Jump to content
Dogomania

marysia55

Members
  • Posts

    9747
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marysia55

  1. Stary Rok odchodzi wielkimi krokami, niech więc wszystkie złe chwile zostaną za Nami. Nowy Rok niech przyniesie dużo zdrowia, wiele radości, a przede wszystkim szczęście i spełnienia wszelakich pomyślności. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2011 !!!
  2. [quote name='Czarodziejka'][COLOR=green][B]Czyli cóż, skoro jest właścicielka, to wątek przenoszę do odpowiedniego działu, a deklaracje przesuńcie na inne potrzebujące psy. Trzeba też zmienić tytuł, bo dramatyczne "HELP " wprowadza w błąd.[/B][/COLOR][/QUOTE] masz rację ... to wszystko co się dzieje na tym wątku zakrawa na 'totalną ignorancję' w stosunku do nas wszystkich. Moria ostatni raz 'oficjalnie ' była na dogo 15.11.2010r ... jestem przekonana , że podczytuje sobie wszystko dokładnie ... i oczywiście 'zero' reakcji ... pewnie jej pasuje taki stan rzeczy ... nie musi sie opowiadać, nie musi odpisywać na posty, nie musi się przed nikim tłumaczyć ... po prostu 'totalna laba'.... jak na osobę prowadzącą hotelik i mającą na 'stanie dogomaniackie psy totalny 'luzik'.... tylko pozazdrościć.
  3. Stefcio ... kochany psiaku wędruj na pierwszą stronę po domek.
  4. Patuliński ... chociaż wieści z nowego domku 'niet' ... ja wierzę, że ci jest tam dobrze jak w niebie :)
  5. Kładka nigdy nie będzie psem adopcyjnym dopóki jej właścicielką jest córka morii. Moria juz nam udowodniła jak potrafi walczyć orężem, którym dla niej stanowi pies pod jej opieką. Nie chodzi o dobro psa, nie chodzi o znalezienie mu domu ... tylko o zaspokojenie własnych ( nie wiadomo czym podyktowanych) ambicji. Wątek Spajka i Alfika ewidentnie pokazał nam "prawdziwą" twarz tej 'orędowniczki' zwierząt. Dopóki napływają pieniądze jako [B]"darowizna"[/B] na psa wszystko jest w porządku . W momencie gdy chcemy dla dobra psa (przekazanie go np. do DS) 'pozbawić' jej tych darowizn stajemy się wrogami nr 1. Nie mam podstaw wierzyć, że w przypadku Kładki sprawa będzie wyglądała inaczej , dlatego proponuję poważnie się zastanowić nad wpłacaniem do morii pieniędzy .... może lepiej spróbować przenieść Kładkę do innego hoteliku, a wtedy sprawa od razu się nam wyjaśni. Reakcja morii będzie natychmiastowa. Cajus JB jest zbanowany , nie będzie mógł być dla niej 'tarczą ochronną' więc jest szansa, że sama zacznie wypowiadać się na wątkach. Inna sprawa, że osoba, która sama siebie nie potrafi bronić na wątkach (sprawa prosta ... pisanie o psie) jest dla mnie mało wiarygodna i słaba nie tylko emocjonalnie, ale ma również problemy ze światem realnym.
  6. [quote name='Aimez_moi']Kochaniutka......:):) i dobrze...:) odpocznij troszke.... choc kilka dni...:)[/QUOTE] ... no chociaż jeden ludzki CZŁOWIEK na tej dogomanii :evil_lol:[quote name='rita60']Żadnego odpoczywania,cioteczka musi byc zwarta i gotowa na nocną wartę:cool3:[/QUOTE]zwarta i gotowa to ja jestem zawsze , zwłaszcza teraz gdy walczę o swojego , własnego, rodzonego psiaka:-( (ten z awatara) Oczywiście nie zapominając o te nasze psiaki dogomaniackie:lol:. Szczotek pokazuj sie na pierwszej stronie i proś o domek:modla::modla:. Taki cudny psiak i nikt nie cie pokochać:loveu:, ale ja wierzę że nadejdzie ta 'wiekopomna chwila' i wejdzie tutaj twój CZŁOWIEK i powie nam "on jest mój":loveu:
  7. Dzisiaj trochę wcześniej zaglądam do Szczoteczka :loveu: ... jak nic cioteczka Aimez_moi :lol: wyłączyła mi baterie :mad: stąd jakaś taka 'zesłabiona' jestem:oops:
  8. [quote name='ela020']czy wszyscy nadal swietuja????????????????? co sie dzieje ze taka cisza?[/QUOTE] no właśnie :mad::mad: .... u Patuli jeszcze większa cisza :cool3:. To, że cioteczka Irenka nam trochę 'zachorowawszy' nie znaczy, że pozostałe ciotki mają sobie robić wagary :diabloti:
  9. No nie wierzę:shake: ... wszystkich wymiotło na wątek Amorka i zapomnieli o Patosku. To, że psiak szczęśliwy i we własnym domku nie znaczy że cioteczki nie mają tu zaglądać :roll: chociażby po to aby naładować w siebie trochę pozytywnej energii:lol:. Przyda sie na innych wątkach:cool3:
  10. [quote name='Aimez_moi']Kochane......:):) to moze wylaczmy Dziewczynie baterie....niech troszke odsapnie....:):):)[/QUOTE]ja Ci wyłączę ... łapki precz od moich dopalaczy. Oczywiście znowu zaglądam nocką późną , ale nie straszę tylko odwiedzam :) Troche mnie nie było ponieważ mam problemy ze swoim psiakiem, ale obiecuję że to nadrobię jak tylko moja 'bieda' wróci do domu.
  11. Lidziu ja też jeszcze wczoraj miałam nadzieję, że dzisiaj przywiozę go domu. Niestety to jeszcze przede mną. Gonia masz zapchaną skrzynkę ... może byś posprzątała.
  12. No to mnie trochę Danusiu pocieszyłaś, ale i tak usłyszałam dzisiaj od lekarzy że przy takim ostrym zapaleniu trzustki może być różnie. Oni to potrafią człowieka postawić na nogi, a raczej z nich zwalić. Co najmniej jeszcze 2-3 doby ... nawet nie będę pisała ile kosztuje doba w tej lecznicy, ale przynajmniej mam gwarancje, że jest naprawdę w dobrych rękach ... pieniądze są takie ulotne, a życie naszych członków rodzin na prawdę jest bezcenne.
  13. Gosia, Saszka zaczął juz 'nieśmiało' stawać na nóżki, ale pomimo że ma podawane leki przeciwbólowe to i tak lekarze twierdzą, że w dalszym ciągu ma oznaki bolesności i dyskomfortu podczas poruszania się.
  14. Sasza dalej w lecznicy:-(. Dzisiaj rano zadzwonili do mnie, że nastąpił nawrót pogorszenia ogólnego stanu zdrowia i czy wyrażam zgodę na przeprowadzenie szczegółowego badania/testu trzustki. Oczywiście, że powiedziałam TAK. Po pół godzinie miałam telefon, że jest potwierdzenie ostrego zapalenia/niewydolności trzustki:shake: ... i znowu pozostało czekanie.
