Jump to content
Dogomania

Bambino

Members
  • Posts

    1741
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bambino

  1. Tak, biedny maluch. Pół swojego krótkiego życia chorowała. Śpij spokojnie, maleńka Teraz jeszcze niepokój o Lolę.
  2. [quote name='Doda_']Kurcze, to musimy poszukac transport? :([/QUOTE] Tak, ktoś musiałby przynajmniej do Pruszkowa przywieźć obie sunie, to mogłabym je stamtąd zabrać
  3. Nie da się pomylić Buni z Perełką - Bunia ma taki duży czarny kichol a Perełka taki mały nosek. Beataczl - kochana, niestety mój dom nie jest z gumy a i moje michy mają ograniczoną zdolność przyjmowania nowych psów do swojej rodziny. I tak naprawdę to jest największy problem. Ale może któraś z tych nowych dziewczynek też będzie miała takie szczęście jak Buńka i nie zagrzeje u mnie długo miejsca i powędruje sobie do DS, to wtedy będzie miejsce dla Perełki
  4. [quote name='danusiadanusia'][B]mi obliczyło 553 km w jedną stronę,[/B] może Kasia wieczorem określi długość trasy dokładniej:) wczoraj przerwało mi rozmowę, ale dzisiaj zadzwonię do Kasi i dogram szczegóły:) a może Kasia odwiedzi nasze schronisko? nie wiem ile za kilometr, trzeba się zorientować! ja mam młyn w pracy, chorą mamę:(:( kurcze, że to teraz tak się złożyło:(:(:([/QUOTE] Danusia, ja bardzo lubię jeździć samochodem, ale niestety 1100 km w jeden dzień nie zrobię, a nie mogę michów samych zostawić na noc. Widziałam na mapie, że Biała Podlaska leży prawie w jednej linii od Warszawy ma wschód. We wrześniu odbierałam psy u przyjaciół dogomaniaków w Pruszkowie k/Warszawy. Na tamtą podróż wyszło ok 700 km w obie strony, ale było to możliwe tylko dzięki temu, że jechałam autostradą, więc jeszcze koszty opłat autostradowych (bramek) o ile dobrze pamiętam 90 zł.
  5. Ja bym tylko chciała wiedzieć tak dokładniej - jak wysoka jest Kluseczka - taka do kolana? ja mam 170 cm wzrostu. Bo Pandorka, to widziałam, że niewysoka. Czekam na info. o decyzji schroniska
  6. Dziewczyny, przeczytałam dokładnie oba wątki , tzn. Klusi i Pandorki. Jedna jest średniakiem, druga jest ( chyba, bo po zdjęciach tak nie do końca widać) o wiele mniejsza. Ponieważ są właśnie w takich rozmiarach ( większa i mniejsza) to mogłabym je wziąć obie. I tak: 1) opłata za Klusię wynosiłaby 170 zł./ m-c , opłata za Pandorkę - 140 zł za -c, 2) dt jest domowe, choć w czasie kiedy idę do pracy Klusia i Pandorka byłyby w kojcach lub jednym kojcu, jeśli to koleżanki i by się zgodziły w jednym kojcu. Kojce mają ok. 9 m2, są częściowo zadaszone w każdym stoi buda z krytym przedsionkiem. Moje mniejsze psy lubią się wylegiwać na dachach bud., 3) cieszy mnie to, że psy nie są dziczkami, bo u mnie już są 2 dziczki i niestety na więcej już nie mogę sobie pozwolić, ( chodzi tu o możliwość kontroli nad psem) 4) widzę po zdjęciach, że psy chodzą na smyczach, 5) u mnie jest podwórze ok. 1000 m2 6) kiedy jestem w pracy, po podwórzu biegają najwyżej 4 spokojne psy, reszta jest albo w kojcach albo w domu, 7) moje psy powiedziałabym, że ogólnie są przyjazne, ale różnie to bywa - trzeba nad nimi czuwać 8) psy karmię karmą Bosch i podlewam im rosołkiem z kurczaka, 9) do swojego weta mam 5 km Bardzo proszę o informację, jaka została podjęta decyzja ( bo już o jedno miejsce mam zapytanie od Sabiny02) - mój tel. 514 100 950
  7. [quote name='Sabina02']Czyli po Buni zostalo 110 zl, plus 50 zl zaplacone z gory przez beataczl. Dziewczyny, co robimy z pieniazkami? Oddajemy czy trzymamy dla nastepnej suni, ktora byc moze pojedzie na DT do Bambino? [B]Bambino[/B], moze bys wziela Perłe na miejsce Buni? [B]Doda_[/B], tak, zaloze Perle watek, ale telefonow w sprawie Buni nie bedzie, bo jej ogloszenia sa juz usuniete. Perła ma pare swoich ogloszen, ale z telefonem do schroniska.[/QUOTE] Hi, hi dziewczyny. jak pojechałam do golubia dobrzynia, to też jako pierwsza mi się objawiła Perła. Potem nawet żałowałam, że obu ich nie zabrałam, szczególnie, że tamte wolontariuszki mówiły, że Perła to koleżanka Buni. Perełka jest deczko większa niż Bunia. Była bardzo przyjazna przy mojej wizycie. Mogłabym wziąć Perełkę, ale na razie ważą się losy Klusi i Pandorki ( wątki danusidanusi), czy mają przyjechać do mnie na dt. Jesli by któraś nie pojechała, to mogłaby przyjechać w jej miejsce Perełka [B]Sabinka_[/B] - co do ogłoszeń, to nie jestem przekonana, bo na mojej skrzynce mailowej jest informacja, że za tydzień się skończy ważność ogłoszenia Buni na tablica.pl
  8. Teraz jeszcze mam do przesłania zdjęcia, ale to dopiero jutro. Sabinka- odpisałam Ci
  9. Ja też dostałam zaproszenie, ale niestety w obecnej chwili nawet jednorazowej nie mogę zaproponować.
  10. No niestety, mimo tego,że przyszłam wczoraj o 17 do domu, to mój net zastrajkował i żadnej strony nie chciał otworzyć. Dlatego dopiero dziś ( zostałam specjalnie w pracy, bo nie wiem co mój net zrobi dziś). Ale do rzeczy, bo na to czekacie. Zawiozłam Buńkę w sobotę ok 14:30 do wiejskiego domu ( zrobiłam parę zdjęć), na razie nie mogę otworzyć pendriva, na które je skopiowałam z aparatu. Jeśli mi sie to nie uda, to nagram zdjecia na innego i albo jutro je wkleję, albo wyślę mailem Sabinie. Nowy dom to pani Ania i pan Piotr. Mieszkają w Poznaniu w nowych blokach i mają stary dom na wsi k/ Nowego Tomyśla, do którego praktycznie przez cały rok jeżdżą na weekendy. Tak, że Bunia w piątek po południu wsadza dupkę do samochodu i jedzie z Państwem na wieś. Jak przyjechaliśmy - wzięłam jeszcze moją Bambino do towarzystwa to Państwo czekali razem ze świeżo upieczonym plackiem ze śliwkami i babką. Szaleństwo odprawiała moja Bambino, bo ona jest taki szałaput, szczególnie jak ktoś tylko na nią zwraca uwagę. Bunia za to została na dzień dobry poczęstowana kosteczkami od wędzonego ogona, więc właściwie kuchni nie chciała opuszczać. Pan Piotr od razu stał się jej ulubieńcem. Jak już siedzieliśmy nad kawą i plackiem w pokoju, to Bunia leżała u mnie pod nogami a Bambino szalała na tapczanie. Podpisaliśmy umowę adopcyjną i kiedy wspomniałam ,ze gdyby z jakiegoś powodu musieli oddać Bunię, to ona wraca do mnie. na co pan Piotr stwierdził, że gdyby miał oddać psa, to serce by mu pękło, chyba że Bunia by u nich była nieszczęśliwa. Na co na pewno się nie zanosi, bo Pani Ania już w tygodniu do mnie dzwoniła, że Bunia pięknie śpi na swojej kanapce, albo leży u nich na tapczanie. Jak wracają, to bardzo się cieszy, macha ogonem i liże ich po rękach. Dałam jej książeczkę, leki które dla niej wykupiłam. Po godzinie musiałyśmy z bambino już wracać, bo miała fryzjera umówionego. Pan Piotr wziął wtedy Bunię na smycz, żeby nie biegła za nami. Ale wcale o tym nie pomyślała; kuknęłam tylko na pożegnanie i widziałam, że już sobie siedzą razem na tapczanie i coś szepczą do ucha. Buńka na wsi ma duży ogród do łażenia, poza tym z naprzeciwka przybiega taki mały czarnulek - Gacek, z którym Bunia już się zaprzyjaźniła. W niedzielę byli wszyscy na długim spacerze. Powiedziałam pani Ani o oczku Buni, ale razem stwierdziłyśmy, że jeżeli operacja tego oka by była za bardzo inwazyjna w jej zdrowie ( bo nie wiadomo w jakim stanie jest serce), to oni się tego nie podejmą. Bunia teraz jest w swoim własnym domu, nie ma tam żadnych dzieci ani psów i Bunia naprawdę nie musi się oglądać za siebie, tak jak to było w przytulisku, czy nawet u mnie. Nie ma teraz nikogo ( w sensie - żadnego psa), kto potencjalnie mógłby jej zrobić krzywdę. Jeśli chodzi o Buni finanse, to koszt transportu pokrył nowy domek. Z opłaty miesięcznej na luty zostało 34 zł i z pieniędzy na weta 76 zł = 110 zł. Przekazuję je na konto skarbnika wątku z dopiskiem - "rozliczenie pobytu Buni w dt" . Jak będę miała urlop to pojadę do Poznania na wizytę poadopcyjną. Musi to być od poniedziałku do czwartku, bo w piątek Bunia już jedzie na wieś, a zależy mi na Poznaniu, bo mam tam jeszcze jedną tymczasowiczkę - Pepsi, którą chciałabym odwiedzić. Mam taką zasadę, że jeżeli pies mieszka w miarę niedaleko, to jedną ( przed albo poadopcyjną) wizytę ma ode mnie gratis. A, pani wypatrzyła Bunię na tablica.pl
  11. Kochani, sorry. Ostatnio wracam z pracy ok. 19-20 i jak nakarmię michy, to zasypiam na stojąco. Dzisiaj powinnam być po 17. Teraz w wolnej chwilce piszę z roboty. Jeszcze troszkę cierpliwości
  12. Dziewczyny, dostałam po raz drugi zapytanie o dt dla Klusi ( od asiunib). Ponieważ u mnie zmieniło sie trochę na + - Bunia w sobotę pojechała do nowego domku stałego a Lenka na razie musi zostać w kojcu, bo nigdy nie mieszkała w domu i poza tym jest dość strachliwa wobec psów poza swoim terenem, dlatego przeczytam raz jeszcze wątek i zastanowię się nad dt dla klusi u siebie. Dt byłoby domowe rzecz jasna, choć w czasie kiedy jestem w pracy Klusia byłaby w zadaszonym kojcu, szczególnie, że teraz nadchodzą ciepłe dni i szkoda żeby siedziała w domu. Skoro jest taka przyjazna, to może Lenka by się przy niej troszkę uspokoiła. Jeśli chodzi o koszt dt, to sądząc po rozmiarach suni opłata ok 150-170 zł./ m-c ( w tym jest karma, smaczki i utrzymanie czystości wokół psa w domu i budzie, skoro byłaby jakiś czas w ciągu dnia w kojcu)
  13. Kochani, wszystko ok. państwo wspaniali, oba domy też. Obszerniej napiszę i wkleję fotki jak wrócę z pracy.
  14. W środę byłam w ds w Poznaniu na wizycie pd. Wszystko ok. Jutro zawożę Bunię do państwa do weekendowego, wiejskiego domu w okolicach Nowego Tomyśla. Teraz będzie miała mieszkanie w poznańskim bloku i wiejski dom. To się nazywa kariera. Ale należy jej się. Państwo z utęsknieniem czekają na Buńkę. Z poprzednią sunią wszędzie jeździli razem. Jeśli chodzi o koszt transportu, to pani mówiła, że jakąś część pokryje. Kurcze, smutno mi. Tak, jakbym miała syndrom "pustego gniazda"
  15. Nelka śliczna. Moje michy też przepadają za puszkami Gran Carno, ale niestety ze względów finansowych raz na jakiś czas dostają 1 puszkę na spółę jako dokładeczka do suchej karmy. Czasem na zoplusie mają w promocji pakiety po 12 lub 24 puszek
  16. W zeszłym tygodniu zadzwoniłam do P. Magdy od Pepsi. Wszystko u nich ok. Goście co jakiś czas przychodzą i Pepsi żadną agresją na nikogo nie zareagowała, co mnie bardzo, bardzo cieszy. Na spacerach jeszcze troszkę obawia się tego miejsca, gdzie kiedyś coś tam strzeliło, ale ogólnie ok. W sylwestra miała podane jakieś środki skonsultowane z wetem. U mojej kolejnej suni szykuje się również ds w Poznaniu, więc jak za jakiś miesiąc, dwa pojadę na wizytę poadopcyjną, to postaram się odwiedzić też Pepunię.
  17. Czy mi się zdaje, czy faktycznie z przebłyskami wiosny ruszyły adopcje?
  18. Dzisiaj zadzwoniła do mnie pani z Poznania w sprawie adopcji Buni. Są razem z mężem, mieli 15 lat suczkę, która rok temu odeszła i teraz stwierdzili, że należy dać dom następnemu staruszkowi. Oprócz mieszkania w bloku w poznaniu mają także stary dom na wsi koło Nowego Tomyśla. Panią interesowało głównie, czy Bunia wytrzyma kilka godzin, kiedy razem z mężem będą w pracy. na weekendy jeżdżą do tego domu, więc ogród Bunia by także miała. W środę będę na szkoleniu w Poznaniu, więc umówię się na wizytę pa i jeśli wszystko będzie ok, to w sobotę pojadę do tego wiejskiego domu razem z Bunią i całkiem możliwe, że już pojedzie do swojego domku. Od poprzedniego psa została im kanapka-leżanka, więc miejsce czeka
  19. witam dziewczyny . dostalam od beatyczl zapytanie o dt. niestety jest troche duza. poza tym na razie Bunia jeszcze sie oswaja z nowym domem. A do tego mam jeszcze od tygodnia nowa sunie w kojcu [ spadek po 80 letniej sasiadce] dla ktorej bede szukala domu
  20. Strasznie przeżyłam jej śmierć. Choćby dlatego, że nie była łatwym psem, za to bardzo wdzięcznym. Kochałam ją bardzo.
  21. Byłam wczoraj z Buńką u wetki. Nie było łatwo....., oj nie :angryy:. Razem w samochodzie miałam 2 sunie i 1 psa. Oczuś i Lilka z tyłu przypięte pasami i Bunia z przodu. W samochodzie Jechała ślicznie, ale jak przyjechałyśmy na parking u weta ??!! Nie dawała w ogóle się odpiąć z pasa ( 2 x próbowała mnie uchapnąć w rękę ), faktem jest że czuła obecność Oczusia, a to jest pies z którym ona nie ma kontaktu, bo Oczuś w dzień mieszka w sadzie, a w nocy razem z Bajką śpią w łazience. I zauważyłam, że ona jak czuje się zagrożona, to wtedy łapie tymi zębami. Wreszcie udało mi się ją wypiąć i poszłyśmy do gabinetu. Tam na szczęście załozyłam jej kaganiec, bo nawet przez kaganiec też 2 x próbowała ugryźć wetkę. Ale dałyśmy radę. 1) Wetka oczyściła ten oczodół, stwierdziła, że teraz już raczej nie da się zeszyć tego oczodołu, o co ją zapytałam, bo Bunia cały czas łzawi z tego oczka, którego nie ma. Ale najważniejsze, że nie ma żadnej wydzieliny ropnej, 2) Co do tego drugiego oczka stwierdziła, że nie posiada specjalistycznego sprzętu okulistycznego i to zmętnienie to może być wynik a) zmian starczych, b) rozpoczynającej się zaćmy, c) rozpoczynającej się jaskry. Bez sprzętu nie da się tego stwierdzić, 3 ) obejrzała pod brzuchem, bo znalazłam wydawało mi się, że sutek ( ale wszystkie podobno miała mieć usunięte i do tego czarny), ale nie byłam pewna, czy to nie jakiś guzek - okazało się, że jednak sutek, bez żadnych zmian i zaczewinienień 4) w związku z tym oczkiem i ogólnie na lepsze ukrwienie stwierdziła, że dobrze by było, gdyby już do końca brała polfilinę ( wypisała receptę i leki wykupiłam) Poza tą polfiliną kupiłam też venescin forte, bo też polepsza ukrwienie i może dlatego, że jest ziołowy jest tańszy. Bunia ma brać 1 x dziennie 100 mg polfiliny ( 1 tabl.). Kupiłam polfilinę prolongatum 400 mg 60 tabl. - cena 46,70 zł. - starczy na 240 dni. Nie sądziłam, że tabletki krążeniowe są w takich cenach. Za wizytę zapłaciłam 20 zł. + leki 63, 50 zł. = 83, 50 Dostałam na weta 160 zł., czyli zostało 76,50 zł. Aha, Bunia waży równe 9 kg. Po badaniu dostała od wetki ciasteczka i była wesolutka jak skowronek - taki skubaniec. A jak się cieszyła, że potem poszła na smyczy na spacer !! Zeskanowałam wpisy w książeczce i paragon z apteki, ale gdzieś mi wsiąkł paragon od weta. Może uda mi się ten skan tu wkleić Niestety, muszę zrobić fotki z tych skanów i wtedy wkleić
  22. Z wielką uwagą czytałam wskazania co do karmienia, bo u mnie też na dt są 2 sunie, które robią zbyt duże jak na siebie i w porównaniu z innymi psami kupy. I do tego zbyt często. Wcześniej u nich zdiagnozowano pasożyty kokcydii ( pasożyty oddrobiowe albo odgołębiowe), ale są już po leczeniu i ponowne badanie kupy nie wykazało pasożytów a kupy dalej są nieładne. Powinnam zrobić badania, ale to są takie 2 dzikusy, których na smyczy nie można prowadzić a na rękach się strasznie wiją, że mogą mi czasem w klinice zwiać. Na razie spróbuję karm weterynaryjnych dla wrażliwych jelit i wtedy zobaczymy. Poza tym oczywiście trzymam kciuki za zdrowie dziewczynek
  23. Ja swoją dyszkę przelałam. Dołożę jeszcze CAŁE 8 zł ( ze skarpety Pepsi - od. 10/2013 już w DS)
×
×
  • Create New...