Jump to content
Dogomania

Olga7

Members
  • Posts

    5410
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Olga7

  1. Czytalam kiedys na dogo chyba,że koszt przyjazdu weta z Palmerem i użycia nabojów to ok.700 zl . Inaczej to może wyglada, gdy swego Palmera użyje np.fundacja ,schronisko ,gdy go posiadają. Nie wiem,czy koszt użycia takiej dmuchawki na strzykawki Palmera jest taki sam,czy niższy.Trzeba by zapytać wetów albo myśliwych chyba. Autor..[B] /cytat/[/B]: Strzelba palmera jest urządzeniem pneumatycznym i może je posiadać każdy. Natomiast jeśli chodzi o "amunicję" to podlega ona ustawie Prawo farmaceutyczne która mówi kto może używać i kupować leki, w szczególności psychotropowe oraz narkotyczne (a te właśnie używa się do obezwładniania. zwierząt). Poza tym należy posiadać stosowną wiedzę aby odpowiednio dobrać dawki do okoliczności. Myśliwy może korzystać legalnie z takiej broni jeśli jest lub współpracuje z lekarzem weterynarii. Taki sprzęt sprowadzają hurtownie weterynaryjne. Nawiasem mówiąc, rozmawiałem kiedyś z kolegą po fachu z Zoo i preferował dmuchawkę na strzykawki Palmera (takie jak do broni palmera), twierdził że jest skuteczniejsza, nie ma niebezpieczeństwa przesadzenia z ciśnieniem, które może uszkodzić strzykawkę. Miałem nawet okazję sobie z takiej dmuchnąć i jest naprawdę zaskakująco celna nawet na spore odległości, minus tylko taki że jest bardzo długa.
  2. No i takie sprawdzone porady, prosto z życia są najlepsze -wiadomo :)od lduzi ktorzy mają czy mieli podobne problemy z psami .Bo takie teoretyczne nie zawsze się przydają i spr. Na wsiach a tym bardziej z malymi dziecmi w domu ,ludzie nie mają czasu i sily na bieganie z psem chocby na 1 godz. dziennie ,bo cieżko nieraz taki czas przy malych dzieciach znależc i sliy też. Dzieci bawią się kolo domu i nie musi się wtedy zapewniać im spacerów po wsi czy okolicy ,chyba ,że starcza sil i czasu .
  3. Tak myslalam,że pewnie po tych przejsciach z sunią będziecie raczej ostrożni z decyzją adopcji ,wzięcia drugiego psa.Ma rację Beatrx,że może tak być iż ten drugi pies może wzorować się na suni ,ale nie msui taki być .Trzeba by to jednak spr.-inaczej nie przekonacie się.Musi to byc pies mniej uleglu na wplyw suni i taki by ona poprawila swoje zachowanie a nie bylo na odwrót.Ciężka sprawa ,ale do pokonania.Spacery oczywiscie -jak najbardziej wskazane ,ale opisane warunki drogowe i lokalne oraz male dzieci nie bardzo pozwalają na codzienne,dluższe wyprawy z psem i dlugie bieganie z nimi po okolicy.Jakie rozwiązanie jednak musi się znależc. Jesli to duży pies to może jakieś stare oponu na sznurze zawieszone by sunia szarpala się z nimi albo też pilki skorzane do biegania i szarpania /byle nie jadla ich/ i jakieś takie większe rożne rzeczy do zabawy -procz sznurów ,butelek z karmą itp.
  4. Tak zapytam jednak:A gdyby ta Wasza sunia miala do towarzystwa drugiego psa /towarzyskiego i z temperamentem /z ktorym moglaby szaleć na podwórku i wyżywać się ? By nie myslala o niszczeniu i ucieczkach oraz polowaniach na co się da /choć taki instynkt wzmocnilo pewnie to porzucenie w lesie ,gdzie musiala polować by przeżyć i trudno z tym walczyc teraz / Może dwa psy w takim ukladzie wyciszyloby szalenstwa na swoim terenie i ucieczki w szukaniu wrażeń w okolicy ? Do tego zakupione ,czy zrobione różne psie akcesoria -zabawki duże i mniejsze ,wg pomyslu waszego /np.skorzane pilki duże do szarpania obu psom albo do biegania i grania nimi ,jakieś sznury wiązane itd. Pewnie o drugim psie już myśleliscie. Może tez jednak poradzić się doświadczonego behawiorysty i będzie to pomocne w problemach z sunią.
  5. Skorygowalam juz tekst tmatego posta i napisalam ,że Grom byl u Magdy. Mial trafić do furciaczek.owszem ale nie trafil jednak,nie bylo potrzeby.
  6. [quote name='Szarotka']Cos dosyc niesamowitego, bo on mial byc dziki, nieadopcyjny i wogole taki do niczego nie podobny ...[/QUOTE] Wystarczylo ,żeby Grom trafil pod należytą opiekę do dobrych ludzi ,potrafiących pracować i zyskać zaufanie Groma a pies zachowywal się normalnie i nie można bylo traktować jak psa autystycznego czy zupelnie dzikiego tym bardziej. Na szczęście Grom przeżyl ten obóz przetrwania u czar.i trafil we wlasciwe ręce i pod dobrą opiekę-do Magdy. Teraz cieszy się szczęsliwym ,bezpiecznym życiem u dobrych ludzi ,gdzie znalazl swoj dom u b.dobrych ludzi i żyje tam w towarzystwie psa państwa teraz już jako wspolgospodarz domu.
  7. Zaglądam do seniorów na tym wątku i martwi mnie ,że nikt tu dawno nie zagladal... Pamiętam zawsze o Groszku ,któremu nie bylo dane byc adoptowanym ,choć byl niemal krok od zabrania go do nowego domu kolo Krakowa o co tak bardzo zabiegala wtatara z Krakowa. Dom był już sprawdzony i poszlo tylko o odebranie osobiste psa przez ludzi chętnych do adopcji Groszka.Wystarczylo tylko wyrazić zgodę na odebranie Groszka przez wtatarę i jej TZ by przewiezli i przekazali psa do nowego domu,czyli transport Groszka z Rzeszowa do Krakowa. Bardzo zle się stalo ,że uniemozliwiono odebranie psa i dostarczenie go do Krakowa -nowego domu. Nie mogę tego zrozumieć do tej pory i jest mi bardzo żal Groszka ,ktory być może będzie musial do końca swego życia tkwić w tym schronie.[COLOR=#000000] Mamy nadzieję ,że taka sytuacja w przypadku innych psów nie powtórzy się juz nigdy i psy będą wydawane do adopcji zaufanym ludziom ,ktorzy mogą posredniczyć w adopcji i transporcie -gdy sytuacja tego wymaga. Nie zawsze każdy może przyjechać tak daleko jednak osobiscie by odebrać wybranego do adopcji psa i każda pomoc innych ludzi powinna być w takich przypadkach uwzględniana i umozliwiana.[/COLOR] Przecież dużo psów jest adoptowanych pośrednio i psy te są przewożone/transportowane przez osoby pomagające w transporcie a także tym samym pośredniczące w adopcji psa.
  8. Zapiszę /zaproszona przez madzię / wątek sympatycznych chłopaków.Który Barry a który Albert ? Pomóc za bardzo teraz nie dam rady,może w polowie m-ca jakiś grosik dorzucę choć.Nie da rady utargować nieco oplaty za ten kojec dla Alberta i Barriego ? Chociaż na 400-450 zl za oba psy ? Gdzie ten hotelik jest,jesli można wiedzieć? Czy są tam jeszcze inne kojce i miejsca wolne ?
  9. [quote name='Clean']Kurcze, przydałaby się jakaś nauczka dla tego gbura, tylko faktycznie, wcześniej trzeba by było zabrać psiaka żeby nic mu nie zrobił.I koniecznie do schronisk dać informacje o tym gościu żeby nigdy więcej żadngo psa nie dostał. Myślę że ten gbur nawet nie wie że Cudak portowe koty dokarmia.[/QUOTE] Trzeba jakoś skutecznie gbura postraszyć ,żeby nie bral i nie trzymal tam następnego psa. Przeciez on nie musi brac ze schronu następnego psa ,niestety.Może wziąć od ludzi ze wsi czy okolicy albo z ogloszeń róznych z gazet np. Dziad ma tam jakies rudery puste stare czy kawal pola i na cholerę mu tam pies -na lancuchu ,glodzony i bez budy żadnej ? Zeby mu rudery na cegly nie zabrali czy z pola czegoś nie ukradli ? Co tam pies na lancuchu sam zdziala ? NIC. Niech sam tam siedzi dzien-noc i gloduje na golym polu,wredny chytry dziadyga.Postraszyć go ,że za znęcanie się nad zwierzęciem /glodzenie i zostawienie psa na uwięzi to też znęcanie przecież/ -może dostać wysoka karę to może zrozumie wredny gbur i nie będzie tam glodzil i trzymal następnego psa.Mozę zrozumie,że nie ma sensu męczyć tam psy niepotrzebnie ,bo nie ma czego tam pilnować. Wpierw jednak trzeba odebrać psa ,by nie mścil się na psie albo go nie wykonczyl ,jako dowodu na jego niekorzyść. Inaczej psa nie odda ,jesli dowie się ,że może być ukarany za maltretowanie psa a pies może nie dożyć następnej interwencji w jego sprawie.Powiedzą ,że zerwal się i uciekl z lancucha.
  10. Na szczęscie jeżynka trafila na Dorotę i dzięki temu ma szansę przeżyć.Nie każdy jednak potrafi zapewnić takiemu małemu jeżowi należytą opiekę ,no i ludzie często nie przejmują się tym,że zwierzak potrzebuje ratunku ,bo inaczej zginie. Jaka duża jednak już jest ta Jeżynka Nela-miala b.dużo szczęścia,że dorobella ją znalazla. Żeby tak i Merlina udalo się uratować i mogl żyć jeszcze dlugo .Tyle serca i pracy Dorotko wlożylaś i nadal walczysz o jego życie i zdrowie,iż los niechby sprawil ,by ten kot ocalal. Sam Merlin tyle juz przeszedl ciężkich chwil ,bólu i walki w swej chorobie -niech już będzie zdrowszy i mniej bólu zaznaje.
  11. Nie jestem przekonana,że to dobry dom i dobrzy ludzie,ale może nie mam racji.Obym myliła się jednak.Czasem pozory mylą jednak. Fakt,że taka mala sunia potrafi być agresywna wobec innych psów też nie świadczy za dobrze o jej domu,ale może boi się i stąd jej zachowanie.
  12. [B][COLOR=#000080][SIZE=3] [/SIZE]Nowego ,dobrego domu szuka 4-letni labrador . Rodzina z W-wy zmuszona jest oddać w dobre ręce labradora z ważnych powodów rodzinnych. [/COLOR][SIZE=3][COLOR=#0000ff]Ten labrador znalazl już nowy dom !! Dziękuję za chęć pomocy.[/COLOR][/SIZE][/B][B][SIZE=3][COLOR=#0000ff][/COLOR][/SIZE][COLOR=#000080] [/COLOR][/B]
  13. [quote name='paulina02'].........................................................................................[/QUOTE] Jest tylko chyba jeden post pusty na poczatku -zostawiony .Trzeba choć tego posta wykorzystać ,poki co ,jako rozliczeniowy ? Chyba ,że ze 2-3 inne opróżnić na rozliczenia a treść przenieść do innych,najbliższych postów.
  14. Jesli jednak ci ludzie nie okazali książeczki tej suni,to w żadnym wypadku schronisko nie powinno wydać im psa. Chyba,że przedstawili jakis inny dowód wlasności tej suni.
  15. Za zaproszenie dziękuję,.Zajrzę choć czasem,podrzucę wątek.
  16. [quote name='Amadorka']Jestem hotelem komercyjnym,chociaż pomagam też psom w potrzebie jak mam wolne miejsce,nie jestem DT więc nie mam obowiązku robić i dodawać zdjęć.Jak mam czas to coś dodaje ale tylko na stronę hotelu-tutaj nie potrafię.Co do tych psów to jak rozmawiałam z Pauliną02 nie wyobrażam sobie żeby te psy mogły być w chwili obecnej zamknięte w domu.To nie ten etap.[/QUOTE] Dopiero teraz dojrzalam na wątku tego hoteliku link do stronki hoteliku 4 Łapy,przepraszam zatem . Nie skojarzylam nicka Amadorka z hotelikiem[B]" 4 łapy"[/B] a nazwa hoteliku nie byla tu jeszcze wymieniana,tylko gdzie się znajduje.Myslalam,że to nowy Platny DT-hotelik.Stąd takie różne zapytania z naszej strony. [URL]http://hotel-4lapy.pl/[/URL] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226056-Tani-hotelik-dla-zwierząt[/URL]
  17. Trzeba może by podpytac o Bazyla doświadczone ciotki czy wujów,może cos doradzą. Tyle tu różnych przypadkow psow i historii opisuje się.Wzrok i sluch Bazyl ma pewnie doskonaly,jesli jest taki czujny.Czasem powodem takich agresywnych i gwaltownych zmian zachowań może być ulomność zwierzęcia a konkretnie niedowidzenie albo przytępiony sluch ,czy gluchota czy też inne problemy zdrowotne .Czy ten pobyt u behawiorysty daje jakies dobre efekty czy niewiele jednak pomaga Bazylowi? Bo może trzeba zmienic bahawiorystę na innego ,jesli 3 mce terapii nie zmienily na lepsze psa,nie pomogly nic.
  18. Zaprosila mnie caryca ,to zaglądam do ślicznego kudlacza,charakternego Bazyla -zajrzalam tylko na początek wątku,poczytam pozniej. Takie ataki agresji muszą mieć jakieś podloże,powody.No i nagle zmiany zachownaia-nieprzewidywalne.Może coś mu jednak dolega i stąd to gryzienie a Bazyl nie potrafi nad tym panowac? Nie wiadomo ,jak wyglądalo jego życie wczesniej pewnie ? Jesli nie uraz fiz.to psych.może powoduje gryzienie nawet w zabawie. Może byl tak traktowany kiedys,że obrywal za nic /np.wpierw rozbawiony / i teraz sam stara się atakowac,by uprzedzić karę wobec niego? Moze mu tak dokuczaly kiedys dzieci albo nastolaty ,czort wie? Wpierw bawily się z nim a potem szarpaly go i sprawialy mu ból a ich to bawilo ? Sam bez powodu nie bylby chyba taki.Jednak Bazyl gryzie w roznych sytuacjach.niestety i to znienacka nawet tych ludzi ,ktorych lubi i zna już.Agresywny Bazyl ma dwa oblicza jakby-raz jest milym psem i bawi się a nagle atak agresji i gryzie.Trudny przypadek psa z Bazyla .Może behawiorysta poradzi sobie z nim jednak .
  19. [quote name='Amadorka']Pewnie, zawsze można się dowiadywać.Pieski u mnie są od Anji2201-ONKA KAJA i niewidomy Rasti.[/QUOTE] Wyszukalam tak na prędko inf. o hoteliku Amadory : [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226056-Tani-hotelik-dla-zwierząt[/URL] Nie każdy z nas dociera do róznych DT i hotelików,wiadomo. Na ogól takie wyjazdy wiążą się z dowozem konkretnych psów,bo to też koszty.
  20. [quote name='Javena']Zebym wiedziała wczesniej,moze cos dałoby sie zrobic.[/QUOTE] Może Javenka cos z daleka tez pomoże suni i podesle jakiś sposob przez inne ciotki na miejscu na Sląsku ??
