-
Posts
1995 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kuna
-
Piękny dzień dzisiaj był... babie lato, słońce, przelatujące nad naszym domem żurawie.. czuło się naturę kazdą cząstka ciała. Wykorzystalismy z Liskiem ten dzień tak jak mozna było najlepiej:lol:. Najpierw długi spacer w towarzystwie Malucha i pozostałych domowych psów, potem lekka przekąska na świezym powietrzu i leniuchowanie. My siedzieliśmy sobie na trawce, a Lisek zabawiał się z psami. W trakcie tych szaleństw powoli skracał sie dystans miedzy nami, ale jak próbowałam przytrzymac krócej smycz, Lisek zaczynał walkę, więc odpuszczałam. Wojtek jednak bardziej niecierpliwy:cool3:, stwierdził, że w ten sposób miesiąc bedziemy czekac na efekty i postanowił uzyć lekkiego przymusu. Najpierw zaczął powoli skracac linkę, Lisek zareagował dopiero w odległości ok. pół metra, ale nie była to panika, owszem skakał, wyrywał się, ale nie bał - taka próba sił. Gdy się zorientował, ze jego protesty nie zmieniaja nic w jego sytuacji, a jednocześnie nic złego sie nie wydarza - uspokoił się i usiadł. Wtedy Wojtek podnisło z ziemi gałązke i delikatnie zaczął nią głaskać Liska. Na początku chłpak się speszył, spiął, nawet próbował wyrwać patyczek [IMG]http://i56.tinypic.com/2m2hm40.jpg[/IMG] ale powoli zaczął uspokajać i w koncu pozwolił głaskać sie ręką. [IMG]http://i53.tinypic.com/14lo4ys.jpg[/IMG] powoli zmiejszając dystans i akceptując sytuację:multi:[IMG]http://i56.tinypic.com/18zll0.jpg[/IMG] A potem nastąpiła zmiana ról [IMG]http://i56.tinypic.com/2s0zi2v.jpg[/IMG] - zadanie miałam już łatwiejsze, więc i Lisek szybciej się wyluzował [IMG]http://i56.tinypic.com/2ltpqux.jpg[/IMG] a nawet pozwolił głaskać obiema rękami naraz [IMG]http://i51.tinypic.com/2ik2x49.jpg[/IMG] Po tej dawce stresu spał w swojej klatce jak zabity:p, niestety tylko kilka godzin, potem znowu trzeba było remontować ją:evil_lol:
-
Dziekujemy za dobre słowo :) Dzisiaj zrobilismy 2 kilometrowy spacer. Oczywiście bez Malucha ani rusz, musiał iść z nami, a raczej my za nim. Dobrze, że jest mądry i grzeczny :)
-
[quote name='Sayrel']Uff kawal racy przed wami, ale pierwsze postepy ogromne i zaskakujaco szybko![/QUOTE] tak, do teraz była baardzo szybko, ale obawiam się, że na kolejne sukcesy trzeba bedzie poczekac... no nic, wybieram się na spacer z Liskiem, gdyby się coś wydarzyło na pewno napiszę :)
-
KOlejne dni wyglądały tak samo: najpierw gryzak, potem ręka i czekamy aż psiak zdecyduje sie wyjść z domu, szybkie załatwienie swoich potrzeb i sus w strone drzwi. No może nie do końca tak samo, bo w którymś momencie gryzak przestał byc potrzebny. Wczoraj nastąpił przełom.. Lisek do tej pory na nasze psy uwagi nie zwracał, ale wczoraj jeden z naszych psiaków nie dał mu szansy... tak koło niego skakał, że Lisek po prostu zaczął sie bawić [IMG]http://i53.tinypic.com/v6lum0.jpg[/IMG] podchodzić do mnie [IMG]http://i55.tinypic.com/29mar8m.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/vigw3d.jpg[/IMG], no i w końcu odszedł od domu, a morda wreszcie usmiechnieta [IMG]http://i52.tinypic.com/2qs9grm.jpg[/IMG] Niestety, Lisek do mnie podchodzi, ale poza klatką dotknąć się nie da. Z domu na dłużej n i z 15 minut wyjść nie możemy, bo rozwala klatkę. Czekamy na dalszy rozwój wypadków...
-
Trzci dzień pracy z Liskiem... Załozylismy na kij gryzak i Wojtek przez jakąś godzinę głaskał Liska gryzakiem. Początkowo rzucał się, gryzł go, wpadał w panikę, a w miare upływu czasu zauważylismy, że zaczyna sprawiać mu to przyjemność [IMG]http://i53.tinypic.com/xm5vme.jpg[/IMG] początkowo jeszcze spiety, wyluzował się i nawet połozył. Wtedy Wojtek owinął gryzak łańcuchem, aby Lisek przyzwyczaił się do jego brzęku - ja podczas tych sdziałań, oprócz robienia zdjęć, cały czas wsadzałam mu, tym razem, boczek w paszczę:eviltong: [IMG]http://i53.tinypic.com/2llfuxf.jpg[/IMG] w efekcie udało się, Lisek dał się pogłasakać:multi: i założyć łańcuszek na obrożę [IMG]http://i54.tinypic.com/eahzlf.jpg[/IMG] W końcu wyjście z klatki [IMG]http://i51.tinypic.com/1z1vhgm.jpg[/IMG] i pół godziny czekania żeby zdecydował się wyjść z domu... a na zewnątrz szybkie siku, kupa i do domu:crazyeye:, byłam w szoku... czyżby czuł się jednak u nas bezpiecznie?
-
Dzień pierwszy: sobota Przerazony Lisek w klatce, bez obroży, nie dający się dotknąć... jak wyjść z nim na siku, na spacer? sytuacja co najmniej patowa... jedynym plusem tej całej sytuacji jest fakt, że psiak je i pije. No cóż... zawsze wychodze z założenia, że jak pies się boi to nie nalezy robic z nim nic na siłę - postanowilismy, że załatwi się w domu... Sobota minęła, rano w niedzielę wymieniłam osikane posłanie nakarmiłam psa i siedziałam obo klatki zastanawiając się co zrobić, żeby nie musiał zrobic kupy w klatce. Sytuacja w pewnym sensie rozwiązała się sama. Lisek zaczął bardzo w klatce szaleć, ewidentnie było widac, że ma potrzebę, stwierdziłam, że lepiej żeby załatwił się na środku kuchni niz w klatce i wypuściłam go. To co się zaczęło dziac przeszło moje najsmielsze oczekiwania - pies był na krzesle, na stole, na parapecie... załozyłam mu jakimś cudem pętlę ze smyczy na szyję, otworzyłam drzwi i wypadliśmy na zewnątrz. Od razu była kupa - a w niej olbrzymie człony tasiemca... potem jeszcze siku i znowu nasz taniec - Lisek próbujący się odgryźć, ja próbująca mu to udareminić i Wojtek z klatką... znowu się udało :) Zanieślismy go do domu, jedzonko, woda... odkryłam, że Lisek z ręki szyneczkę co prawda ostrożnie, ale chętnie weźmie. No więc my twaróg, a Lisek całą niedzielę był karmiony szyneczką, dotknąć sie jednak nie pozwalał. Po południu musielismy wyjechac z domu na 2 godziny, wracając miałam przeczucie, że coś bedzie nie tak... i rzeczywiście, wchodzac do domu omal nie wypuściłam Liska, który wydostał sie z klatki. Efekt? Pogryziona futryna drzwi, pogryzione drzwi, pobite talerze, zalana podłoga - uff... przynajmniej spacer miałam juz z głowy :P Resztę wieczoru spędziałam przed klatka Liska skarmiając resztę szynki i znowu cud, udało mi sie załozyc mu obrożę!! Wojtek w tym czasie przygotował mi smycz - kawałek łańcucha, do którego doczepina jest linka - teraz Lisek już się nie odgryzie :) Tylko jak mu to załozyc?? Ale tym bedziemy martwić się w poniedziałek...
-
Lisek trafił do jednego z podlaskich schronisk 1 lipca br. bardzo szybko okazało się, że pies jest dziki, nie nawiązuje żadnego kontaktu z człowiekiem i podejmuje desperackie próby ucieczki. Pojawiło się widmo eutanazji. Władze schroniska zwróciły się o pomoc i Lisek trafił do pewnej Pani. Mieszkał u Niej, a w zasadzie obok Niej 3 miesiące. Jedyne czego się nauczył, to tego, że człowiek daje jedzenie. Przez te 3 miesiące codziennie sie u Niej zjawiał, wchodził nawet do domu, ale nie pozwolił się pogłaskać, a zamknięcie drzwi domu wprawiało go w przerażenie i taki szał, że czym prędzej je otwierano... Po tym czasie Lisek trafił do mnie. Został przywieziony w kennel klatce 1 października, wieczorem. Zanieśliśmy go w tej klatce do kojca, szybko uciekł do budy... i ponieważ było już późno, dalismy mu spokój. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego jakim jest psem.. wiedziałąm tylko, że jest dzikuskiem - cokolwiek to oznaczało - i że nie daje sie głaskać. No ale przeciez ktoś go złapał... uznałam, że nie dae się obcym głaskać. Nie wiedziałam, że podano mu leki uspokajajace... Sobota przywitała nas przerażeniem połączonym z niedowierzaniem. Przody naszych kojców zrobione są z prętów rozmieszxczonych co 7 cm. O 5 rano obudziło mnie szczekanie psów... wyszłam zobaczyc co się dzieje i nogi mi podcieło. Lisek przecisnął głowę, klatkę i zaklinował się w pasie biodrowym. Był przerażony, z dziąseł ciekła mu krew, bo próbował przegryźć pręty... podeszłam do niego, wyciągnełam dłoń i poczułam na niej zęby... Przerazony, zaklinowany, rozpaczliwie próbujący się wydostac pies... mam nadzieję, że takiego obrazka juz oglądac nigdy nie będę... Pobiegłam po Wojtka, załozylismy mu pętlę ze smyczy, bo zaczeliśmy zdawać sobie sprawę z tego, z kim mamy do czynienia... natychmiast ja przegryzł, kolejną również, trzeciej nie dał rady, ale sama nie wiem jak mi się to udało. Wojtek poprzecinał pręty i udało się, Lisek uwolnoiny... za to miotajacy się wściekle na smyczy, którą próbował przegryźć, a ja tańcząca i robiąca wszystko, aby mu to udaremnieć... w tym czasie Wojtek pobiegł do domu po klatkę, jakimś cudem wsadziliśmy go do niej, tam w kńcu załatwił trzecią smycz... i zanieśliśmy go do domu. Zadzwoniłam do schroniska i dopiero wtedy zaczęłam się dowiadywać jak to z Liskiem jest... Historia Liska jest nieznana, ale teraz z perspektywy tygodnia, myśle, ze mogę pokusić się o tezę, iż jest to pies wychowany bez udziału człowieka. Nie jest tchórzem, po prostu człowiek to wróg, tak samo jak dla wilka. Naszym zadaniem przez nastepne tygodnie, miesiące bedzie próba przekonania Liska, że człowiek może być fajnym towarzyszem i przyjacielem. Ten wątek nie powstaje po to, aby prosic o pomoc materialną - powstaje, aby udokumentować nasza pracę z Liskiem, może komus tez się to kiedyś przyda... powstaje równiez po to, aby osoby, które miały podobne przypadki zechciały nam pomoc swoimi radami i doświadczeniem. Wreszcie po to, aby wiedzieć, że jest taki Lisek, który mam nadzieję, za jakiś czas będzie potrzebował swojego DOMU:p A oto i Lisek. [IMG]http://i53.tinypic.com/id56vp.jpg[/IMG]
-
Późno, ale jestem i ja.. MaDi, widziałam wyniki krwi Sary i Rudej. Ruda ma anemię i niepokojąco niskie leukocyty, ale Sara dość spory stan zapalny. Bez porządnej diagnostyki żadne leczenie nie przyniesie skutków. Nie wiem dlaczego uważacie, ze Ruda jest w gorszym stanie... być może jest słaba - anemia w dużym stopniu to tłumaczy. Sara natomiast jest dośc mocno zarobaczona. Koniecznie trzeba sprawdzuić co z wątrobą i nerkami. A USG to wg mnie w tym wypadku podstawa, może trzeba zmienic weta, a przynajmniej skonsultować się z innym.
-
Bardzo się cieszę, że tak cudnie się tam zadomowiła :) A mówiłaś, że lubi kopać? ... z przerażeniem pomieszanym z zachwytem patrzę na ten piękny ogródek :P U mnie się nie bała, może teraz jest to związane mimo wszystko z jakimś zachwianiem równowagi... chwilę u mnie była, jest w nowym środowisku i wszystko jest tam nowe... a ona jest dość delikatna...
-
Jak zadzwonił do mnie nowy właściciel Luki:loveu:, po kilku minutach rozmowy wiedziałam, że to ON. Gdy asika5 przyjechała po nia w sobotę, wiedziałam, że to ostanie nasze zabawy na moim podwórku. Bardzo się cieszę, z kolejnej szczęśliwej adopcji:multi: asika5, musimy się kiedyś wybrać razem i do Jacka i do Luki :)
-
Tak dla przypomnienia... dziewczynka jest sliczna, kontaktowa i absolutnie szalona :) [IMG]http://i37.tinypic.com/33w9roz.jpg[/IMG] [IMG]http://i33.tinypic.com/21loade.jpg[/IMG] [IMG]http://i36.tinypic.com/fkuu88.jpg[/IMG] [IMG]http://i38.tinypic.com/10cw3z9.jpg[/IMG]
-
Szczęśliwa Suri :) korzystająca z wszelkich dóbr domowych a zwłaszcza tych, należących do dzieci [IMG]http://i30.tinypic.com/mrr8sy.jpg[/IMG] pozwalajaca dzieciom na wiele, choć jej charakterek pozstawia wiele do zyczenia ;) [IMG]http://i28.tinypic.com/t86vtg.jpg[/IMG] wyluzowana i posiadająca poczucie bezpieczeństwa :D [IMG]http://i25.tinypic.com/30c6p77.jpg[/IMG] i wreszcie terenowo - Suri w końcu zobaczyła, że świat to nie tylko płaskie przestrzenie i las :) [IMG]http://i31.tinypic.com/154vix4.jpg[/IMG] [IMG]http://i26.tinypic.com/35li8vt.jpg[/IMG]
-
Negai po japońsku nadzieja... Negai to przemiła i przesliczna suczka w typie siberian husky. Błąkała sie od kilku dni przy ul. Ciołkowskiego w Białymstoku, znaleziona przez bbgm trafiła do mnie. Negai ma nadzieję, ze jej własciciel ją odnajdzie albo na nowy dom - pomóżmy jej! Bardzo prosimy o ogłoszenia:placz: [IMG]http://i27.tinypic.com/34ilfli.jpg[/IMG] [IMG]http://i29.tinypic.com/34hz515.jpg[/IMG] [IMG]http://i31.tinypic.com/mk377.jpg[/IMG]
-
[quote name='bbgm']Po ostatnich wiadomościach o Surince trzeba chyba tytuł zmienić:multi:[/QUOTE] ano racja :), zaraz zmienię! Tym bardziej, ze nowe wiesci tylko to potwierdzają. Surówke wszyscy kochają, a ona chyba też juz zaakceptowała zmianę miejsca zamieszkania. Czekamy jeszcze tylko na obiecane zdjęcia :lol:
-
Kochane, myslę, że nie ma co liczyć na tych ludzi... mieli zabrac Sabinke w maju, a tu lipiec sie kończy... Niedługo rok nam piknie, bo same wiecie, że wakacje to nie sezon na adopcje :( W każdym razie może znowu trzeba ruszyć z ogłoszeniami??
-
Surinka ma się bardzo dobrze :), jak na razie zachowuje się bardzo grzecznie, ładnie bawi się zabawkami dzieci, dopóki ich nie wypatroszy 111 , z domownikami przywitała się jak ze starymi znajomymi, słowem pies do rany przyłóż. Mam nadzieję, że się tylko ten opatrunek solą nie okaże :lol2: Kciuki trzymamy i wierzymy, że Surinkowy domek, będzie już nim na zawsze
-
Historia tułaczki Suri dobiega końca :) Wyjechałyśmy dzisiaj z domu o 7:30, a przed momentm o 19:30 Suri wysiadła na krakowskiej ziemii, mam nadzieję, że przeżyje tam szczęśliwie kilkanaście lat! Dziękuję wszystkim, którzy pomogli znaleźć jej dom: Lando, bo to o niego pytał się nowy Pan Suri, Amator, która skierowała Go na strone HA, Ha, bo tam własnie Suri zauroczyła swojego Jacka ;-) . Dziękuję wszystkim za ogłoszenia i proszę trzymajcie kciuki, aby ta mała menda nic nie nawywijała :devil:
-
Nie żebym cos do niej miała, bo kocham psine straszliwie, ale tak niestety, u mnie :(
-
Przypominam Sabinkę, która cały czas czeka na swojego człowieka [IMG]http://i30.tinypic.com/8zpwkk.jpg[/IMG] [IMG]http://i27.tinypic.com/3590obb.jpg[/IMG] [IMG]http://i27.tinypic.com/2s8fv5d.jpg[/IMG]
-
[quote name='asika5']Kuna no gdzie te foty? Już nie mogę się doczekać[/QUOTE] tu mu zabieram... [IMG]http://i50.tinypic.com/2946xbq.jpg[/IMG] a tu mu zabrałam:evil_lol: [IMG]http://i50.tinypic.com/vg78yq.jpg[/IMG]
-
