[B][B][COLOR=black][FONT=Verdana]Proponuję mówić lekarzom weterynarii po ewentualnym przywiezieniu psa po wypadki, że to pies babci/koleżanki/brata, a my się nim tylko opiekujemy.[/FONT][/COLOR][/B]
[COLOR=black]Ja kiedyś miałam taką sytuację, że zawiozłam wyżła po wypadku do lekarza w Warszawie (lecznica w bramie przy ul. żelaznej, pomiędzy Solidarności a Nowolipie), a ten zapytał oczywiście czyj to pies. Kiedy odpowiedz padła, że nie wiadomo, nie chciał go ratować. Stwierdził, że nie będzie miał kto pokryć kosztów leczenia. Ja deklarowałam się podjąć nad nim opiekę i opłacić leczenie, lecz rozmowa trwała tak długo, że pies zdechł mi praktycznie na rękach [/COLOR]
[COLOR=black]Muszę dodać, że wypadek zdarzył się na Raszyńskiej parę lat temu. Kierowca nawet nie spojrzał na psa, tylko oglądał wgniecenia na własnym samochodzie z olbrzymim przejęciem... Nie bardzo miałam czas się przyglądać, ale to chyba było BMW. Ciekawa jestem co na to policja. Czy w ogóle przyjechała, skoro zabrałam psa.[/COLOR][/B]