Jump to content
Dogomania

diuna_wro

Members
  • Posts

    4980
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by diuna_wro

  1. [quote name='si_bcw']clint, diuna prosi cię tyle razy, że musisz posłuchać:D[/QUOTE] aaaaaaaaaale się poklonowało
  2. zwariuje, to już las klonowy się zrobił
  3. [quote name='clint_cu'] (...) a potem w czasie spaceru siusia sobie ile chce (...) [/QUOTE] Clint, z tym siusianiem "ile chce" to nie jest tak. Promyk siusia ile mu się mimowolnie uleje z pęcherza pod wpływem ruchów. [B]On nie siusia świadomie, dlatego też proszę Cię ogromnie, po zakończonym spacerku dociśnij brzuszek chłopakowi, bo mu się chyba wszystko się nie wylewa, tylko nadmiar, a reszta zalega i zatruwa organizm.[/B] Zresztą Promyk też ciągle czuje dyskomfort niewysikania, ale nie potrafi tego moczu z siebie wydusić i przynieść sobie ulgę. Proszę, zanim wejdziecie po spacerze do pomieszczenia spróbuj go odsikać wg tego co napisałam w tamtym poście, w pkt 1. Spróbuj, zobaczymy, czy dużo wyleci. Jeśli nie - znaczy, że większość udaje mu się wypróżnić. Spróbuj, proszę, proszę, proszę:roll:
  4. Dałoby się zrobić Promykowi kontrolne badania moczu?
  5. [quote name='martka1982']jak znam clinta to sie nie podejmie tego wyciskania tez jestem za tym,zeby szelki byly luzniej. moim zdaniem zbytnio sciskaja mu lopatki[/QUOTE] Nie wiem jak szelki, ale mi chodziło o smycz. Musi być luźniej, żeby tylko delikatnie go podtrzymywała. Nie może stanowić zastępstwa za naturalną podporę przednich łap. Może Clint niech spróbuje choć wersji podstawowej tego wyciskania, czyli to co opisałam w pkt 1. To nic trudnego, wystarczy przyłożyć dłonie i naciskać. Clint, spróbuj, proszę...
  6. Wróciłam. Postaram się jak najszybciej zrobić laurkę dla Doktora, ale widzę, żeśta hasła nie wymyśliły, więc musicie polegać na mnie. Oczywiście, wsio będę tu na forum publicznie konsultować z Wami. Zdjęcia sobie pościągam z wątku. Dajcie mi tylko trochę czasu, myślę, ze do następnego weekendu ogarniemy cały laurkowy plan:) Nutusiu, co Ci teraz najpilniej z leków potrzeba. Hormon tarczycy już mam, glukozamina zapewne, ale co jeszcze? Toskanko, masz moherek na dupce! i bocki Ci się zaokrąglają! Oby tak dalej.
  7. Wróciłam. Zacznę od wyciskiwania. Promyk obsikuje, bo ma pełny pęcherz, którego mięśnie nie działają poprawnie i opróżnia się tylko podczas ruchu czy Twojego, clint, podnoszenia go. Spróbuj go szybciutko, łapiąc pod pachy, wynieść z pomieszczenia, postaw na nogi i najpierw: 1. przyłóż płasko dłonie na boki brzucha, tuż przy pachwinach i uciskaj, masuj. Wtedy wyleci pierwszy sik. Uciskaj dość głęboko i nic się nie martw, to nie boli, a wręcz przyniesie mu ulgę. Nawet z paraliżem i bezwładnością pełny pęcherz to ogromny dyskomfort. 2. potem złóż dłonie w tzw. koszyczek i przyłóż je do podbrzusza (tuż nad siusiakiem), w koszyczek składasz palce od 2 do 5, a kciuki zawijasz jakby na kręgosłup. Ruchem posuwistym od końca mostka aż po samego penisa, mocno uciskając, ugniatasz wyciskasz resztki moczu. Ten ucisk może być bardzo głęboki, praktycznie aż mu przyciśniesz brzuszek do kręgosłupa. Najlepiej robić to stojąc nad nim (nieco za nim nawet) okrakiem twarzą w tę samą stronę co Promyk, tylko uważaj na buty, bo może Ci do nich nasikać:diabloti:. To wszystko trochę trwa, bo nawet jak wydaje Ci się, że nic już nie poleci, po chwili przerwy gdy znów naciśniesz - wyleci kolejny mocz. Samczyki mają długą cewkę moczową i stąd to wynika. Jak już dojdziesz do wprawy, możliwe jest równoczesne kierowanie strumieniem moczu. Wtedy ręce w pozycji "koszyczek", ale nie splatasz palców tylko je przykładasz do brzucha w taki sam sposób jak poprzednio, ale między palec wskazujący, a drugi bierzesz Promykowego siuśka i już wszystko masz pod względną kontrolą :) Zwróć uwagę na barwę i zapach moczu. Istnieje ryzyko moczu zastoinowego, skoro Promyk tak długo nie był wyciskany. Mocz wtedy ma kolor ciemny i intensywny zapach. A jak Promyk robi kupę? Na to też jest sposób. Można kontrolować oddawanie stolca poprzez uszczypnięcie zwieracza odbytu. Bierzesz papier, zadzierasz ogon i kilka razy papierem szczypiesz mu odbyt, aż do wywołania odruchu zwieracza. Można pomóc mu także drażniąc odbyt takim patyczkiem do czyszczenia uszu. Powodzenia! Pisz, w razie jakichś technicznych problemów, będziemy kombinować. Odnośnie szelek: staraj się by szelki podczas spacerów były luźno, niech go tylko lekko podtrzymują, ale on musi wykonywać pracę także przednią obręczą barkową, by utrzymać równowagę. Gdy będziesz go na szelkach podtrzymywał, podciągał do góry, on się trochę rozleniwi, bo będzie na takim jakby rusztowaniu podtrzymującym. Po prostu podczas chodzenia jak najczęściej smyczka niech będzie luźna. Clint:loveu: robisz kawał dobrej roboty!!!!
  8. Clint:loveu: - to ja Tobie dziękuję za te Promykowe rehabilitacyjne spacery! Promyczek Piesku, głowa i zadek do góry!
  9. To szczypanie, o którym pisałam wyżej to jest jakby ściskanie tej końcówki, przed dłuższą chwilę, aż się ogonek wyrwie Wam z palców. Ma boleć.
  10. Jak klapnie na tyłek, albo upadnie na udo - niech wstaje o własnych siłach. Jak wstanie - chwalcie go, wystarczy entuzjastyczne "dobry pies!" [B]Podczas przystanków, albo w każdym innym dowolnym momencie gdy stoi, dobrym ćwiczeniem stabilizującym rozchwiane biodra jest tzw. "bujanie" jego dupiną. Czyli takiego stojącego Promysia popychamy w udo, raz z jednej, raz z drugiej. Tak, żeby udawało mu się utrzymać równowagę (nie za mocno), ale też tak, żeby musiał nad tym popracować (nie za lekko).[/B] I jeszcze jedno: [B]końcówkę ogonka szczypcie mu palcami[/B]. Złapcie ogonek, samą końcóweczkę i uszczypnijcie, tak żeby napinał pośladki i puszczał. I tak kilka razy dziennie, gdy tylko bedzie to możliwe, czy idzie, stoi czy lezy, czy siedzi, nie ma różnicy. Za jakieś dwa tygodnie można powoli [B]wprowadzać niewielkie przeszkody, np. celowo kierować go specjalnie na wchodzenie i schodzenie po krawężnikach[/B]. Stopniowo, powoli, z czasem częściej.
  11. clint:loveu: Ty tez jesteś dzielny! To Wasza wspólna walka
  12. Dziś dowiedziałam się jeszcze, że decyzja lekarzy niemieckich jest zgodna z tym, co mówiła Ewa i doktor Niedzielski. Nóżka bedzie amputowana powyżej stawu kolanowego. Dzięki temu unikniemy konieczności rehabilitacji kikuta. Pani Ines pisze, że zrobi wszystko, by Iti nauczył się samodzielnie chodzic na 3 łapkach i ma głęboką nadzieję, że to się uda. Jesteśmy z Panią, Ines.
  13. [quote name='sleepingbyday']to byął taka dyndająca metafora.... w sensie że przeszkadza i nie da sie uzyć.[/QUOTE] hihi, nie u wszystkich, to co dyndające - nie da się użyć:eviltong: hmmmm, w sumie jednak, dopóki dynda - to się nie da:diabloti: choć teoretycznie użyteczne to to
  14. Kochane, po tym co się ostatnio z Toskanką działo, przede wszystkim treść jak i forma przedstawiania obecnych wydarzeń to prawdziwe katharsis !!! czekam niecierpliwie na dalsze części tej powieści sensacyjnej, która musi skończyć się happy endem:diabloti:
  15. Ta noga nawet nie dynda, ona sztywna jak kołek szoruje podłoże, zahacza. Powoduje, że on się przewraca. W wózku musi mieć odgietą do tyłu, bo by sobie po niej jeździł kółkiem.
  16. [quote name='feliksik']Diunka, a czy ta amputacja doprowadzi, że Itek stanie sam bez wózka i będzie chodził? BO to byłoby cudowne, ale czy ta łapka aż tak mu przeszkadza, że przez nią nie może staną na pozostałych?[/QUOTE] Tak, ja to widziałam, rehabilitantka także, a na koniec gdy byłam z nim u specjalisty on także wskazał na amputację. Wpisał to do opisu lekarskiego, który wraz z Itim pojechal do Ines Nie ma nadziei, że ta noga wyzdrowieje, udało nam się uratować niestety tylko jedną :-( bo obie były takie wygięte i sztywne. Ta noga jest bardzo sztywna, taka jakby zbyt długa, odstająca w bok lub podczas ruchu ciągnąca się z tyłu, powodująca przykurcze lepszej nóżki, zaburzająca równowagę. Naprawdę przeszkadza, uwierzcie - nie ma innej możliwości.
  17. aha, dowiedziałam się właśnie, że jeszcze pośrednio na "k" są ciała ketonowe i one mają związek z cukrzycą. Czy o tym mówił Doktor?
×
×
  • Create New...