zrobić komu innemu. Choć mam świadomość, że czy wet igłą czy mysliwy strzelbą efekt jest taki sam i diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach... tylko te szczególy inaczej postrzegamy my a inaczej pies... i w sumie o to tylko tu chodzi.... jeśli bardziej chcemy zadbać o naszą Polską psychikę psiarza to wybierzemy usypianie za pomocą weta... bo to się mieści w naszych głowach, bo jesteśmy do tego mentalnie przyzywczajeni. Dla psa nie jest to już takie oczywiste.. do zastrzelenia psa nie trzeba przyzywyczajać bo jeśli jest to strzał w głowę śmierć następuje w ułamku sekundy i pies nie czuje strachu, stresu czy bólu, po prostu nie zdąży... Ja jeśli będzie mi dane decydować to moje psy uśpię przy pomocy weta. Ja póki co to staram się w glowie oswoić w miarę mozliwości odejście Maszy... bo ma 12 lat i wiem, że ma już ostro z górki. Mimo iż póki co jest zdrowa to wiem, że kwestią czasu jest i coś się zacznie pieprzyć... na starość zasadniczo nie ma lekarstwa więc w zależności od tego co zacznie się z Maszką niedobrego dziać będę musiała podjąć decyzję czy warto psa męczyć "leczeniem", które przysporzy jej tylko stresu i cierpień niekoniecznie powodując jej wyzdrowienie.... wychodzę z założenia, że przeżyła te wszystkie lata w zdrowiu i nie chciałabym jej "darować" kilka miesiecy wiecej włuczac sie po wetach..... bo co to dla niej za życie? my jako psiarze mamy na sobie olbrzymią odpowiedzialność tego że musimy wyczuć ten moment kiedy musimy pozwolić naszemu psu odejść i mu w tym pomóc. Mam koleżankę ktora ma psa w Maszy wieku i pies przez kilka ostatich lat miał mnóstwo operacji związanych z układem kostnym tylnej łapy... więzadła, stawy itp. ogólnie efekt marniutki a co sie pies wycierpiał to nie pytajcie... byly całe tygodnie ze pies jechał na morfinie by mogl choc jakkolwiek funkcjonoować bez bólu... całe miesiące kilku minutowych tylko spacerow ... i tak sie to za nim wlecze do teraz.... teraz oczywiscie juz nie leczy bo pies za stary... i nie ma juz co zbierać bo np. główka kości udowej jest praktycznie cała starta do zera.... więc bólowość pewnie gigantyczna.... i pies wiecej czasu przeleży niz to warte.... ja Maszy bym na taką gehennę nie skazała... u nas wreszcie zaczely się wakacje.. tzn dziś byłam ostatni raz w pracy i wracam tam dopiero 11 sierpnia. :) więc mam miesiąc urlopu i sama jeszcze nie wiem co z tym czasem zrobię... oczywiscie psy będą wyspacerowane i pozdjęciowane za wszystkie czasy :D Mamy już grzyby i jagody wiec pewnie będę sie w tych tematach też szwędać po lesie. Nigdzie się raczej z psami dalej nie wybiorę bo jestem uziemiona w okolicy domu. Bez samochodu, roweru i znajomych nie mamy zbyt wielu mozliwości... ja lecę do Polski w sierpniu, ale tylko na 4 dni bez psów. zdjecia z ostatniego czasu....
  3. my dziś zdecydowanie łąkowo...
  4. o mamo..... druga fotka cudna :)
×
×
  • Create New...