matamata
Members-
Posts
408 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by matamata
-
Wychudzony pies w rozwalającej się budzie - Bochnia
matamata replied to matamata's topic in Już w nowym domu
Dzwoniłam. Wychudzony pies odebrany, kot w jeszcze gorszym stanie niż pies również. Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli pomóc, a szczególnie KTOZ za błyskawiczną reakcję. -
Kilka dni temu byłam przejazdem w Bochni. Na ulicy Karosek, a konkretnie przy skrzyżowaniu Karosek z Solidarności jest działka na której stoją jakieś rozwalające się budynki i stare szopy. I przy tych szopach stoi buda a raczej to co z niej zostało – parę dziurawych desek zbitych razem. Z drogi wygląda to strasznie. W tej budzie koczuje chudy czarny kundel średniej wielkości. Tego psa widziałam już wcześniej - jakieś dwa tygodnie temu przejeżdżając ulica Solidarności zauważyłam tego właśnie czarnego kundelka z wystającymi żebrami jak przebiegał przez ulicę, niosąc w pysku jakieś puste opakowania, pewnie wygrzebane ze śmieci pod pobliskim supermarketem. Zwróciłam uwagę, że jest bardzo chudy, pomyślałam, że pewnie bezdomny, nawet zatrzymałam samochód ale pies już uciekł w krzaki, a ja bałam się sama go szukać. No i w niedzielę go znowu zobaczyłam – właśnie w tej dziurawej budzie. Mieszkam spory kawałek od Bochni, nie znam miasta – miejsce zlokalizowałam przez google maps. Szukam kogoś, kto jest z Bochni, może jakiejś organizacji zajmującej się bezdomniakami, kto mógłby sprawdzić co tym psem. Ja z racji obecnej sytuacji życiowej nie dam rady jechać tam i tropić, czy ktoś się tym psem zajmuje czy on po prostu tam koczuje. Myślałam, że może zgłoszę go do gminy, ale jeżeli nie jest bezdomny oleją tę sprawę. Może ktoś mógłby jakoś pomóc?
-
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Misiek pozdrawia wszystkie ciotki. Postaram się w najbliższym czasie zrobić mu kilka aktualnych, wiosennych zdjęć. Po Miskowej bezdomności już niewiele zostało, zadomowił się na dobre u mojej mamy - nie chce już wogóle siedzieć u siebie, w tym wygrodzonym miejscu ogrodu, chce do ludzi. Więc chodzi sobie wolno po całej posesji, jest bardzo grzeczny, nie interesuje go już nawet otwarta brama wjazdowa. Świetnie dogaduje się z całą naszą psią bandą, toleruje babcine kury, czasem je tylko pogoni kiedy wejdą na jego teren i wyjadają mu z miski.Rozbrajający jest kiedy podchodzi do kogoś z nas, kładzie się koło nóg i patrzy - szuka kontaktu wzrokowego, przytula się, przewraca na plecy i domaga się drapania i głaskania. Opanowaliśmy już całkiem problemy żołądkowe - wymagało to niestety aż trzykrotnego odrobaczenia różnymi środkami i probiotyków na regulację trawienia, ale zadziało. Pochwalę się, że kupki mamy teraz jak z reklamy "twardych dowodów":) Dla mnie to wielkie osiągnięcie bo dłuuugo walczyliśmy z - co tu dużo mówić - sraczką:) Aga, przypomnij mi prosze nr konta. Ja też się chcę dorzucić do Miskowego długu, chociaż symbolicznie. W imieniu Miśka i moim - pozdrowienia dla wszystkich:) -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Dziękuję wszystkim, którzy pomagali i kibicowali Miśkowi. Potwierdzam - Misiek jest bezpieczny i myślę, że szczęśliwy w nowym domu, gdzie nigdy już mu nie zabraknie jedzenia ani ciepłego miejsca do spania i skąd go nikt nie wyrzuci. Mieszka u moich rodziców, ma na wyłączny użytek ogrodzony kawał ogrodu, ja jestem u niego codziennie, karmię go i zabieram na spacery jak czas pozwala. Misiek przeszedł metamorfozę o 180 stopni. Na mój widok dostaje amoku - nie mylić z nazwą hoteliku Iwony:) Czołga się po ziemi, piszczy, skacze jak szczeniak, próbuje mi wejść do kieszeni. To bardzo, bardzo ułożony pies - nie ma z nim żadnego problemu. Dogaduje się z moimi psami - chociaż żywiołowy temperament jednej z moich suk jeszcze go trochę onieśmiela, ale przy ostatnim spotkaniu szaleli już razem. Pierwsze dni były ciężkie - zmiana jedzenia z suchego na gotowane spowodowała biegunkę, poza tym Misiek przez kilka nocy wył. Ale teraz to już idealny pies. Strasznie garnie się do ludzi, jeśli ktoś nie zna jego historii nigdy nie uwierzy, że tyle czasu koczował w lesie i uciekał na widok człowieka. Jak już pisałam toleruje inne zwierzęta - nie tylko psy, ale też kury mojej babci, a przyznaję, że na początku bałam się, że po takich przeżyciach będzie na nie polował. Początkowo miał syndrom "jedzenia na zapas" - jakby to, że kiedyś głodował mu pozostało w pamięci, pochłaniał każdą miskę tempie tak ekspresowym, że czasem kończyło się to zwróceniem połowy jej zawartości i napewno nie pomagało przy tej biegunce. Ale to też minęło - zresztą nauczona doświadczeniem podaję mu mniejsze porcje. Co oczywiście nie przeszkadza mojej babci dokarmiać go przy każdej okazji kiedy mnie nei ma. Misiek lubi być czesany - stoi wtedy zadowolony i mlaska językiem. Nie umie niestety chodzić na smyczy - kiedy wychodzi za ogrodzenie jest rozkojarzony, ciągnie we wszystkie strony i trudno mi go opanowac, bo to jednak kawał psa jest. Ale pewnie to z czasem minie. Aga - w niedzielę wysłałam Ci kilka najnowszych zdjęć Miśka, bo ja niestety nie umiem ich tu wstawić. Możesz dac znać czy dotarły - jeśli nie spróbuje wysłać jeszcze raz. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
[quote name='Malgoska']ale kto zabrał tego psa?????? poszedł do dt ale nie wiadomo gdzie? to od kogo dostawałas te zdjęcia? nie masz żadnych danych personalnych?[/QUOTE] Malgośka - mam dane osobowe, nr telefonu i maila. I co z tego? Telefon nie jest odbierany, zapewne na kartę, na maile nikt nie odpowiada a dane osobowe mozna sobie podać, jakie się chce. Ty zawsze legitymujesz wszystkich dowodem osobistym? Gwarantuję ci, że od tej pory będę na wszystkich patrzeć jak na potencjalnych oszustów, ale do tej pory tak nie miałam. Przepraszam, ponosi mnie ale juz mi nerwy nei wytrzymują... -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Czuje się winna, tego co się stało. Wyrzuty sumienia nie dają mi spokoju przez cały czas. Felka Misiek był jak najbardziej realny - od października 2011 przez rok widziałam go niemal codziennie. Już prawie go oswoiłam, było coraz lepiej ale żeby go złapać"gołymi rękami" potrzeba było jeszcze dużo czasu, raczej miesięcy niż tygodni. Na mysl o tym, że zaraz znowu przyjdzie zima i mrozy przyjęlam pierwszą propozycję pomocy jaka sie pojawiła. Zwlaszcza, że była konkretna - przywiozą klatkę-łapkę i zostawią,żeby Misiek się z nią oswoił. Jeśli się złapie proponowali dom tymczasowy u doświadczonej osoby. Myślałam, ze zdołamy go sprawdzić, poza tym byłam przekonana, że Misiek dzikus po raz kolejny ominie klatkę szerokim łukiem. A on się dał złapać przy pierwszej próbie. Nie moglam tam warowac przy nich cały czas w tym lesie tym bardziej, że moja sytuacja domowa była i dalej jest skomplikowana - po paru godzinach dostałam telefon, że Misiek jest złapany, że wszystko jest w porządku i jest już w drodze do domu tymczasowego. Potem dostałam zdjęcia - na 100% był to Misiek, na smyczy, na spacerze, na podwórku, w domu, u weterynarza. I wszystko było ok, tylko terminy wizyty u Miska się rozmywały ale kontakt był cały czas.Od końca listopada nei ma juz zadnego kontaktu z nimi - telefony nie odpowiadaja, maile też. Po raz pierwszy się aż tak zaangażowałam w pomoc psu, przyzwyczaiłam się do niego a on do mnie. Skąd się biora tacy ludzie i to tu, na dogomanii, gdzie powinni być ludzie kochający psy. Tyle pracy, odkarmiania Miska, zabezpieczania, żeby przetrwał ostatnią zimę, oswajania - wszystko na nic. Mam tylko nadzieję,że on żyje,że go oddadzą. Misiek był bezdomnym psem - kazdy mógł podjechać, próbowac go złapać, skrzywdzić, zabić, dosypać mu trutki do jedzenia. Nie byłabym w stanie go przed tym uchronić. Wszystkiego się już spodziewałam - ostatniej zimy codziennie jeżdziłam tam z naastawieniem, że znajdę go po nocy zamarzniętego w słomie. Ale tego, co sie stało nie pojejrzewałam nawet w najczarniejszych myślach. Proszę wszystkich - jeśli mozecie jakoś pomóc go odnaleźć to pomózcie. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
[quote name='_Aga_']Nie wiem, jak Ty opłacasz 9 psów w hotelikach.. My nie możemy trzech opłacić.. matamata - serce się ściska jak piszesz o Miśku.. :( Jak on się musi bać ludzi.......... A mimo to desperacko próbuje Ci zaufać...[/QUOTE] Tak Aga, próbuje mi zaufać. Jeszcze chwile i nie bedzie potrafił zrozumieć czemu odjeżdzam i go tam zostawiam - kolejny człowiek, który go zostawia. A ja go nie mam gdzie zabrać... Albo co gorsze - kiedyś przejdzie za mną przez ten rów a dalej jest już droga. Co będzie jak wybiegnie na drogę... Waruję już powoli. Za bardzo mnie to wszystko obciąża psychicznie. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Nie ma dużego huku przy strzale z Palmera. Z tego co pamiętam to było raczej takie "pffff" - w grudniu facet z firmy wyłapującej strzelał do Miska z mojego samochodu. Misiek był w odległości jakichś 5 m - nawet się nie przestraszył więc huku nie mogło być. A strzałka nie doleciała. Dzisiaj Misiek polizał mnie po ręce. Baliśmy się oboje - on biedak nie podchodzi do mnie tylko się podczołguje. Poza tym dziś zauważyłam że boi się samochodu - nawet może i poszedłby dziś za mną, ale jak zobaczył auto stojące przy drodze natychmiast zawrócił do lasu i patrzył jak odjeżdzam już z bezpiecznej odległości. Nawet jak go złapiemy to kolejny problem bedzie jak go stamtąd zabrać, żeby nie spanikował. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Coś się porobiło... jakieś szumy informacyjne. Według mojej wiedzy Misiek nie jest złapany - przynajmniej w niedzielę nie był. Zawiozłam mu jedzenie, wyszedł na moje wołanie, odprowadził mnie aż do drogi, zawrócił do lasu dopiero jak mąż otworzył okno w samochodzie i zaczął go wołać. On generalnie gorzej reaguje na facetów - ucieka od razu. Dzisiaj go nie widziałam ale jedzenie było zjedzone, słoma wygnieciona. Misiek się oswaja- przychodzi do mnie a raczej podczołguje się na wyciągnięcie ręki, bierze ode mnie jedzenie. Przyznaję uczciwie - trochę się go boję. To jest duży pies, nie szczepiony, boję się jak może zareagować na próby np. pogłaskania. Nie mam żadnego doświadczenia z takimi psami i po prostunajzwyczajniej się boję. Poza tym, nawet gdyby jakimś cudem poszedł za mną do auta - nie mam go gdzie zabrać. Nie wiem o co chodzi z tym strzelaniem. Ja wiem o jednej próbie strzelania - z broni Palmera, bo przy niej byłam. To było w grudniu zeszłego roku, kiedy gmina wynajęła firmę z Krakowa. Próba się nie powiodła, o czym zresztą pisałyśmy. O innym strzelaniu nic nie wiem. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Jezu... Przypominam, że to jest wątek Miśka, który od ponad roku mieszka przy ruchliwej drodze. Wyrzuconego, skrajnie przerażonego zwierzaka, który wciąż moknie i marznie w lesie. Miśka, który był zasypany śniegiem po sam czubek nosa i przezył trzy tygodnie wściekłego mrozu na kupie słomy. Bardzo Was proszę - nie wykorzystujcie jego wątku do załatwiania jakichś własnych pozawątkowych animozji. Ten pies potrzebuje pomocy - jeszcze PRZED zimą, bo nie wyobrażam sobie jak tam przeżyje kolejne 30-sto stopniowe mrozy. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Sytuacja Miska jest poważniejsza niż mi się wydawało - nawet gdy uda się go złapać nie ma go gdzie umieścić. Choćbym stanęła na głowie w tej chwili nie mogę go zabrać do siebie. Dziewczyny potrzeba Waszej pomocy - może burza mózgów coś pomoże. Ja nie mam żadnego doświadczenia w takich sytuacjach, nie mam pojęcia co dalej robić. Postaram się napisać do jakichś fundacji - może któraś zdecyduje się przyjąc Miska pod swoje skrzydła. Może media - sama już nie wiem...Mętlik w głowie. Ja jestem na miejscu, Misiek będzie miał co jeść napewno go nie zostawię. Ale co dalej, co będzie z Miskiem jak przyjdzie zima? -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
[quote name='Marr'] A ludzie chcieli pomóc za darmo - bo niektórzy czasem tak mają, że kochają psy i starają się pomagać, chociaż nie działaja na dogo ani w stowarzyszeniach, ale na takie postawienie sprawy dali sobie spokój.[/QUOTE] No ja właśnie tak mam:) Nie działam ani w stowarzyszeniu ani zbyt aktywnie na dogo. Ale Misiek mnie bardzo obchodzi, dlatego staram się mu pomóc jak mogę i potrafię. Mieszkam w sąsiedniej miejscowości, do Miska jeżdzę codziennie w drodze do pracy. Nie wiem czy podołam takiej akcji sama bo nie jestem zbyt dyspozycyjna jeśli chodzi o czas - mam małe dziecko i dość skomplikowaną sytuację w domu. Nie mogę u Miśka siedzieć godzinami ale mogę pomóc jak tylko zdołam. Dzisiaj Misiek dał do siebie podejść bardzo blisko, najbliżej do tej pory - niemal na wyciągnięcie ręki. Na tyle blisko, że mimo porannej szarówki dałam rade zobaczyć conajmniej cztery wielkie, spasione kleszcze na jego pysku, niedaleko oczu. Ile ma na całym ciele - nawet cięzko mi sobie wyobrazić. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Marr - o jakich ekipach z odpowiednim wyposażeniem mówimy? Czy o panach z BZK z chwytakiem, którzy - z całym szacunkiem - nie mogli być skuteczni w przypadku psa, który na sam widok człowieka ucieka w las i krzaki? Na własne oczy miałam okazję widziec jak wygladała taka profesjonalna akcja - pan z chwytakiem chodził po polach i własciwie nie wiem na co liczył. Chyba na to, że Misiek wyskoczy z krzaków i włoży głowę w pętlę. Czy mówimy o drugiej firmie wezwanej przez gminę - nawiasem mówiąc gminę przymuszoną przez nas i media? Chyba nikt z nas nie liczył na akcję rodem z Animal Planet, ale jednak trochę więcej zaangażowania byłoby wskazane. Gdyby nas tam nie było nie jestem pewna czy padłby chociaz jeden strzał z Palmera. Sedalin podawaliśmy Miśkowi sami - z własnej inicjatywy i za własne pieniądze, według wytycznych weta. Raz go Misiek nie zjadł, drugi raz zjadł ale lek nie zadziałał - tak się podobno zdarza, gdy pies jest w stresie. Nie jestem na dogomanii zbyt często bo już parę razy przeraziło mnie takie lokalne portalowe piekiełko. Przykro po tym wszystkim słuchać, że największym problemem Miśka są jedyni ludzie, którzy mu realnie pomagają i których obchodzi jego los. Czy według ciebie powinno się zostawić gminę w spokoju? Gmine, która udaje, że problem nie istnieje i czeka aż Misiek sam zdechnie z głodu, zamarznie albo wpadnie pod auto? -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Misiek się przypomina. U nas bez większych zmian - sinusoida. Jeden raz zaczekał na mnie, nawet podszedl niepewnie dwa kroki, wydawało