-
Posts
795 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Belula
-
Miły, wesoły i Bąblem sie nie kłóci. Do Kafara nie podchodzi za bardzo, ale widać, że nie jest agresywny do psów. Kilka razy szczekał na odgłosy z zewnątrz, jest czujny. Na razie chyba od dwóch dni, ani razu nie warknął, ani nie miał zamiaru ( to było po nim widać, bo spoglądał w oczy.. jakoś niepewnie... ). Może ta jego agresja brała się ze strachu?
-
Już jestem, dopiero teraz wróciłam z miasta, straszne korki... Bąbel coraz lepiej. Przepraszam, że wcześniej nie pisałam, od rana miałam mnóstwo pracy. A wczoraj byłam w Łodzi i bardzo późno wróciłam. Teraz Bąbel stoi i patrzy w okna, nareszcie dostrzegł, że my jesteśmy na tym świecie. Albo czeka na jedzonko. Chociaż wątpię, bo on bardzo dostojnie je i bez łakomstwa. Wcale nie jest zachłanny i łapczywy. Dzisiaj trochę chłodniej i popadał deszcz, Bąbel już tak nie ziaje, temperatura dla niego jest znośniejsza. Dzisiaj też szczekał na przechodzące psy za bramą. Również nie pcha się tak do bramy, czekając na okazję, aby czmychnąć. Fakt, że teraz już tak go pilnujemy, że hej! Mam trochę zdjęć, ale nie wiem dlaczego, w ogóle nie dają się wkleić z fotosika. Może coś źle ustawiłam? Przecież już na dogo wstawiałam... teraz jeszcze muszę coś porobić innego, i spróbuję później jeszcze raz. A z tym snem.. Dam radę. Liczę, że dzisiaj ho ho! Pośpię sobie!
-
Błagam, przestańcie, wczoraj płakałam a dzisiaj przez Was czerwona jestem jak burak! Nic wielkiego nie robię. Po prostu bardzo lubię, czy kocham psy i zresztą wszystkie zwierzęta, ( he he - nawet pająka nie krzywdzę ). Dzisiaj mnie nie było przez kilka godzin, i jak wróciłam,( około 23 ) to w domu wszystko było ok, Atos wesoły. Bo on naprawdę jest wesołym psiakiem. Wszystko nakarmione i wyspacerowane :) Chciałam Wam przesłać fotki, ale coś się nie udaje. Spróbuję teraz. Niestety, nie wiem dlaczego, nie wgrywają się...... Dobranoc...
-
Tego gostka już namierzamy. Ktoś go sprawdza. Na razie nic więcej nie napiszę, chyba, że na priv i TYLKO osobie, którą znam. Oczywiście wszyscy się dowiedzą efektów. Jakie by one nie były.
-
Ja po prostu nie mam odwagi do niej zadzwonić, nie wiem, jak jej powiedzieć. Przecież dawałam sygnały, ale Ona jakby nie słyszała. Może Waldek się odważy? W nocy, jak uciekł, to w zdenerwowaniu dała mi do zrozumienia, że skoro tak, to ona go weźmie na swoje 30m w bloku. Nic. Spróbuję zadzwonić. Za miękka jestem. Ale rzut na taśmę. Przecież nie o mnie chodzi. Miały być trudności do pokonania, to pokonam. Bąbel zasługuje, bo jest naprawdę dobry i fajny pies. Tak twierdzą nawet moje koty. :)
-
Wstałam,,, już gadałam z Bąblem.. Płakał w nocy, słyszałam go nad ranem,popiskuje nadal i patrzy przez bramę, ale teraz powoli robi się coraz spokojniejszy. Coś się dzieje, ktoś wchodzi, wychodzi, słonko świeci... Może zapomni. Nie stoi już przy bramie, w nocy bałam się, że jakoś jednak ucieknie, ale na szczęście jest. Mocno drapał bramę. Inne zwierzaki bez problemów. Miałam przypadki zmiany rodziny przez psa. Wygląda to tak, że psisko w pewnym momencie gdzieś w głębi, zmienia stado. To szybka decyzja, nieraz na drugi dzień, nieraz za miesiąc. Potem, stare stado może spokojnie go odwiedzać, pies ich pamięta i lubi, ale nie ma problemów z przynależnością. Jest teraz z innymi i koniec. Taka już psychika psa. A chyba najgorzej, jak jest zawieszony, pomiędzy dwoma, nie wie, gdzie należy, instynktownie wraca do starego, tam, gdzie nie miał krzywdy. Przepraszam, że dopiero teraz piszę, cały czas, od rana miałam co robić.. Pracuję w domu. Pani Ania ma dzisiaj przyjść.... Zapowiedziała się.
