Jump to content
Dogomania

wilczyca

Members
  • Posts

    1185
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wilczyca

  1. nie, nie łamią. Schronisko ma zapewnic podstawową opiekę, schronienie, jedzenie, opieke weterynaryjną. Psy mają zapewnione posiłki, "dach na głową", szczepienia, leczenie jeśli któryś zachoruje. Gdyby schronisko miało zapewnić, godną egzystencję, to nie było by schroniskiem, tylko albo hotelem, albo domem tymczasowym, gdzie każdy pies ma swojego opiekuna, który dba o jego zapotrzebowanie. A zeby tak było, to schronisko musiało by ztrudniac co najmniej dwa razy więcej (co jest niemożliwe) pracowników, żeby każdy mógł zapewnic zwierzętom ich potrzeby, a i tak wiekszośc psów nadal nie miało by ich spełnionych. To co cie tak irytuje - warunki - powinno być spełniane w przypadku psów mających swoich właścicieli, a pozostających na uwięzi. Takie zwierzęta bardzo często są pozbawione własnie spacerów, mają brud i odchody przy budach, w kojcach, które niejednokrotnie są zbyt małe dla jednego psa, a w takim kojcu są trzymane dwa/trzy psy.
  2. aż musze się rozgladnąć za tą książką, bo to co napisałaś normalnie mnie zatkało ... Pierwszy raz czytam, żeby psa przywołać/ nauczyć przychodzenia do mnie, muszę w niego czymś rzucić. To musi być bardzo ciekawe doświadczenie. Jeśli mój pies niechce do mnie przyjść to prowokuję go do tego wołając po imieniu + komenda i odchodząc w drugą stronę ..
  3. Schronisko dla zwierząt – placówka przeznaczona dla bezdomnych zwierząt domowych (głównie psów i kotów), w której otoczone są one podstawową opieką. Do podstawowych form opieki świadczonej przez schroniska dla bezdomnych zwierząt należy zabezpieczenie zwierzętom bezpiecznego schronienia, pożywienia, podstawowej opieki weterynaryjnej (w wielu schroniskach także zabiegi sterylizacji/kastracji) oraz pomoc w znalezieniu nowych opiekunów. Tak więc jak widzisz schronisko ma obowiązek zapewnić zwierzeciu podstawowy byt, i przypuszczam że taki byt wszystkie, a przynajmniej większośc schronisk zapewnia. Wolontariusze równiez są dużą pomocą, opiekują się psami (czeszą, czasem - jak pies tego wymaga - kąpią), wyprowadzają psy na spacery, szukają im domów.
  4. czy pies miał robione jakies badania? Bo być może, że, przyczyną takiego podsikiwania może być problem zdrowotny
  5. wilczyca

    Hasky problem

    nic konkretnego nie napisałeś o karmieniu, ani o psie, w jakim jest wieku. Może dostaje za mało jedzenia, może powienien jeśc częściej?
  6. Margo, ale jak ładnie napisałaś Autorytety (osoba/y z tak dużą wiedzą nawet na podstawie opisu są w stanie określić problem z jakim zmaga się zwierzątko, i jego "opiekun"), wyjaśniły na czym problem polega. Poradziły/podpowiedziały, co powinien zrobić, jak postąpić, żeby suni pomóc. Tylko widocznie Konrad chciałby "złoty srodek", coś co jak za pstryknięciem palcem od razu naprawi psa. Pytasz jak może dac spokój psu którego widzi dwa razy w tygodniu - może. Może sobie odpuścić "ten tydzień", albo półtora tygodnia. Są psy, które widzą opiekującego się nimi wolontariusza raz na tydzień, i nie są z tego powodu nieszczęśliwe. A "co mają powiedzieć" psy które wogóle nie wychodzą na spacer, albo wychodzą "od święta" (np jak idą do weterynarza)? Skoro Konrad się oburza że jego podopieczna będzie siedziec przez parę dni w boksie? Co będzie jeśli Konrad zachoruje i nie będzie mógł przyjechac do schroniska żeby wziąc sunię na spacer?
  7. wiesz Konrad, dziwię ci się trochę. Opisujesz problem jaki masz z suczką, chcesz/szukasz jakiejś pomocy/rady/porady. Ale kiedy taką otrzymasz, i to od osób które mają dużą (można powiedzieć bardzo dużą) wiedzę, to ... się oburzasz. Może spróbuj jak ktoś wyżej sugerował dać suni kilka dni spokoju, i nie wyprowadzaj jej na spacer, mimo że zarówno ona, jak i ty, cieszy się na tą perspektywę. Odpuśc te kilka dni. A potem może spróbuj iść z nią ale nie gdzieś tam, gdzie wystąpiły u niej stres, strach. Zacznij może od któtkich na terenie schroniska spacerów, stopniowo zwiększając czas i "długość obszaru" do pospacerowania. Czi_czi, owszem są w schroniskach (przynajmniej w "moim") organizowane szkolenia dla wolontariuszy. Ale to ma się nijak do późniejszych poczynań tychże wolontariuszy. W większości wolontariusze uważają że oni wiedza najlepiej, i jakaś osoba przeprowadzająca to szkolenie, nie bedzie im mówiła co robić i jak postępować z psami, bo oni wiedzą najlepiej. Był kiedyś taki przypadek, kiedy wolontariusze (nowi) byli poinformowani też i o psach, które można wyprowadzać (były pokazane te psy) jedynie w towarzystwie "starych" wolontariuszy. I co z tego jak te nowe wyprowadziły własnie jednego takiego trudnego psa. Efekt - pies pogryzł wolontariuszkę, uciekł i pogryzł i innego psa, który był z innym wolontariuszem na spacerze. Nawet jak mówi się - jeśli czegoś nie wiesz, nie jesteś pewna (większośc to dziewczyny) to zapytaj. Żadna nie zapyta ...
  8. oj Furie, wiem, tylko źle sprecyzowałam, nie dokończyłam myśli. Chodziło mi o to że hodowca sprowadzając psa, sam nie wie co sprowadza (mam na myśli te "mieszane z wilkiem". Bo wydaje mi się że taki pies to raczej nie może być rodowodowy, no chyba że tak być może - ja się nie znam na tych wszystkich praktykach hodowlanych).
  9. to co to za hodowca, który musi sprowadzać psy z zagranicy? Nic dziwnego że sprowadzając - sprowadza "nie wiadomo co". Poza tym wydaje mi się że kupując psa tej rasy nie czytałaś o tej rasie zbyt wiele, albo wogóle. http://contourhd.pl/charakterystyka-psow/karelski-pies-na-niedzwiedzie
  10. ja chyba mam bardzo posłuszne psy, którym frajdę sprawia/sprawiało to że mogą ze mna pracować/uczyć sie. Nigdy, żadnemu z moich psów, tych których już nie ma, ani obecnym nie ubrałam kolczatki, oe napawała mnie i napawa jakimś wewnętrznym wnerwem, a smycz traktuję wyłącznie jako "ogranicznik" w niektórych sytuacjach (ruchliwe miejsca). Jeśli potrzebowałam korekty w niechcianym zachowaniu, to zawsze była to korekta słowna. Zwykle wystarczało powiedzieć (nie wrzasnąć) "hej", "ee" albo "nie" i tyle, albo aż tyle. A następnym razem w takiej samej, bądź podobnej sytuacji od razu było "naprowadzenie" psa pochwałą, i to w zupełności wystarczało i wystarcza. A jeśli chodzi o naukę, jeśli się czegoś uczą, to nie mogę i nie wymagam od nich niczego za pomocą szarpania, czy krzyku, bo moje psy od razu się wycofują, i wszystko "diabli biorą".
  11. a może ta wysypka to potówka? Moja znajoma też mówiła że jej mężowi powychodziło jakieś cholerstwo - takie "placki" i drobniutkie krosteczki na nich. Nie swędzi go.
  12. widocznie sprawa w jakiś sposób się rozwiązała, bo założycielka tematu nie odzywa sie od czterech lat. A szkoda, bo chętnie byśmy dowiedzieli się jak sobie poradziła z problemem
  13. a wspólny spacer z jakimś spokojnym stabilnym psem nie reagującym na dziwne dźwięki rozważałaś?
  14. albo spędza się aktywnie czas z psem (opalać można sie w ruchu), albo idąc na plażę z zamiarem wylegiwania/opalania się, nie bierze się ze sobą psa. Wiadomo że pies to nie człowiek (dziecko) i nie będzie się sam bawił (tak jak dziecko bawi się w piasku). Psu nie wytłumaczysz że ty chcesz się poopalać i on ma w tym czasie ci nie przeszkadzać. Nie dziw sie zatem że szczeka, mądra psina wie, że w ten sposób może sprowokować cię do zainteresowania się nim, czyli choc przez chwilę poświęcisz mu uwagę i porzucasz patyka. Postaw się w jego sytuacji, wyobraź sobie jak by to było gdybyś np. przyszła do koleżanki (takie głupie porównanie do sytuacji - koleżanka to plaża, a ty to pies) i koleżanka zamiast się zająć tobą (pobawić się) - np. czyta książkę, a ty siedzisz obok i się nudzisz. Czy dobrze byś się czuła w takiej sytuacji? Chyba nie, i na pewno starała byś się sprowokować ją żeby się tobą zajęła. Podobnie pies, też nie czuje się dobrze i dlatego tak uporczywie szczeka żeby zwrócic na siebie twoją uwagę.
  15. naucz psa chodzić w kagańcu
  16.     nie możesz oczekiwac od psiego dziecka, zachowania jakie maja dorosłe psy.
  17.     dlaczego uważasz że jeśli nie będą się spotykały to jest to unikanie problemu? Na siłę chcesz je ze sobą zaprzyjaźnić/zapoznać? Kazda osoba mająca wiedzę, i znająca się na psach powie ci to samo - że nie należy zmuszać psów do polubienia się, czy zabawy jeśli same tego nie chcą. A twój pies nie chce, i powinieneś to uszanować. Tak jak napisała "Berek" - nic dobrego z tego nie wyniknie, a wręcz przeciwnie. Karcenie go za to nic ci nie da, jedynie wzbudzisz u niego jeszcze większą niechęć i agresję do tamtego psiaka. Bo twój pies zacznie go kojarzyć - "idzie, jest klaps/nieprzyjemne doznanie (nie wiem jak go karcisz), czyli on powoduje że obrywam, więc trzeba go "unicestwić" (przepraszam inne słowo nie przychodzi mi do głowy)" - i koło się zamyka. U mnie na osiedlu też jest taki fajny szczyl. Z innymi psami - małymi, dużymi i w różnym wieku - nie ma żadnego problemu, natomiast pies mojej znajomej, też szczyl - miesiąc starszy od tamtego - jak go widzi to dostaje wręcz amoku. Tak się rwie do niego, i wcale nie z chęcią zabawy, wręcz przeciwnie. Nie ważne czy ów psiak jest blisko, czy daleko. Wystarczy sam jego widok. A czy ty nie miałes nigdy takiego przypadku, że będąc gdzieś, widząc idącą na przeciwko ciebie, obcą osobę nie odczuwałeś jakiejś niechęci do tej osoby, mimo iż widziałeś pierwszy raz?
  18. powodem takiego zachowania może być pogoda. Ogólnie jest bardzo ciepło, psy szukają sobie jakiegoś zacienionego, chłodnego miejsca. A jak ona zachowuje się, reaguje na burze? Niektóre psy wyczuwają burzę, i choć tak naprawdę burzy w pobliżu nie ma (nie widzimy i nie słyszymy jej) to psy świetnie ją odczuwają, i te lękliwe (bojące się burzy) tak własnie reagują
  19. a ta pani doktor zrobiła mu jakieś badania? wzięła zeskrobinę, czy może pobrała kawałek naskórka na taśmę i badała pod mikroskopem czy może tak "na oko" stwiedziła "że to jakaś grzybica czy jakieś odmiany grzybów i choroba skóry"
  20. ......Jeśli to gryzienie jest próbą zdominowania należałoby przycisnąć psa do ziemii i poczekać aż się uspokoi - OCZYWIŚCIE W GRANICACH ROZSĄDKU NIE WYRZĄDZAJĄC KRZYWDY! Ja zawsze łapałam pod paszkę i kładłam na dywanie - gdy pies się uspokoił puszczałam. Ostatecznym rozwiązaniem jest zamknięcie psa w innym pomieszczeniu - w ramach kary - póki się nie uspokoi. Da mu to sygnał, że robi źle.  [/quote] większej głupoty nie czytałam ....
  21. wszystko to co chciałam ci napisać, napisała cavecanem :). Odnosnie spaceru, spróbuj może z trzema spacerami, i nie koniecznie takimi długimi (w sensie tych dwóch godz.)
  22. ja wcale nie mówię że dręczysz psa. A może cię nie zrozumiałam, bo np. nie wiem co to znaczy - " Kiedyś próbowałam wydawać komendę siad, ale to też nie było dobrym pomysłem - pies skacze - siad - nagroda w postaci uwagi uzyskanej skacząc," - generalnie nie rozumie tego "..nagroda w postaci uwagi uzyskanej skacząc". Poza tym dwa spacery dla młodego pełnego energii psa to - mimo iż długie - za mało. Podwórko traktuje jak duży wybieg który poznał na wszystkie sposoby i na którym się nudzi. Twoje pojawienie sie na nim zachęca psa do podjęcia z tobą kontaktu, pies podgryzając cię (to nie jest fajna opcja) zachęca cię do zwrócenia na siebie uwagi, chce z tobą się bawić/pracować. I z tego co zrozumiałam/wydaje mi się, ty uważasz że pies będąc na podwórku, nie wymaga poświęcenia mu uwagi takiej, i na tyle, żeby móc zaspokoić jego potrzebę kontaktu z tobą. Dlatego też piszesz o ignorancji i izolowaniu go. Piszesz - "Nie chcę frustrować psa". Ale też nie chcesz robić/zrobić czegokolwiek żeby tej frustracji uniknąć - "ale nie zamierzam poświęcac czasu psiakowi, by zmniejszyć frustrację". - Tylko wolisz wybrać opcję z izolowaniem psa (bo ignorancja też wychodzi słabo)
  23. masakra :/ same przeciwieństwa. Chcę, ale w rzeczywistości nie chcę. Może najpierw się zastanów czego tak naprawdę chcesz i czego oczekujesz od psa. A nie pisz tu o frustracji którą mu sama fundujesz
  24. informuj że masz suke w cieczce, nieważne z jakim psem ktoś idzie. Nie wiesz czy ta osoba ma psa czy sukę, informuj. Ja ze znajomą miałyśmy ostanio taki przypadek, spotkałyśmy kobietę z psem (kobieta przystanęła i zaczęła się przyglądac naszym psom). Znajomej psiak strasznie ciągnął do tamteg psiaka, więc znajoma zapytała czy mogą się poznać, bo jej psiak mały gabarytowo i tamten również,(więc wielkość dla psa znajomej odpowiednia) na co kobieta odpowiedziała że tak, mogą. Ale dziwne wydało się że psiak znajomej ciągnął do tamtego. Więc następne pytanie czy to sunia, odpowiedź twierdząca - tak. Tylko tyle "tak" i nic więcej. Więc kolejne pytanie, bo podejrzane że pies znajomej podczas podchodzenia tak bardzo rwał sie do suni, a jak podeszła to pies o mało na ogonie nie stanął tak się pobudził - czy ona ma cieczkę? I odpowiedź - tak. I tyle, totalna beztroska, znajoma musiała wziąc psa na ręce bo nie mogła sobie z nim poradzić mimo iż pies jest mały. Kobiecie się słownie oberwało, i słusznie, bo powinna powiedzieć/uprzedzić że suka ma cieczkę, to znajoma wówczas by nie podeszła. Dlatego warto zawsze uprzedzać jeśli widzisz kogoś idącego z psem.
×
×
  • Create New...