Jump to content
Dogomania

Szerman

Members
  • Posts

    225
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Szerman

  1. Cała moja nadzieja w tym, że się chowa. Pięć lat leżał w boksie, więc nie może daleko pójść, dzisiaj się porządnie nabiegał. Byle tylko okoliczne psy go nie wypłoszyły.
  2. Dzwoniłem po gościa który ma wiatrówkę Palmera (jeszcze na samym początku), ale mówił że odławia w sąsiedniej gminie i musi mieć papier z urzędu gminy żeby użyć wiatrówki. Jedynym sposobem złapania jest użycie hycla. Jutro od rana wychodzę znowu przetrząsać zarośla nad rzeką, po południu jedziemy terenowcem do lasu.
  3. Zwiał mi kiedy poszedłem go karmić. Kręcił się po kojcu i buchnął mi pod nogi kiedy otwierałem drzwi. Wybiegł na podwórze, ja z a nim. Nie szalał, tylko nie dawał do siebie podejść, wąchał i obsikiwał drzewka, myślałem że da się zwabić do kojca. Kiedy niosłem kiełbasę zobaczył mnie i zaczął wiać w koniec podwórza - żeby nie rzucil się na płot pobiegłem za nim ale zobaczyły to jamniki i pognały za nim. Poleciałem żeby je w razie czego rozdzielać ale mnie było potrzeby zawrócił i pobiegł w stronę domu. Kiedy szedłem za nim zawrócił i wpadł pod blaszany garaż, huknęła blacha myślałem że siedzi pod garażem. Zadzwoniłem po hycla, po 10 min zaglądam po garaż ( a wychodziłem co chwila żeby zobaczyć czy nie wyszedł z drugiej strony dołem) - nie ma go. Psy sąsiadów szczekały więc poszedłem do sąsiada i do rzeki - nie ma. Sąsiadka mówi że widziała go pół godziny przed tym jak j ą spotkałem, wychodzi że wtedy jak pilnowałem garażu. poszedł górą przez płot. Obszedłem pół wsi wzdł€ż rzeki i pod lasem - nic, nikt więcej go nie widział. Kasia zjeździła dwie sąsiednie wsie i naszą. Albo przepadł w lesie albo siedzi w krzakach nad rzeką bo tam jeśli coś się zaszyje nie sposób znaleźć chyba że obławą. Zastanawiam się jak wyłożyć jedzenie żeby mógł podejść na zapach, a żeby lisy nie zjadły. Ludzi i psów się boi, nie zaczepia a ucieka, nie daje podejść. Tylko kiedy nie ma gdzie uciekać pokazuje zęby kłapie. Dlatego spodziewałem się raczej że mnie zahaczy a nie że zbliży się i buchnie w drzwi.
  4. Oczywiście w wiaderku była czysta woda a nie np. pomyje po sprzątaniu kojców ;).
  5. Dziś mija miesiąc pobytu Reda w naszym hoteliku. Rozliczenie wygląda następująco: wpłaty: Sacred PIRANHA 20 zł becia222 30 zł stonka1125 50 zł p. Anna z Werbkowic 30 zł izzie1938 10 zł eloise 10 zł Olga7 10 zł Ukryty Smok 30 zł p. Weronika z Dębna Lubuskiego 35 zł p. Michał ze Szczecina 20 zł lu_Gosiak 50 zł p Małgorzata z Denkowic 8 zł p. Bogusia z Kępna 200 zł ala123 100 zł Filipki 100 zł p. Marcin z Zamościa 55 zł p. Joanna z Żor 100 zł REJA 10 zł p. Krzysztof z Zamościa 20 zł 100zł p. Bogusia 150 zł eloise 15 zł becia 222 50 zł agusiazet 20 zł izzie 1938 10 zł Ukryty Smok 30 zł stonka 1125 50 zł p. Bogusia z Kępna 150 zł razem 1463 zł. koszty transport 30 zł (Lublin 1/2 kosztów) RTG i opatrunek 100 zł transport 15 zł (St Wola, 1/2 kosztów) zmiana opatrunku 25 zł transport 30 zł (Lublin) zmiana opatrunku 30 zł transport 60 zł (Lublin) transport 30 zł (St Wola) kołnierz 20 zł zmiana opatrunku 20 zł transport 20 zł (Lublin 1/3 kosztów) karma 24 zł hotel 240 zł razem 644 zł 1463 - 644 = 819 Stan na dziś (13.08.2009) + 819,- zł
  6. 10 sierpnia minął kolejny miesiąc pobytu Lenki u nas. Podaję rozliczenie :oops:. Stan na 11 lipca - 100,10 zł wpłaty [B]EMIR[/B] 320,- zł [B]Jo37[/B] 150,- zł [B]Waldi148 [/B] 15,- zł [B]Jo37[/B] 150,- zł [B]Jo37 [/B] 150,- zł razem 785,- zł koszty transport 7,50zł (St.Wola 1/4 kosztów) zastrzyki 20,- zł hotel 195,- zł razem 222,50zł 785 - 322,6 = 462,40 Stan na 10.08.2009 [B]+462,40zł[/B]
  7. Dzisiaj już nie pokazuje sztuczek. Rana po sterylce nadal czysta, bez zaognienia itp niespodzianek. We wtorek upłynął miesiąc pobytu Neski u nas, podaję rozliczenie: wpłaty [B]ola123[/B] 200,-zł [B]bianka0[/B] 100,-zł [B]AsiaGinger[/B] 20,-zł [B]bianka0[/B] 200,- zł razem [B]520,- [/B]zł koszty [SIZE=4]odrobaczenie [/SIZE] 3,- zł transport 7,50zł (1/4 kosztów do Stalowej Woli) strzyżenie 40,- zł transport 15, - zł (Stalowa Wola) strzyżenie 20,- zł szczepienie 40,- zł (wirusówki) imaverol 10,- zł transport 15,- zł (Stalowa Wola) sterylizacja 140,- zł hotel 195,- zł razem [B]485,50[/B]zł 520 -485,5 =34,50 Stan na dzień 11.08.2009 +54,50 zł
  8. Czy "twarz" może być w kołnierzu? Musi go nosić bo zjada opatrunek.
  9. Neska ma się dobrze. Wogóle nie widać po niej że przeszła sterylkę, jest cały czas wesoła i jak zwykle przymilna. Pokazała mi sztuczkę: wypuszczam na spacer psa w kołnierzu - po 2 minutach przybiega do mnie pies... bez kołnierza. Obroża na szyi jak była zapięta tak jest, ale po kołnierzu ani śladu nie zostało. Kupiłem drugi, ale zanim objechałem do weta i spowrotem zdążyła się co nieco rozlizać. Szwy są całe, rana czysta więc jestem dobrej myśli.
  10. Rozmawiałem przed chwilą z dr Szponderem. Obyło się bez amputacji i przerwania nerwu (Bona może poruszać operowaną łapką), ale za wcześnie jeszcze żeby wyrokować czy operacja jest udana, i to jeszcze długi czas. Sprawa wyjaśni się w ciągu następnych 2-3 tygodni. Gorzej że Bona nie daje się wyprowadzić na spacer.
  11. Jak zwykle nie mogę dobić się na nr katedry :diabloti::mad::diabloti:. Będę dzwonił do skutku. Aż pękną i odbiorą.
  12. Pani przyjeżdża po Neskę w niedzielę. Dzisaj wiozę ją na sterylkę do Stalowej Woli.
  13. Tak, wczoraj przywiozłem go z Lublina. Ma cały czas opatrunek usztywniający (dr Orzelski mówił że wystąpił opóźniony zrost kości), ale już nieco skrócony, tak że chodząc podpiera się już chorą łapą. Będzie go jeszcze nosił przez 4 tygodnie. Smutek przeszedł mu jak ręką odjął, od razu kiedy zobaczył mnie wychodzącego z samochodu - nie chciał wracać z wybiegu do kojca. Teraz biega merdając ogonem po całym placu i nadrabia zaległości w zaznaczaniu terenu, wygląda na bardzo zadowolonego. Ponieważ był w klinice kilka dni dłużej niż przewidywano, dostawał jedzenie z zapasów katedry - całkowicie gratis. Za pobyt w klinice także nie zażądano ani grosza - dziękujemy bardzo.
  14. Bona już po operacji, ale na dokładne wieści trzeba poczekać do jutra - musiałem wyjechać z Lublina w trakcie operacji (dwa psy w samochodzie, dzień upalny, no i wiadoma sytuacja ze szpitalem Malutkiej). Bona bardzo ładnie zachowywała się wobec studentów, żadnej agresji ani ucieczki, jednemu z nich, który szczególnie się nią interesował nawet grzecznie leżała przy nodze kiedy odchodziłem na bok, więc mam nadzieję że pozwoli się spokojnie wyprowadzać i doglądać. Co do operacji wiem tylko tyle że wystąpiła niespodziewana komplikacja: nerw (chyba kulszowy o ile dobrze pamiętam) po złamaniu trafił między odłamki kości i zarósł wewnątrz - podczas operacji okazało się że przechodzi przez kanał szpikowy w kości(tak jak drut w przewodzie elektrycznym). Dr Szponder, który mnie o tym informował, powiedział że taki przypadek widzi pierwszy raz w swojej karierze. Każdy ruch musiał sprawiać Bonie ból. Żeby wydobyć nerw trzeba bylo zrywać szew kostny - prawdopodobieństwo że uda się przy tym nie uszkodzić samego nerwu pan doktor określił jako niskie. A uszkodzenie nerwu niestety pociągnie za sobą amputację chorej łapy - także po to by oszczędzić psu cierpienia (tłumaczę niedokładnie bo nie wyznaję się na anatomii itp naukach a rozmawialiśmy w pośpiechu, w trakcie operacji i mogłem coś źle zrozumieć). Myślę że skoro tak wyglądała sytuacja z tym nerwem to nawet amputacja będzie dla Bony znaczną ulgą. Podobno nawet jej nerwowość i agresja mogły być wywołane ciągłym bólem, a pamiętam że piszczała z bólu przy każdym upadku albo uderzeniu o coś przwym bokiem. Dowiem się z rana jak wygląda sytuacja po operacji i natychmiast napiszę na wątku.
  15. Borys jest już w hoteliku. Zachowywał się wspaniale, całą drogę grzecznie leżał, żadnego brudzenia, skomlenia, szczekania itp urozmaiceń. Po przyjeździe wyszliśmy z nim na spacer - obwąchał każdą trawkę z osobna :). Poza tym chodzi przy nodze, nie chowa się ani nie ucieka (spacerował na lince 5 m). Ze względu na to, że Borys nie ma szczepień podamy mu dzisiaj surowicę na wirusówki.
  16. Bardzo proste. Ronnie mówi "respect" najbliższej ekipie pogotowia, straży albo policji, która właśnie jedzie na sygnale w promieniu 2-3 kilometrów :diabloti:. Właśnie z takiej odległości nasze pieski wyłapywały dźwięk syreny, po czym cała piętnaska siadała na zadach i zaczynała zawodzić jak na jakimś pobojowiszczu :shake: (na syrenę z remizy OSP reagowały identycznie. A jak sobie z tym radzić? Nie wiem. Może karmić ;)? U niego to zawsze i na wszystko pomagało :evil_lol:.
  17. No.:cool1: Po drabinie też wchodzi. Z radiem to niezły pomysł. Zanim go ściągnie ze stołu i rozgryzie obudowę ze trzy godziny miną i przez ten czas nie będzie demolować. :p A tak poważnie, może najpierw klatka kennelowa?
  18. Dziecko mi obezwładniło żonę, dlatego się wtrącam.
  19. Warszawskiej. A tak w ogóle co to są focusy do layoutu? To się je, czy tańczy?
  20. Też myślę że do dzieci ( zwłaszcza małych) roan się nie nadaje. kontakt z dziećmi miał, na piski i bieganie nie reaguje, ale lubi bronić kojca i miski, mogłby dziecko mocno nastraszyć albo ostrzegawczo capnąć.
  21. Wszystkie sprawy dot. Bariego wyjaśnione, sytuacja wygląda następująco: Dziewczyny w Stalowej stwierdziły świerzbowca na skórze, ale nie potwierdziły rozpoznania grzybicy. Ponieważ mieliśmy dwie różne diagnozy dot. grzybka, musieliśmy się zastanowić co dalej. Postanowiłem dać mu profilaktycznie "szczepionkę" przeciwgrzybiczą (u dziewczyn dostał już adwokata). W lecznicy Bari trochę rozrabiał, dlatego umówiliśmy się z Yogi, że przewiezie go do domu mamy Murki (w sobotę) i pies przeczeka tam dobę (zawsze coś tam zdążą podziałać chemikalia które dostał) a potem wróci do nas - w sobotę jechaliśmy z małą i nie mieliśmy jak wziąć psa. Dzisiaj odebrałem Bariego i około 22:00 przywiozłem go do nas do domu. Dalsze decyzje co do tego gdzie Bari zostanie, podejmie Tundra. Jutro o 5:30 jadę do Zabrza po Desta, ewent. kurs do Kalisza mogę zrobić najwcześniej w czwartek (we wtorek - wizyta kontrolna z Hanią, w środę - szczepienie), myślę że stawka 40 zł/ 100 km bedzie odpowiednia. Długość trasy wg mapy 395 km w jedną stronę.
  22. Nie ma ochoty uciekać, ma się dobrze, dostał szczepionkę i advocat. Więcej szczegółów jutro przed południem.
  23. Własnie dzwoniła pani zainteresowana Gackiem. Mają się jeszcze zastanowić, bo mieszkają daleko, pod Szczecinem
  24. Naprawiłem mu ten kołnierz :mad:. Jeśli go znowu rozwali :mad::mad:, to wpakuję go w kaftanik :mad::mad::mad:.
×
×
  • Create New...