w tym miejscu chcę powiedzieć o cudownym psie, którego nie uratowałam. Cokolwiek próbuję napisać brzmi banalnie a przecież Leon był niezwykły- zauważał to każdy, kto wszedł z nim w kontakt. Przy swoich 11 miesiącach przejawiał charakter dorosłego psa- był taki godny, chwilami majestatyczny gdy godzinami siedział na głazie i obserwował szosę. Leon to moja miłość i niekończąca się fascynacja. Jeszcze go chroniłam, trzymałam w ogrodzeniu ale ludzie..
Dziś rano szukając domku dla małej suni dowiedziałam się, że Leon nie żyje. Ludzie we wsi , w której mieszkam od 11 lat wiedzieli gdzie leżał, spokojnie przyglądali się moim poszukiwaniom, bieganiu z plakatami, rozpytywaniu Wiedzieli o radiu, jasnowudzu ale milczeli - co im tam..W głębi serca czułam, że Leona już nie ma- choć trudno to wyjaśnić.Nie umiem wkleić zdjęcia ale tradycyjnie poproszę Agatę. Bardzo chcę, żeby Leona zapamiętał ktoś jeszcze
Kochani- spieszmy się. Jesteśmy jedyną szansą Nazira- jego pan nie robi nic i programowo nie zamierza. Nie potrafię umieścić wątku na szpicach w potrzebie- czy możemy liczyć na pomoc?