  15. Witam Was moje Dobre Duchy. Tak jak napisała Gosia z Saszką jest już o niebo lepiej chociaż jeszcze nie idealnie. Musiałam go do jutra zostawić jeszcze w lecznicy. Miał robioną pełną diagnostykę łącznie z rentgenem układu kostnego i USG jamy brzucha i okolic. Okazało się , że w najbardziej opłakanym stanie jest właśnie jama brzuszna i jelita. Jelita niepracujące z oznakami jakiegoś miejscowego stwardnienia ( nie bardzo umiem to wszystko powtórzyć tak jak trzeba), nie mogące przez to spełniać swojej roli. Ból doprowadził do tego, że Sasza przestał sie podnosić i reagować na świat. Żołądek pozbawiony śluzówki był powodem, że załatwiał się krwią. Z pyszczka wylewała mu się szklista maź. Widok był okrutny ... nie chciałabym tego przeżyć kiedykolwiek. Od wczoraj jest pod kroplówkami, ma podawany antybiotyk i leki wzmacniające. Lekarka z którą rozmawiałam twierdzi, że sytuacja jest opanowana, chociaż do określenia stanu jako zadowalający trochę brakuje. Najważniejsze, że dzisiaj w południe sam podniósł się z podłogi i pomaszerował z opiekunką na spacerek. Dostaje tez leki uspakajające żeby nie przeżywał traumy w związku ze zmianą otoczenia. Oznaka powrotu do zdrowia jest również fakt, że wczoraj dawał sobie wszystko zrobić bez najmniejszego ruchu czy oporu. Natomiast dzisiaj przy kolejnym badaniu pokazał Pani doktor zęby. Jeżeli dzisiejsza noc nie przyniesie niespodzianek ( a na pewno tak będzie!!! ) to jutro będę mogła go zabrać z lecznicy do domu i dalsza część rekonwalescencji przebieg już pod moim okiem. Nawet zdążyłam się już robić zastrzyki jakby co. Dziękuję, że tu czuwałyście. Pewnie to tez pomogło. Moje małe czarne diablę pewnie z wiosną będzie śmigało z Przemkiem na ryby .... nie pamiętając o tych przeżycia. Tylko ja jakoś jeszcze nie mogę dojść do siebie po tych ostatnich 24 godzinach.
  16. [quote name='Lidan']Oj z tym bankructwem to wcale nie takie nierealne, niestety. Kilka lat temu po nagłej operacji i pobycie 24 godzinnym na obserwacji w Arce doga de bordoux moja siostra zapłaciła 1300zł!!! Nie wiem skąd siostra wzięła tyle pieniędzy. Chyba dostałabym tam zawału gdybym dostała taki rachunek. A pan doktor Gawor niestety ceni swoje usługi bardzo wysoko. Każdy inaczej reaguje w podobnej sytuacji. Ja ryczę, milczę i muszę stoperan zażywać. Denerwuje mnie gdy ktoś mnie uspokaja i pociesza twierdząc, że nic psu (mamie, siostrze, mężowi...) nie będzie. TZ jest zupełnie inny - w najgorszej sytuacji potrafi odsunąć od siebie czarne myśli i słuchać muzyki lub spokojnie oglądać film albo komentować wszystko co mnie do szału doprowadza :angryy: [B]Ile Sasza ma lat?[/B][/QUOTE] dokładnie 13,5 roku
  17. Jeżeli to prawda to do bankructwa moria doprowadziła się sama swoją ignorancją wątku Spajka i podobnym jemu psom , które wzięła z dogomanii ... wystarczyło jedynie być w porządku wobec osób płacących na ich utrzymanie i wobec samych psów. To na prawdę nie wymagało zbyt wiele wysiłku .... wystarczy zwykła rzetelność wobec wziętych a siebie obowiązków, które nie wykonywała za darmo !!!!!
  18. ja po prostu nie mogę znaleźć sobie miejsca .. to pierwsza w moim życiu noc bez psa przy moim boku ... dlatego tez może tak histerycznie reaguję ... jak Przemek wróci z pracy może będzie lepiej.... razem zawsze raźniej ... i wspólne wsparcie też jest bezcenne.
  19. [quote name='danka4u1'][B]Mojego nie musisz chyba szukać[/B]...podać? Nie mogę czekać bezczynnie...myślę, ze teraz juz jest sytuacja opanowana, a Sasza nie reaguje prawidłowo na bodźce zewnętrzne ,skoro jest na środkach uspokojających. To normalne, niech odp[ocnie i po to ma te środki z pewnością. Dobrze, ze nie jesteś tam sama[/QUOTE] Twój mam kochana , odezwałaś mi się na święta i od razu zapisałam .
  20. [quote name='danka4u1']Maryś, będzie dobrze. Mówisz, że lecznica super i opieka też dobra, ale Ty biedna jesteś. My tutaj jesteśmy.[/QUOTE]Danusiu , bardzo dziękuje że jesteś razem z innymi i czekasz jak i ja na dobre wieści z lecznicy .... chociaż już wiem , że 'pójdę z torbami' .... jednak Sasza jest teraz najważniejszy.
  21. [quote name='gonia66']Czekamy Maryś z Tobą na wieści...idziesz jutro do pracy..??Chyba nie...gdyby cos się działo, dadza Ci znać wczesniej, żebys mogła pojechać?? Pisz prosze wszystko...albo tu albo na kom o każdej porze dnia i nocy....masz chyba mój numer...??[/QUOTE]nie pójdę jutro do pacy ... może mnie skurwiel zwolnić ... wisi mi to. zaraz poszukam Gosia nr telefonu do Ciebie bo mam teraz nowy aparat i niestety nie przeszły mi wszystkie numery
  22. Sasza ma dalej podawane kroplówki ... stan zaczął się robić stabilny chociaż jeszcze nie zadowalający ... ustabilizowano serce, ciśnienie, częściowo biegunkę (znikła krew)... nie dali radę wyprowadzić go na zewnątrz by się załatwił (załatwia się w klatce kennelowej , ale ponoć zaraz ma usuwane wszelkie wszelkie 'nieczystości') . Nadal ma 'twarde łapki' i brak koordynacji ruchów. Jest na środkach uspakajających i wzmacniających. Parametry krwi poniżej normy. Jednak twierdzą, że opanowali sytuację i w/g nich nie ma bezpośredniego zagrożenia życia ... chociaż pies dalej jest w stanie braku bezpośredniego kontaktu ... nie reaguje prawidłowo na bodźce zewnętrzne( nie wiem co to a znaczyć) ... chyba Przemek musi do nich zadzwonić bo ja nie potrafię z nimi normalnie rozmawiać.
  23. chyba zwierzęta czują, że coś jest nie tak albo reagują na brak jednego z nich .... od dwóch godzin nie widzę swoich kotów ....gdzieś pochowane po kątach i nawet nie mają ochoty na rozrabianie co zawsze w tych godzinach czyniły ... jakby znikły z tego domu:shake:.. nie wiem czy to zła czy dobra wróżba :-(
  24. [quote name='danka4u1']Maryś, ja tutaj jestem cały czas..i tylko tyle mogę...[/QUOTE] wiem, że jesteście ( tylko na tym wątku piszę co czuję) ... ale też wiem , że nie możecie mi bezpośrednio pomóc ... mimo wszystko Wasza obecność bardzo mnie wzmacnia. Dziękuje Wam.
  25. [quote name='Lidan']Ja też Marysiu, ja też. Każdemu sadyście tak życzę i bez zmrużenia oka patrzyłabym jak drań sam zjada taką truciznę. Mam jednak nadzieję, że to nie to. Możliwe, żeby Sasza coś zeżarł na spacerku? Mówiłaś weterynarzowi o takiej ewentualności? Do tej pory czytałam o trutce na Krzemionkach, w okolicach Wrocławskiej i w Hucie (ale nie było napisane na jakim osiedlu) [B]Kto miał dyżur w Arce?[/B] Trzymam kciuki za pieska i za Ciebie bo wiem, że cierpisz na równi z nim.[/QUOTE] Lidziu dyżur miał doktor Gawor ... wiem że jest dobry, oby tylko zdążył pomóc
×
×
  • Create New...