-
Posts
6612 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irysek
-
[quote name='halbina']Irysek znalazła sobie zajęcie... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/niedzwiadek-1-5-miesiaca-bedzie-sredni-szuka-super-domku-wro-138952/index2.html#post12406633[/URL] :cool3:[/quote] fajnie, ze poswiecilas troche czasu na wyszperanie tego watku. jestes pozywtywnie niesamowita. a jak juz sie tu pojawil, to zwroccie uwage czy Mikuś gnije w klatce, bo goni moje koty i psa? (dla was z tego co tu czytam to standard) ma do dyspozycji cale mieszkanie plus balkon (czyste podlogi, pachnace pomieszczenia, spacer z 8 razy dziennie). a teraz mozecie mu zrobic allegro, jak juz sie tak nim zainteresowalyscie, kochane wy istoty. a co do znajdowania sobie zajecia, to wy je sobie wyszukujecie, biorac na tymczasy mase zwierzat naraz i nie ogarniajac tego. ja go wzielam, bo tam gdzie byl zostac nie mogl. zajec mam innych cala mase i Mikusia do nich nie zaliczam. nie upadlam jeszcze na glowe. ps. pani Bianko, zeby jezdzic autem rowniez trzeba miec prawo jazdy (czy magda je ma?).
-
[quote name='BIANKA1']Czy ten szczeniak był juz dwukrotnie zaszczepiony i jest po kwarantannie , ze wyprowadzasz go na spacery ? Jeśli nie , to spacer jest dla niego śmiertelnym zagrożeniem .[/quote] a raczyla pani doczytac w jakich warunkach zyl? jesli nie to polecam watek jego rodzicow, banerek u demi w podpisie. jak tam niczego nie zalapal to i tu mu sie nic nie stanie. a kwarantanne po czym ma niby miec robiona? wazne, ze w domu ma czysto, spokoj, psy go nie ganiaja i nie musi zalatwiac sie pod siebie w domu. jak to u niektorych by bylo :diabloti: u mnie jest o wiele szczesliwszy niz mialby byc na innym tymczasie, u kogo to wiadomo :cool1:.
-
Mikuś to przemoądra psinka. wie kiedy czegos mu sie zabrania, slucha sie jak dorosly pies, na spacerkach chodzi kolo nogi (juz sie tak nie placze jak na poczatku), chodzi a nawet biega jak szalony. raz dziennie ma przynajmniej 40 minutowy pobyt na dworze na czystej trawce, poza tym 4, 5 takich 10 minutowych na siusiu. dzis pierwszy raz zrobil kupke na dworze, druga po kolacji w domu ;) nasz pies jest przez niego wykonczony nerwowo. nie goi mu sie rana, ktora ma na szyi. ciagle ja rozdrapuje. katastrofa. domek dla Mikusia pilnie poszukiwany, jest taki slodki i madry, ze az dziw, ze jeszcze ktos go nie przygarnal i nie pokochal. wlasnie przegryzl mi kabelek od jednego z glosnikow. popatrzylam na niego srogo, powiedzial "brzydki Mikuś, nie wolno" i takimi zalosnymi oczkami na mnie popatrzyl, a potem schowal glowke za biurko i teraz proboje zasnac, choc wiem, ze jak pojde do sypialni, to on pobiegnie za mna i zasnie na mieciutkim dywanie pod lub obok lozka. marta, znalazlas moze czas, zeby sie ogarnac i poinformowac caly swiat przez allegro o istetniu Mikusia? bylibysmy wdzieczni :)
-
Niepełnosprawny Promyczek znalazł dom w Niemczech:)
irysek replied to martka1982's topic in Już w nowym domu
czytam i czytam, nie pisalam do tej pory. marnuje sie czas, kazdy dzien jest na wage zlota, a sprawa rehabilitacji rozstrzyga sie powoli jak slimak! wszystko to na niekorzysc psiulinka. warto sie chyba sprezyc i poszukac tej rehabilitacji efektywniej. bo dom + rehabilitacja chyba malo prawdopodobna. jednak bardziej najpierw rehabilitacja, a potem dopiero dom. tak czy siak z korzyscia dla psa. tylko czas nas goni! -
[quote name='diuna_wro']Irysku - jestem poważnym, dorosłym człowiekiem. Starszym od Ciebie o ponad 10 lat. Pracuję jako urzędnik państwowy, na wysokim stanowisku. Ale (choć wiem, że od "ale" zdania się nie rozpoczyna) powiem Ci tak "młodzieżowo" : [B]WOZISZ SIĘ !!!! [/B][/quote] takim jestes powaznym i doroslym czlowiekiem, ze awiza z poczty nie umialas dwukrotnie odebrac (czyli lacznie miesiac czasu). to juz chyba ja jestem bardziej powazna i dorosla, bo nie mam z tym problemu. nikt nie musi placic, za to, ze nie zdazylam na poczte po odbior. nie wiem skad ty wiesz ile mam lat, nie przypominam sobie, zebys sie mnie o to pytala, ale moge byc mlodsza i o 25. im mam mniej tym lepiej, nie spieszy mi sie byc stara i pomarszczona. ale wozic sie uzylas w zlym znaczeniu tego slowa. chyba, ze cos sie zmienilo od kiedy je ostatnio sto lat temu slyszalam gdzies. poza tym na oczy mnie nie widzialas, wiec nie mow co ja robie. nie chodze jak lachmaniarz, ale tez sie nie woze. baaardzo daleko mi do tego. (chyba, ze masz na mysli glosna muzyke w aucie i spuszczone szyby hehe) zycze starszyzno milej nocy (i chyba tak jak asia sie przyczaje, bo z wami to jak walka z wiatrakami, pisanie na watku jak sie moglam domyslic nic nie dalo, bo jestescie jakies zaslepione, ale inaczej sie moze da, narazie szkoda moich nerwow). niech magda nadal zachwyca was na watku rajem w jakim zyja u niej zwierzeta :diabloti:
-
diuna mam wieksze ambicje niz robienie kariery na dogo, to akurat nie sa maje aspiracje (zwierzetom pomagam nie dla rozglosu, jak co poniektorzy...). figa33 bylas u ulv chociaz raz, ze tak zaciekle jej bronisz? ulv, nie napisalam ani jednego slowa nieprawdy! nie mam w zwyczaju klamac! zapomnialam dopisac, ze dnia pewnego jak bylam amber nie mial nawet cm3 czytego zwirku, zeby sie zalatwic. w kuwecie byla jedna wielka bryla zbitego moczem zwirku. i to nie klamstwo, nie pomyslalam, a moglam zrobic zdjecie, bylby dowod, bo zaraz sie wymigasz i wszystko wroci do porzadku dziennego. mam nadzieje, ze twoja decyzja o zamknieciu DT jest nadal aktualna!? czy potrzebujesz w tej kwestii pomocy z zewntarz? i ostatnia rzecz, nie wypisujecie do poker i sie jej nie zalcie na pw, bo jest to conajmniej smieszne. co ona ma niby zrobic? sama pomaga ulv jak tylko moze, mimo ze ani razu u niej nie byla i sie nie wybiera. poza tym ja zdania na ten temat nie zmienie. bo widzialam jak jest i jakos ciezko mi o tym zapomniec. tak jak asce o tym, ze dalmat byl tyle czasu trzymany w za malej klatce! tego tak zostawiac nie mozna i nie zapomina sie o takich rzeczach. milej nocy. a kraksa sie moze chwalic caly czas. moze sie pochwali tym, ze kochana pani zaczela jej pieluchy zakladac i nie musi obrywac w wannie za to, ze popuscila na podloge, bo juz nie miala jak utrzymac moczu!?
-
i nie chce nikogo zniszczyc. nie plec glupot. tylko miarka sie przebrala. zwierzeta zasluguja na godne warunki, a nie na hurtowe zbieranie ich po ulicach i kiszenie. a co do demi, to wcale nie dziala z ukrycia. co miala powiedziec powiedziala, teraz juz tego nie komentuje, bo szkoda jej czasu. obecnie walczy w tozie z kolejnymi ludzmi, ktorzy nie powinni miec u siebie zwierzat i innymi. nie ma czasu czytac tego slodzenia magdzie, jaka to ona nie jest cudowna. ale zrobi to co ma zrobic i co uwaza za stosowne. wszystko w swoim czasie.
-
diuna twoje rady sa do bani. jakbym chciala to bym wziela te zwierzeta wczesniej. kazdy na dogo pomaga im inaczej. ulv je przygarnela, ja je woze, daje kase, szukam domow, sprawdzam je. jestem DT, ale dla kotow (zdrowych, chorych obojetne), czasem dla psow. wiec nie mow mi, ze mam wziac wszystko co zywe od ulv. bo ja poza dogo mam swoje zycie praca magisterska, praca zarobkowa, praca z demi w tozie (interwencje). jakbym mogla to uwierz mi, ze bym wziela. przykladem jest Tobik, ktorego slepego wzielismy z mieleckiego schronu niby na DT. zostal. ale ja wiem na ile moge sobie pozwolic i na ile mnie stac. umiem to ocenic. i wiem z jaka iloscia zwierzat sobie poradze. magda nie maja samochodu, odpowiedniej kasy na leki weta jedzenie zwirek, odpowiednich warunkow w domu, bierze do siebie wszystko co popadnie! czy ty nie widzisz roznicy? ja uznaje pomoc zwierzetom przemyslana, a nie na hura. ty prosilas magde, zeby zajela sie Itim! ty jej sprezentowalas kolejny obowiazek jakby miala ich z pozostalymi zwierzetami malo, wiec pomoz jej i wez go do siebie. wybacz, ale ja jestem w 6 miesiacu, chce sie przed porodem obronic, mam swoje 3 koty, psa inwalide i psa na tymczasie. jak na jedna osobe 5 zwierzat to chyba sporo. to jest max jaki moge ogarnac. wiecej nie biore (chyba, ze pozniej jak pobudujemy dom i bede miala hotel, ale to jeszcze z rok, dwa).
-
moje dziecko nie karmi sie jadem. bo na szczescie nie wie co sie na dogo dzieje (na niektorych watkach). co do atakujacych to nie ma tu zadnych takich. sa ci ktorzy domagaja sie konkretnych rzeczy. jedni rozliczen, inni tego, by magda najpierw sie ogarnela, a dopiero potem zajmowala sie zwierzetami. jasne, ze to jej zycie i niech robi co chce, ale jak cierpia na tym zwierzeta to juz nie tylko jej sprawa. ale ta sprawa zajmie sie juz kto inny, bo my mozemy tu tylko wypisywac eseje. jak ja do ulv chodzilam zawsze kuchnia byla zawalona wszystkim (nie bede wymieniac, bo to sie mija z celem), amber siedzial na blacie w kuchni calymi dniami i to bylo jego zycie. teraz czeka to inne koty, ktorych ulv nei chciala wydac w odpowiednim czasie do stosownych domow. beda zyly tak jak amber cale zycie (15 lat). a co do sikania kraksy powiem tyle, asia mi dzis mowila, ze kra trzyma mocz, trzeba je jedynei 3,4 razy dziennie wycisnac. i jesli ona juz sika na podloge o czym to swiadczy? ruszcie glowami, wy ktore tak zaciekle magdy bronicie! o czym to swiadczy? ze nie jest wyciskana tylko mocz juz sie nie ma gdzie miescic, a w nerkach robi sie bajzel. nie wiem jak reszta psow, wiem jak to bylo kiedy nie bylo itiego, jak on chodzi w pieluszce to ok. ale kra zalatwia sie gdzie popadnie, bo nie jest wysikiwana. aga visenna, ktora u magdy mieszkala i widziala jak u niej jest, dzwonila wczoraj wystarszona z pytaniem co to teraz bedzie, co asia ma zamiar zrobic? Aga czemu tylko czytasz, a nie masz odwagi napisac na watku jak to bylo za czasow jak z magda mieszkalas? jak zyly zwierzeta? miej na tyle odwagi i to napisz, zamiast wydzwaniac do demi, bo to i tak niczego nie zmieni. naprawde nie rozumiem czemu wy magdy tak bronicie? w koncu jest to dogo i sa tu milosnicy zwierzat. jestescie zaslepione czy co? a co do proszenia o pomoc, ja magdy nigdy nie prosilam, zeby przygarnela jakies zwierze, bo nigdy bym jej zadnego pod opieke nie oddala! i ostatnia rzecz [B]kot, ktory teraz mieszka z nami, byl trzymany w klatce 4 miesiace i nie byl chory. srednio raz w tygodniu magde chlopakiem nachodzilismy lub wydzwanialismy pytajac kiedy nam go wyda!? czekalismy 4 miesiace. jak w koncu nam go wydala, byl tak dziki, ze nie wychodzil spod wanny 2 tygodnie! tego sie wlasnie nauczyl siedziac jak dzicz w klatce, gdzie juz 4 miesiace mogl cieszyc sie zyciem u nas. [/B](a podobno tylko chore sa w tak okropnych warunkach trzymane - jednak nie tylko) i tak jest teraz z dalamtem. ze dom trudno znalezc, ze trudny charakter ma itd. moze po prostu jest tak jak bylo z korniszem, Milutkiem itd., ze nie pali ci sie do wydania go. [B]Ps. Asia prosila cie juz kilka razy, zebys podeslala jej watki zwierzat, ktore masz u siebei na DT. chce pomoc je oglaszac, jesli ty tego nei robisz. nie moze sie doprosic.[/B] nie mowiac o tym, ze watku dalamta, o ktorym tak tu glosno nikt nie raczyl wkleic. ale kazdy go kocha, kazdy z nim wychodzi, karmi na lawce w parku kielbasa...
-
mi nie chodzi o balaganiarstwo w sensie co na polce stoi, tylko, ze z 40m mieszkania robi sie defakto 20m, ja podloga w kuchni lazience i pokojach jest pozastawiana, ze wejsc sie nie da (kuchnia, lazienka). niech sobie wazony stoja czy co tam chce, chodzi o powierzchnie (metraz) mieszkania. nie jest zbyt duzy, a magda go jeszcze skutecznie pomniejsza. a co do odwzoau klatki to akurat wiem, ze ja odwieziesz. dowiedzialam sie po tym jak zadzwonilas do asi i zaczelas plakac w sluchwake. ale placz tu nic nie da. asia bedzie tym razem nieugieta.
-
bylam ulv u ciebie wiecej niz 2 razy. nie chce osadzac, ale ludziom styl zycia sie z dnia na dzien nie zmienia. dlatego pisalam o tym jak bylo jak u ciebie bywalam. nie wydaje mi sie, zeby nagle cos w twoim pokoju czy kuchni czy lazience zaczelo ci przeszkadzac i ze to ogarnelas. bo jak kiedys powiedzialas dobrze ci w takim balaganie... moim zdaniem sluszna decyzja z tym zawieszeniem dt. niech sie wykazuja ludzie, ktorzy maja dogodniejsze warunki dla zwierzat. bo jak widac serce nie wystarcza. potrzebne pieniadze i odpowiednie warunki. no i oby dalmat szybko trafil do domu. o dom bez dzieci nietrudno! wiec zycze mu szybkiej zmiany otoczenia, najlepiej na dom z ogrodem gdzies pod wro.
-
Piekny Hop w typie PONa. Zawrócił z TM :) i MA DOM
irysek replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
dziewczyny drogie dawno mnie tu nie bylo, ale teraz mam prosbe, czy ktoras z was nie moglaby pomoc jedrzejowi :) i sprawdzic domu w sopocie? podaje link i tam eliza sk wam wszystko powie, jaki dom, dla jakiego psa itd. byloby super, bo maja malo czasu i musza upchnac kupe psow (wyganiaja ich z ich terenu - psy won). [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/jedrzejow-swietokrzyskie-27-psow-czeka-eksmisja-schron-w-dyminach-106655/index253.html[/URL] -
z tego co kojarze, to nie asia miala sie tarabanic z klatka komunikacja miejska? tylko ty ulv mialas ja jej odwiezc. zeby aska byla u ciebie o 8ej rano (a taka propozycja jest wprost nietaktem) musialaby wstac o 5ej rano. a chodzi spac kolo 1, bo zalatwia kupe spraw w tozie. poza tym nie wyalila sie na zadnym watku, ale jest bez kompa, wiec nieraz z tozu wraca dopiero o 1ej, a jeszcze zwierzeta musi ogarnac i dopiero spac...
-
spokojna glowa. chociaz 3/4 motocyklistow jezdzi bez prawa jazdy, gdyz jak policja ich zlapie nie traca prawa jazdy na auto itd, tylko mandat i tyle. poza tym masa ludzi jezdzi autem czy czym kolwiek innym bez prawa jazdy i zyje. (chociazby pan Rak od nas ze schronu, ktory nawet ostatnio zakupil sobie nowy samochod). ale ironie zrozumialam ;)
-
malutki prosi o ogloszenia i pilnie szuka domu. umie juz siusiac na dworze, chociaz po nocy jak nie wyjdzie sie z nim o 5ej rano ;) nasiura w domu, ale sa to ilosci minimalne. ladnie zjadl dzis bialy serek. Tobik za nim nie przepada i wczoraj, zeby przed nim uciec wskoczyl na gore zgrzewek wody mineralnej, z zamiarem przysniecia sobie w tym niezbyt wygodnym miejscu, umarlam ze smiechu. ale smieszne to nie jest, bo Tobik mial miec tu dom spokojnej starosci, a tu nagle taki maluch mu zakloca porzadek dnia...
-
bardzo czesto nie mam tego czego bym chciala! wiec nie o to chodzi. chodzi o to, ze w tym wypadku moglam ci pomoc i ja wziac, bo dzikich kotow, ani psow na wozku sie nie podejmuje, wystarczy mi Tobik (rowniez specjalnej troski). koteczka, ktora teraz mamy (nowa) przyszla do nas jak miala 3 tygodnie (karmienie pipeta), swiezb, kk, robale jakich swiat nie widzial i nie wiem co jeszcze, ale byla wrakiem koteczka i zyje. ma teraz 3 miesiace, i spi teraz na kociej kanapie na parapecie kolo kompa. dalam sobie rade i jakos ktos takiego kota mi powierzyl. co do mnie to z kim sie mam lubic z tym sie lubie, kto mnie wkurza, dziala na nerwy - nie zadaje sie z nim. a na dogo pisze to co mysle i juz. a jesli ktos ma jakies ale to trudno. nie bede milusinska, jesli cos mnie gryzie jak wiele uzytkowniczek forum. (tak na marginesie ty tez masz specyficzny charakter i nikt ci tego nie wypomina!) ale nie uwazam, zebym miala problemy. a dziecko, dziecko sie odchowa i bede dalej dzialac jak dzialam, a do tego wszystkiego kupie sobie motor :) (bo ciaza mi w tym przeszkodzila).
-
poczytalam to wszystko i zaopmnialam co mialam napisac. najpierw napisze o rzeczach, ktore kupilam dla brutusa, makaron byl psi z tych drozszych (nie kupilam mu byle czego), a to, ze mu nie sluzy takie jedzenie to nie moja wina. widac jest jakos inaczej karmiony. pytalam sie przez telefon czy sucha krama czy co, powiedzialas, ze moze byc ryz makaron itd. poniewaz ryzu nie ma psiego to kupilam ludzki, a makaron byl psi. co do mielonego, znam mase ludzi, ktorzy gotuja ja psom z ryzem kasza warzywami itd. wiec przykro mi, ze brutusowi zaszkodzila. dobrze, ze byly tylko 2 woreczki. dobrze chociaz, ze szampon sie przydal. posluzy mu jakis czas. co do tego ile psow ma asia - to nie wiem jaki to ma zwiazek ze sprawa. rozmawiamy tu o warunkach bytowych zwierzat u magdy. bylam u niej nieraz, zawsze po wejsciu smrod odchodow i siuskow psich (kraksy ani razu w pielusze nie widzialam!). u aski bywam ostatnimi czasy prawie codziennie. podlogi myje, czucz zawsze biega w pieluszce, psy jak psy. zwykla domowa watacha. nie ma smrodu, balaganu, jest przestronnie i zwierzeta maja mnostwo miejsca do biegania. koty asia ma tylko 2! i co jakis czas w ogromnej przestronnej czystej lazience z oknem jakiegos delikwenta zlapanego do kastracji badz wyleczenia. nikt tu sie nie pyszni tym co ma i w jakich warunkach mieszka!!! diuna poczytaj ze zrozumieniem! jest to proba przedstawienia, ze kazdy bierze na siebie tyle ile moze. asia z czuczem sobie radzi i to doskonale, ma pieluche, pobandazowane girki jak sobie obetrze, bawi sie, szczeka, gania po calym domu. ale u magdy gdzie mieszkanie jest male, z czego cala kuchnia zawalona gratami, jej pokoj rowniez w wiekszosci zagracony sa 2 psy na wozkach plus masa innych zwierzat. kiedys bywalam u niej czesciej, pomoc, przywiezc cos dla zwierzat itd. ale ten smrod mnie przeraza, a teraz w ciazy to juz calkiem nie znioslabym takich zapachow. jak bylam pytalam czy moze pomoc jej, ze moze ogarnelybysmy ten bajzel w jej pokoju, uslyszalam, ze tak ma byc, ze wszystko jest na swoim miejscu i magda ma charakter balaganiarza. taka jest prawda. ja tez jestem balaganiarzem, ale czegos takiego nie mam w domu. wydaje mi sie, ze jest tu licytacja i robienie z siebie meczennika przez niektorych. mi nikt nie pomaga. a mam niewidomego starszego psa, 3 koty, a teraz szczeniaka na tymczasie. nie wspominajac o wczesniejszych kocich tymczasach. nikt o nich nie wie, bo ja nie zakladam watkow na dogo, nie zale sie jak mi jest zle i jak ja to pomocy potrzebuje. zaciskam pasa, zeby bylo na weterynarza, zwirek, jedzenie itd. pomocy nie mam z znikad, jedynie weterynarz liczy mnie po kosztach, bo wie, ze co rusz mamy jakies nowe stworzenie, bo gdzies znalazlam, albo ze schronu wzielam. nie ma sie co licytowac, co kto robi dla zwierzat, bo to nie o to chodzi. [COLOR=Red][B]chodzi o to, by brac na siebie tyle ile da sie rade fizycznie i finansowo uniesc!!![/B][/COLOR] nie brac liczac na bazarki, pomoc itd. co do adopcji to o Milutka, ktory byl dawno zdrowy musielismy sie prosic 4 miesiace, bo zawsze nie byl ten czas. kornisza chcialam zabrac, zeby miala spokoj i psy jej nie ganialy i zeby nie gnila w klatce dla krolika pol roku. nie bo nie. teraz wyszlo, ze nie bo byla chora. ja tez wiem jak trafic do weta! czy nie rozumiesz magda, ze jakbys mi ja dala, to mialabys mniejszy dlug u weta! i jeden problem z glowy. teraz jestes taka madra i pytasz czy ktos chce dzikusy!? w tym sie akurat nie specjalizuje, ale chorego kota moglam brac i wozic do weta, problem dla mnie zaden. ale mialas jakies ale wyssane z palca.[B] a co najlepsze, wtedy jak kornisza nie chcialas oddac, to mowilas, ze nie oddasz, bo jest sliczna, marzyla ci sie taka rasa i zawsze o takim marzylas.[/B] marzylas o tym, zeby sie kisila 15 lat swojego zycia w takiej klitce? zal ci ja bylo oddac do mieszkania, w ktorym miala by luz i zycie jak z bajki? bo nie rozumiem juz. co do karmienia moich zwierzat to zapraszam, zebys zobaczyla czym je karmie! zapraszalam cie iks razy (jeszcze jak aga u ciebie byla zanim poszla do szpitala). ani razu nie przyszlas! ani razu! a wypowiadasz sie na temat czym jak karmie kota i co mam w domu. ja u ciebie bylam i to nie raz, wiec wiem o czym pisze wypowiadajac sie na watku. a to, ze naokolo nas jest masa potrzebujacych zwierzat - trudno. wszystkim i tak nie pomozemy. zamiast chodzic po schronach i ich wyszukiwac pojdz do pracy na pol etatu. bedziesz miala mniej zwierzat, a i warunki bytowe ci sie poprawia. z autem ile razy ci pomagalismy! slawek radzil twojej cioci, zebyscie odlozyly na nowe. bo za to ile kosztowala naprawa tej lady iks razy bylby juz nowy samochod. niekoniecznie lada, ale inny sprawny, ktory nie pochlanialby takich nakladow finansowych, ktorych podobno nie ma. moglabym pisac i pisac. ale juz mi sie nie chce, bo jak ktos magdy broni to nie dotrze do niego to co ja i aska napisalysmy. (tak jak diuna napisala, ze nie mamy sie co chwalic domami z ogrodem!). mam nadzieje, ze ta sprawa, ktora staramy sie rozdmuchac nie ucichnie, jak zawsze zaklepana przez magde, ze jest super ach i och. ze przestana do niej trafiac zwierzeta w takich ilosciach, zeby te ktore tam sa mialy godne warunki, a nie nieraz gorsze niz w schronisku. ciesze sie, ze aska sie przemogla i w koncu napisala co mysli, chociaz to co napisala, to i tak nie jest nawet polowa tego jakie ma na ten temat zdanie. obiecala, ze tak tego nie zostawi. no i tak jak pisala fona, ze od roku nie ma rozliczenia finansowego, moze to tez sie zmieni. ostatnia rzecz co do adocji dalmata. sprawdzalam niedawno dom dla Amona, ktory jest bardzo trudnym psem. dalmat przy nim to aniol. i Amon jedzie pod koniec tygodnia do nowego domu. ja wyadoptowalam kotke, ktora charczala na wszystkie inne stworzenia, teraz zyje jak w raju. wystarczy chciec. a co do problemow miedzyludzkich, o czym pisala bianka. nie mam zadnych problemow, nie trawie ludzi, unikam ich jak moge, co nie swiadczy o problemach. tylko o tym, ze nie umiem zyc w zaklamaniu i tak jak wszyscy sobie slodza ja mowie prawde. ciaza nie ma tu zadnego znaczenia. (nie znosze teraz smrodliwych zapachow i drastycznych zdjec psow z dogo, albo kropienia oczu mojemu psu, tu ma znaczenie ciaza).
-
tak, pan zdecydowany. mowi, ze nie nalezy do osob, ktore biora psa na 3 dni i oddaje jak wystepuja jakies problemy. 5 razy mu mowilam, ze Amon taki bardziej klopotliwy jest niz normalny pies, powiedzial, ze da sobie rade. (mial boksera z podobnymi problemami i rowniez dal sobie rade). jak ja sie ciesze, ze sa ludzie, ktorzy lubia takie wyzwania :)
-
ulv przez telefon powiedziala demi: "Ty masz tyle zwierzat to czemu ja nie moge?". ale demi ma: dom z ogrodem (do ktorego kilka razy dziennie wypuszcza psy, kiedy chca) mame i siostre, ktore jej pomagaja w adopcjach, przy psach itd. grono osob, ktore pomaga jej w sprawie karmy, transportu zwierzat, leczenia no i co najwazniejsze osoby, ktore pomagaja jej oglaszac psy, dzieki czemu psy, ktore trafiaja do niej z interwencji sa u niej krotko, po czym znajduja nowe super domu a u magdy gnija miesiacami, bo magda ich nie oglasza, mimo ze aparat ma, gadane rowniez, wiec sklecic krotki tekst dodac fotki umie.