A ja napiszę teraz z innej perspektywy- właściciela małego psa chadzającego głownie luzem (oczywiście gdzie to jest bezpieczne!), uległego.
Jak widzę psa idącego z naprzeciwka ,czy to na smyczy czy bez, zazwyczaj( czasami pies już do nas leci i nie ma sensu) każe mojemu iść przy mojej prawej i on idzie olewając totalnie psa ,bo jest dorosły i nie zależy mu żeby wąchać się z każdym napotkanym psem. Teoretycznie jest bez smyczy, ale w praktyce nie ma opcji ,żeby podszedł do psa po prostu on sam nie chce + moja komenda. No to szlag mnie trafia jak idzie napalony labek czy inny i nawet jak jest na smyczy to ciągnie pańcie (pańcia nie ma siły go zatrzymać ani odciągnąć) do mojego, cały misterny plan w pizdu, mój na plecy labek go liże wiadomo, gdzie a ja za każdym razem odpowiadam " nie, nie ma cieczki to jest PIES"( po kastracji stał się jakiś fascynujący dla innych ,więc latają za nami jak za cieczką:angryy:)
Przecież nie będę z moim uciekała jak pies jest kilka kroków od nas, nie daj boże brała na ręce ,bo nie chce żeby się bał psów.
A co do zabawek to nie jedna piłeczkę straciliśmy ,bo się jakiś dorwał, a właściciel nie umie zabrać psu, a nawet jak już zabierze to "upsss nie piszczy, upsss przegryzł".
Cóż takie jest życie i żeby nas nikt nie wkurzał trzeba na bezludną wyspę się wyprowadzći:shake: