piszę na nowym użytkowniku, bo Markofix w pracy, a komp kazał podać jakieś hasło.
Wacia jakoś spędziła noc. Nie mogę powiedzieć, żeby spała, ale trochę drzemała. Około 1:00 zaczęła popiskiwać. Markofix ją głaskał i mówił do niej, ale to pomagało tylko na chwilkę. Mała pochlipała trochę wody i oczywiście zwymiotowała. Pomyśleliśmy też, że może chce siku, więc około 3:00 ubraliśmy się i poszliśmy na dwór. Postawiliśmy ją na trawie, ale zeszła na chodnik, nie chciała sikać. Postaliśmy chwilkę, ale baliśmy się, żeby mała nie zmarzła, więc wróciliśmy do domu. Pospaliśmy tylko do 5:00. Mala znowu piła i wymiotowała. Wacia dużo pije i niestety wszystko wymiotuje. Wet kazała jednak postawić wodę.
Rano była na spacerze, zrobiła siku i małą koopkę. W domu tylko leżakuje i trochę sę jeszcze trzęsie. Nie chce jeść, tylko pije. Póki co zabrałam jej wodę, bo wypiła ogromną ilość od razu, a później zwymiotowała jakąś zółtą substancją. Pewnie to normalne. zadzwonię zaraz do lekarzy i spytam, czy to normalne.
Na szczęście nas rozpoznaje i jak przechodzę, to podnosi łepek. Nawet przyczłapała się kawałek, żeby ją pomiziać :)