moje psy same sobie radzą z pazurami - ale też miałam kiedys psa - bardzo podobny do Rexika był - jemu też trzeba było obcinać pazury - tylko, że u weta to robiłam, bo sam się boję - tam jest taki nerw co bardzo krwawi przy przecięciu a ja delikatna jestem. Z doopkami też nie mam problemu - same sobie wyciskają klockowatymi koopskami. Za to z kotem to same zabiegi - wycinanie koltunów, mycie pyszczka i oczu - sam tego nie potrafi, oraz jak pójdzie gdzieś w "gości" na mleko - to mycie doopki, bo sobie zapaćka (feeee). Tak to jest jak ludzie zamiast hodować koty normalne mają persa.... To są wspaniale psychicznie koty - jak dla mnie kot-marzenie, ale zabiegi pielęgnacyjne - to koszmar..... No i ten wygląd spłaszczonej paszczy.... ech....
poglasiaj trak delikatnie Febunię (a tak w ogóle to bardzo ładne imię!)