-
Posts
120 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ziarnochodek
-
No właśnie ja mam pytanie odnośnie zakładania kolczatki. Wiem, że powinna być założona wysoko za uszami i dość ciasno zapięta. Ma ktoś może zdjęcie psa w poprawnie założonej? I jeszcze spotkałam się z opinią, że powinny być rozpinane, jak obroże, a nie zakładane przez głowę, co jest całkiem logiczne biorąc pod uwagę że ma się trzymać za uszami w miejscu, które jest węższe od głowy, tymczasem wszystkie jakie widuję w sklepach to takie półzaciski :confused: nie pytam odnośnie moich burków, ale pseudolabek znajomej nosi, i dynda mu tak na klacie prawie, może jak już "musi" nosić to chociaż dobrze zapiętą
-
Nie wiem jak z tym rossmanowym winstonem, ale mi jak na marketową karmę całkiem podobał się ten zielony Orlando z Lidla- chyba 20parę procent mięsa miał, a z kolei nie ma fantazyjnych neonowych kolorów, i u mnie jak psiaki awaryjnie czasem dostaną, to jedzą całkiem chętnie :) nie było też tak, żeby nagle po nim dostały biegunki, chyba nie jest taki znowu najgorszy
-
[B]Talucha[/B], ja mam [I]cocker spaniel suka[/I] na bardzo niewielkiego psiaka- 9kg- i wygląda tak na psie: [IMG]http://i54.tinypic.com/jsj6kw.jpg[/IMG] Nie wiem jak z modelem dla psa, ale suka na huskym mi się zupełnie nie widzi, a skoro model dla psa niewiele od mojego większy (mówię o kagańcu)... :hmmmm: chociaż w sumie, suczka [B]gops[/B] jest od mojego burka dużo większa, a cocker spaniel jej pasuje... kurcze no trudna sprawa :roll:;)
-
firma to europet, nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, i w internecie też niewiele słychać o_O ale jak na taką cenę to naprawdę jestem zadowolona, i jeszcze ta odblaskowa nitka (zauważyłam że taka jest, dopiero jak włożyłam je do torby i mi tam w ciemności zaczęły świecić :) ).
-
Wstawiam, jak obiecałam :) [IMG]http://i51.tinypic.com/10r0c92.jpg[/IMG] [IMG]http://i54.tinypic.com/qo9ldv.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/4jmc02.jpg[/IMG]
-
Widziałam Rogza, Hamiltona bodajże, Dingo, i dużo anonimowych stoisk :roll:
-
A ja dziś na wystawie wypatrzyłam dla Tośka zestaw obroża+ przepinana smycz, czarno-zielony z odblaskową nitką :) Dałam 28zł a wygląda bardzo porządnie, wstawię zdjęcia jak naładuję baterię. I w końcu mamy coś wyjściowego :cool3:
-
Czytałam nie tak dawno artykuł w bodajże "Moim psie" o psich aktorach, i mam wrażenie, że gdzieś tam na jego końcu była informacja o czymś w rodzaju związku psich aktorów w Polsce. Chciałabym dowiedzieć się więcej, ale nie mogę teraz tego znaleźć :confused: Czy ktoś cokolwiek wie na ten temat? :roll: Tzn. samego związku, nie artykułu ;)
-
Ktoś pytał o zdjęcia psów w skórzanych obrożach, to i ja się wtrącę z naszą sucz :) [IMG]http://i56.tinypic.com/2e6dd7a.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/2a5d3pt.jpg[/IMG]
-
Niemiecki terier szorstkowłosy
ziarnochodek replied to Olciaaa's topic in Niemiecki terrier myśliwski
Przepraszam za post pod postem (minęły już te 3 miesiące :) ) ale chciałabym się troszkę pochwalić :) Wcześniej pisałam o problemach z przywołaniem mojego terieropodobnego. Od tego czasu starałam się "wypracować" zabawkę, tj. mamy dwie takie "najcenniejsze"- sznur do przeciągania, i gumowe kiełbasy na sznurze, też do przeciągania :evil_lol: Bawimy się w nagrodę za przyjście, oczywiście losowo poza smakołykami i pochwałami :) Udało mi się też nakręcić go na aportowanie, z pomocą tych zabawek do przeciągania, bo za przyniesienie piłki dostaje do pyska szarpaka :) Jest dużo lepiej! Mogę sobie już pozwolić na to, żeby Tośka puścić na naszym polu (gdzie widzę, czy są sarny czy nie ;) ) z linką przypiętą do obroży. Parę miesięcy temu mi w takiej sytuacji nawiał, co prawda na parę minut, ale nie chciał skubaniec przyjść:razz: Ostatnio miałam też duży sukces, latał sobie luzem z linką przypiętą, i momentalnie coś zwietrzył- było widać po przyspieszeniu i zadarciu głowy. Zaczął się oddalac, zawołałam i... przyszedł :multi: -
