Jump to content
Dogomania

Ukryty Smok

Members
  • Posts

    371
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ukryty Smok

  1. Witajcie! Oto pierwsze wyniki badań, zadziwiające..... Krew - morfologia bez zmian. Wszystkie parametry OK. Posłana próbka na badania PCR (żeby zobaczyć, co przeszedł Burek). Rtg - kręgosłup, biodra, kolana bez uchwytnych zmian radiologicznych. Lewa kończyna - dysplazja, prawdopodobnie C. Palpacyjnie - b.z. Burek po tej wizycie jest odrobaczony, odkleszczony, otrzymał zestaw witamin, zakupiłam mu też wapno firmy CANINA, podobno bardzo dobre. Mój wet jest zadziwiony całą sytuacją - pies ma wyniki zdrowego psa, a wygląda i rusza się,jak po ciężkim urazie. Mamy trzy hipotezy: 1. Pies ma potworne niedobory głodowe - potwierdzałyby to zaniki mięśni oraz przetrwałe zęby mleczne; 2. Pies przeszedł boreliozę (to moja hipoteza, będziemy ją sprawdzać); 3. Pies przyszedł na świat z taką specyficzną wadą genetyczną, dlatego trafił do lasu....... :( W każdym razie - podbił serce weta. który zaprzysiągł, że zrobi wszystko, aby mu pomóc. A ja - ja powiem tylko, że równie spokojnego i uległego stworzenia nie widziałam, jak żyję.... Spokojnie leżał do zdjęć,nie usiłując się wyrywać, czy zmieniać pozycji, pobrać krew, zbadać palpacyjnie.... Taki cudny charakter już.... A te oczy...... Burek, Burek........
  2. Witam znajomych! Dobrze, że jesteście! Wołamy na niego Burek, bo uznaliśmy, że dać mu na imię Quasimodo, to jednak zła wróżba.... Mnie też, niestety, niepokoi ten siusiak.... Za często takie rzeczy już widywałam.... :( W każdym razie, jeżeli to uraz, to chyba dość stary, bo psiak jakoś się porusza i nie krzyczy przy dotykaniu. Inna rzecz zupełnie, że jak się go dotyka, to zamiera w ekstazie i zapomina o wszystkim... Aha, kobiety, ja wyjeżdżam na dwa dni. Psy pod opieką męża zostawiam, nie będzie mnie jutro, nie wrzeszczcie... Aha, mój wet powiedział, że przyjedzie do mnie, weźmie przenośny rentgen i wszystko, co trzeba, żeby go zdiagnozować. Odezwę się, jak tylko wrócę!!!
  3. Kobietki, nie gorącujcie..... On ma wszystko, co potrzeba... Dostanie odrobaczacz,dostanie odkleszczacz, dostanie wszystko, co trzeba. Muszę się po prostu ogarnąć trochę, uwierzcie, mam w tej chwili 9 psów, w tym dwa niepełnosprawne, i zidiociałego kota, a i inne sprawy też.... Ważne, że Burek wygląda już odrobinę lepiej.... Aha, jutro mnie nie będzie. Pilnujcie wątku, OK? PS. Tak, kochana, masz rację, taki kangurek z niego..... :(
  4. Aha, no i miał prawie 30 kleszczy.... :(
  5. Nie wiem, naprawdę nie wiem..... U niego nie tylko kręgosłup jest problemem, on ma w zasadzie problemy z każdą kosteczką.... Te biedne tylne łapki, takie miękkie,że nie dźwigają ciężaru ciała.... :( A przednie to pracują jak u pajączka... :( Wet obowiązkowo, rentgen, badania krwi.... czort wie, co jeszcze.... Taki.... Burek.... :(
  6. Burek nie wygląda (ku mojemu zaskoczeniu) na tych Zdjęciach tragicznie, ale uwierzcie - to złuda. Pod nastroszonym futerkiem kryją się tylko kosteczki... Sierść na dziwną, krotka i jakąś taką połamaną, pierwszy raz spotykam się z czymś takim u psa... Nie jest w stanie normalnie utrzymać się na łapkach,zaraz się kładzie - na zdjęciach może wygląda ładnie w tych jesiennych liściach,ale leży, nie dlatego, że chce, ale z powodu braku sił.... Jest dziwacznie przygarbiony, a tylne nóżki stawia niepewnie i wciąż się przewraca, albo pokłada.... No, i niestety na wypadające prącie... Eh........................... :(
  7. Jestem. Kto mi pomoże wrzucić zdjęcia? Może ktoś się zlituje i da mi swój adres, to wyślę....
  8. Słuchajcie, nie gniewajcie się, ale fotki dopiero jutro będą. Mam dziś mnóstwo zajęć na głowie, nie chcę go szarpać, żeby szybko fotki jakieś zrobić, no, i jakieś drugie ręce by się przydały, a męża dziś nie ma.... Poczekacie do jutra, dobrze? Z wieści to to, że chyba żołądeczek mu dobrze działa, bo nie ma jakichś większych sensacji po mojej kuchni. Zrobiłam mu łóżeczko miękkie z kocyków, chyba to lubi, bo widzę, ze korzysta... No, to - do jutra!!
  9. Dziękuję, że jesteście... W dziennym świetle psiak wygląda jeszcze żałośniej... A na dodatek, nie dość,że krzywy i chudy, to jeszcze natura poskąpiła mu urody.... :( Jak zdążą, wrzucę fotki dziś, a jak nie, to jutro (być może będę potrzebować pomocy, bo nie umiem za bardzo tego robić). Noc? Nie wiem w zasadzie, psina śpi w osobnym pomieszczeniu... Ma tam ciepło, sucho i bezpiecznie, to taki "psi pokoik" (jak się ma tyle psów, to trzeba mieć dla nich mnóstwo miejsc). Na jedzenie się rzuca, daję mu gerbera domowej roboty z rosołem (czyli zmiksowane mięso z warzywami). Biedny, biedny....... :( POmoc? Podtrzymujcie wątek na razie.... Ja naprawdę chcę go wyleczyć i podchować, ale trzeba mu domu szukać.... Bardzo się boję................... :(
  10. Nie chcę na razie pieniędzy.... Zobaczymy, co powie wet... Nie będę zbierać, nie wiedząc, jakie są koszty leczenia... A na zupkę dla niego i kurze udko wygospodaruję.... Problem w tym, że on potrzebuje domu, którego ja nie za bardzo mogę mu dać, bo mam masę psów.... :( Ale czy świat, choć jedna istota poza mną, jest w stanie pokochać Qusimodo????? :((((
  11. Boże, ja nie umiem prowadzić wątków.... Ja nie umiem organizować pomocy... Do tej pory raczej zdarzało mi się wspomóc kogoś grosikiem, coś kupić na bazarku, napisać tekścik.... :shake: Dziś muszę coś przedsięwziąć, a naprawdę nie bardzo wiem, od czego zacząć... Weta ma już umówionego, potrzebne będą badania, rentgen, pewnie coś jeszcze... Dobre jedzenie mam, szczęśliwym trafem miałam w domu zapas koktajlu mięsnego, świetne dla rekonwalescentów, bo odżywcze, a żołądka nie obciąża.... Ale co dalej? Mam osiem psów... On jest dziewiąty.... Nie daję mu tego wszystkiego, czego potrzebuje, bo w domu siedzą agresory, zapatrzone w siebie i nie tolerujące obcych.... :(
  12. Obawiam się, że jest czymś więcej, niż ofiarą głodu... To jest naprawdę Quasimodo.... Może jutro uda mi się wrzucić jakieś zdjęcia, na razie pies umiera na widok człowieka.... :-(
  13. „Quasimodo…. Prawdziwy Quasimodo…. :-( Jedyne, na co miałam siłę, gdy Go zobaczyłam, to płacz… Łzy, tak gorzkie i gorące, że świat zniknął…. Qusimodo…. Połamany, czołgający się, pełzający po ziemi…. Nie mogący ustać na nogach – połamanych, a może tylko tak wyniszczonych głodem, że nie zostały na nich praktycznie żadne mięśnie… Quasimodo – pies, całujący mnie po rekach za kawałek chleba…. BOŻE, GDZIE BYŁEŚ, GDY TO SIĘ DZIAŁO??!!!!!” Dziś znalazłam Qusimodo w pobliskim lesie. Coś poruszyło się na poboczu, gdy przejeżdżałam samochodem, kątem oka dostrzegłam szarość i nijakość… Wysiadłam, i zobaczyłam Jego… Łzy poleciały mi z oczu ciurkiem, bo to, co zobaczyłam, przyprawiło mnie o zawrót głowy – mały pies, tak wyniszczony, że aż garbaty, pełzający po ziemi, pokornie doń przypłaszczony, gdy podeszłam, chyba czekający na cios…. :-( Niewiele myśląc, zabrałam. Ma około sześciu miesięcy, jest pieskiem, ledwo co zmieniającym zęby, raczej pełza, niż chodzi. Na jedzenie rzuca się nieprzytomnie, a w oczach ma cały ból świata…. I co ja mam z nim robić???????????????????????????????????????? :-(:-(:-(
  14. Dziewczynka kochana... :lol: U nas wszystko dobrze. Szansa, zwana także Szansonetką (w chwilach frywolnych) biega, cieszy się życiem, terroryzuje małego Dyzia, jednym słowem - jest OK! Dziewczynka pozdrawia wszystkich!!! :lol: I ja też, Ukryty Smok
  15. Witam, Oferuję wpłatę 200 złotych na diagnostykę suni-kaleki. Pzdr, Ukryty Smok
  16. Moniko, Wcale się nie dziwię, że kochają Cię ludzie i zwierzęta!!!! Bo Ty nie tylko zaopiekowałaś się tymi dwoma biedakami... Twoje akcje ratują wiele, wiele psich istnień... Za to wszystko - wielki szacunek!!! Pzdr, Ukryty Smok PS. A psiaki cudne oba!!!
  17. Witam! Spieszę donieść wszystkim zainteresowanym, że z Szansą wszystko jest jak najbardziej OK! Sunia okazała się wulkanem energii, biega po prostu z szybkością światła, wszędzie jej pełno... Uwielbia bobrować po krzakach, a w wolnych chwilach leży sobie na trwace, na słońcu i grzeje kostki... Do biegania używa wszystkich czterech nóg, a robi to naprawdę z dużą lubością i wprawą! Jej towarzysz, trójłapek Dyzio, jest w nią wpatrzony jak w obrazek, i naśladuje ją we wszystkim :razz:. Szansa okazała się suczką czyściutką:loveu:, ładnie się załatwia na dworku:loveu:, nic nie niszczy:loveu:, nie szczeka:loveu:, jest miła i grzeczna:loveu:... Co prawda, wydaje się zwierzakiem mocno dominującym (do siusiania podnosi np. nogę po męsku ;), ale wobec faktu, iż Dyzio jest "najpiękniejszym rodzajem nijakim":evil_lol:, nie ma w zasadzie komu "się sadzić" i jest święta zgoda... Profesor na razie zakazał podejmowania decyzji w sprawie fizjoterapii, bo chce sam po urlopie zdecydować, co dalej (wobec faktu, iż sunia z radością używa nogi sytuacja może się bowiem zmienić radykalnie w ciągu tych kilku tygodni). Szansa ma nakaz miesięcznego "używania życia", dopasowania się do nowych warunków, a potem się zobaczy... W każdym razie Profesor zapowiedział, że chętnie podejmie się jej dożywotniej opieki medycznej po cenach nader umiarkowanych...:razz: Postaram się w najbliższym czasie zrobić kilka zdjęć i udostępnić je ogółowi... Pzdr, U.S.
