Jump to content
Dogomania

Milka__

Members
  • Posts

    820
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Milka__

  1. Cholera... nie można tak tego zostawić... Kajusza, ta koleżanka nie jest jakimś znawcą bullowatych, miała jedną amstaffkę na tymczasie póki co. Od czegoś trzeba zacząć. Generalnie dobrze sobie radzi z psami... sądzę, że dałaby radę.
  2. Więc tak: moja koleżanka (doświadczony, sprawdzony DT) mogłaby ją wstępnie wziąć jakoś na początku marca, jeśli nic innego nie znajdziecie. DT domowy, darmowy, tylko trzeba zapewnić jedzonko i kasę na weta i przetransportować ją. DT jest w Witnicy (miejscowość koło Gorzowa Wlkp. ) więc jest to kawałek drogi... koleżanka zapewnia też pracę nad psiakiem w ramach możliwości. jak to widzicie? Do tego czasu trzeba coś znaleźć... może się uda wysupłać na miesiąc w hotelu? Cokolwiek...
  3. Trzeba szukać jej DT. Popytam wśród znajomych. Mam koleżankę, która bezpłatnie przyjmuje psy, tylko trzeba zapewnić karmę i kasę na ewentualne leczenie... no i w tej sytuacji transport.
  4. Ania, jeśli jutro się spotkamy na spacerze to podrzucę Ci fanty :D
  5. Zrobiłam banerki z napisami: [IMG]http://img267.imageshack.us/img267/9218/beztytuu1kopiaa.jpg[/IMG] [IMG]http://img19.imageshack.us/img19/6884/yyyygm.jpg[/IMG] po zapisaniu trochę straciły jakość... ale kto się przyjrzy, ten doczyta :P
  6. jej, przecudowna sunia! Zakochałam się w niej :) gdybym tylko mogła, sama bym ją wzięła... niestety w tym momencie nie mam takiej opcji. Taka perełka niechciana, nie mogę uwierzyć :( na razie nie mogę pomóc finansowo, ale będę zaglądać do dziewczynki i pamiętać o niej.
  7. [quote name='evel']A próbowałaś kiedykolwiek pod okiem szkoleniowca czegoś z 'morderczej trójki', dławika, kolcy albo OE?[/QUOTE] Nie, u mnie w mieście jest dwóch szkoleniowców: jeden szkoli pozytywnie, drugiego pozostawię bez komentarza (byłam u niego jak jeszcze byłam zielona i nigdy więcej). Po pierwsze nigdy mnie nie korciło, żeby spróbować takich metod, a po drugie to nie sądziłam żeby mi to było jakoś szczególnie potrzebne. Szkolimy się głównie pod kątem agility i tam też mam okazję trenować pod okiem różnych szkoleniowców, którzy też nieraz coś doradzą, pomogą. Nie jesteśmy sami z naszymi problemami, a ja cały czas wzbogacam wiedzę i też próbuję różnych metod. Z niejednym szkoleniowcem już konsultowałam zachowanie mojego psa. Przy agility, jak wiadomo, liczy się głównie motywacja, skupienie na przewodniku, dobra zabawa, więź z psem... mi to pasuje, bo psa traktuję jako kompana, "partnera" - mam po prostu takie podejście i taki styl pracy mi odpowiada. Życie codziennie to co innego, ale wiele nam dało rozwijanie się w sporcie.
  8. Dodam, że gdybym miała psa, który zawsze reaguje na korektę, to bym jej uzywała (tak dla przypomnienia: teraz też używam, ale na szelkach i w sytuacji kiedy mój pies ogarnia co się dzieje). Suka TŻta z którą ostatnio spędzam mnóstwo czasu zareaguje na podniesiony głos. Nigdy nie zaznała przemocy, też szkolona pozytywnie, ale wystarczy że zobaczy, że coś mi/TŻtowi się nie podoba, od razu przerywa zachowanie. Dlatego u niej korekta, nawet ta najbardziej delikatna, działa super i nie trzeba się za bardzo głowić jak zmienić jej zachowanie. Dlatego ja wolę na nią np. krzyknąć jak trzeba i nie ma żadnego problemu, natomiast mój pies krzyki miałby głęboko w nosie. Ona to w ogóle jest mega elastyczna jeśli chodzi o szkolenie.
  9. Cóż, nigdzie nie pisałam o klikerze :) choć rzeczywiście uwazam go za pomocne narzędzie. Ech, widzę, że jak się tylko sprzeciwi przemocy, to zaraz jest się uznanym za walczącego na śmierć i życie w imię honoru szkolenia pozytywnego... no niestety, mój przekaz miał być jednak trochę inny. No ale każdy jest na jakimś punkcie przewrażliwiony, ja na punkcie nieprawidłowo stosowanych przez wiele osób korekt. Szkolenie pozytywne nie zawsze musi być bezstresowe. Ja mówię na swoim przykładzie - mój pies nie jest może zbyt wielki (22 kg), ale jednak siłę fizyczną ma, skłonności do agresji również (dlatego staram się żeby się to nie rozwinęło) i u mnie nie ma takiej opcji żebym na psie coś wymusiła siłą, krzykiem czy czymkolwiek co dotyczy kontaktu fizycznego w momencie kiedy jest w fazie nakręcenia. Są psy które potrzebują więcej przestrzeni osobistej, niż inne. Ja się skupiam się na pracy nad kontrolowaniem emocji, zapewniam dużo zajęcia umysłowego i fizycznego i wtedy jest łatwiej pracować nad konkretnym problemem. Nie twierdzę, że mój sposób jest najlepszy, ale że sprawdza się u mnie. Każdy zna najlepiej swojego psa i jeśli jakieś pojęcie o szkoleniu ma, to dobierze metody według uznania. Mnie tylko wkurza, ale to tak nawiasem, jak ktoś do każdego stosuje taką samą metodę, nie patrząc na podłoże zachowania: jeden pies korektę przyjmie poprawnie, a drugi zamknie się w sobie. Dlatego między innymi lubię szkolenie pozytywne, bo nie przynosi, w razie nieprawidłowego zastosowania, tak negatywnych skutków jak stosowanie korekt, często nieprawidłowe.
  10. Generalnie ja mam takie podejście, że przemoc rodzi przemoc... są psy, które ulegną, wycofają się, ale są też takie, które swoje zachowanie wzmocnią, staną się rozdrażnione. Jestem dlatego za tym, żeby szukać rozwiązania u podłoża zachowania. Trzeba się wykazać kreatywnością.
  11. [quote name='evel']Konkrety? Proszę. Jak moja suka postanowiła się zburczeć na TŻta za to, że postanowił sobie usiąść koło mnie na kanapie, gdzie leżała Jej Królewska Mość, to poleciała lotem koszącym przez pokój. Także tak, są pewne rzeczy, których się nie toleruje i na które ja bym sobie nie pozwoliła. Nigdy więcej nie próbowała grozić mojemu facetowi, ale do tak mocnego skarcenia psa wydaje mi się, że trzeba mieć z nim odpowiednią więź zbudowaną od podstaw. Nie zrozum mnie źle, nie polecam nikomu stosowania przemocy wobec psa, ale zapytałaś, więc odpowiedziałam.[/QUOTE] Cóż, skoro tak zrobiła to należy się zastanowić dlaczego. Może jej relacja z Twoim TŻtem jest nieprawidłowa? Zadziałało - fajnie, ale ja bym tego nie rozwiązała przemocą. Niestety nie każdy pies jest taki, że jak raz "poleci lotem koszącym przez pokój" to potem nie powtórzy zachowania. Pies twardszy psychicznie następnym razem wyprzedzi Twój ruch i może to się niemiło skończyć. Mówię zwłaszcza o dużych, silnych psach. [quote]Z czystej ciekawości - jak go wtedy opanowujesz?[/quote] Odchodzę na bok i każę usiąść. Nieraz siedzi, trzęsie się z emocji, ale zadu nie podniesie. Generalnie staram się nie dopuszczać do tego, by taka sytuacja miała miejsce. Skupiam jego uwagę na sobie, smycz wisi wtedy luźno. [quote]Jeśli pies ma mocną relację z przewodnikiem, to uwierz, że niezadowolenie przewodnika naprawdę ma znaczenie dla psa. I to nie jest disneyowskie bajanie. [/quote] Owszem, ma, ale w pewnych sytuacjach pies nie myśli racjonalnie, np. gdy jest pobudzony i rządzą nim gwałtowne emocje. Pies może mieć super relację, w pracy np. być mega skupiony, zaangażowany, ale w pewnych sytuacjach nie radzić sobie z emocjami, to jest silniejsze od niego. [quote]Lęk, traumy, braki w socjalizacji - tak, to rzutuje na zachowanie psa, ale go nie "tłumaczy" - przykładowo, pies nie może się rzucać i odstawiać rodeo do innych, bo miał trudne dzieciństwo, bo w tym głowa przewodnika, żeby pies łaskawie się ogarnął bez głupich wyskoków. Jasne, psy są zwierzakami, zwykle najpierw robią, potem myślą, wszystkim zdarzają się błędy, ale nie rozumiem, jak ludzie niewychowanych psów zawsze mają wytłumaczenie "a bo on ze schroniska", "a bo ona to dzieci nie lubi, bo ją nadepnął wnuczek", "a bo on to został pogryziony", przyjmując zachowanie niewłaściwe i naganne za coś niemal naturalnego, bo piesek taki biedny, to niech sobie poużywa.[/quote] Ja nigdzie nie napisałam, że złe zachowanie psa powinno się usprawiedliwiać. Nic nie zwalnia nas z odpowiedzialności za psa, bez względu na to, co zwierzę przeszło. Chodzi mi o płytkie podejście niektórych ludzi do sprawy. Wiele osób zamiast eliminować przyczynę skupia się na skutkach i to jest moim zdaniem nie do końca trafne rozwiązanie. Przykładowo przy agresji lękowej warto się skupić na tym by ten strach eliminować, wtedy automatycznie inne zachowania z tym związane zaczną zanikać (oczywiście w połączeniu z pracą np. nagradzając psa za dobre zachowanie w danej sytuacji). Albo pies rzuca się, bo ma nadmiar energii - wtedy należy zapewnić zajęcie psu, zarówno fizyczne jak i umysłowe. Nie traktować problemu agresji jako głównej sprawy, tylko zadać sobie najpierw pytanie: skąd ona pochodzi i jak to naprawić?
  12. [quote]cóż... w momencie, jakby mi to zejście z kanapy było potrzebne na już to psa bym skusiła smakołykiem, w ogóle nie kojarząc tego z kanapą albo zabawą piłką, albo wyjściem na spacer. a jakby już psa na kanapie nie było to i owszem, pokazałabym mu, jak ma się zachowywać i na kanapę bez pozwolenia by już nie wlazł.[/quote] Owszem, też bym tak zrobiła, ale ja to pytanie "co zrobić" kierowałam do osób według których psa wychowuje się na zasadzie podporządkowania. Bo krew mnie nieraz zalewa jak ktoś mi wciska ciemnotę, że mam sobie podporzadkować psa albo gada, nie daj Boże, że "ja bym sobie nie pozwolił...." . To ja pytam, jakbyś sobie nie pozwolił? Nie podają konkretnych sposobów, tylko durnowato gadają... [quote]niekoniecznie. mój pies za czasów szczyla został pogryziony przez pitta czy asta, olbrzymiego, czarnego samca. potem reagował agresją na każdego napotkanego, dużego, czarnego psa, po prostu ze strachu. a ze na pustkowiu niestety nie mieszkamy, a on pieskiem małym nie jest to musiałam mu dość szybko wybić z głowy tego typu zachowanie i tu pomogły korekty. oczywiście nie było to na zasadzie: idziemy, pies reaguje agresją, dostaje w łeb i nic poza tym, ale korekty były elementem w pracy nad moim psem. i nie narobiły większego bagna. [/quote] Tak, ale połączyłaś to z pracą. I widocznie u Ciebie korekta w takiej sytuacji się sprawdziła - to najważniejsze. U mnie nie wypaliło. Ale w momencie gdy tej agresji jeszcze nie ma, a ktoś próbuje zachowanie psa typu napinanie smyczy, jeżenie się albo oszczekiwanie karcić, to może pogorszyć sprawę.
  13. [quote name='klaki91']Jeśli dla ciebie szarpanie, krzyk, próby zastraszenia czy bicia to to samo co korekta to nie mamy o czym mówić.[/QUOTE] Rzecz oczywista, że to nie to samo - niestety nie dla wszystkich, bo wielu szkoleniowców preferujących przemoc używa tej nazwy w celu usprawiedliwienia tego, co robią. Miałam na myśli tych, którzy uważają bezsensowne szarpanie czy próby rzekomego "ustawienia psa" za konieczność i jedyne wyjście by pies się nas słuchał, nie zważając na podłoże zachowania - bo agresja agresji nie równa. Jeżeli ma podłoże lękowe szarpaniem narobi się jeszcze większego bagna, prawda? Żeby nie było niejasności - ja preferuję zdecydowanie pozytywne metody, ale nie wykluczam całkowicie korekt. Sama ich też nieraz używam (mój pies też śmiga w szelkach), ale wiem, że one się nie sprawdzą w każdej sytuacji. Mój pies też ma problem z agresją, nie kontroluje emocji i na smyczy się nakręca - gdybym go szarpnęła w sytuacji kiedy się spina to jestem na 100 % pewna że będzie się rzucał. Kiedy jest w amoku, nie ma na to rady - nie wiem jakiej siły musiałabym użyć, żeby go z niego wytrącić, dlatego tego nie zrobię, bo to byłoby równoznaczne ze zrobieniem mu krzywdy. Natomiast korekta się sprawdza w momencie kiedy mnie pociągnie na smyczy. Komendę "nie wolno" również dobrze zna, ale nie zareaguje na nią w najwyższej fazie nakręcenia, dlatego na to mam po prostu inne sposoby. U niego akurat im mniej emocji i im bardziej jest wyciszony tym lepiej i na tym się skupiamy. [quote]Jest masa psów na które same metody pozytywne nie działają, a przynajmniej nie przynoszą tak szybkich efektów jak ich połączenie z korektami. Prawda jest taka, że szkolenie czy resocjalizacja psa to złożony etap, nie polega jedynie na stosowaniu korekt/ wpychaniu smakoli, ale zwłaszcza na wyrabianiu sobie więzi z psem.[/quote] Tu się zgodzę. Dobrze ujęte. klaki91. moja wypowiedź nie była kierowana konkretnie do Ciebie, nie wiem czemu tak pomyślałaś. Chodziło mi tylko o to, że wiele osób uważa "wyrobienie sobie pozycji", "pokazanie psu że coś nam się nie podoba (taaa, a on się tym przejmuje i zaprzestaje niepożądanych zachowań)" jako lek na całe zło. Jest problem = Twój pies się nie słucha, jest źle ułożony, nie pokazałaś mu że tak nie wolno, blablabla... a gdzie miejsce na lęk, traumatyczne przezycia, braki w socjalizacji, zmiany w otoczeniu itp.? Mam wrażenie że niektórzy uważają, że niegrzeczny pies to zły pies i trzeba mu pokazać jego miejsce, żeby się opamiętał... a niestety tak łatwo nie ma. Do każdego trzeba podejść indywidualnie i przede wszystkim pracować: systematycznie i cierpliwie. Granice oczywiście tez muszą być wyznaczone i konsekwentnie egzekwowane. Nieraz wystarczy zbudowanie zaufania, a czasem po prostu nagrodzenie dobrego zachowania niekiedy podparte korektą... nie można wszystkich psów wrzucać do jednego wora. Cóż, ja mam takie psychologiczne podejście do psów. Psia psychika mnie zawsze fascynowała... i nie mówię, że potrafię sobie poradzić ze wszystkimi psimi problemami. Ja tylko staram się je zrozumieć.
  14. Też się spotkałam z oduczeniem psa warczenia na rzecz gryzienia... warczenie to naturalne zachowanie psa, komunikat - karcenie za to psa np. korektą jest perfidnym ignorowaniem jego sygnałów i prowokacją do ataku. Nie polecam. Tylko wzmaga agresję. Co do tych osób piszących o kolczatce i innych rzeczach typu: " pies musi wiedzieć że tak nie może" albo "musisz stanowczo pokazać, że Ci sie to nie podoba" - ludzie, jest masa psów które miałyby w d. Wasze "nie podoba mi się to", nie bojących się konsekwencji typu szarpanie, krzyk, a nawet bicie... wiele psów, które mają twardy charakter kompletnie nie przejmie się takim czymś, a tylko wzmocni agresję. Ponadto pies, który jest nakręcony dużo słabiej reaguje na ból... adrenalina robi swoje. Trzeba znaleźć przyczynę problemu i pracować nad nim. Nie mówię, że korekty są nieskuteczne, ale nie można po prostu stwierdzić, że jak się psu pokaże jego miejsce, to wszystko wróci do normy... bardzo często pokazanie psu, że jakieś zachowanie nam się nie podoba, nie daje żadnego skutku... bo są psy, zwłaszcza jeśli ktoś nie ma wypracowanego autorytetu, którym to kompletnie zwisa i będą dążyć do swego. Widziałam przypadek psa, który nie chciał zejść z kanapy. Warczał przy próbie zgonienia go. Próby zastraszania, bicia nie robiły na nim żadnego wrażenia, był gotowy naprawdę zaatakować. I co w takiej sytuacji zrobić? lać psa do upadłego? Od razu mówię, że ja się tym przypadkiem nie zajmowałam... mówię, co widziałam. Trzeba znaleźć sposób na psa... nie ma złotego środka. sathori, myślę że trafiliście na godnego uwagi szkoleniowca. Życzę powodzenia w pracy z psiakiem.
  15. Na moim osiedlu jest dziewczyna z małym terrierowatym psem na flexi, który ujada na wszystko co się rusza, w tym na mojego psa. Idę dziś z Bastem po chodniku, a ona stała na trawniku i pozwoliła rozciągniąć swojemu psu smycz na całe 5 m. Pies podleciał do nas na odległość koło 1 m, rzucał się i ujadał, a ona kompletnie nie reagowała! Mój pies był na krótkiej smyczy, szedł przy nodze.. to nie pierwszy raz kiedy się spotkałam z taką sytuacją. Zero kontroli nad psem i ubaw, że denerwuje innego... i co w takiej sytuacji zrobić? Jedyne co mi przychodzi do głowy to nagle zmienić kierunek drogi (bo mam takie prawo) tak że nie zdąży go odciągnąć i kiedy będzie chciał zaatakować todać mu gazem po oczach ;) Może się tępa sztuka nauczy, że psa który się rzuca trzyma się na krótkiej smyczy...
  16. Naklejka, ja kupiłam to:[url]http://allegro.pl/oswietlenie-ciagle-powerlux-400w-5400k-krakow-i2975888265.html[/url] i jak na moje amatorskie potrzeby wystarcza :) Jestem bardzo zadowolona!
  17. Zapraszam na bazarek fotograficzny dla Dejzi! [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239147-BAZAREK-FOTOGRAFICZNY-na-przera%C5%BCon%C4%85-Dejzi-do-15-02-2013-do-20-00[/url]
  18. Zapraszam na bazarek fotograficzny dla Dejzi! [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239147-BAZAREK-FOTOGRAFICZNY-na-przera%C5%BCon%C4%85-Dejzi-do-15-02-2013-do-20-00[/url]
  19. Zapraszam na bazarek fotograficzny dla Dejzi! [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239147-BAZAREK-FOTOGRAFICZNY-na-przera%C5%BCon%C4%85-Dejzi-do-15-02-2013-do-20-00[/url]
  20. Zrobiłam bazarek fotograficzny dla Dejzi, zapraszam: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239147-BAZAREK-FOTOGRAFICZNY-na-przera%C5%BCon%C4%85-Dejzi-do-15-02-2013-do-20-00[/url]
  21. Zapraszam na bazarek fotograficzny dla Dejzi! [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239147-BAZAREK-FOTOGRAFICZNY-na-przera%C5%BCon%C4%85-Dejzi-do-15-02-2013-do-20-00[/url]
  22. Zapraszam na bazarek fotograficzny dla Dejzi! [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239147-BAZAREK-FOTOGRAFICZNY-na-przera%C5%BCon%C4%85-Dejzi-do-15-02-2013-do-20-00[/url]
  23. Cudne zdjęcia! Nie ten sam pies :) A ja nieśmiało zaproszę na bazarek dla Dejzi: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239147-BAZAREK-FOTOGRAFICZNY-na-przera%C5%BCon%C4%85-Dejzi-do-15-02-2013-do-20-00[/url]
  24. Dziewczyno, nie masz się co przejmować DISami :) na początku to jest całkowicie normalnie. Ty się stresujesz (albo czujesz po prostu lekką adrenalinkę), pies też jest nakręcony i po prostu tak wychodzi. Pies czuje Twoje nastawienie albo presję, którą wiele osób nieświadomie na niego kładzie jak jest ważniejszy bieg. Jak nam na czymś zależy to automatycznie się spinamy, ruchy są krótsze itp. więc wszystko sprzyja na początku DISom :P Moim zdaniem DISy nie są absolutnie czymś złym albo czymś, czego nalezy się wstydzić... ;) One są informacją dla nas, że musimy coś dopracować. Są naturalnym krokiem na drodze dążenia do perfekcji :)
×
×
  • Create New...