Jump to content
Dogomania

Basia1244

Members
  • Posts

    6263
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Basia1244

  1. A w której części Wrocławia mieszka ta Pani? Tzn. gdzie jest pies?
  2. Mam wrażenie, że piszę sama do siebie, ale cóż.. Nikt do mnie i do Dominiki nie dołączył, ani wczoraj ani dzisiaj (a wstrzeliłyśmy się między deszcz idealnie) - nikt nie napisał i nikt nie zadzwonił. To chyba tyle.
  3. Możemy przełożyć na niedzielę i liczyć na odrobinkę mniej wody z nieba, ale kalosze i tak obowiązkowe. Prawdę powiedziawszy, to szanse na znalezienie tych łazęg nie są duże - tu trzeba liczyć na szczęście, bo one się przemieszczają. W każdym razie, jakby co to dzwoń.
  4. No i Agnieszka zadzwoniła do mnie dzisiaj - - - zasmarkana i zagrypiona - - - o spacerowaniu z nią w taką pogodę mowy nie ma, więc znowu jesteśmy tylko we dwie lub trzy - aktywne na sobotę. Coś strasznie pod górkę nam idzie.
  5. Witaj! Mnie 12 też pasuje, ale zaczekajmy jeszcze na innych i na prognozę pogody - bo to, co dzieje się za oknem podcina mi resztki skrzydełek. Wg wszelkich danych Dominika tez będzie, więc można pójść w 2 grupach. Chyba, że coś się znowu popsuje, albo nie wypali.
  6. Może coś takiego: Jestem Cezar, mam 6 lat i niedawno zostałem sierotą - pomóż! Cezar, to pies w typie owczarka niemieckiego, potrafi stróżować i dobrze czuje się na podwórku lub w kojcu. Pies jest zadbany i zdrowy. Nie jest agresywny. Jego pan zmarł, a psu grozi uśpienie. Jeśli szukasz psa, który popilnuje twojego dobytku i zostanie twoim przyjacielem, to właśnie znalazłeś Cezara. Zadzwoń .... Ja poetką nie jestem, ale może do ogłoszeń się nada. Niestety ogłoszeń robić nie umiem.
  7. Poproś o przeniesienie do działu psy do adopcji, tam szybciej poradzą Ci i może pomogą.
  8. A może pożyczysz od kogoś ładowarkę? wyślę Ci mój tel. na PW.
  9. Powiem wprost - liczyć na to, że mój niuniuś - bardzo inteligentny, chętnie współpracujący z człowiekiem, niezwykle szybko uczący się i generalnie super pies, pozwoli bezkonfliktowa wsiąść do samochodu innemu samcowi - to liczyć na szóstkę w totka - oczywiście mój niuniek wykonuje polecenia i jest karny, ale dla mnie to ogromne obciążenie psychiczne, bo mam zamiast spaceru i spokojnej jazdy autem potworny stres, czy aby na pewno Odisiek nie zje kolegi, a widziałam niunia w akcji i wiem, co piszę - niunia nie lubi konkurencji. To jedynak pełną gębą - mój psi jedynak. Dlatego wolałabym nie mieć innych samców. Myślę, że poczekamy jeszcze na inne dziewczyny, niech się odezwą, a Gosia i Demi maja mój telefon, jakby co.
  10. Dzisiaj jest środa. Ja jeszcze pogadam z Dominiką- może będziemy mieć wówczas dwa auta. Godzina to myślę, że około południa. Może damy szanse jeszcze komuś się odezwać i dołączyć. No i przemyśl Gustawa, czy na pewno chcesz go wziąć.
  11. Gustawa hmmmmmm a nie masz może jakiejś suczki (nieśmiało pytam, bo mój ogier jest straszny dominant i lubi tępić konkurencję), więc musiałybyśmy się szybko rozdzielić.
  12. Mam samochód -mogę umówić się na sobotę, może nie będzie lało. A i jeszcze jedno ta starsza suczka NIE JEST TAKA STARA,ona jest tylko zagłodzona i chora, ale ten pies NIE JEST TAKI STARY. Ona odżyje, jak ją się odkarmi - na mój gust różnica wieku między suczkami wynosi jakieś dwa, góra trzy lata.
  13. Może i zdałoby egzamin, ale jakoś chętnych nie ma. Tylko ja i moja koleżanka Dominika szlajamy się codziennie z psami po dwie godziny w ramach zganiania i przetrenowania czworonogów. Poza tym tam można łazić jedynie za dnia - bo tam jak w polu/lesie latarni brak, a o 18.30 jest już ciemno. W ubiegłą sobotę byłam tam dwa razy (dwa spacery), ale łaziłam sama z psem. W niedzielę tez łaziłam sama - i zaczepiałam ludzi. poza tym robi się coraz wcześniej ciemno i lada moment ja i Dominika też nie będziemy w tygodniu jeździć, bo praca trwa do 16, a jeszcze trzeba z niej do domu dojechać i zabrać psa i dojechać na miejsce, co oznacza,że jesteśmy tam najwcześniej o 17. W lecie nie ma problemu, ale teraz już tak. Wczoraj wracałyśmy już po ciemku, a jeszcze w korku sobie postałyśmy na Królewieckiej.