  21. [quote name='gosia2313']Niestety nie wiem, czy sunię odebrali, nie miałam czasu się dowiedzieć :( Spytam po niedzieli albo napiszę do tego faceta[/QUOTE] Po niedzieli a nawet już jutro,będzie za pozno ,jesli trafią w schronie na kogoś ,kto nie będzie przejmowal się tym komu wydaje sunię a dla schronu to im mniej psów tym lepiej przecież.Trzeba mieć na bieżąco kontakt ze schronem i jakos umieścic tam inf.-przez kierownika i bezposrednio do personelu wydającego psy ,żeby pamiętali o dokladnym sprawdzeniu tych ludzi !! Pewnie juz zabrali sunię albo zrobią to jutro ... [COLOR=#000080]Gosia-kto tam jeszcze może być jutro z rana by zorientowac się w spr.tej suni ? Napisz nam ,to może poprosimy my ktoras z dziewczyn zajęla się tą sunią i dopilnowala może tej sprawy by nie wydac suni ,jesli to nie są wlaściciele .[/COLOR]
  22. Po relacji rozm.tel.i ogolnie -brak ksiązeczki ,kręcenie jakieś też chyba ,obawiam się ,że sunia nie miala tam latwego życia w takim nieciekawym srodowisku chyba i może uciekla biedna by sie ratować ? Ta kobieta nie ma na pewno dobrego serca -z jej slów wnioskują i podejscia.Jesli uprą się ,to postarają się ją adoptować wtedy,chocby by udowodnic w schronie ,że postawią na swoim .Gdyby im zależalo na suni i jest ich ,to by szukali caly czas gdy zaginęla. Kto wie,czy sunia nie jest teraz bezpieczniejsza niż tam u nich,bo chyba tam nie byla i nie będzie dobrze traktowana. Powinni podać znaki szczegolne suni -bez okazywania im psa ,ale jesli ktos ze schronu wyda psz bez kontroli dokladnej ,czy to faktycznie ich pies -to sunia przepadnie wtedy .Jesli adoptują i będzie umowa adopcyjna ,to wtedy choc można spr. wyrywkowo, jak tam ten pies żyje i czy nie jest zastraszony albo bity.Tylko ,ze wtedy cięzko będzie dogladać.,spr. i zabrac im psa,bo trzeba by miec dowody,inf.sąsiadów itp. Chyba,że ktos poświęci na to swoj czas i sily ,np.Ewa Gonzales,jesli to mozliwe. Inaczej każdy może pojechac do schronu i powiedzieć ,zę ten czy inny pies jest jego ale nie ma czym to udowodnić .
  23. [quote name='gosia2313']Zadzwonił pan, mówił trochę jako adwokat swojej siostry (to jej pies). Z tyłu było słychać jakiś głos kobiecy (czy to ta właścicielka, nie wiem). On mówił np. jakiej maści ta suczka, a ona "tak k** biała" - przynajmniej tak zrozumiałam .... Jakby nie mogła sama zadzwonić. Suka ponoć uciekła na spacerze, ta siostra ją dostała od męża czy kogoś tam, ale nie ma prawdopodobnie żadnej książeczki, żeby okazać w schronisku, że to jej pies O.o Jutro mają przyjechać ....[/QUOTE] Jesli ci ludzie nie posiadają książeczki suni oraz nie opiszą wpierw suni,to mogą wcale nie muszą być prawdziwi wlaściciele. A jesli nawet,to fakt ,że sunia nie ma wcale zalożonej książeczki i nie byla jeszcze może u weta na podstawowych szczepieniach też zle swiadczy o nich. Sunia nie przecież 2-3 m-ce a raczej jest doroslym psem. Muszą udowodnić ,ze jest to ich pies. A twierdzić,że ta kobieta/jego siostra/nie ma ksiązeczki, bo niedawno sunię dostali, to moze każdy. Dla bezpieczenstwa suni trzeba dobrze sprawdzić ,czy to wszystko prawda by sunia nie trafila w złe warunki a nie jest wcale ich psem.
  24. Oby tylko operacja przebiegla pomyślnie i Lord prędko wracal do zdrowia.Wytrzymal tyle w schronie jakos to i teraz musi walczyć by zdrowie bylo na następne lata.
  25. Zajrzalam po drodze na wątek cioteczki faith do urodziwego eleganta Leona. Piękny i przystojny mlodzieniec.;):loveu:
×
×
  • Create New...