ja się zdziwiłam, że etna tak pięknie szła na smyczy, bez ciągnięcia jak parowóz, w dodatku z całkiem obcą dla siebie osobą (bo kasię, która ją prowadziła widziała po raz pierwszy). w niedzielę już się kasia zapowiedziała, że bierze znów etnę a ja mam wziąć aparat ;) więc może się uda znów jakieś foty porobić. pewnie tym razem psiaków będzie mniej ale spacer to spacer :) będzie etna, venus, odi i szola jeśli nikt więcej się nie przyłączy. mamy zamiar zrobić sporo km-ów ;)