mi się, że nawet zamachal lekko ogonem.Zjadł jedzenie, które mu rzuciłam pod nos. Ale już na drugi dzień wróciliśmy do stanu wyjściowego - na mój widok odbiega na 3-4 metry i obserwuje jak napełniam miski. Jak sie zblizam o krok on odchodzi o krok. Kiedy odjeżdzam wychodzi za mną do drogi i obserwuje jak odjeżdzam. W zeszłym tygodniu kiedy napełniałam miski przyszedł do mnie pewien facet - pytał o Miska i powiedział mi, że czasem go dokarmia, dzwonił też w jego sprawie do gminy, Gazety Krakowskiej i radia. Powiedział też, że jego mama mieszka w pobliżu a on sam jadąc do niej widział jak Miska wyrzucono z auta. To było w lipcu zeszłego roku - najprawdopodobniej prywatne, osobowe auto, nie pamięta nr rejestracyjnych. Tak więc mamy przynajmniej pewność co do czasu od jakiego Misiek mieszka przy E40 - to już 14 miesięcy. Dziewczyny zaczęły mu pomagać w sierpniu, ja jeżdzę do niego od pażdziernika. Jak radził sobie przez ten miesiąc kiedy był bez pomocy - cięzko powiedzieć. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Olga - dzięki za chęć pomocy. Klatki -łapki dziewczyny próbowały w zeszłym roku, wystawiały ją dość długo. Misiek wtedy jeszcze był wygłodzony, w klatce dziewczyny zostawiały mu jedzenie a mimo to do niej nie wszedł. On sie panicznie boi ograniczonych przestrzeni - w zeszłą zimę zrobilismy mu takie prowizoryczne zadaszenie z folii dachowej. Mimo, że lało,wiało i sypał śnieg nie korzystał z niego. Misiek jedną zimę już przeżył przy drodze. Jakoś przetrwaliśmy nawet te największe 30-sto stopniowe mrozy. Przez chwilę czasami korzystał z budy - teraz juz o niej nie wchodzi. Może coś go wystraszyło. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
U Miśka bez zmian. Ma ogromny apetyt - pewnie czuje zblizającą się jesień i zimę. Niby powoli, powoli robimy jakieś mikrokroczki do większego oswojenia go, ale to jest sinusoida - raz da mi do siebie podejść bardzo blisko, idzie za mną do drogi jak odjeżdzam, innym razem ucieka jak tylko podjadę. Dzisiaj u nas jest chłodno, cały dzień pada deszcz. Misiek z budy raczej nie korzysta - moknie tam pewnie teraz biedak śpiąc pod drzewem na ziemi. Nie mogę przestać myśleć o tym, że idzie zima. Nie wiem co bedzie dalej. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Może zmienić tytuł wątku - może trafiłby tu ktoś, kto ma doświadczenie z takimi trudnymi przypadkami? Mnie przydałoby się parę porad jakiegoś doswiadczonego behawiorysty, który by mi doradził jak mam próbować pracować nad Miskiem - nie mam żadnego doświadczenia i czasem może i mogłabym dać radę podejść jeszcze bliżej ale poprostu się go trochę boję. Postępem jest to, że kiedy go nie ma przy budzie i miskach bo siedzi gdzieś zaszyty w krzakach reaguje na moje gwizdanie i wychodzi. We wtorek jedzenie zawiózł mu mój mąż - podobno Misiek uciekał przed nim w szalonych susach. Generalnie boi się facetów i troszkę bardziej ufa tylko Agnieszce i mnie. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Misiek się przypomina. Niedługo stuknie nam rok - rok od pierwszego postu w tym wątku. Tyle czasu Misiek mieszka przy E40. Wtarara - Misiek po 10 miesiącach znajomości ze mną da do siebie podejść mniej więcej na dwa metry. Czyli wszystko bez zmian. Może gdybym zastała go śpiącego dałoby się do niego podejść na tyle żeby zarzucić siatkę. Tak już kilka razy było. Ale sama go nie złapię - boję się bo spanikowany pies moze zrobić wszystko a jeżeli przyjedziemy w więcej osób Misiek od razu ucieknie. Błędne koło. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Dzięki wielkie. Bazarek się przyda chociaż ja się nieodmiennie upieram, że jedzenie dla Miśka to moja broszka... Jakoś sobie radzimy. Ostatnio jeżdzę do niego rano przed pracą. Czeka na mnie - zawsze leży na swoim miejscu w lasku, w trawie. Nie ucieka, ogląda się na mnie, obserwuje, ale i nie podchodzi. Jedzenie zjada. Dałam mu też w tym tygodniu tabletkę na robaki w paszteciku - grzecznie zjadł. Schudł nam trochę Misiek - w zimie był okrąglejszy. Ale może to przez ostatnie upały - je trochę mniej, woli gotowane jedzenie niż suchą karmę. Tak sobie to tłumaczę bo nie chcę dopuszczać myśli, że to może przez kleszcze, których musi mieć na sobie bardzo dużo. Walczę też ze ślimakami - codziennie w miskach Miśka jest po kilkanaście ślimaków, którymi się strasznie brzydzę ale muszę je wyrzucać. Włażą nawet do suchej karmy, skurczybyki. Zastanawiałam się czy nie byłoby dobrym pomysłem zrobić Miskowi jakiegoś zadaszenia - jak się do budy przyzwyczaił to i to w końcu zaakceptuje. Chciałabym żeby oprócz budy miał się gdzie schować przed deszczem. Poza tym choć nie dopuszczam do siebie tej myśli ale jednak mnie to kłuje - za parę miesięcy jesień i zima. Co jeśli Miśkowi przyjdzie tam znowu zimować?? -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Misiek hop do góry. Ktoś tu jeszcze zagląda? -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Wczoraj po raz kolejny próbowaliśmy złapać Miśka. Podaliśmy mu sedalin - tym razem zjadł zostawione jedzenie z lekiem. Niestety - sedalin na Miska kompletnie nie podziałał. Po jakiejś godzinie od podania leku na mój widok spokojnie wstał i sobie poszedł. Kiedy po półtorej godziny zebraliśmy się tam w kilka osób okazało się, że Misiek spokojnie jakby nigdy nic sobie biega po polach. Nie było żadnych szans żeby choćby do niego podejść, nie mówiąc o złapaniu go. Jedynym efektem naszej akcji są nasze podrapane i poparzone nogi i jeden kleszcz złapany przez Agę. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny Misiek budę już ma i to od miesięcy. Może nie piękną, ale dość solidną i ocieploną. Załatwiła ją Aga a my z mężem dorobiliśmy do niej podłogę nową. Buda była już w zimie, nawet przy tych największych mrozach ale z niej nie korzystał. Parę postów wyżej pisałam, że Misiek dopiero niedawno się oswoił z budą i zaczał do niej wchodzić - pewniewtedy, kiedy pada. W ostatni wtorek kiedy strasznie lało sprawdzałam czy tam dach nie przemaka - wszystko jest ok, dach był suchy, słoma w budzie też. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Cicho się tu zrobiło... Nikt już do Miśka nie zagląda? -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
My już chyba zrobiliśmy dla Miśka wszystko co było do zrobienia instytucjonalnie - była zaangażowana gmina, zrobiliśmy szum w mediach, była firma wyłapująca (szkoda że trochę nieudolna, ale innej w małopolsce nie ma), Tak jak powiedziała Aga - nikt się nie chce zgodzić by dojechać do innego województwa.wet który ma strzelbe Palmera odmówił nam pomocy bo nie strzela do zwierząt na otwartej przestrzeni. Aga rozmawiała z wieloma firmami, ja dzwoniłam do schroniska w Krakowie, dziewczyny rozmawiały z zoo. I nic - Misiek jak mieszkał przy drodze tak mieszka. I moknie na deszczu aktualnie. Jedyna pociecha że wchodzi do budy i śpi tam w takie noce jak ta - zimne, deszczowe i wietrzne. Misiek to jest cięzki przypadek psa skrzywdzonego - ma wielki instynkt samozachowawczy mogą upłynąć jeszcze miesiące zanim zdecyduje się zaufać człowiekowi. Jak nas złapie następna zima to ja się chyba załamię. -
Porzucony pies przy drodze E40 pilnie potrzebuje pomocy
matamata replied to aPerfectDrug's topic in Już w nowym domu
Misiek się przypomina...