-
Posts
4980 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by diuna_wro
-
Buba w nowym domu:cool1: Z nowym imieniem - Lola.
-
[B]Koperek[/B] - widzę, że jesteś. Rozmawiałyście? Przed chwilą dzwoniła Pani mówiąca gwarą, która pochodzi spod Strzelc Opolskich, aktualnie mieszka w Niemczech, w mieszkaniu, i chciałaby Bubusię. Bez komentarza...
-
Jak mam się nie denerwować? Znam tego psa, uwielbiam go, jestem wolontariuszem w Ligocie, więc jak mam to przyjąć? Obojętnie? Obstawe? OK, tylko jakoś żadna obstawa w poprzedniej sprawie nic nie mogła zdziałać. Pies gnije na łańcuchu. Taka sytuacja nie może się więcej wydarzyć, ale ja nie mam tu nic do gadania... Jakie wrażenie z rozmowy z tą kobietą?
-
Z okolic Olesnicy!!!!!! Przecież to właśnie okolica Oleśnicy podrzucała tam psy i doprowadziła do tego koszmaru!!!! Aaaaaaa:pissed::pissed::pissed::pissed::pissed: oszaleć można!!!! Mam nadzieję, że jedziesz tam ze Strażą. Jona - bądź w kontakcie, proszę, jak coś nie tak, a bedziesz sama od razu do mnie dzwoń, mój numer 0 694 795 026
-
No tak, to to samo psisko. Moje ulubione:loveu: Za tydzień opowiem mu o tym, jak to go dogomania sklonowała. Tak jak pisałam wcześniej - Jona namieszała, upierając się przy swoich zdjęciach i opisach psów, pomimo, że już dawno miały założone przeze mnie wątki, do których linki wkleiłam także tu, na wątku ogólnym Ligoty. Ale jak widać, na nic się to zdało;). Zakładam, że stało się to niechcący.
-
Dzwoniła właśnie do mnie Pani Maja, ta od sobotniego spotkania, i aż zadrżałam widząc ją na wyświetlaczu.... ale potwierdziła spotkanie - równocześnie dziękując za informacje na temat sterylizacji. Zgodnie z tym co wczoraj zaproponowałam - doczytała na ten temat w Internecie i dopytała weterynarzy - i teraz jest wręcz zadowolona z tego wymogu, bo otworzyliśmy jej oczy na pewne problemy, zarówno związane z kundelkami, które gdzieś potem musiałaby wcisnąć w tzw. "dobre ręce", jak i zdrowotnymi suczki.
-
[quote name='GoskaGoska']bedzie dobrze z sobotnim domem[/quote] Dzięki Gosiu, też mam taką - rzekłabym - nadziejkę:-?
-
:placz:Znajoma ojca przemyślała to i jednak na razie nie chce psa, wciąż ma w sercu żałobę po swojej suce. Twierdzi, że była teraz w domku w górach, gdzie jeździła z nią i nie może się otrząsnąć. Wg mnie nic by jej tak nie uleczyło jak szczenię, ale nie będę ingerować w czyjeś odczucia, trzeba to uszanować. :-( wszystko powoli się wykrusza...
-
Oh,[COLOR=Magenta][B] BUBUSIA, [/B][COLOR=Black]jak nie za duża to za mała, albo: szkoda, że nie rasowy amstaff, albo: zbyt amstaffowata... Dlatego ta opcja sobotnia mi się tak podoba - wygląda jakby ta dziewczyna chciała dla niej zrobić wszystko, byleby małej dogodzić. A może się mylę:roll: Podoba mi się też, że karmi bezdomne koty. Lubię takich ludzi, pewnie dlatego, że sama do nich należę. [/COLOR][/COLOR]
-
Rozmawiałam z młodą dziewczyną z Wrocławia. Zrezygnowała... myślała, że Buba będzie małym pieskiem (mimo, że w ogłoszeniu jest napisane "będzie średniej wielkości"). Powiedziałam, że jak chcą to pomożemy im znaleźć takiego "idealnego", ale mają się jeszcze z chłopakiem naradzić czy chcą skorzystać z takiej pomocy.
-
Na miejscu zawsze lepiej, wiem..., ale widać wrocławianie zapsieni, albo w d**** mają, bo dopiero dziś odezwał się dom z ogrodem z Wrocławia, ale ta osoba nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia jak tamta. Nie wiem, po południu zadzwonię do tej drugiej i jeszcze pogadam.
-
Dziewczyna jest wrocławianką, ale teraz mieszka w miejscowości na M:-? nie pamiętam nazwy:oops:
-
Mówiłam jej i o psychice i o grzybku. Myślę, że ta jej wet też może taki zastrzyk zrobić. Przedstawiłam jej zapisy umowy i na wszystko się zgodziła, w tym na sterylkę. Fakt, że słyszała opinię o tym, jak to suka "raz musi...", ale podałam jej na tyle silne argumenty, że przyznała mi rację, zastrzegłam także, że po okresie wymaganym do wykonania sterylizacji sprawdzimy to. Zgodziła się i z pełną świadomością podpisze się także pod zapisem umowy odnoszącym się do zabiegu. Tak jak pisałam wcześniej - ja te 50km pokonam, żeby skontrolować, poza tym będzie musiała być w kontakcie. Rozumiem Twoje obawy co do tego, że mała jedzie do obcych, gdzie nie ma zwierząt, ale chyba też i to nam chodziło, bo przecież jak urośnie nie wiemy czy nie zaczęłaby się gryźć z psem, który już by tam mieszkał. Wydawało mi się, że bez dzieci i zwierząt będzie dobrze.:roll:
-
W niedzielę ta babka musiałaby znów 50km dygać, bo ona w sobote coś we Wro dodatkowo załatwia. Więc chyba nie bardzo. Słuchaj, nawet jak wszystko okaże się różowo - czy my jej damy Bubę już w sobotę?:roll: