-
Posts
9747 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marysia55
-
[quote name='Asior']nie pomyślałam o busach ;) pociągiem czy PKS-em duużo drożej[/QUOTE] ale oczywiście lepiej się jedzie w dobrym towarzystwie samochodem :)
-
[quote name='danka4u1']Nie wolno bić Marysi:angryy::angryy::angryy: nie pozwalam.:mad: Przyjaciół ma się nie tylko na dobre, ale zwłaszcza na te gorsze dni. [B]Oni są od tego.[/B] Jak chcesz, możemy Cie ubić, ale tylko w ostatecznosci, a ona jeszcze nie nadeszła i nie nadejdzie, bo ją ubijemy Paskuda jedna, zatruwa Ci życie:mad:[/QUOTE] [quote name='gonia66']A po drodze "walniemy" kilka innych paskud, ktore się czepiaja naszej Maryni i przyniesiemy Jej skalp na tacy;):D MAryś...ale damy czadu;);):D[/QUOTE] Wiecie co ??? .. przy Was to człowiek nawet do komputera ma siłę się uśmiechnąć:lol: Normalnie mam wyrzuty, że tak zapaskudziłam wątek Pelasi swoimi problemami:shake:
-
Marysia- OD PONAD ROKU BEZDOMNA...CO ROBIC?! pomocy!
marysia55 replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
Pamiętam o Marysi, ale meandry mojego własnego życia nie pozwalają mi na to co obiecałam:oops:. Mam cichą nadzieje, że to się wkrótce zmieni. -
[MLB] Alfik - Mały, śliczny, dobrze wychowany kudłacz:)
marysia55 replied to Hotel KADIF's topic in Już w nowym domu
[quote name='gonia66']DAwaj foty !!!!Ino szybko!!!:eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::cool3:[/QUOTE] tez jestem ZA ..... mogą być nawet pod prysznicem i bez futerka. -
[quote name='danka4u1']Pakuj manatki i przyjeżdżaj. Będziemy we dwie.[/QUOTE] nie jestem pewna czy byłabyś szczęśliwa z tej wizyty. Goscie powinni wnosić radość do domu. [quote name='gonia66']TO ja może też wpadnę...:) Trójki sa w modzie:):):D Marys..ale Ty będziesz bita, mozesz być pewna:):) A delegacji mozesz się spodziewać niebawem:loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] niebawem tzn. kiedy ???? Wam to sie nawet 'ubić' dam na śmierć
-
[quote name='magda222']Alfa jak tak do tematu "porządków" wrócę ;) Nie mam firanek w oknach od 6 lat :) Styl holenderski bardzo mi odpowiada ;) Natomiast mniej odpowiada mi brak kwiatków w mieszkaniu. Moje koty wszystkie kwiatki albo objadły, albo pozrzucały z parapetu... Twoje koty nie interesują się kwiatami? Może masz na nie jakiś sposób? Madziu na koty nie ma sposobu ... to są takie istoty -indywidualiści, że 'głowa mała'... moje obżarły już wszystkie kwiatki w domu, które się do tego nadawały pomimo, że mają trawkę do podgryzania. Nie wspomnę już o wylegiwaniu sie w kwiatkach ... ulubione zajęcie :evil_lol: [quote name='AlfaLS'] Dylanka pozdrawia wszystkich :loveu:. Reszta naszego psio-kocio-ludzkiego zespołu też :loveu: to ja jeszcze dołączę pozdrowienia od mojego zintegrowanego zespołu kocio-psiowego :diabloti:
-
[quote name='danka4u1']Włażę do Ciebie [I]córeczko [/I]pod ten wóz; [I]w takiej rodzinie[/I] zawsze lepiej w kupie nawet pod wozem. Niech będzie juz ten obiecany przez gonię, [B]jutrzejszy, słoneczny dzień[/B].[/QUOTE]dzisiejszy, [I]mamusiu[/I] ... dzisiejszy. właściwie powinnam iść spać , ale boję sie, że nie zasnę:shake:
-
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
marysia55 replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Buster']Ja będę się cieszyć jak Donka wrzuci fotki ;) Może sceptyczna jestem ale życie uczy ... mnie tez zycie wiele nauczyło, więc równiez jestem sceptyczna ..... czekamy jednak na te zdjęcia. [quote name='Donka5']Jestem.Miałam problem z komputerem.Przepraszam za nieobecność. Jasperek w sumie ok. Biega bez smyczy po ogrodzonej posesji pod moim nadzorem. Ma wyostrzony węch i słuch. Na mój głos biegnie z daleka. Wydaje mi się,że jest wrażliwy na karmę,bo jak zjada karmę dla psów wrażliwych jest ok.a jesli zwykłą zdażała mu się biegunka. niedawno był w hotelu z wizytą weterynarz.Szczepił psy.Chciałam ,żeby obejrzał Jasperkową narośl w okolicach ogona,ale nie dał do siebie podejść. Bał się bardzo.Nie reagował agresją,tylko nie pozwolił poprostu podejść weterynarzowi do siebie. W sobotę zrobię zdjęcia.Proszę adres email na który mogę wysłać zdjęcia. mój pies również panicznie boi się wizyty weterynarza (cały się trzęsie i pokazuje zęby), ale od tego jestem ja, aby go uspokoić, jesli potrzeba mocno przytrzymać i umożliwić weterynarzowi przebadanie mojego psa. -
[quote name='gonia66']No coś Ty Maryś..??:o Znowu na Ciebie padło..???:( JUz chyba lekka przesada...ale wiesz co???TAk sobie myślę, ze jak po nocy- przychodzi dzien- a po burzy słońce, tak i dla Ciebie niebawem zaświeci słoneczko i wszystko sie odmieni...no nie moze byc inaczej...:):) TAk zawsze jest w życiu, ze raz na wozie, raz pod wozem...ale na Ciebie juz pora...wyłaź spod tego woza ino szybko!!!;);):)[/QUOTE] Gosia, czasami mam wrażenie , że ja juz pod tym wozem zostanę ... coraz mniej sił i wiary w to, że moge sie jeszcze na ten wóz wygrzebać.
-
[quote name='wujek & ciocia']a jaj mam już 18 ście :)[/QUOTE] ja tez ... i nawet trochę więcej :evil_lol: [quote name='gazzy']Ludzie:oops::oops: Ja nie mam teraz czasu... Na razie niech zostanie tak jak jest. W miarę możliwości spróbuję te zdjęcia zmniejszyć i wstawić, w [B]miarę możliwości będę także aktualizować bazarek.[/B] Nie wyrabiam. Wszyscy coś ode mnie chcą :shake:[/QUOTE] gazzy pilnuj bazarku bo to wielka szansa dla Bezy, a ludzie faktycznie wolą klarowne sytuacje. Nawet ja nie miałam czasu wyświetlać sobie wszystkich linków tylko robiłam to wybiórczo. Przyznaje mogło mi cos ciekawe umknąć, ale przy tylu wątkach co mam nie na wszystko starcza czasu:shake:.
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
marysia55 replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
Udało mi się zdążyć przed północą zaglądnąć do Patoska i może zaśpiewam mu kołysankę ... chociaż może lepiej nie ... gotowy się obudzić z przerażeniem w uszach (kłapciatych):diabloti: -
Noel - mimo wszystko z pod Szczęśliwej Gwiazdy
marysia55 replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Te Twoje 'krwiożercze bestie' chyba zapomniały, że w Polsce walki psów są zakazane ??:evil_lol: o zakazie walk kotów nie słyszałam :shake::diabloti: -
[B][CENTER][COLOR="#000080"]Po cóż żyjemy na tym świecie, jeśli nie po to, by życie czynić wspanialszym dla siebie i swoich bliskich?[/COLOR][/CENTER][/B]Dla Kamyka jeszcze nikt nie uczynił nic, by jego życie można było nazwać wspaniałym. Ten średniej wielkości 5-6 letni pies o pięknym biało-czarnym umaszczeniu nie doznał w swoim życiu niczego, o czym marzy każda żywa istota. Nie doświadczył miłości swojego pana, nie wie, co to własny kawałek podłogi, nie dane mu było nawet poznać smaku beztroskiego dzieciństwa. Kamyk od zawsze był w schronisku. Trafił tam jako szczeniak i tam dorastał pozbawiony marzeń i kontaktu z człowiekiem. Jego całym światem były boksy, w których spędzał czas w towarzystwie innych, takich jak on, rozbitków życiowych, którym odebrano prawo, a może przywilej bycia komuś potrzebnym. Można powiedzieć, że los jest dla niego okrutny, ale tak naprawdę to my, ludzie, jesteśmy okrutni, nie dając mu szansy na spełnienie tych jakże niewygórowanych psich marzeń. Psie marzenia niczym nie różnią się od naszych. Kamyk to bardzo mądry i inteligentny pies. [B]Szybko załapał, że życie nie przystosuje się do niego, że to on musi przystosować się do życia, jakie mu dano.[/B] W schronisku stworzył sobie własny sposób na życie. Pustkę, która była częścią jego istnienia wypełniał pracą. Codzienną , ciężką, żmudną i czasochłonną pracą. Kamyk to typ psiego ‘pracoholika'. [B]Zawzięcie kopał doły, nie patrząc, ile bólu sobie przy tym zadaje, nie zważając, jak krwawią jego łapki. Kopał doły, aby tylko zabić jakoś tę pustkę, która bolała bardziej niż poranione łapki i zdarte pazury.[/B] Brak kontaktu z człowiekiem rekompensował sobie wykopywaniem kamieni, które były dla niego najcenniejszym skarbem, z którymi rozmawiał i do których mógł się przytulić. Nosił je w pyszczku, aby nikt mu ich nie odebrał. Były całym jego życiem, złudnym, ale jednak życiem. [B]Gdy brakuje w pobliżu człowieka, przyjacielem może być nawet kamień, któremu można opowiedzieć całą smutną historię swojego życia, któremu można się wyżalić i powiedzieć, jak bardzo się cierpi.[/B] [B][COLOR="#800080"]Mówią, że sztuka życia polega na cieszeniu się małymi szczęściami i unikaniu cierpień.[/COLOR][/B] To pierwsze wychodziło Kamykowi w miarę dobrze, z uwagi na jego bardzo optymistyczny i radosny charakter; z tym drugim miał jednak problemy, ponieważ w jego życiu nie było nikogo, kto by go tej sztuki nauczył. Kamyk dzięki prywatnym osobom, które poruszył los tego psiaka, zamienił schroniskowy, zimny, betonowy boks na hotelik dla psów, ale hotelik to jednak nie własny dom. To wprawdzie bezpieczne miejsce, ale w żaden sposób nie zastąpi ono własnego człowieka. Kamyk to sympatyczny, wesoły, energiczny, towarzyski i bezkonfliktowym pies. Kocha kamienie, bo nikt inny nie pozwolił mu się jeszcze pokochać. Boi się burzy, zachowuje czystość i niezmordowanie szuka sobie zajęcia. To pies, który kocha przestrzeń, nie lubi być sam ( a kto lubi?! ), pozostawiony samemu sobie wyje, aby zwrócić na siebie uwagę człowieka. Prosimy, daj Kamykowi odrobinę miejsca w swoim sercu, podaruj mu kawałek podłogi w swoim domu, popatrz przez chwilę w jego piękne brązowe oczy i zobacz to jego pragnienie bycia komuś potrzebnym. Te jego mądre, wpatrzone w człowieka oczy ciągle próbują nam powiedzieć: „ tylko mnie zauważ, tylko mnie pokochaj, spełnię każde Twoje życzenie, wykonam dla Ciebie każde zadanie. Jestem gotowy, żeby Cię pokochać bardziej niż te moje kamienie. Tylko daj mi szansę”. Kamyk błaga o tę jedną, jedyną szansę. [B]Czy znajdzie się ktoś, kto mu ją da? Czy znajdzie się ktoś, kto uczyni w końcu coś dla Kamyka, żeby jego życie było wspanialsze od tego, które los mu zgotował. Życie z Kamykiem pod jednym dachem to radość życia dla niego i dla Ciebie. Spróbuj - my już wiemy, że warto !!! Teraz Ty się daj przekonać !!![/B]
-
[quote name='Cajus JB']To ja nad ranem wrzucam zdjęcia. [B]marysia55 napisze super tekst[/B], kapucynka porobi super ogłoszenia, a agata51 będzie odbierać telefony od chętnych do adopcji Kamienia i udzieli im szczegółowych informacji. Idealne rozwiązanie. Prawda.[/QUOTE] ojjjj ktoś tutaj nie czyta wątku, gdzieś między stronami powinieneś trafić na tekst dla Kamyka :evil_lol: [quote name='Cajus JB'][B]marysia55[/B], kapucynka działajcie. [B]Pokażcie jak każdy z nas pomaga psom.[/B][/QUOTE] Jacek tak się złożyło, że ja na tym wątku byłam dużo wcześniej niż Ty i pokazałam jak się pomaga psom. Napisałam swego czasu tekst dla Kamyka, nawet był do niedawna na pierwszej stronie, ale nie wiem czemu zniknął :roll: (został tylko wiersz). Odszukam go w Wordzie i wkleję ponownie. Jeśli się nie spodoba można go oczywiście zmienić :cool3:
-
Noel - mimo wszystko z pod Szczęśliwej Gwiazdy
marysia55 replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Ona nie wisi, ona sie po nim wspina ... skończyło sie depilacja powieki aby wyskubać kolce które sie jej wbiły :) -
Zenuś za TM - dług pozostał...
marysia55 replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='danka4u1']Tak córeczko, ale psiaki nie wykarmię swoim sercem.:shake: To tylko udało mi się z Tobą i vice versa- mam nadzieję:loveu::loveu::roflt::roflt::roflt: -
Noel - mimo wszystko z pod Szczęśliwej Gwiazdy
marysia55 replied to luka1's topic in Już w nowym domu
[B][COLOR="#800080"]zeberka:loveu: w stosunku do Twoich szczurasków, Gina to wrodzony diabeł :diabloti: uwielbiający sporty ekstremalne :evil_lol:[/COLOR][/B] widziałaś coś takiego ???:roll: [IMG]http://img836.imageshack.us/img836/4271/modyfikacjeprogramupica.jpg[/IMG] -
Zenuś za TM - dług pozostał...
marysia55 replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='danka4u1']Jestem na zaproszenie Piromanki. Głupio, bo tylko serce wielkie, ale kieszeń pusta...Zapisuję wątek; dzis juz nie dam rady czytać. witam mamuśkę:loveu: i stwierdzam. że dzisiaj w tym konsumpcyjnym świecie 'serce' ma niebotyczną cenę :lol: -
Noel - mimo wszystko z pod Szczęśliwej Gwiazdy
marysia55 replied to luka1's topic in Już w nowym domu
ja wychowuje zwierzaki metodą 'bezstresową':evil_lol: czyli szanuje ich naturalne zachowania :diabloti: -
Odnośnie tekstów do ogłoszeń to może jeszcze ja zabiorę zdanie ponieważ kiedyś je pisałam. Również uważam, że zdjęcia w tekście są bardzo ważne. Jednak sama treść również. Ważne jest w tym miejscu umiejętność połączenia wzruszającego tekstu z konkretnymi danymi o psie. Natomiast sama długość tekstu nie ma tutaj według mnie żadnego znaczenia. Tekst powinien poruszyć serce konkretnego 'domu' i jeżeli dla tego 'domu' przebijanie się przez może przydługi tekst sprawia problem to dla mnie przynajmniej 'na dzień dobry' to nie jest wymarzony dom dla naszego psa, ponieważ jeżeli 'ktoś' nie ma cierpliwość do przeczytania tego tekstu to równiez nie będzie miał cierpliwości i serca dla psa. Ja osobiście pisałam teksty , którzy co niektórzy określali jako przy-długie. Jednak efekty były cudowne skoro pies znajdował dom ( nie twierdzę, że to było w każdym przypadku), a jeszcze bardziej budująca była dla mnie wiadomość, że czasami na jeden tekst załapywało się kilka psów. Po prostu miód na moje skołatane serce. Reasumując ; tekst ( nawet przy-długi) powinien być umiejętnie 'poprzecinany' fajnymi zdjęciami psa, a zawartość merytoryczna powiązana z konkretnymi danymi o psie. Ważna tez jest sama strona estetyczna takiego ogłoszenia. I tyle mojego wymądrzania się na temat tekstów dla psów.