-
Posts
2914 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gazzy
-
Ale spokojnie. nie kłóćmy się znowu. Kacper jest w schronisku tak jak i ponad 300 innych psów. Trzeba coś z tym zrobić. Aneta - jeżeli marchewa i horacy dwa mogą chodzić do schroniska, niech zdobędą info na temat tych psów których masz fotki. Co do Kacperka to jak decyzja czy go adoptujemy zapadnie na 100% Was o tym poinformujemy. Nie wiem kto dzwonił do urzędu. Ja dzwoniłam w sprawie kłamstw i plotek które są rozpowiadane w schronisku - od razu mówię , że nie dotyczą one ani Kacperka, ani żadnego innego psa ogłoszonego przez anetę, magenkę itd. To stara sprawa. Wątek Kacperka moim zdaniem nie powinien być zamknięty, ponieważ pies nadal nie ma domu - przynajmniej tak mi się wydaje. Jeżeli magenka nie chcesz go dalej prowadzić oddaj go komuś.
-
Uratowany od śmierci głodowej ślepy Bary odszedł za TM;(
gazzy replied to MARCHEWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wczoraj byłam w schronisku i Bary siedział. -
Ooo :) No i nowa osóbka na wątku naszego Kacperka :) Witamy, witamy :) Wczoraj byłam razem z mamą u Kacperka, żeby go w końcu zobaczyła na żywo :) Kacperek skakał przy furtce jak na sprężynkach, merdał ogonkiem, radośnie szczekał. Był taki szczęśliwy. Niestety nie weszłyśmy do boksu bo inne psy były wypuszczane. Przez siatkę pogłaskałam go mordce. Dostał parówkę - jego koledzy z boksu też i niestety musiałyśmy iść. Moja mama stwierdziła, że Kacperek nie wygląda na psa bojącego, a my mamy w domu sunię która była adoptowana jako sunia bardzo bojąca i w ogóle inaczej się zachowywała. Chowała się. Teraz jest radosnym psiakiem. Może i tak będzie z Kacperkiem ?? Zobaczymy.
-
Puszek jest psem bardzo łagodnym i z drugim psiakiem dogaduje się dobrze. Na wybieg są puszczani oddzielnie bo któryś z nich (nie wiem czy Puszek) przeskakuje przez ogrodzenie. Lubi dzieci, zabawy, umie chodzić na smyczy. Do schroniska trafił z innym pudelkiem który został adoptowany. Boi się aparatu.
-
Dobra... Ze schroniskiem jak coś to moi rodzice dadzą sobie radę ;) Nie takie sprawy załatwiali :) O decyzji powiem po powrocie z wakacji czyli 25-30 lipca (niestety). Ale jakby coś się wcześniej zmieniło to oczywiście dam znać :) Jestem w ciągłym kontakcie z masuimi, sarunią i panią Teresą, a więc ok ;) Jeszcze na 100% nie jest pewne że go wezmę, a więc się nie cieszcie :)
-
Hej. Rozmawiałam dzisiaj z Masuimi, która dzwoniła do schroniska zapytać się jak wygląda sytuacja Kacperka. Pani w schronisku powiedziała, że do Kacperka raz przyszła "jakaś" Pani i że aktualnie nikt do niego nie zagląda. Że nie oddadzą go do żadnego domu poza terenem Szczytna. Dom ma być najlepiej z ogrodem i w domu powinna być przynajmniej jedna osoba przez cały dzień, aby mieć Kacperka na oku. Powiem Wam w tajemnicy, że u mnie wszystkie te warunki są spełnione. :)
-
Trzymajcie, trzymajcie ;)
-
dziewczyny...
-
Chwilowo nie chodzę do schroniska. Musiałam uśpić swojego psiaka - po prostu jeszcze się nie zebrałam w sobie, żeby iść do Kacperka. Ale spróbuję zdobyć jakieś info na jego temat. Jak aktualnie sprawa wygląda.
-
[P-ce] Puchatek-niewidomy szczeniak. Ma swój własny domek :)
gazzy replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Zapisuję :) Śliczny piesek :) -
Otis w DS. Matka zniknęła! KOLEJNY MIOT W DRODZE! POMOCY!!!
gazzy replied to Zośka74's topic in Już w nowym domu
Zapisuje. Ślicznie szczeniaki :) -
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
gazzy replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak, wpłaty od Adama D. ze Szczytna są ode mnie. Były wysyłane z konta mojego taty. Pozdrawiam Agnieszka -
Pakulek za TM :( Pani weterynarz powiedziała, że nigdy nie widziała tak słabego psa. Miała dać Pakusiowi 3 zastrzyki : 1 - tzw. głupi jaś 2 - narkoza 3 - przedawkowana narkoza. Pako dostał 2 zastrzyki odszedł. Trzeciego nie musiała dawać. Osłuchała Pakusia i płakała razem z nami. :(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(
-
Ostatnie tygodnie dla Pakusia były ciężkie. Nie miał sił chodzić na spacery, więc wyprowadzaliśmy go na zieloną trawkę przy domu. Wczoraj o 6 rano nie przywitał mamy z radością i uśmiechem; nie mógł stanąć na łapkach, zataczał się. Od tej chwili był wynoszony, żeby załatwić swoje potrzeby. Do końca, mimo że brakowało mu sił, kontrolował je. Kochany psiak! Dziś nie jadł nic, prawie nic nie pił (mimo, że poiłyśmy go wodą ze strzykawki). NIE REAGUJE NA NIC... Postanowiłyśmy nie męczyć dziadziusia dalej i pomożemy mu przejść za Tęczowy Most. Pakusia znalazłam 1,5 roku temu w internecie. Od tej pory psiak jest u nas :) Na początku był bojący, bał się dotyku, smyczy, gwałtownych ruchów - nie ufał nam. Chodził jak nakręcony po domu. Po kilku miesiącach nabrał do nas zaufania, lecz ogonek ciągle był spuszczony na dół. Dopiero kilka miesięcy temu podniósł ogonek pierwszy raz do góry. Bardzo się z tego cieszyliśmy. Z bojącego psiaka, stał się psem wesołym, zabawnym i pełnym energii. Nawet dawał się brać na ręce. Przed każdym spacerem tańczył i skakał :) Minęło 1,5 roku. Jeszcze 2 dni temu był taki - zabawny, wesoły, pełen energii. Teraz leży, nie kontaktuje, nie chce jeść ani pić. Niestety odchodzi. Odchodzi powoli. Niestety przewraca się, cierpi. Nie chcemy tego przedłużać. O 18 jedziemy do weterynarza. Dziękujemy, że mieliśmy szanse dać dom Pakusiowi - że pokazaliście go światu. Inaczej nigdy byśmy go nie mieli.
-
[quote name='Till']...W razie czego z bokserem i sznaucerką nie ma problemu, ale bloodhound to 56 kg zakręconego psiaka, który jest bardzo zabawny i szalony, ale też czasem nieobliczlny i każdy kto miał kontakt z tą rasą wie, że trudno czasem przewidzieć ich zachowanie...[/QUOTE] Till napisała , że jej bloodhound jest czasem nieobliczalny i że czasem trudno przewidzieć zachowanie psów tej rasy...
-
info mam z wczoraj od masuimi która rozmawiała z ds/dt. pani powiedziała, że ma psa, który może pogryźć kacperka, ale może go przyjąć do siebie na dt, w czasie jego pobytu u niej będzie z nim pracować nad smyczką i ewentualnymi lękami, ale potrzebny jest dom stały w którym nie ma agresywnych psów. pani się nie wycofała, tylko powiedziała, że jednak nie może zabrać go do siebie na stałe, bo po prostu może się nie dogadać z jej psami.
-
Madcat - ds powiedział, że psa przyjmie, ale żeby szukać mu innego domu , bo mają nieobliczalnego psa...
-
wątpię, żeby to coś dało. jak tylko będę miała czas to będę pracować z kacperkiem w schronisku, ale nie zawsze mogę tam iść. mam też szkołę, a więc sami rozumiecie , ze codziennie u kacperka nie mogę być. jest konie roku, prace zaliczeniowe itd.
-
Moje pytanie jest takie : jeżeli machewa nie ma wpływu na decyzję p. kierownik, to dlaczego p. kierownik twierdzi, że to decyzja MARCHEWY ? kierowniczka twierdzi, że trzeba z nim poćwiczyć chodzenie na smyczy - czy kierowniczka będzie ćwiczyć ? kiedy ewentualnie będzie można zabrać kacperka.
-
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
gazzy replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam wielką, wielką prośbę !!! Czy możecie mi podesłać na pw konto dla jaspera ? -
Dobrze, już uspokójmy się. Takie kłótnie są teraz całkiem bez sensu. Horacy dwa napisała, że MARCHEWA ma jakieś info. Poczekajmy, aż będzie mieć dostęp do internetu.
-
[quote name='horacy dwa']...W ubiegłym roku Gazzy i jej mama zdecydowały się wziąć kocie maleństwa ze schroniska chore bo my zakocone i nie mogłlyśmy ich dołączyć do swoich kotów.Jeździłam podawałam leki kilka razy dziennie ,niestety dwa maluchy umarły i wtedy panie postanowiły ,że trzeciego nie chcą i już.Nie miałyśmy go gdzie zabrać lecz musiałyśmy...[/QUOTE] Przepraszam za odpowiedź do tej wiadomości od horacy dwa, ale bardzo mnie ona denerwuje. Po pierwsze Droga Pani Basiu : nie było trzech kociaków, tylko pięć. Po 2. to cztery z nich umarły niestety, a piąty był już zdrowy, nie dostawał leków i kroplówek. Nie oddałyśmy go "bo go nie chciałyśmy", tylko dlatego , że podobno był dla niego domek. Taką informację dostałyśmy... A to co się z nim stało, nie odpowiadałyśmy za to. Co do Buby, to podobno miała mieć domek w Szczytnie. Jakoś nadal siedzi w schronisku... A co do Miśka PON-a, to fakt - nie prosiłyście. Ale gdybym nie poszła z nim do fryzjera to nie zabrałybyście go ze schroniska... Miałam już się tu nie odzywać, ale ta wiadomość od horacy dwa nie dawała mi spokoju... Z góry przepraszam za zaśmiecanie wątku, ale chciałam tą sprawę wyjaśnić.