[quote name='jaanna019']Sayrel bardzo dzięki za przyjemność aktywowania ogłoszeń :D Cleo jest coraz bardziej kochana, mimo dużych trudności jakie sprawia separowanie jej od psów jakoś dajemy radę. Całe szczęście zdrowie jej dopisuje, apetyt również ;) Ponieważ pojawiły się pewne wiadomości mam ogromną prośbę do osób udzielających się na astkowych i bullowatych forach.. Dowiedziałam się, że jesienią ok. października w Białymstoku miało miejsce zdarzenie, którego bohaterką być może jest nasza Cleo. Spod plandeki przyczepki samochodowej wyskoczyła sunia ast. Samochód niestey pojechał dalej jakby nie zauważył straty. To nie było auto na białostockich numerach. Z opisu wygląda iż mogłaby to być Cleo. Wiem też, że dwie osoby współpracujące z fundacją Ast szukały tej suczki i dowiedziały się, że z ulicy przygarnął ją jakiś młody chłopak. W lutym Cleo trafiła do schroniska i ewidentnie była tuż po odkarmieniu szczeniąt. Ktoś na forum astów pisał, że kojarzy ją z zawodów.. Kana wiem, że masz bana ale mam nadzieję, że duchem tu jesteś, czy możesz spytać z których zawodów bo jeśli z tego roku to Cleo była ze mną a jeśli z innych to może był to właściciel? [COLOR=red][B]Proszę rozglądajcie się może ktoś maleńkiej szuka?!?![/B][/COLOR][/QUOTE] to ja może uściślę, bo w końcu jestem autotrem tych rewelacji... nie pamiętam dokładnie, być może był to październik być może wrzesień... wieczorem, tak po 21, zadzwonił do mnie znajomy, że właśnie stoi na przystanku, obok którego przejeżdżał samochód, z przyczepki którego wyskoczyła/wypadła suczka rasy amstaff. Powiadomiliśmy wtedy bbgm oraz monię3a, która powiadomiła Straż Miejską... Po ponad godzinie, Paweł zadzwonił do mnie ponownie i powiedział, że nie może już dłużej czekać na SM, która do tej pory sie nie pojawiła... z tego co pamietam, On tez dzwonił tam :roll: Na drugi dzień bbgm zorganizowała "grupę ratowniczą", która udała się na poszukiwanie suki. Niestety dziewczyny dowiedziały się, że owszem błąkała się takowa, ale "przyczepiła się" do jakiegoś młodziana i ten ją zabrał... Sprawa przycichła... ale od kilku dni znowu jakoś zaczęło mnie to męczyć... więc podesłałąm Pwłowi link do wątku, a oOn powiedział, że wydaje mu się, że to ten sam pies... Ponawiam zatem apel jaanny019, może ktoś z Was pamieta jakieś ogłoszenie o zaginięciu psa podczas transportu? może wieciem komu zaginęła suczka? Z tego co Paweł pamieta, auto raczej na pewno było na obcych numerach...
-
[quote name='Sayrel']i jak tam te domki dla szakaluki?[/QUOTE] no własnie, jak tam? do mnie nikt nie dzwonił:placz:
-
[quote name='asika5']Kuna no gdzie te foty? Już nie mogę się doczekać[/QUOTE] net mi ostatnio tak słabo hula, że nie moge ich wrzucić na serwer :(, miałam wziąć dzisiaj do pracy i zapomniałam... spróbuje wieczorem... bo mam jeszcze zdjęcia Scotta do wrzucenia na forum.
-
Sympatyczna, zagłodzona suczka w typie briarda szuka domu! Wyadoptowana.
Kuna replied to Kuna's topic in Już w nowym domu
[quote name='Sanri']Kuna, a Ty coś wiesz o tej lasce co zabrała psa? bo jak wiesz np gdzie mieszka to możemy sie do niej wybrac :evil_lol:/jestem z białegostoku[/QUOTE] Tak... wiem gdzie mieszka, jak się nazywa, znam numer telefonu, e-mail, date urodzenia, a jak się uprę i mocno skupie to nawet PESEL... tylko co to da? tak jak napisała jaanna019 - bez dobrej woli tej osoby nic nie możemy zrobić. A tu woli nie ma :( -
Tak, wet. Urszula zapałała do niej uczuciem :), szkoda, że na razie nie może jej zabrać.. a co do kasy... w czwartek będę kastrowała następną bidę, więc też miałam to naprawić :D Mam zdjęcia z szaleństw Luki, jak znajdę chwilę, to wstawię, niestety dzisiaj mój net chodzi jak "krew z nosa", więc sobie daruję...