Hej, mam problemy z agresją wobec psów naszego niespełna rocznego niewielkiego pieska Tośka. Mieszkamy na wsi, na spacery wychodzimy na pole czy do lasu, nigdy nie spotykamy nikogo z psem, więc innych psów oprócz naszej suki Figi nie miał szansy poznać "nos w nos". Natomiast nie ma szans na to, żeby spokojnie przejśc obok domu, gdzie na podwórku jest inny pies- nawet jeśli on nie reaguje, Tosiek szczeka histerycznym, wysokim głosem, szarpie się na smyczy tak, że całe nauki luźnej smyczy idą w kąt, nie jestem w stanie w ogóle odwrócić jego uwagi. Kiedy byłam z nim w mieście, już z odległości kilkudziesięciu kroków każdy pies wywoływał u niego taką reakcję- histeria, szarpanie. Kiedy byliśmy u weterynarza na zdjęciu szwów po kastracji, to miał okazję spotkać się nos w nos z wielkim, spokojnym psem- wpadliśmy na niego zza zakrętu z zaskoczenia tak, że Tosiek chyba sam był zaskoczony i podszedł do olbrzyma na luźnej smyczy, zetknęli się nosami i... Tosiek rozpoczął szczekanie i wyrywanie. Później siedzieliśmy razem w poczekalni, Toś szczekał co jakiś czas i warczał, drugi pies spokojnie leżał. Nie mam pojęcia dlaczego się tak zachowuje, czy myślicie, że gdyby poznał drugiego, spokojnego psa, mógłby zmienić się jego stosunek? Kiedy pierwszy raz spotkał się z naszą Figą (miał wtedy 3,5miesiąca), nie szczekał, tylko skomlił, ale po pierwszym obwąchaniu już wesoło podskakiwał... a dwa tygodnie później u weterynarza na szczepieniu już warczał na spaniela w poczekalni, choć łatwo wtedy odwróciłam jego uwagę i nie była to taka histeria co teraz :-( nie wiem, co źle zrobiłam, że tak mu się to zachowanie nasiliło- nie mam pojęcia, jak się zachowywać, gdy wpada w taki szał, więc na razie omijamy daleko drogę, a co za tym idzie- inne psy. Pracujemy nad koncentracją na mnie, więzią, i jest coraz lepiej, ale w takich sytuacjach- mogę mówić do niego jak do ściany i choćbym miała najwspanialszą kiełbasę na świecie- nie zareaguje :c Głównie zależy mi na waszej opinii, czy zapoznanie z innym, łagodnym psem mogłoby mu pomóc? Tylko nie wiem jak by to poprowadzić, bo chociaż ta histeria Tośka ogranicza się do szczeku i szarpania, to ja nie mam pojęcia, czy on te psy chce pogryźć, bo się z nimi nie styka tak blisko...