-
Atos nie ugryzł nikogo, ale daje wyraźny sygnał, że może to zrobić. I widać, że to robił. Nie dajemy mu okazji, do ekscesów. Ale ta umiejętność zostaje na całe życie w psie... Natomiast ważniejsze dla niego jest to, żeby zaczął rozumieć człowieka. Z tego co widzę, on w 90 procentach nie wyczuwa o co chodzi. Czy to zabawa, czy poważna sprawa, Atos jest zdezorientowany, w głębi duszy nieufny. Nie rozumie prawie żadnych słów i nie wyczuwa intuicyjnie o co chodzi. To wynik wychowania oczywiście, bo Atos jest zdrowy psychicznie i inteligentny. Niestety całe życie przebywał w otoczeniu, które irracjonalnie postępowało, czego on kompletnie nie rozumiał. Nikt by nie zrozumiał. I chwała mu za to. Jego skłonność "zębowa", to jedyne, co on ma, rozumie i zna efekt. Jakiekolwiek jego inne postępowanie było zawsze błędnie interpretowane, a sygnały które otrzymywał były niekonsekwentne. Jednak jest bardzo chętny do kontaktu, wesoły i pełen dobrych chęci. Rokuje to na najbliższy czas, że szybko nuczy się podstaw komunikacji z człowiekiem. Atos, gdy tylko będzie wiedział o co chodzi, po co Pan drapie się w głowę, czemu krzyczy gdy woła żonę (np.), po co bijemy dywan na podwórku, czemu biegniemy do dryndającego telefonu, czemu zamiatamy, podnosimy siatkę z zakupami i 10000 innych przykładów, przestanie w jakikolwiek sposób być zagrożeniem. Ale dopóki się nie zorientuje, że jak zdejmuję buty, to nie po to, aby rzucać nimi o ścianę, albo jak sięgam po książkę, to nie po to, aby uderzyć nią koleżankę, to rzeczywiście jest nieprzewidywalny... A przy tym wszystkim jest miły, wesoły i lubi spacery. Generalnie pogodnego i łagodnego (!) usposobienia. Reasumując: Atos ma pałę ze słówek! Język polski - 1. WF - bdb przyroda - celujący (ocenę wystawiły 2 koty, Kafar i Bąbel) muzyka - 5+ (ocenił Emil) WOS - 1. historia - ma o niej zapomnieć! higiena - 6. pa! pa... padam...
-
Witajcie Słoneczka, Byłam teraz zajęta kilka godzin z Bąblem i jego poprzednią Panią dokarmiającą, która przywiozła mu "kolację". Była jeszcze mała suczka, którą Bąbel zna i lubi. Narzeczona! Wszyscy poszliśmy na spacer!! Tak zarządziła Pani Ania... No i zwiedziliśmy okolicę. Bąbel nie uciekał.. Ciekawie zwiedzał, chociaż było widać, że czegoś mu brakuje (ul Puławskiej). No, ale Puławskiej nie znaleźliśmy i nawet, o dziwo, Bąbel pierwszy stał przy bramie, wracając do domu. (Szkoda, że to nie było wczoraj). Kolację zjadł, a jakże! Zadowolony położył się przy nas i "poszedł" spać. Pani Ania po wszelakich serdecznościach i mizianiach swojego kochanego Bąbelka, postanowiła jechać do domu. Odprowadziłam ją do furtki, [COLOR=black]Bąbel też się podniósł i poszedł za nami[/COLOR]. Dzieci moich dzisiaj nie ma, zostaniemy sami. Płonną mam nadzieję, że się wyśpię... Heh.. Nie pierwszyzna! Wiedział, co się święci, zaczął popiskiwać, ale jeszcze spokojnie... Obserwował, z rosnącym zdenerwowaniem, jak jego przyjaciółka, sunia wsiada do samochodu, Pani Ania go uspokajała i obiecywała, że jutro przyjedzie.... Że Bąbelek musi zostać, ale ona wróci. - Pa, pa! Bąbelku, Pani musi jechać.. Drzwi trzasnęły. Jestem pewna, że zaczęła płakać... Nie pierwszyzna... Bąbel zaczął biegać wzdłuż bramy, samochód zaczął się oddalać i coraz ciszej i ciszej warczał silnik. Ale Bąbel płakał coraz głośniej i głośniej! Zaczął wyć, szczekać, ujadać. Nie dał się uspokoić! Jego donośny głos dudnił po ulicy.. Słyszę sms - sąsiadka - co się u Was dzieje?? Słyszę GG - sąsiadka - co to?? A ja bezradna, Bąbel wyje! Wciska się znowu pomiędzy ścianę i ogrodzenie, tęskni, płacze, chce wyjść.... Uspokajam, głaszczę, mówię. Nic. W końcu odgoniłam go od bramy, macham rękoma "cicho!!" Odszedł. Idę do domu. Ale słyszę piszczy, coraz głośniej. I skowyt narasta! Wychodzę. Wołam go, ale nie przychodzi, drapie pazurami ogrodzenie... Idę do bramy, nie zwraca na mnie uwagi... Targa nim skowyt.. Miziam, śmiziam i w ogóle... Nic.. Smutny beznadziejnie.. Znowu szczeka, wyje.. Krzyczę, wołam, gwiżdżę.. Nic. Na sekundę się uspokaja i znowu krzyczy w głos! O mamo! Co robić? Miałam dzisiaj... hmmm. Miałam zrobić kilka rzeczy, ważnych dla mnie, miałam na to 2,3 godziny wieczorne.. Już nie zrobię,, już jestem zmęczona, kolejna noc niedospana, a jutro wyjazd mam służbowy do innego miasta, a ja nie mam sił już się umyć.. Robię się zła. Jutrzejszy wyjazd mam zawalony. 1. Nieprzygotowana. 2. Zmęczona... Odkręcam wodę w wężu do podlewania. Do bramy daleko, ale może się przestraszy. Przestraszył się. Nareszcie spojrzał na mnie i uciekł w krzaczki... Przy okazji dolewam wszystkim wody do misek. Zakręcam wodę, i wołam Bąbla. Nie przychodzi, ale jest cisza. Wchodzę do domu... Za kilka minut znowu wyje, płacze, skrobie pazurami magazyn, ogrodzenie... Wychodzę.. Wołam. Nie reaguje. Słyszę z domu GG. Już wiem. Sąsiadka... Odkręcam wodę.. Nie polewam go, nie myślcie sobie... Bąbel ucisza się i znowu w krzaczki. Wołam.. Nie przychodzi.. Nie pierwszyzna... Przecież to indywidualista... Ja wczłapuję się do domu.. Oczy pieką, spać się chce. Nie pierwszyzna. Biedny Bąbel, on cierpi i dzisiaj ta wizyta to bardzo pogłębiła... Biedna Pani Ania, znowu czerwone oczy, wypieki nerwowe na policzkach... "Podlewałam" ogródek jeszcze raz, czy dwa.. Już sama nie wiem... W końcu przyszedł bliżej... Pogadaliśmy. Postanowiłam to opisać i zapytać Was, co o tym sądzicie... Gdy to piszę, Bąbel leży już przy drzwiach, ale popiskuje.. Cały czas go teraz słyszę. Wiem, że jego serce psie mocno jest ściśnięte i łzami zalane. Przed snem jeszcze idę go przytulić.. Biedne psisko... Czemu wszystko tak przeciwko niemu? Może on już zaśnie.. Może i ja zasnę.. Przecież oczy tak mnie pieką... Mokre jakieś... Z niewyspania tylko? Nie pierwszyzna...
-
[quote name='pixie'][COLOR=Red][B][COLOR=Black][SIZE=4][COLOR=Red][I][U][SIZE=3][SIZE=3]TYTUŁ:[/SIZE] [/SIZE][/U][/I][/COLOR][/SIZE][/COLOR][/B][/COLOR][SIZE=2][B] Jak Bąbel z ulicy Niedzwiedziej stracil swoj dom i co z tego wynikło...[/B] [/SIZE][B][SIZE=4][COLOR=Black][I][SIZE=3]* Rozdział I [/SIZE][/I] [/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][/SIZE][/B][/quote] [SIZE=6] I o tym: Jak pewna dobra wróżka [COLOR=DeepSkyBlue]pixie[COLOR=Black] czuwała nad wszystkimi, pomyślne zakończenie przewidziała ... [IMG]http://%5BURL=www.fotosik.pl%5D%5BIMG%5Dhttp://images42.fotosik.pl/5/f52234bdd330ac76.jpg%5B/IMG%5D%5B/URL%5D[/IMG][/COLOR][/COLOR] [/SIZE]
-
No, Waldek, stajesz do konkursu, kto ładniejsze foto strzeli Bąblowi ? :crazyeye: [url]http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=c08961fbee868e34[/url] [IMG]http://%5BURL=www.fotosik.pl%5D%5BIMG%5Dhttp://images46.fotosik.pl/5/c08961fbee868e34.jpg%5B/IMG%5D%5B/URL%5D[/IMG]
-
[quote name='reksio50']Biedny Bąbel. Tęskni za swoim kawałkiem podwórka. Dobrze że szybko i sprawnie udało się go zlokalizować. A jak Bąbel na Kafara i Atosa lub na odwrót jak Kafar i Atos na Bąbla reagują?[/quote] Kafar jest chyba przytłoczony wielkością Bąbla i siedzi cicho... Atos biega, nie reaguje zbytnio, Atos wychował się z ludźmi i właściwie zwraca uwagę najbardziej na ludzi, na psy i koty mniej. Tak więc na podwórku panuje cisza, nic się nie dzieje, psy dużo śpią. Nie ma żadnego wycia, chóralnego szczekania, koty się nie boją. Klienci się boją :) Trudno :diabloti:
-
Atos już zupełnie się wtopił w naszą rodzinkę, a najbardziej z synem (17lat). Razem wszędzie chodzą, razem z nim w pokoju śpi. Jest wesoły i ciekawy wszystkiego. Bardzo lubi być na ogrodzie, nawet musiał spędzić kilka godzin na łańcuchu (wybacz Atos !), bo dotarł do nas nowy pies (nowy bidak do uśpienia był...). Ale o dziwo był zadowolony. Patrzył w niebo, na ptaki, koty itp. Uświadomiłam sobie, że mieszkał w bloku, na 30 metrach, wychodził tylko z kimś, i tak naprawdę chyba nie miał możliwości samotnie pobyć z otoczeniem, leżąc sobie i wsłuchując się w odgłosy... Nawet nie zapiszczał, o wyciu w ogóle nie było mowy. Do psów i kotów w ogóle nie wykazuje agresji, teraz już trochę biega sam, pomiędzy Kafarem a NOWYM Bąblem i nie podchodzi do nich ( i wzajemnie), nie goni kotów, które z godnością przechodzą obok (bo "ogródek" jest nieduży). Wbiega do domu, macha ogonem, szybki i wesoły. Uwielbia mizianie po nosie i jak się nie doprosi, to sam mocno trze głową. Spacery żywiołowe, ale na smyczy. Dobrze, że nastolatki są w domu, to razem się wybiegają :) Natomiast... Objawiło się złe traktowanie Atosa. W momentach zamieszania, zniecierpliwienia, jakiejś akcji w jego otoczeniu Atos warczy, patrzy w oczy, obserwuje każdy ruch ręki. Nie daj boże wyciągnąć rękę po jego laleczkę, albo np legowisko.. Nie wie co się dzieje (to u niego częste, że nie rozumie, bo miał mało zrozumiałe akcje w domu) i źle interpretuje, przeciwko sobie. To są chwile, krótkie i chyba z tendencją zanikową, ale na razie uważamy na niego. A jego laleczka ze starego domu (z bólem serca) skonfiskowana. Mam nowe zdjątka, które dodam, jak zgram z aparatu :)
-
[FONT=Arial Black][SIZE=4][COLOR=Red]BĄBEL już znaleziony !! :multi::multi::multi: [COLOR=Sienna]Odwołujemy akcję !! [COLOR=Lime]Ekipy poszukiwaczy do domu -- spać !! Koniom wody dać !![/COLOR][/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT]
-
Dawajcie w górę, ktoś go na pewno zobaczy, jest duży!
-
Właśnie wbiegłam do domu! Bąbel uciekł!! rzecisnął się przez szparę w bramie podczas wchodzenia.Teraz jest prawdopodobnie w okolicy Reala na ul Grochowskiej!! Ja idę go szukać!
-
Bąbel przyjechał, w iście królewskiej eskorcie. Obudził się. Raczej spokojny, łagodny. Po odjeździe swoich przyjaciół był zaniepokojony, ale nie panikował. Wcisnął się jeden raz między ogrodzenie a ścianę magazynu. W pierwszym momencie wyglądało to strasznie, ale po chwili, na spokojnie, udało się go "wydłubać" Teraz już spokojny i chyba senny. Nie piszczy i nie wyje. Czuwamy.
-
Waldek w akcji. trzymam kciuki....
-
To jakaś telepatia, niepokój Waldka udzielił mi się.. Nie mogłam spać.. Denerwuję się, co będzie jak wejdą robotnicy, a Bąbel nawet nie da sobie założyć obroży.... Oczy mnie pieką z niewyspania. Bąbel - czekamy!
-
Chwilowo do mnie jedzie. Nie mam windy, ani klatki schodowej :) I na spokojnie już szukamy domku :) Hawk.
-
dzwonię do waldka...
-
Pierwsza noc minęła spokojnie. Atos spał w pokoju, z nami. Rano okazało się, że na krześle obok, spał też kot, zupełnie sobie nie wchodzą w drogę. W kuchni z kotkiem, po obu stronach pańci obaj wspólnie żebraczyły :) Było krótkie wąchanie. Teraz już jestem spokojna. Drugi kot trzyma się dalej, ale też wchodzi do domu i zjada to, co ma w misce. Prawdopodobnie spokojna postawa Atosa, doprowadziła do tego, że koty nie panikują, tak, jak to zazwyczaj ma miejsce. Atos chętnie chodzi na spacer, ale w drodze powrotnej bardzo ciągnie do domu. Oczywiście nie jest puszczany ze smyczy. Dzisiaj też miał spotkanie z Kafarem! Trwało 1/3 sekundy. hehe. Atos poszedł na spacer, Kafar został w domu, potem jakieś zamieszanie spowodowało, że ktoś otworzył drzwi. Kafarowi ( który ma chyba ADHD :) ) strasznie się spieszyło na dwór i galopem wybiegał. Atosowi bardzo chciało się do domu i galopem wbiegał. W samym progu minęły się jak błyskawica! Kafar chyba chciał dziabnąć intruza i nawet otworzył pysk i zdązył wydać z siebie tygrysi charkot, ale... już był na zewnątrz... nie wyhamował biedaczek... Atos zaś, już był w domu... Zastanawiał się, co to było?? Moja córka spokojnie zamknęła drzwi. Rozeszliśmy się do swoich zajęć. :)
-
Kilka fotek Atosa, po pierwszych, gorących chwilach. Zabawa. Atos poweselał. Prezentacja spokojnie i bez emocji... Atos powąchał i położył się. Obserwował kota, ale po chwili przestał się interesować. Kot pozostał po tej prezentacji na dworze, Atos go nie niepokoił. Atos wolał sobie porozmyślać, niż kontynuować znajomość z kotem, który się mył w odległości kilku metrów. Po niedługim czasie, zasnął, pod nim laleczka, którą przywiózł ze starego domu.. Kilka razy zazdrośnie jej strzegł. Widać było, że jest mu bliska... Biedny... Dobranoc Wszystkim Wam, którzy jemu pomogli, to ja dziękuję, i Atos. To dzięki Wam, którzy zwrócili uwagę na jego los, Atos ocalał, ja tylko spijam śmietankę przyjemności...