Pięknie się obraca, jaka gracja :)
-
A takiego bureczka w jakim kolorze byście widzieli? [IMG]http://i56.tinypic.com/2wnr0uh.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/2zei4c4.jpg[/IMG] Marzy mi się jakaś nowa obroża i smycz do kompletu i teraz zastanawiam się jaka :-) Bardzo ładnie mu było w zielonej, ale tak sobie myślę, że jakbym miała niebieską obrożę i smycz, to smycz by mu też do szelek pasowała, no ale sama nie wiem :roll: Jakby ktoś miał do sprzedania jakieś ciekawostki na psią szyjkę 30cm to ja chętnie zerknę :smile:
-
Jak chodzi o te zielone obróżki Hiltona w kwiatki, to w razie potrzeby można zajrzec do jakichś hipermarketów na zwierzęce stoiska, ja moją kupiłam w Tesco, zdaje mi się, że w Realu też widziałam:hmmmm: ale raczej nie było smyczy, i tylko te węższe obroże.
-
I trochę zdjęć z wczorajszego dłuuuugiego spaceru :) Tosiek był bardzo grzeczny, nie szczekał na psy, z poznanym już wcześniej "bezimiennym" kolegą pokojowo się obwąchiwał. Byliśmy w lesie, Toś na lince. Ładnie przychodził na wołanie, gdzieniegdzie puszczałam go wolno z przypiętą linką. Naprawdę się słuchał i miejscami znów mnie kusiło żeby go spuścić ze smyczy, bo linka bardzo się plącze o gałęzie. Ale koniec końców dobrze, że tego nie zrobiłam, bo nie wiadomo skąd niedaleko pojawił się ogromny pies z właścicielami. A nie wiem czy moja potworzyna by do niego nie podleciała. Generalnie spacerek bardzo miły :) [IMG]http://i52.tinypic.com/29xi0l4.jpg[/IMG][IMG]http://i54.tinypic.com/qyxxyh.jpg[/IMG][IMG]http://i55.tinypic.com/2aglxg9.jpg[/IMG][IMG]http://i51.tinypic.com/5k2ips.jpg[/IMG][IMG]http://i55.tinypic.com/2aag0g5.jpg[/IMG]
-
I zapomniałam wcześniej napisac, że w czasie zimowych ferii przeniosłam się z Tosiną na 3 dni do miasta. Mieszkaliśmy w bloku. Było ciekawie, myślałam że będzie pieszcz więcej szczekał, ale ignorował windę i inne odgłosy, tylko jak ktoś tuż koło naszych drzwi na klatce rozmawiał, to poszczekiwał. Generalnie cieszyłam się na taki "prywatny obóz", bo to zawsze okazja do pocwiczenia zachowania w miescie, mijania psów, itp. Coś tam niby zrobilismy, ale Tosiek był jakiś ospały, chyba ta zmiana miejsca go zestresowała, zamiast szalec wolał leżec sobie na kołderce ;) i takie ubogie zdjęcia: [IMG]http://i53.tinypic.com/14seivm.jpg[/IMG] [IMG]http://i52.tinypic.com/2817u6e.jpg[/IMG] [IMG]http://i51.tinypic.com/2jfk5zo.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/14vp7o7.jpg[/IMG]
-
Ja z obozu jestem zadowolona szczególnie z tego względu, że miał tam okazję poznac inne psy, bo tutaj na wiosce to nie bardzo mamy takie możliwości. Szkolenie w porządku, brakowało nam właśnie takiej pracy w rozproszeniach, chociaż o ile pamiętam był straszny upał, i czasem trudno było zmotywować psy. Jak na mój gust też trochę za dużo chodzenia przy nodze, co prawda w różnych kombinacjach, ale było to jak dla mnie jedno z nudniejszych cwiczeń ;) zajęcia ze sztuczek i przeszkód nam się podobały. Tosiek fajnie skakał przez przeszkody i przechodził przez tunele. Generalnie w porządku :) o i co jeszcze dodam- baaardzo dobre jedzenie :) A dziś zabrałam pana Tośka na spacer po wsi i jestem bardzo zadowolona. Nie szczekał na psy (poza 2 przypadkami, którym po prostu nie potrafi przepuścic :roll: ), miał też okazję obwąchac się z dwoma i było bardzo spokojnie :) tylko jeden mały piesek który wyleciał nagle z jakiegoś podwórka, był bardzo nieprzyjazny i Tosiek też się bardzo nakręcił. Ale potem przechodząc koło innych psów był spokojniejszy więc widac nie zrobił mu ten incydent prania mózgu :) Ładnie też przychodził na zawołanie, aż mnie trochę podkusiło żeby odpiąć linkę ale się jeszcze nie zdecydowałam. I udało mi się psa wymęczyc :cool3:
-
Szura, mi chodzi o to, że jak prowadziłam psa na obroży i on dostawał kręćka na ulicy, to potrafił nagle wyrzucić całe ciało na jezdnię, i tylko głowa została w tym miejscu, gdzie była, bo tam ją zatrzymywała obroża :) jak mam Tośka na szelkach, to kontroluję go w kłębie, i najwyżej samymi tylnymi nogami mi może pofikać. Inna sprawa jest też taka, że szelki u nas wykazały się jakąś magiczną właściwością zmniejszania samej reakcji na inne psy. Mam wrażenie, że to ucisk obroży na szyję w momencie, kiedy napinał smycz na widok innego psa, dodatkowo go nakręcał. W momencie, jak ma na sobie szelki, i ciśnie go ewentualnie w klatę, zachowuje się inaczej- przechodzi co prawda nadal na napiętej smyczy, ale bez szczekania i warczenia, poza wyraźnie znielubionymi psimi przypadkami z zzapłotowych obszczekiwaczy :)
-
My też używamy szelek w sytuacjach, kiedy nie ma czasu, potrzeby albo możliwości ćwiczenia chodzenia na luźnej smyczy. Tosiek fajnie rozróżnia szelki od obroży, i chociaż na niej nie zawsze chodzi perfekcyjnie bez ciągnięcia, to jest to spora różnica. Ja wolę szelki, bo pewniej czuję się prowadząc psa na nich- Tosiek bardzo się pobudza na widok innych psów i różne wtedy rzeczy swoim ciałkiem wyprawia, a jak musimy przejść przez wieś ulicą (nie ma chodnika) to wolę mieć poczucie, że kontroluję większą część psa niż tylko szyję :)
-
U nas ostatnio jakby lepiej. Pan Tosiek polubił aportowanie :) Robimy tak- rzucam piłką, która sama w sobie jest dla niego średnio interesująca, ale fajnie się ją goni :cool3: Jak już złapie, to pędzi do mnie, bo wymieniam piłkę na sznura i się przeciągamy, a to już bardzo lubi :cool3: powarkuje sobie, i ciągnie ile wlezie. Na komendę ładnie puszcza. I od nowa. Nawet na tyle się to wciągnął, że rzucam mu na polu dalej niż długość linki, i lata z nią ciągnącą się po ziemi. I nie zwiewa, jak się wciągnie w zabawę ;) szczególnie chyba lubi, jak się piłka odbija od ziemi i za nią wyskakuje. Myślę, że byłby dobry we frisbee, ale ja nie potrafię rzucać :oops: lepiej też jest z przywołaniem. A zdjęć jakichś ciekawych nie mam :roll:
-
A ja jeszcze się wtrącę z pytaniem, chyba tym razem bardziej na temat :) Zainteresował mnie mianowicie fenomen znudzonych psów po pozytywnych szkoleniach. Tak, widziałam filmy, i te ospałe psy na nich. Ale trudno mi to objąć rozumkiem- czemu to ta pozytywna metoda nudzi psa? Czy coś jest nie tak z samą metodą, czy raczej z ludźmi, którzy te psy (mam na myśli te znudzone, nie ogólnie psy szkolone pozytywnie :) ) szkolą? Bo przecież w pozytywie szkoli się na smakołykach i zabawkach, i to samo jest w "tradycyjnym" szkoleniu, bo jak sami mówicie- ta awersja to bardzo mały element, więc generalnie chyba chodzi o to zmotywowanie psa, prawda? A w takim razie czemu udaje się to tak doskonale w przytaczanych w tym wątku dobrze wypracowanych przykładach z "tradycyjnego" szkolenia, a trudno uwierzyć wam w energię i zapał do pracy psa szkolonego pozytywnie? czy to ten pierwiastek awersji czyni cuda? bo mi się wydaje (jak zresztą dużo ludzi tu deklaruje :) ) że to jest podział na złe i dobre szkolenie, a nie ze względu na metodę. Tylko właśnie ciekawi mnie to zjawisko spowolnionych i znudzonych psów, tak często wiązane ze szkoleniem pozytywnym, i skąd ono się bierze :oops:
-
i jak udał się wyjazd?
-
psyja, mówisz o takim wzorku? [URL]http://www.zoo-sklep.pl/index.php?p7758,hilton-smycz-tasma-kwiaty-ziel-10mm-x120cm-dla-psa-kota[/URL] z tego co widzę mają też obroże do kompletu :) mój psiak miał identyczną obróżkę, ale nam zatrzask poszedł >_> a szkoda, bo ładnie wyglądał w zielonym. następnym razem chyba wybiorę taki kolor :)
-
Jest po prostu cudowny, te oczęta :-)
-
Najpierw zdjęcia z dzisiejszego spacerku, a potem trochę użalania :roll: [IMG]http://i53.tinypic.com/xbhlkj.jpg[/IMG][IMG]http://i55.tinypic.com/1r6tdt.jpg[/IMG][IMG]http://i53.tinypic.com/2md4dax.jpg[/IMG][IMG]http://i55.tinypic.com/24c6z2p.jpg[/IMG][IMG]http://i54.tinypic.com/28c25i9.jpg[/IMG] Tosiek znów miał mnie głęboko gdzieś, na rzecz tropów zwierząt...:shake: czasem mi ręce opadają, nie mam już pojęcia, co mogłoby go od nich oderwać. Owszem, lubi zabawę w przeciąganie i gonienie sznurka, co też niby na tym jego myśliwskim instynkcie bazuje, ale w obecności świeżych śladów saren czy dzików wszystko blednie. O aportowaniu nie ma nawet co mówić, jak mu coś rzucić to pewnie się zerwie, żeby pobiec (lubi gonić coś uciekającego :roll:), ale albo coś zwęszy po drodze, i przerywa pościg, albo jak dobiegnie do zabawki, to uznaje ją za niezbyt interesującą, i po prostu nie rusza i idzie dalej. Takie to mam z nim problemy :roll: wiem że niektórym ludziom w ogóle by to nie przeszkadzało, że oni swoje, a pies swoje na spacerze, ale mnie to jednocześnie smuci i frustruje, jak ostentacyjnie obraca się do mnie tyłkiem, a na zawołanie nawet uchem nie strzygnie. A później w domu po piętach mi prawie depcze, bo tak za mną łazi. Jak chodzi o inne psy, też ostatnio mieliśmy załamanie. Byliśmy na spacerku tylko z nim, na takim małym placyku we wsi, który jest całkiem dobrym miejscem, bo nie ma tam za dużo nęcących zapaszków, i nawet się pan pieszcz skupia na tym co mówię. I są tam różne drewniane elementy, przez które może skakać, a Toś bardzo lubi skakać, więc on się cieszy i ja się cieszę, że mamy jakiś kontakt. No ale wracając do głównego wątku, w pewnym momencie na placyk wszedł jakiś taki nieduży wiejski piesek. Tosiek jak go zobaczył trochę się spiął, ale udało mi się go uspokoić, i, uwaga, zachęcić do zabawy! Kiedyś to by było nie do pomyślenia, więc byłam już super optymistycznie nastawiona. Bawiliśmy się w przeciąganie w odległości kilkunastu kroków od tamtego psiaka, ale nie przewidziałam, że on w tym momencie postanowi do nas podbiec- i to od tyłu, patrząc od strony Tośka. Ten go zauważył jak był już tuż za nim, i strasznie się wściekł, wystartował z wyszczerzonymi zębami. Był bardzo pobudzony, i potem jak wracaliśmy jezdnią, to znowu obszczekiwał psy za płotami... a już było tak ładnie :shake: