-
Posts
795 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Belula
-
To rzeczywiście chwilowo jest nie do zmiany.... Tym bardziej podziwiam Twoją determinację, poświęcenie w psich sprawach! :thumbs:
-
Charly, ja z Tobą. Zadałam powyżej kilka pytań. Może Ty znasz odpowiedź. Jak coś wiesz, to może napisz na pw?? Sama nie wiem, nie chcę, aby ktoś złośliwie coś psiakom zrobił. A swoją drogą mam pytanie z innej beczki.. Nawet nie pytanie, tylko coś do przemyślenia... Chodzi o mieszkanie, które wynajmujecie.... Elbląg jest duży... Mieszkań sporo... Na pewno nasz 100 powodów, aby mieszkać tu gdzie mieszkasz, u tego gospodarza... Sama mogę sobie wydumać wiele z nich... Tym niemniej, przeanalizuj na spokojnie ze swoim chłopakiem, czy rzeczywiście i na 100 procent, jest to jedyna opcja, nienaruszalna, niepodważalna i genialnie najlepsza.... I nawet nie chodzi mi o to, abyś z domu robiła psie przytulisko. Ja nie wiem, czy tolerowałabym faceta myszkującego w mojej łazience... i gapiącego się na mnie zza firanek... Elbląg przecież nie jest pustynią.... A Wy, nie jesteście ubezwłasnowolnionymi ludźmi. Jak już napisałam, nie jest to pytanie. Nie odpowiadaj na nie. Buziaki dla Ciebie bo zasługujesz!!
-
12 lat?????? No to samo w sobie jak dla mnie, jest już oczywiste!!! Zaraz poszukam odpowiednich przepisów, czy w ogóle jest to zgodne z prawem. Czy możesz mnie uświadomić, tu,albo na pw, kto organizuje ten konkurs, jakie są kryteria (a może jeszcze nie wiedomo)? Oraz czy wiecie taką rzecz: w którym roku powstało schronisko? Kto i na jakich zasadach je założył? Tu, albo na pw.. plissssss...... I jeszcze mam pytanie, na które pewnie znacie odpowiedź. Gdzie się podziewają ... hmmm ... zwłoki piesków... jakie dokumenty i kto je tworzy... Kto wykonuje (jaki pracownik?) tę robotę fizycznie?
-
Ponieważ, wprawdzie z daleka, ale bardzo chciałam Pinia i myślałam o DS, chcę też dołączyć do Was. Dzisiaj na gorąco chciałam podejmować działania. Różne pomysły miałam. Ale to na PW. Obie jesteście zaangażowane. Cudownie. Połączcie siły, może spotkajcie się. Razem jesteście silniejsze. Pamiętajcie, że wszelkie różnice zdań osłabiają. Trzeba wypracować jednak coś, bo sytuacja jest alarmująca. Trzeba myśleć doraźnie, o psiakach i osobach piastujących, jak również nad stroną prawną działającego schroniska. Dawałam link, gdzie znalazłam wiadomości, kto i na jakiej zasadzie prowadzi to schronisko. Nie jest to jedyna, możliwa forma prowadzenia schroniska i finansowania przez miasto. I można to zmienić, więcej na pw. Jest to ogrom pracy, poświęcenia i pokonywania trudności. Jeżeli ktoś ma asy w rękawie, to świetnie. Tylko trzeba wspólnie działać. Asy powinny Was połączyć. Ja mogę się dołączyć. Jeżeli tylko coś mogę znaczyć. Też mam pewne atuty, które mogą się przydać. Nie jestem kloszardem z kanału ciepłowniczego :) Umówmy się, że nie będę po stronie żadnej z Was. Ale poprę wszystko, co postanowicie robić. Wszelkie działania. Począwszy od podpisu, przez pomoc prawną, itp.. itd.. reszta na pw. Nie będę więcej pisać.. Ze względu na dobro psów, które są bezbronne. Mam okropny żal po Piniu. Okropnie się z tym czuję. .. Jak można było... ...
-
Zasłużył na najlepsze... Mądrość. Łagodność. Dobroć. Taki jest. [IMG]http://images23.fotosik.pl/271/5ef5623702808d0c.jpg[/IMG] Zgodzi się ze wszystkimi... Małymi i dużymi... [IMG]http://images40.fotosik.pl/7/6e0c5721ed59814cmed.jpg[/IMG] Na zdjęciu - odwracanie kota ogonem! :)
-
heh, dużo łatwiej idzie mi pisanie spontaniczne, niż takie na zamówienie... Nie bardzo się orientuję, jak w ogóle wyglądają takie ogłoszenia. Gdzie je zamieszczacie? Czy możesz dać mi jakis link? Obejrzę i szybko coś napiszę. Atos oczywiście świetnie się czuje, zadowolony i wesoły. Dzisiaj miałam zły dzień, bo inny mały piesek, na którego się szykowaliśmy, odszedł.... Nie doczekał...
-
Bo masz serce wielkie i dziękuję Ci za to! Pokochałam Pinia, dzięki Twojej autentycznej, emocjonalnej wypowiedzi, widzę go, jak się tuli do Ciebie, macha ogonkiem i cieszy, że nareszcie ktoś.... Ty najwięcej się nacierpiałaś... Nabiegałaś, Twoje życie zmienił ten malusieńki staruszek... Już go nie ma... Ale pozostanie, wierz mi, dla Ciebie, dla mnie i dla tych osób, które tu zaglądały WIELKIM symbolem! Właśnie dlatego musimy walczyć! Z tępotą, chamstwem, prymitywem, dnem totalnym złośliwych .. (nie powiem: ludzi), bo nie przejdzie mi to przez gardło... Ale dla Pinia będziemy walczyć!! Właśnie On jest przykładem zupełnie niepotrzebnego cierpienia! Złośliwości i bezmyślności urzędników, którzy za pieniądze podatników, poczuli się magnatami, władcami losu zwierząt i ludzi... A przecież kim są?? Ci, którzy w formularzach wpisują sobie "inteligencja" "pracownik umysłowy".. Właśnie nasz kochany PINIO wszystkim pokazał!!!
-
Nie chcę wulgaryzmów, ale mam prezent dla tej, która tak psów nie lubi. Może małpy polubi. Mój pies ze schroniska, Kafar, obiecał, że tego nie daruje. A jak ON coś obieca....
-
W sobotę schronisko pracuje... Nie poinformowali cię? Kazali czekać? Kręcą, abyśmy sekcji nie chciały...
-
http://www.umelblag.pl/mieszkaniec/schronisko_3.htm takie coś znalazłam.... nie do końca wszystko zrobili prawidłowo.
-
Brak mi słów... też wiem, że mógł żyć.... Nie rób sobie wyrzutów... Najmniej Twojej winy. Najmniej. Odezwę się, jak dojdę do siebie... wybaczcie..
-
Ostróda- Sparaliżowany Bursztyn po wypadku - Ma dom. Za TM.
Belula replied to ylonne's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
słuchajcie. miałam takiego psa. kompletnie zmiażdżona miednica, brak czucia. Jakieś 15 lat temu. Zaczął chodzić po roku i sam sikać. Lek - Yestryl - albo też był jakiś odpowiednik niemiecki! Po pęknięciu pęcherza, operacji, całym roku leżenia, cewnikowania, kamieni kałowych. itp. pies wstał i potem sikał. Ten pies już nie żyje, ale mam jeszcze jego prześwietlenie po wypadku. Miednica połamana, odłamki poprzecinały różne nerwy, kręgosłup przerwany u nasady ogona... w ogóle... Pies nic nie czuł i dlatego postanowiliśmy walczyć... Nie mogłam od dwóch dni przypomnieć sobie tej nazwy! Jestryl, albo yestryl. idę terasz szukać w necie, myszkować za tym. -
Zapomniałam napisać coś, co w sumie dla mnie jest naturalne. Jeżeli jest to staruszek, albo bardzo skotłowany psychicznie po przeżyciach, słaby.. itp itd... Zobaczymy jak on się poczuje za jakiś czas.. Ale jeżeli długo i ciężko będzie przeżywał, to może u mnie mieć DS. Nie będę miała serca go włóczyć "po kominach" chociazby i złote były... Zobaczymy, bo z tego co mówisz, to on ma naprawdę dość wszystkiego...
-
Też myślę o tym, bo oczywiście wiem, i zdaję sobie sprawę, że za długo to jest nie dobrze dla Atosa. Właściwie każdego dnia myślę o tym. Naprawdę. Patrzę na niego, na zachowanie i myślę co zrobić. Staram się zbytnio nie .. jakby to powiedzieć.. nie zbliżać? nie... Nie, nie miziać. Nie towarzyszyć mu za często... Trudno to określić, bo z jednej strony chcę mu pokazać zachowanie człowieka w stosunku do psa, jako pozytywną rzecz i niewymagającą w stosunkach - gryzienia, a jednocześnie nie przyzwyczaić go do siebie. Często kręcę się, robię swoje rzeczy, troszkę go ignorując, jakbym go nie widziała... Ona ma wtedy spokój i odpoczywa od zbyt bliskich kontaktów z człowiekiem, z drugiej strony, chcę, żeby odczuł, że człowiek jest miły, ciepły, zrozumiały, co wyciszy ewentualne agresywne zachowania. Pozwoliłam na jego zabawy i swawole z młodzieżą w tym domu. Młodzież w tym stadzie jest w hierarchii niżej niż ja, i w psiej psychice, strata tych towarzyszy nie będzie dla niego tak dotkliwa. Atos uczestniczy w naszym życiu codziennym, na pewno widzi wiele nowego, innego niż dotychczas. Co powinno "rozszerzyć mu horyzonty". Nie śmiej się, to oczywiście przenośnia, ale coś w tym jest... Atos, jak zauważyłam, ma wiedzę i psychikę szczeniaczka... Braki w rozumieniu słów, w posłuszeństwie, i nie wie często jak się zachować, reaguje jak szczeniaczek, a nie poważny pies, jakim powinien już być. Na szczęście już praktycznie nie widzę odruchów agresji, jest cały czas przemiły i pozytywnie nastawiony. Jego DS widzę dwojako. Albo teraz, szybko do osoby wielkiej łagodności, przy której Atos zapomni o agresji zupełnie, a stopniowo wydorośleje, bo bardzo jest bystry i zainteresowany światem. Albo za jakiś czas, do domu trudniejszego, gdzie ludzie mogą nie mieć czasu dla niego, gdzie mogą być zapracowani, zniecierpliwieni, czy zdenerwowani. Ale teraz, po kilku dniach, nie potrafię powiedzieć, co oznacza "za jakiś czas"... Ponieważ Atos podejmował próby na samym początku, warczenia, czy wyraźnej groźby, w sumie ładnych kilka razy prawie się odgryzał, to raczej wiem, że jak na razie to może w każdej chwili powrócić. Ale nie do każdego. On bardzo jest ciepły i kochający i osobę, która go będzie kochała, która przynajmniej na początku, nie zadziała do niego z wrogością, ze zniecierpliwieniem i bez fizycznej przemocy (sprawdzałam), tę osobę on zaakceptuje, pokocha, odda serce, bo taka jest natura normalnego psa. Wanda, nie martw się, że zbytnio się do niego zbliżamy. Trochę musimy i on to musi czuć. Autentyczne to musi być. Ale, tak jak powiedziałam na początku, biorę go na uspokojenie, wyłagodzenie i z zamiarem znalezienia domu stałego. Konsekwentnie to podtrzymuję, chociaż Atos jest tak kochany, że nie masz pojęcia!!! I właśnie dlatego nie zostanie u mnie :( Dlatego łatwo znajdzie dom i da radość innym ludziom. Zwolni miejsce dla innego nieszczęśnika, którego nikt nie będzie chciał.... Tak, jak nikt nie chciał mojego Kafara, albo Bąbla... Takich psiaków jest mnóstwo, bitych, złych, złośliwych, gryzących, wrednych, zajadłych, atakujących, podłych i fałszywych, tylko to wszystko nieprawda!!!!! Takich nie ma. Po Atosie będziemy płakać. Ale nie będziemy sobie robić przyjemności i go zostawiać, i udawać, że jakoś tak wyszło... On jest tak piękny, dobry i prze sympatyczny, że łatwo znajdzie dom. U mnie ewentualnie zostanie na zawsze jakaś kupka nieszczęścia, która ma na adopcje zerowe szanse. A teraz koniec pisania, bo ja za łatwo się rozczulam. Hawk!
-
Jednak 2 tyg?? Czekam, ale Pinio biedny.... Dziewczyny, jesteście cudowne, poświęcacie czas i nerwy na te wszystkie psiaki. A właściwie nie na psiaki... Czytam o tych różnych historiach naokoło Pinia, i jeszcze więcej czytam między wierszami. Powinno się kupić dobry czołg, i ... :angryy: Piniu!! Ktoś czeka na Ciebie!
-
[IMG]http://images50.fotosik.pl/6/9db205d340d375b6med.jpg[/IMG] Pan i władca!
-
[IMG]http://images32.fotosik.pl/353/84e8fd24344964f8med.jpg[/IMG] Wszyscy razem: Bąbel, Bell i Atos
-
[IMG]http://images34.fotosik.pl/354/e28b680bd502a637med.jpg[/IMG]
-
Bąbel i Atos [IMG]http://images38.fotosik.pl/6/65946eebddbdcbcamed.jpg[/IMG][IMG]http://images41.fotosik.pl/6/c99ffceb21d6a83dmed.jpg[/IMG]
-
[quote name='Olga132']Belula a gdzie jest ten dom? tzn czy to sa okolice warszawy czy gdzies dalej? Mówiłas juz Waldkowi? Ja myślę że dom z sunia to jest super sprawa - bąbel juz miał jedna przyjaciółkę sunię i myslę, że go to bardzo w danym miejscu trzymało. U ciebie są psy więc on może tez z tego powodu nie za bardzo.... I najważniejsza sprawa, że domek znalazł się tak szybko.....bo smutno by było gdyby Bąbel przyzwyczaił sie do Ciebie i potem znów musiał zmieniac miejsce....[/quote] Domek jest w Radości. Miałby do towarzystwa starą kaukazkę wielkiej łagodności, która też została znaleziona przez właścicieli. Sunia jest już stara i bardzo łagodna. Teren duży, ogrodzony, ludzie spokojni, kulturalni. Dzisiaj się wszystko rozstrzygnie, toteż na razie więcej nie podaję szczegółów. Co ważne, to jest blisko i każdy kto zechce, będzie mógł sobie podjechać i popatrzeć na Bąbla, czy krzywda mu się nie dzieje. Dla Bąbla rzeczywiście będzie lepiej, żeby się nie przyzwyczaił do nas, bo szkoda biedaka, żeby drugi raz przeżywał rozstanie i zmiany, których on zupełnie nie rozumie - dlaczego... On przecież też nie jest pierwszej młodości... A niestety mam wrażenie, że nie jest mu źle u nas... Już uspokoił się, szczeka przez bramę na przechodzące psy, albo śpi w pokoju (!) chyba pilnuje żeby mu nikt nie uciekł. Bo nie zostaje sam, cały czas za kimś z nas chodzi. Wczoraj mieliśmy gości. Przyjechała "ciocia" i "wujek" "Agencik". Psy dostały prezenty. Wesołości nie było końca. No i okazało się, że Bąbel na jednak "lwi pazur". Czyli własne ja i charakterek. Zakochał się w wujku tak, że nie pozwalał się Atosowi do niego zbliżyć. Ustawiał się cały czas pomiędzy Atosem a upatrzonym wujkiem. A z gardła wydobywał głuchy pomruk.. Myślałam, że burza jest gdzieś daleko.. A to Bąbel był. :) Bo ten wujek to tylko dla Bąbla będzie i koniec !!
-
BOKSER - już w domu, odnaleziony przez właścicieli.
Belula replied to Ziutka's topic in Już w nowym domu
[quote name='GameBoy']na zdjeciach nie wyglada na takiego chudego strasznie chyba siwa brodke ma... co z nim teraz sie dzieje???[/quote] No i co z boksiem???