No i wyszło szydło z worka, ci ludzie mieli już niewykastrowanego kocurka :angryy: Zmarł bo miał nowotwór... kot znaczył teren, oczywiście :mad: [SIZE="1"]w takim wypadku, nie zastanawiałabym się ani przez chwilę, tylko wykastrowała kota, jak można żyć w takim smrodzie? :roll: I jedno jest pewne.. Mozart wyjdzie ode mnie już bez jajek.
Zastanawiam się jak delikatnie odmówić, bo nigdy tego nie robiłam :oops: