Jump to content
Dogomania

matamata

Members
  • Posts

    408
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by matamata

  1. Misiek nadal walczy - dzisiaj popołudniu był w polach. Wczoraj rozłożyłam mu słomę w miejscu gdzie prawdopodobnie nocował - w tym kółku wyleżanym w śniegu, o którym pisałam. Zostawiłam też tam kiełbasę. Dzisiaj słoma była wyleżana i nieco rozgrzebana - myślę, że tam spał, kiełbasy nie było. Zawiozłam tam cały wór słomy i dołożyłam - zrobiłam mu bardzo grubą wyściłkę i znowu zostawiłam kiełbasę. Mam nadzieję, że sie nie przestraszy i znowu pójdzie tam spać. Zjadł suchą karmę, która zostawiłam wczoraj i właśnie sobie uzmysłowiłam, że zniknęlo też zamarznięte jedzenie, którego wczoraj nie zabrałam. On wynosi miski z jedzeniem w pola i próbuje coś tam wygrzebać - z różnym skutkiem. Nie znalazłam ani pojemnika z poniedziałku ani miski w której jedzenie było wczoraj. Poza tym kopie dołki - to jakaś nowość bo wcześniej tak nie robił. Nie jakieś wielkie jamy ale dołki - wczoraj widziałam, że odkopał jakieś korzonki i je obgryzał. Raczej nie z głodu bo suchej karmy ma duży zapas, nie wiem co to może znaczyć. Najgorsze jest to, że słoma leży dosłownie trzy kroki od budy - gdyby chociaż korzystał z tej budy nie martwiłabym sie tak bardzo.
  2. Nawet nie chce mi się już pisać... Gmina nie podejmie działań niezwłocznie, tak jak nie podjęła przez ostatnie pól roku. A może podjęła? Czy wysyłanie hycla z chwytakiem kiedy wiadomo, że pies ucieka na widok człowieka i zostawianie mu sedalinu na mrozie można nazwac działaniami? Pewnie według gminy tak. Pies nie zjada już tego co mu zawożę. Wszystko zamarza, też to co zwiozłam dziś rano. Ma tylko suchą karmę - wątpię czy to wystarczy do przeżycia. Dzisiaj jest tak zimna noc że zamarzają odkryte części ciała. Jakie ma szanse na przeżycie takiej nocy? Wg mnie żadne. Nikt już nei zdziała cudu, nikt nie zmusi urzędników żeby zrobili coś więcej niż minimum, które będzie wystarczające żeby zapełnić papiery. Ja już mam dość - miotamy się bez sensu, myślę że los Miska w takiej sytuacji jest już przesądzony.
  3. Powiem jeszcze raz, az do znudzenia - nie mamy czasu... Poprosimy o pomoc - powtórnie - pana Mirosława, on jak bedzie miał czas to zadzwoni, gmina jak będzie miała ochote to odpowie, a jak nie to wystosuje pismo, że przecież wszystko jest ok bo podjęli działania. I tak to może trwać - miesiącami, jak do tej pory. Ten pies tam zamarza, z dnia na dzień jest z nim coraz gorzej.
  4. Byl dzisiaj rano. Jeszcze żyje. Miałam mu nie zostawiać rano jedzenia żeby nie zamarzło ale jak zobaczyłam z drogi, ze stoi przy miskach zmienilam zdanie. Pędziłam przez zamarzniętą łąkę na obcasach, ubrana tak jak do pracy z termosem z gorącą zupą. Jak tego nie odchoruje to się zdziwię.Mam nadzieję, że chociaz to zjadł co zostawiłam.
  5. Gdybym go chociaż widziała z bliska - mogłabym ocenić jak wygląda, w jakiej jest formie. Parę razy dał mi do siebie dojśc na parę metrów - można już ocenić z takiej odległości czy nie ma odmrożeń widocznych, czy nie kuleje. Ale ja go nie widziałam już od czwartku. Dzisiaj znalazłam taki placek trawy suchej, jakby wyleżanej w śniegu, niedaleko misek. Jakby roztopił śnieg ciepłem swojego ciała - pewnie tam spał do tej pory. Miałam nadzieję, że zanim ziemia zamarzła wykopal sobie jakąś jamę, która by go chociaż odrobinę chroniła, ale chyba nie. Zresztą - przy dwudziestostopniowym mrozie to i tak żadna ochrona. Ten pies naprawdę nie ma już ani odrobiny czasu więcej. Pisma są świetne, będziemy mieć dowody, że działamy i odpowiedzi gminy ale na to trzeba czasu. A tego mamy już bardzo bardzo mało, może dni a może tylko godziny... Nie rozumeim tego - tylu ludzi chce mu pomóc, tyle dobrej woli, naszego działania. I żadnych efektów. Ja za to wszystko obwiniam gminę - bylo tyle czasu od lata, żeby wynając firmę i spokojnie go złapać, nawet w grudniu nie było jeszcze mrozu. Czekali i czekają nadal - na to, że Misiek zdechnie, zniknie i problem się sam rozwiąże a oni oszczędza pieniądze. Ten sedalin dziś - o ile to był sedalin - to prawie tak jakby mu podali trutke na szczury. Chyba każdy z nas wie co oznacza podanie psu takiego środka na takim mrozie i zostawienie go samemu sobie. Ale jakby co to gmina ma czyste ręce... Oni muszą, po prostu muszą powiedzieć nam kogo "wynajęli" - mamy prawo do takiej informacji zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej.
  6. Figanna na odpowiedż pisemną gmina zgodnie z kpa ma 30 dni... Jeśli sprawa jest bardzo pilna to 14 dni, więc i tak dużo. Myślę, że Misiek nie ma nawet tyle czasu. A nie można by i telefonicznie i pisemnie?
  7. Swoją drogą byłoby dobrze gdyby z gminą Brzesko skontaktowal się jakiś prawnik i panu kierownikowi jasno i wyraźnie powiedział, że za to, co robią i czego nie robią grożą im prawne konsekwencje. I że tego tak nie zostawimy, nie rozejdzie się to po kościach. To wszystko co robimy jest ok - w końcu robimy co możemy i szukamy pomocy gdzie możemy. Ale Misiek już nei ma czasu - przypuszczam, że są to jego ostatnie dni jeśli nie godziny. Nie przeżyje takiego mrozu jak zapowiadają na najbliższy weekend - do -30 stopni w nocy. Zwłaszcza, że albo ktoś go wystraszył albo stało się coś innego - dzisiaj znalazłam zamarzniętą większość jedzenia, które wczoraj zawiozłam. Musiał być przy miskach w nocy, kiedy już zamarzło na kość, wyniósł miskę w pola i widać, że próbował coś tam wyskrobać ale bez skutku. Ma duży zapas suchej karmy ale ile pociągnie na suchej? Do tego z "życzliwą" duszą, która go próbuje dokarmiać karmą z tajemniczym żółtym proszkiem.
  8. Figanna gmina uważa że się zajęła bo przyjęli zgłoszenie i jeszcze w lecie wysłali tam wyłapywaczy z BZK z chwytakiem. Nie udało się go złapać ale urzędnicy podchwycili to, że psem zajmuje się OTOZ z Tarnowa. Przez długie miesiące gmina zgłoszenia o Miśku kwitowała mniej więcej tak - wiemy o sprawie, psem się zajmuje stowarzyszenie, dają mu jeść i zawiozą mu budę. Dokładnie takie słowa usłyszałam jak zadzwoniłam ze zgłoszeniem w październiku. Ta wersja zresztą potem się zmieniła - oficjalne stanowisko gminy brzmiało "ZORGANIZOWALIŚMY" mu budę. Jeszcze potem się zaczęła walka o to żeby wynajęli firmę odławiającą. Długo to trwało i dopiero po interwencji mediów, telefonie powatowej lekarz weterynarii i długich przeprawach firma została wynajęta. Liczyliśmy, że będzie cud - facet przyjedzie i go złapie. Nie złapał, ale ponieważ media naciskały to gmina zapewniła gorąco, że dogada się z tą firmą i będzie jeszcze jedna próba wyłapywania. Bardzo pięknie zapewnili, nawet na piśmie, w gazecie - jakby co to jest dowód. To było przed Nowym Rokiem. Druga próba miała być na dniach. Od tego momentu minąl miesiąc. I gmina i firma nas zwodzi a Misiek tam zamarza. I co z tym zrobić? Jak się gminie coś oficjalnie zarzuci to powiedzą, że działali przecież. Nawet wynajęli tę firmę co chcieliśmy. Ale widocznie temu psu jest tam dobrze skoro nie chce być złapany... To ostatnie zdanie to nei żart - takie mniej więcej słowa usłyszeliśmy od pani w gminie w czasie jednego telefonu.
  9. Misiek jest na terenie gminy Brzesko, ale bardzo blisko granicy z gminą Dębno. Obie gminy są siebie warte jeśli chodzi o podejście do bezdomnych zwierząt - przykład Miśka pokazał to bardzo dobitnie.
  10. Hmmm, nie wiem gdzie zapytać to zapytam tu. Strona Związku Kynolog. w Rzeszowie padła - albo nie padła ale ja z tajemniczych przyczyn nie mogę na nią wejść. My na wystawę zgłoszeni rzutem na taśmę, myślałam, że tak samo rzutem zrobię opłatę. Ale nie wiem ani na jakie konto ani nawet ile...:oops: Poratuje ktoś?
  11. wtarara ja nie wiem jak mu pomóc nawet będąc tu, na miejscu...Zawiozłam mu dziś jedzenie, popatrzył na mnie z daleka i zwiał. Ale widziałam go, jest, je i żyje więc jeszcze nie jest źle. Dzisiaj mróz, będzie jeszcze gorzej w najbliższym czasie nawet do -20 w nocy. Boję się, że kiedyś tam pojadę i zobaczę pełne miski. Wtedy to już nie wiem... załamię się chyba. Tyle zachodu, tyle działań żeby mu pomóc i nic. Żadnego efektu...
  12. Misiek się przypomina ciotkom - walczymy o niego cały czas. Ale jest coraz ciszej o Miśku, sytuacja bez zmian. Boję się tych mrozów nadchodzących - jak on je przeżyje?
  13. Żeby psa oswoić - obojętnie przez dorosłego czy dziecko - trzeba najpierw mieć z nim regularny kontakt. A Misiek jest na tak dużym otwartym i zalesionym terenie, że ciężko go nawet dojrzeć. Staram się za każdym razem kiedy wiozę mu jedzenie spędzić tam trochę czasu żeby mnie widział i skojarzył mój zapach z czymś pozytywnym - z jedzeniem. Czasem się udaje ale rzadko - i tak to trwa, w moim przypadku już 4 miesiące bo wcześniej woziła jedzenie aga.k. Dziś sypie śnieg a w przyszłym tygodniu temperatura ma spaśc do -12 a nawet -15 stopni w nocy. Martwię się, że Misiek tego nie przetrzyma bez żadnego schronienia. No chyba, że taki mróz skusi go do skorzystania z budy, ale jakoś nei wierzę już w takie cuda.
  14. Misiek wczoraj sie pokazał, ale jak tylko mnie zobaczył wycofał się spowrotem w krzaki i tymi krzakami, szerokim łukiem mnie omijając szybko pomknął sprawdzić co zostawiłam w miskach. Cwana bestia z niego. Dzisiaj w nocy było u nas prawie -10 stopni. Wczoraj byłam też sprawdzić ten szałas wyścielony słomą - ani śladu tego by z niego korzystał. Kiełbasa jak leżała tak leży dalej.
  15. Misiek niestety nie spał dziś w szałasie, który mu zrobilismy. Nie zjadl też kiełbasy, którą Aga mu zostawiła na słomie. Misiek nie podejdzie do klatki ani niczego, co mu pachnie człowiekiem - wyjątkiem sa miski z jedzeniem. Na to tylko się godzi. Możemy mu zrobić 10 szałasów, zawieźć 10 klatek i bud - on po prostu będzię się za każdym razem przenosił gdzie indziej. Nawet jak jeszcze nie był regularnie dokarmiany, głodował i tak nie skusił się na to co było zawieszone w klatce. Skoro nie wchodzi do budy, nie podchodzi do szałasu mimo mrozu i śniegu to nie wejdzie też do klatki.
  16. Misiek to jest skrajnie ciężki przypadek psa porzuconego. W żaden sposób nie chce dać sobie pomóc - tyle tylko, że zjada to, co mu wozimy. Z jednej strony ciągle czeka przy tej drodze, z drugiej - nie chce mieć nic wspólnego z człowiekiem. Dzisiaj zrobiliśmy ten szałas żeby chociaż nie leżał na gołej ziemi pod drzewem. Ale jak pojechałam tam po jakichś dwóch godzinach to Miska w szałasie raczej nie było - pewna nie jestem, bo nie chcąc go dodatkowo stresować nie podjeżdzałam bliżej i patrzyłam tylko z drogi a więc z odległości jakichś 300-400 m. Aż tak dobrych oczu nie mam, a folia z tego szałasu trochę go osłania właśnie od strony drogi. Willa to to nie jest i napewno nie jest rozwiązaniem na dłużej - daje minimalną ochronę przed mrozem i śniegiem. Poza tym - przynajmniej dla mnie - daje choć odrobinę zludzenia, że coś jeszcze dla niego można zrobić, bo najgorsze jest właśnie to poczucie bezsilności i bezcelowości wszystkiego co dotąd robiliśmy.
  17. Na razie nie będzie pewnie drugiej próby wyłapywania, bo firma która robiła to wcześniej w tej chwili nie da rady. Albo podejmiemy jeszcze jedną próbę sami albo Misiek zostaje w polach w śniegu i mrozie. Jak to się skończy latwo przewidzieć. Jestem zniechęcona, mam wrażenie, że wszystko co robimy przedłuża tylko jego gehennę. Dziewczyny radzcie coś...
  18. Misiek do budy nadal nie wchodzi. Dzisiaj przenieśliśmy ja trochę dalej od drogi do takiego lasku, w którym stoją też jego miski, ale wątpię czy to coś zmieni. Może się okazać, że tak jak ostatnio przestanie nawet podchodzić do misek wtedy trezba będzie wrócić do stanu poprzedniego. Dzisiaj też udało mi się zlokalizować "kryjówkę" Miśka. "Kryjówka" to drzewo rosnące na wale ziemnym, na które wiatr nawiał trochę suchej trawy. Pod tym drzewem na kawałku rozmokniętej ziemi nie przysypanej śniegiem, na mocno zgnitej trawie śpi Misiek. Sądzę, że to jego stałe miejsce bo leżał tam wczoraj jak wracałam z pracy, był tam też dziś jak pojechałam specjalnie na oględziny. Dał do siebie podejść na jakieś 4-5 m, potem wstał i sobie poszedł. Szczerze mówiąc załamałam się - ma w okolicy ciepłą suchą budę, ma szałas który zbudowali mysliwi dla bażantów, taki prosty dwuspadowy. Mógłby się schronić w jednym lub drugim a on śpi na ziemi, na mokrej zgnitej trawie... Nie wiem już jak jeszcze pomóc temu psu...
  19. Agi nie ma więc ja napiszę bo bedziemy się kręcić w kółko. TVN jest zawiadomiony, Miśkiem zainteresowała się Uwaga. O sprawie Miśka pisała także Gazeta Krakowska i Gazeta Wyborcza. Po tej burzy medialnej udało się zaorganizować wyłapywanie przez profesjonalną firmę jeszcze przed świętami. Byłyśmy na miejscu - i ja i aga.k. Nie wdając się w szczegóły powiem krótko - nie udało się. Misiek nie dał się złapać. Więc sprawa wraca do punktu wyjścia.
  20. Jakby ktoś pytał to u Miśka bez zmian...
  21. Misiek się dzisiaj pokazał. Przyznaję, że odetchnęłam bo od prawie dwóch tygodni go nie widziałam - bałam się, że już go tam nie ma a jedzenie, które mu wożę zjadają lisy. Przynajmniej tyle, że nic mu się nie stało do tej pory...
  22. Zwariuję normalnie... od wczoraj wieje jak diabli, teraz pada deszcz ze śniegiem, w nocy ma być minusowa temperatura. Jak Misiek to przeżyje, gdzie się schowa? Nie mam pojęcia... Tam gdzie jest nie ma gdzie się schować - niby są jakieś trawy i krzaki ale wszędzie mokro i zimno. W pobliżu jest jakaś taka konstrukcja - jakby wiata czy prosty dwuspadowy szałas, do których myśliwi w zimie sypia jedzenie dla bażantów ale jeżeli nie wchodzi do budy to pewnie nie wchodzi i tam. Szlag mnie trafia jak pomyślę, że ten pies już dawno powinien być w bezpiecznym miejscu a nie poniewierać się gdzieś na zimnie i wietrze. Temu, co go wyrzucił życzę żeby mu sumienie spokoju nie dało - o ile wie wogóle co to jest sumienie.
  23. _Aga_ nie pisz takich rzeczy, bo bedę ryczeć w pracy... Opadają mi już powoli ręce bo nie wygląda na to,żeby los Miśka mial się zmienić w najbliższym czasie. Wygląda na to, że będę go tak karmić i karmić, aż coś się stanie i Misiek zniknie... Przepraszam za takie czarnowidztwo ale jakoś ostatnio tak mam. Nie mam juz pojęcia co dalej robić. Jeśli macie jakieś pomysły to ja pomogę - jak trzeba będzie pisać do samego wojewody albo nawet i ministra to ja mogę pisać.
  24. [quote name='aga.k']ciężko przestać o nim myśleć...[/QUOTE] Ehhh,Aga... gmina najwyraźniej nie ma problemu z tym, żeby przestać myśleć o Misku. Właśnie mija 6 miesiąc odkąd Misiek mieszka przy E4. I dalej nic. Ręce opadają jak się o tym myśli
  25. Podrzucamy Miśka coby się ciotkom przypomniało psisko...
×
×
  • Create New...