Może ci ludzie nie wchodzą na dogo. No a w schronie, idą sobie zainteresowani adopcją od bramki wzdłuż boksów, a nuż jakiś im serce podbije, nie znajdują tego jedynego i zawracają. Opiekunów nie widać, naciskać dzwonka do biura nie ma po co, bo psa nie wypatrzyli, a Hop siedzi jak siedział , z tyłu niezauważony, bez możliwości zaprezentowania się.:shake: