-
Posts
1819 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ania i Kajber
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Ania i Kajber replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ciekawe, jak udało się wyprowadzanie Amisia-Kuby ze schroniskowego boksu? Dobrze że będzie w kojcu z energiczną i przyjazną sunią- ona go zresocjalizuje. Życzę powodzenia. U nas do łódzkiego schronu trafiło ostatnio kilka bojących się i dzikich on-ków. Z ich wyprowadzaniem po kwarantannie zawsze kłopot- dach budy do góry, jedna osoba blokuje wyjście i jak onek dziki i gryźliwy to niestety na chwytak i ciagnięcie po ziemi, a jak łagodny to kaganiec i na ręce. Może to brutalne,ale warto- jak trafi do boksu z fajnym psiakiem, cieszącym się i wychodzącym na spacery , najlepiej przeciwnej płci to resocjalizacja "szybka". Najważniejsze,żeby nie trafił na ogólne, bo tam wbije się w budę i koniec, pojedyńcza buda też niewiele daje. Wszystkie te "bojki" i "dzikusy", które resocjalizował drugi pies są teraz fajnymi,otwartymi na ludzi psiakami. -
Dziadek był w weekend na spacerkach, dużo i chetnie je, ale jest szczupły. Gdy kogoś widzi, wdzięczy się , prosi o uwage i pieszczoty, ale gdy nikogo nie ma siedzi w budzie- pewnie zima doskwiera starym kościom. Ostatnio podczas głasków rozkłada sie na plecki i wystawia brzuch. W budzie obok ma młodego kolegę, ale obszczekują sie tylko z zazdrości o człowieka, poza tym jest zgoda.
-
Z uszkami Barego chyba jakby lepiej, po kilku czyszczeniach są czystsze, psiak mniej nimi trzęsie, nie chowa się już tak w budzie , ogólnie ma lepsze sampopczucie i nareszcie chetniej je. Zauważyłam,że Bary trochę przytył - jest okrąglejszy niż na jesiennych zdjęciach.Wiosną trzebaby zacząć odchudzanie- może nowy domek zacznie?
-
Dziadek potrafi "kupować" wolontariuszki, wdzięczy się do nich, jest lubiany i brany na spacerki i przez Monikę i Beatkę i tę dziewczynę,która przychodzi do Stelli-Irenki. Dobrym sposobem na spokojne przeprowadzenie obok niego innego psa czy suni jest po prostu głaskać go drugą ręką-Dziadek wtedy " rozpływa się" i nie zwraca już na nic uwagi. Dziadek kuleje na przednią łapkę- Beata masuje go i mówi,że to przynosi rezultat.
-
Bary jest hospicjowym ulubieńcem wszystkich: moim,Asi, Honoratki- choć ma chorą łapkę i teraz uszka, jest pełnym zycia psiakiem, kochajacym ludzi, umiejącym sobie radzić wśród pobratymców, żywym i z dużym apetytem. W jego boxie nigdy nie ma przepychania sie do jedzenia. Razem z kolegą Drabkiem,z którym mieszkali we dwoje przez wiele miesięcy bardzo dobrze przyjęli trzeciego lokatora Kłapka z chorym oczkiem. Bary jest kochany.
-
***Rabbi***doczekał się -MA WŁASNY DOMEK
Ania i Kajber replied to ciapuś's topic in Już w nowym domu
Wczoraj Rabi nie miał na mordce nawet śladu po żadnej rance ,myślę,że nie było to ugryzienie,tylko otarcie-Rabi wystawia mordkę dołem boksu gdy do niego podchodzimy,szczególnie jak jest Karolina. Nie ma ropnia ani spuchniecia , a chłopaki w boksie są zgodni( Rabi,Krejzol, Czarny Onek,Onek-Ogonek i Jasiu).Wczoraj u nich byłam i wszystkich wygłaskałam. -
Łódź- Stefan. Nieudana adopcja. Pilnie potrzebny dom
Ania i Kajber replied to szajbus's topic in Już w nowym domu
Nie wiem,czy to dobry pomysł. Po pierwsze,będzie mniej widoczny, bo na uboczu. Po drugie,też bedzie ciągle pobudzany,bo my wyprowadzamy psy furtką, często np. z zagródki czy blaszaka mogą mu podejśc pod zęby. Po trzecie,najwazniejsze, wolontariuszkom,które z nim wychodzą ( Beata, Monika, Kasia z Mężem,czasem też Karolina) jest wygodnie mieć go blisko bramy wjazdowej,którą wychodzą.Wtedy nie drażnią żadnych psów.Dziewczyny wychodza z Nim chetnie, często są,gdy nas nie ma, furtka jest zamknięta,trudno im będzie ciągnąc Stefka przez dwa placyki do wyjścia.Trzeba chyba przepiąć go tak, by nie był naprzeciwko tej amstafki ( niestety często widziałam,że Stefi też ją obszczekuje),ale żeby był blisko bramy samochodowej-spacery mu się należą i dobrze,że są chętnie Ciotki do spacerów. -
Łódź- Stefan. Nieudana adopcja. Pilnie potrzebny dom
Ania i Kajber replied to szajbus's topic in Już w nowym domu
Teraz,jak jest mało psów przy budach, a w sobotę i niedzielę bywa więcej wolontariuszy,Stefanek wychodi w weekendy na spacerki-była z nim Beatka,chyba też Monika, sporo czasu spedzili też z Nim Kasia z Mężem. -
Pan Czesław też był bardzo pomocny przy przenosinach w sobotę-przygotował dwa puste boksy,żeby pachnących człowiekiem budowców nie dokładać po jednym do rezydentów ,tylko przeprowadziliśmy je razem do nowych box-ów.Dzięki temu są zgodne i nie ma pogryzień.Boguś dokładał budy do box-ów na hospicjum-tam,gdzie były dwie budy zmieścił jeszcze trzecią.
-
[B]Najlepsze Życzenia dla Wszystkich Ludzi Wielkiego Serca a przede wszystkim dla Wszystkich Fundacyjnych i Schroniskowych Psiaków -oby Nowy Rok przyniósł im Nowe Wspaniałe Domki i oby nastepna Wigilijna Noc nie była juz samotna.[/B] [B]Dla nas-bysmy potrafili sie cieszyć Wigilją i Świętami,pomimo świadomości,że One są tam same.[/B] [B]Jeden z najlepszych światecznych prezentów to zdjęcia [U]kochanego Tora[/U] w nowym domu-bardzo dziekuję.[/B]
-
Toro to taka wspaniała niespodzianka. Przyszłam rano do schronu, z zamiarem wzięcia Tora na pierwszy sobotni spacer,jak co tydzień,a tu go nie ma.Dobrze,że była Ania,która mi powiedziała o jego wyjeździe. Swietnie, że ma dom,choć będę za nim tęskniła ( tak jak za Travisem). Powodzenia dla wszystkich podróżników i podróżniczek. Dzięki dla Hani,Ani i ich koleżanek-kocham Was za to,co robicie dla tych psiaków.
-
Smutaska-Pupcia przepiełam dziś do budy obok-dzięki temu znajdzie się pod opieką naszej kochanej i niezastąpionej pracownicy schroniska -Honoratki,która zadba o lepsze jedzonko,leki i wizyty w gabinecie w te dni,gdy nas nie ma w schronie,czyli wtorki,środy i czwartki.Dzięki Jej za to. Pupciu,trzymaj się.
-
Smutasek jest bardzo kochany,cały prawie czas spędza w budzie, czasem ma ochotę na spacerek,ale nie zawsze.W budzie na hospicjum miał spokój, w nowej budzie jest chyba na razie oszołomiony ruchem,hałasem i licznym sąsiedztwem innych psiaków,stąd jeszcze rzadziej wysuwa ryjka,ale mam nadzieję,że to się zmieni. Przyłączam się do prośby o dom dla naszego Smutaska,zwanego Dziadkiem,zwanego też Pupkiem.
-
Stanęłam dziś wieczorem na podwórku przed drzwiami do chłodni i zapaliłam w myśli świeczkę za te wszystkie,które odeszły- te,które znałyśmy i za te,o których nawet nie wiedziałyśmy ( zapaliłam w myśli,bo młoda sunia ON-ka,która ma obok budę pewnie nie dałaby prawdziwemu zniczowi palić się zbyt długo; i tak była zdziwiona,czemu ta ciotka,zamiast ją głaskać,stoi tak długo bez ruchu i ma coś mokrego na twarzy).
-
Myślę,że to tzw. przez behawiorystów "lęk separacyjny"-stan lękowy o podłożu,tak jak u ludzi zaburzeń w produkcji serotoniny, o wiadomym podłożu-cierpi na to wiele psów ze schroniska. Psy ras małych najczęściej wyją ,molosy często też niszczą,szczególnie przy drzwiach wyjściowych i oknach .Pozostawione same wpadają w lęk i panikę,często po powrocie właściciele stwierdzają,że psy wyglądają,jakby przebiegły maraton. Receptą jest paradoksalnie odczulić psa od nowego opiekuna- na początek stosunki mniej serdeczne,mniej pieszczot, przy wyjsciu z domu i powrocie żadnych pożegnań i powitań,żadnych rytuałów we wzajemnych kontaktach.Gdy wychodzimy do pracy -wcześniej przygotować się , przygotować jedzenie i zabawki dla psa, potem dłuższy spacer, po powrocie do domu dać psu jeść i szybko wyjść,bez kręcenia się po mieszkaniu i oczywiście bez pożegnania.. Kula smakula to świetny pomysł-właśnie należy przygotować zabawki z ukrytym jedzeniem, a dla psów ,które niszczą-porozsypywać i poukrywać jedzenie róznych miejscach mieszkania.Gdy wracamy-nie zwracać na psa przez jakiś czas uwagi, zero powitań czy karcenia za ewentualne wycie,posiusanie,zniszczenia.Gdy pies się narzuca-nie zwracać uwagi,ew. odesłać na jego posłanie krótką komendą. Pies powinien miec legowisko w innym pomieszczniu niż śpią i przebywaja właścicieli-najlepszy przedpokój i tam być odsyany,gdy właściciele są w domu.Dobrze jest ćwiczyć zostawianie psa samego w domu lub pod sklepem-coraz częściej i dłużej, pozostawic bez pożegnania,nie zwracac uwagi na wycie, nie wracać przed ustalonym czasem ćwiczenia, po powrocie nie karcić i nie witać się. W skajnych przypadkach-farmakoterapia lekami przeciwlękowo-antydepresyjnymi, ale zawsze z programem behawioralnym. Polecam behawiorystkę p. Joannę Bohdziun:[url]www.jb-szkoła.pl-sprawdzona,dzięki[/url] jej radom i lekom poradzili sobie Państwo,którzy wzięli ze schronu starszego ON-ka,Smutnego Benka. Benek na początku wył i niszczył,teraz juz jest dobrze. Niezrobienie niczego często powoduje,że znichęceni właściciele oddają psa do schronu ( niestety znam też takie przypadki).
-
Tobi był w sobotę na spacerze z nową wolontariuszką. Jego buda jest bardzo fajnie położona-tuż obok blatu,gdzie leżą miski i często są przygotowywane drobne przekąski dla psów,więc zawsze Tobiemu skapnie więcej. Ostatnio zresztą nauczył się sam "częstować"-wskakuje nawet na ten blat. W niedzielę wziął sobie duży kawałek kurczaka,który miał być podzielony i dodany do ryżu,a w poniedziałek "poczęstował" się cała dużą miską mięsnych smakołyków,które Karolina zawsze przynosi dla Rabiego i wszystkich psów na placykach. Brzuszek miał potem jak balon i nie miał siły wyjść z budy;)
-
Łódź- Stefan. Nieudana adopcja. Pilnie potrzebny dom
Ania i Kajber replied to szajbus's topic in Już w nowym domu
Stefanek wszystkich urzeka, kładąc się na plecki i pokazując brzuszek do głaskania. Był w sobotę na spacerze z nową wolontariuszką-chyba Ją trochę zmeczył swoją żywiołowością,ale jego radość była wielka. -
[quote name='Niewiasta_21']Zdięcia Travisa juz są,zaraz wstawie. Państwo bardzo chcieliby sie dowiedziec jak Travis trafił do schroniska.[/QUOTE] Aniu,bardzo dziękuję za zdjęcia ,jestem szczęśliwa,że Travis ma tak dobrze. Jeżeli możesz, podziękuj Państwu za danie mu domu. Prosimy z Asią o dalsze wieści i zdjęcia .Travis jest podrzutkiem - zimą został przywiązany do furtki schroniska.