  18. Witajcie! Z pewnych względów zrezygnowałam z czynnego uczestnictwa w dogo, aczkolwiek nie z chęci pomocy niesienia psom. Nie będę też czynnie udzielać się na tym wątku, a moją wypowiedź proszę potraktować jako wyjaśnienie pewnych decyzji i sytuacji. Nie chciałabym wdawać się tu w jakiekolwiek oceny kogokolwiek, gdyż zwykle niczemu nie służy, a jedynie skupić się na problemie. Obecnie moim gościem jest Pelasia, suczka, która od samego początku była na tymczasie, co zresztą w moich wszystkich postach podkreślałam. Niestety, jej wątek, jak trafnie to ujęła Majga, "rozlazł się". Zmienił kierunek, stał się bardziej wątkiem o charakterze towarzysko-filozoficznym, aniżeli pomocowym. Nie miałam siły ani czasu, aby to prostować, zresztą, na dogo tak już jest, że jak pies jest w miarę bezpieczny, to traci on momentalnie zdolność skupiania uwagi na sobie.... Może człowiek też i nie ma śmiałości prezentować zdrowego psa, jeżeli wokół tyle jest takiego straszliwego nieszczęścia.... Pies z wnyków... :-( Pies podpalony.... :-( Pies zagłodzony na śmierć...:-( Tak stało się i z Pelasią - uroczą sunią, która ma cztery nogi, dwoje oczu oraz zapewnione w miarę wygodne życie w naszym domu. Nie zmienia to jednak faktu, iż Pelasia jest nadal gościem. A teraz o emocjach... Bardzo lubię Pelasię, jak wszystkie psy, który trafiły pod mój dach. Czy jednak oznacza to, że powinna u mnie zostać?.... Hmmm..... :shake::shake: Czy się do niej przyzwyczaiłam? Oczywiście. Czy ja lubię? Bardzo. Czy oddałabym ją, gdyby trafił się dobry dom? Tak. Czy, jeżeli tego domu nie będzie, Pelasia w jakikolwiek sposób będzie zagrożona utratą domu u mnie? NIE. A teraz o Szansie. Czy się do niej przyzwyczaiłam? Oczywiście. Czy ja lubię? Bardzo. Czy oddałabym ją (oczywiście, gdyby była pod moją opieką), gdyby trafił się dobry dom? Tak. Ale tego domu nie ma. A biedna sunia, wokół której wszystko się zmienia, jest nadal bez człowieka. W klinice ona ma naprawdę dobrze, jednak kiedyś w końcu z tej kliniki wyjdzie. Wtedy powinien na nią czekać dom. Moja propozycja miała dać jej ten margines bezpieczeństwa, gdy się on nie znajdzie. Mam nadzieję, że wyjaśniłam Wam moje stanowisko. Pzdr, Ukryty Smok
  19. Cajusie drogi, Pytaj, ile chcesz! Na zdrowie! Jednak w tym przypadku pozwolisz, że to ja będę decydować o terminie i formie odpowiedzi... Pzdr, Ukryty Smok
  20. Kochani, A zwłaszcza Ty, Cajusie...:loveu: Nie martw się o nas! Wzrusza mnie Twoja troska:oops:, ale zapewniam Cię - nie musisz się martwić jeszcze i nas! Chyba masz dosyć trosk w Twoim dość wypełnionym i zajmującym życiu...?;) O ile się zorientowałam, lubisz podkreślać swoje dobroczyństwo i hojność w odniesieniu do niektórych psów, każesz jednak sobie za to słono płacić daniną w postaci znoszenia zgryźliwstwa...;) Upewniam Cię - ani ja, ani cała reszta moich psów (ilekolwiek ich jest) + rezydentka Pelasia nie mają zamiaru stworzyć Ci jeszcze jednego powodu do niepokoju...:cool1: Pzdr, Ukryty Smok PS. Aha, jeszcze jedno - ma wrażenie, że poczucie humoru jest jedną a cech, warunkujących możliwości adaptacyjne człowieka... A Wy?.....:evil_lol:
  21. Cooo? Nieważne, kto z kim śpi?!:mad: Najpierw kury, a teraz....to :crazyeye: W piekle bym Was poznała!!!!!:diabloti:
  22. No jestem... Wróciłam...:lol: A dogo, jak to dogo... Okrutne i łaskawe, zbyt dobre, aby było naprawdę złe, ale zbyt złe, aby było naprawdę dobre...:shake:
  23. Witajcie! Wsiowa Pelasia życzy dobrego dnia!!!:lol:
  24. Dziewczyny, Nie będzie mnie parę dni... Nie dajcie uschnąć Pelasi samej, OK? Wrócę pewnie koło poniedziałku, to się zamelduję! Pzdr, Ukryty Smok PS. Dobra, zrobie, zrobię, ale poczekajcie trochę...
×
×
  • Create New...