  14. Najgorsze jest to, że je trudno znaleźć, bo one ciągle zmieniają miejsce! Gdybym je ponownie zobaczyła, to już teraz jestem przygotowana - mam żarełko i obroże i smycze. Poza tym zawsze można je przetrzymać przez chwilę choćby w garażu i szukać dalej dt. No i tyle, ile daję radę chodzić, tyle ich szukam. Ja o niczym innym od wczoraj nie myślę tylko o tych suniach. Za oknem zimnica i mokro, a one takie chude. One podbiegają sprawdzić, co ludzie mają im do zaoferowania - podłażą,ale jak nie masz żarcia, to ich nie chwycisz. podchodzą do ludzi z psami, jak nie masz psa, to nie podchodzą - do tego faceta, co do mnie dzwonił też podbiegły, bo był z psem.Zresztą szukam ich od ubiegłego czwartku codziennie i niestety tylko w tamten czwartek podbiegły nas "sprawdzić" i obszczekać - chwilę młodsza bawiła się z moim psem i zaraz pobiegła za starszą, która po prostu odwróciła się i nie reagowała na wołanie i sobie odbiegła na tyle szybko, że nie mogłam ich dogonić i koniec końców zniknęły mi z oczu w lasku.
  15. Psiuniek nie ma :( a zrobiło się zimno i mokro a one takie głodne i biedne :( strasznie mi ich żal - a najbardziej dlatego, że tak potrafią się zgrać i zaprzyjaźnić. Im powinno się dać szansę i pomóc :( Szkoda, że nie udało się do tej pory ich zgarnąć z tej wędrówki. Jutro i pojutrze ma być paskudna pogoda, więc nie będę z psem spacerować, a dziś łaziłyśmy dość długo i nie spotkałyśmy psic. Szkoda.
  16. Może są już fotki? Poranny spacerek psiuniu masz.
  17. Jadę. Dziś będziemy łazić we dwie z Dominiką - i w dwa psy, więc może... a nóż. I tak do piątku. Jak coś się wydarzy to napiszę.
  18. No i ja oczywiście od domu na te Maślice jadę właśnie samochodem (drogą od chałupy wychodzi mi 8 km).
  19. nie 30 km dalej tylko jakieś 7 km od Kozanowa na zachód wzdłuż rzeki, a 30 kilometrów to ja łaziłam kręcąc sie po tej okolicy - obszar w kwadracie jakieś 3 na 2 km.
  20. Przede wszystkim jesteśmy za późno, bo nikt się nie spodziewał, że one tyle kilometrów robią w tej swojej tułaczce - psy raczej kręcą się po małym terenie, a one wędrują - taki jest ich sposób na życie i na bank w tej tułaczce już się wyszkoliły. Teraz to ja jestem przygotowana na spotkanie z nimi, ale wówczas nawet smaczków - nagródek nie miałam, bo nasze psiury już nie oczekują takich kąsków. I teraz noszę plecak wypchany żarłem i mam większe szanse na przypięcie im obroży i smyczy. bo dogonić to ich się nie da. Może się nam jeszcze uda przed zimą im pomóc.
  21. Podniosę psiunia, tylko tyle mogę :( Mam nadzieję, że pani nie uśpiła go i nadal szuka domu, to przecież całkiem młody pies.
  22. [FONT=Arial Black]No ja się pod tym podpisuję obiema łapkami. [/FONT] Dziś dzwonił do mnie jeden pan, którego wczoraj zaczepiłam i mówił, że sunie są, ale rzeczywiście jakieś 3 kilometry na zachód od miejsca wczorajszych poszukiwań - pan też spaceruje z psem i wczoraj dałam mu swój nr telefonu (nie jemu jednemu zresztą). Było niestety już po 18 i ciemno się zaczynało robić, więc nie pojechałam tam. (tzn. byłam ze swoim psem na spacerze na Maślicach od 12 do 13.30 ale wówczas ich nie widziałam.) Ja i tak jeżdżę w tamte okolice prawie codziennie z psem na spacer i od piątku wożę ze sobą żarcie i dwie zapasowe obroże i smycze , więc jak je spotkam, to może uda się je złapać, a przynajmniej nakarmić. A jak je złapię, to się wówczas zacznę martwić.
  23. Nałaziłam się jak głupia, chyba dziś z 30 kilometrów przeszłam kręcąc się po tych Maślicach. Popołudniu było dużo ludzi z psami (jakiś wysyp weekendowy - ludzie łapią ostatnie chwile ciepełka) i wszystkich zaczepiałam i pytałam o suńki, ale oczywiście nikt ich nie widział. Wniosek: panienki poszły sobie już dalej i albo trzeba czekac aż zawrócą w swej wycieczce, co pewnie szybko nie nastąpi, albo szukać ich na Praczach i dalej na zachód. Chwilowo jestem tak zmęczona, że nie chce mi się myśleć.
  24. Demi, a o której to jest wieczorami? Bo jak o 17 to może dzisiaj pojedziesz ze mną?
×
×
  • Create New...