Jump to content
Dogomania

tattwa

Members
  • Posts

    140
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tattwa

  1. hmmm a np taki problem - ja chodze z psem głównie do lasu i spuszczam ze smyczy, wiem jaka jest i że nie poleci za jakąs zwierzyną (sprawdzane), za bardzo się nie oddali, nikogo nie zaatakuje (ale i tak przy ludziach ją przytrzymuję), z leśniczymi i mysliwymi problemu u mnie w okolicy nie ma, z psami po lesie nie chodzi wiele osób a przynajmniej ja nigdy specjalnych tłumów nie widzę. i teraz co - jeśli pies zrobi kupę na ścieżce, sprzątnę, trudno, będę nieść potem kawał drogi bo w lesie koszy nie ma, ale takie jest życie ale jeśli cichcem zrobi gdzieś w krzakach? między kupą zajączka i sarenki? mam lecieć w te krzaki, gdzie żadna żywa dusza się nie zapuszcza i szukać, gdzie ta kupa? a jak zgarnę nie swoją (tzn psa mojego), tylko np kupę dzika? :cool3: scena jest bardziej hipotetyczna niż realna bo moja sucz i tak maniakalnie załatwia się na własnym podwórku, na spacerze ma ważniejsze sprawy, a ja latam potem z magicznym kupozbieraczem (genialne urządzenie) i sprzątam. dobrze przynajmniej że opanowała załatwianie się w jednym miejscu - jednak to prawda że taka mała kupka yorka może zostać niezauważona, ale jak bernardyn już zrobi co trzeba to widać z daleka :cool3: zawsze mieszkałam na przedmieściach, pod lasem, prawie na wsi w sumie :cool3: i nigdy jakoś nie było problemu z kupami, tzn nie było ich na ulicach specjalnie; teraz mieszkam w Krakowie w centrum miasta i codziennie taka starsza babeczka wychodzi pod moim oknem z psem na "spacer", tzn idzie z nim chodnikiem, a na chodniku są takie małe trawniczki i drzewka ogrodzone, to ona hop pieska do tej zagródki i czeka aż się załatwi...a żeby ona jedna tylko...to jest norma dla wielu osób...ile razy patrzę na to, to myślę o "Dniu świra" :cool3: może to jest metoda? drastyczna, ale jednak :cool3:
  2. [quote name='DONY']MUSZĘ GO MIEĆ piękny jest adopcja aktualna bardzo chcę amstafa proszę o kontakt :lol::lol::lol::lol::lol::lol:[/quote] :crazyeye: bez komentarza... ja też tak mówię czasami...głównie jak mi się chce czekolady. ale żeby o psie...:-o są jakieś wieści z nowego domu Xero? kurcze żebym ja się tylko nie zaczęła tu za bardzo angażować w amstaffy bo się na mnie moje łaciate cielę obrazi za zdradę rasy :cool3: już i tak mam u niej przegwizdane za adopcję kota
  3. aukcje zrobiłam przed chwilą, tutaj linki: [URL]http://www.allegro.pl/item351798346_donxa_amstaff_bullterrier_3_letnia_suczka_.html[/URL] [URL]http://www.allegro.pl/item351798818_lux_mlody_ok_1_rok_amstaff_mix_daj_mu_dom_.html[/URL] [URL]http://www.allegro.pl/item351798896_onyx_mlody_ok_1_5_roku_amstaff_mix_daj_dom.html[/URL] [URL]http://www.allegro.pl/item351798921_xena_amstaff_wilczur_4_letnia_suczka_pomoz.html[/URL] Donxa przepiękna z tymi uszami, wielkie uszy najpiekniejsze :p na aukcję Luxa wrzuciłam więcej zdjęć, bo nie mogłam się zdecydować :D a Xeny są może jakieś nowe zdjęcia?
  4. [quote name='bonsai_88']Dobrze wiedzieć, że na terenie Gliwic można wrzucać woreczki do zwykłych śmietników :)[/quote] można? to dobrze,bo zawsze tak robię i miło wiedzieć że nikt mi za to grzywny nie wlepi :cool3:
  5. super! jutro,jak znajdę chwilę, zmienię zdjęcia psiaków na aukcjach i wystawię znowu :)
  6. sorry że zdjęć ciągle nie ma ale spaprałam coś w sterownikach i musze odkopać płytkę z programem żeby go przeinstalowac. niech zyje niekompetencja po prostu :D
  7. jeszcze coś takiego znalazłam [URL]http://www.allegro.pl/item342877761_trixie_pojemnik_z_workami_na_psie_nieczystosci.html[/URL]
  8. to faktycznie musiało być uczucie :crazyeye: o nieeee Makumb śpi...znaczy, zbiera siły na noc; chyba skorzystam z okazji i pozakraplam jej różne części ciała jak nam wet przykazał :cool3:
  9. kastrowany kastrowany - ja nie wiem jak to jest, czy ona będzie wobec niego jakaś przylepna?? wiem że bezjajeczny ale w końcu facet ;] jakieś męskie hormony poza jądrami przecież wydzielają się u wszystkich zwierząt, u ludzi też (z tego co wiem to u ludzi przysadka mózgowa produkuje testosteron też); znajomi mają kotkę i kota, mieli taką sytuację że kotka przed sterylizacją zapałała miłością do kota - kastrata...na razie tylko się gapię na nią, ale jakoś bez zmian...
  10. już myslałam o tym ostatnio, bo kilka dni temu też miała taki napad - ale to zazwyczaj jest kilka minut, poprzeszkadza mi, potrąca łebkiem, poociera się a potem ma mnie w nosie :cool3: specjalnej aktywności i napadów czułości w stosunku do chłopaków i Howarda też nie zauważyłam...strasznie się boję że przegapię to
  11. no to wszystko jasne :) trochę jestem dzisiaj obolała i niewyspana bo zasnęłam na brzuchu a Makumb na moich plecach, między łopatkami :) strasznie przymilna dzisiaj jest, ciągle się przychodzi przytulać :)
  12. ahhh i byłabym zapomniała - z balkonem mieliśmy jeszcze taki projekt żeby ew. wstawić coś w rodzaju podwójnych drzwi, żeby był przewiew ale bez ryzyka - będzie można otworzyć szklane drzwi, a drugie, siatkowe, będą zablokowane - na stałe albo ze skobelkami czy jakimś sprytnym kotoodpornym zamknieciem
  13. balkon jest cały czas zamknięty po prostu i nie otwieramy go - jeśli zajdzie taka potrzeba to zamknie się drzwi do pokoju i koty będą poza pokojem; ja już mam obsesję na tym punkcie już i generalnie nie spuszczam małej z oka; prawdopodobnie skończy się tak że osiatkujemy tylko okno które wychodzi na balkon i okno będzie otwierane na szeroko....zabraliśmy się do tego ale ktoś uprzejmy podklablował administracji i ci nam powiedzieli że ble ble ble, mimo że mieszkanie własnościowe to nam nie wolno itd. tego się nie spodziewaliśmy, w końcu wiele osób siatkuje balkony i nikogo administracja sie nie czepia :mad: ale okna nie zauważą, skoro z jednej strony się nie czepiali to z drugiej też nie będą...a swoją drogą to dziwne jest - okno możemy a balkon nie...jak ja kocham ten kraj po prostu :angryy: przez weekend majowy Tomek osiatkuje mi jeszcze okno w moim pokoju w Gliwicach i tam też będzie Makumb miał miejscówkę :) u nas balkonów i tak się nie otwiera bo lata królik po domu, więc jak na kilka dni wróci do klatki i w zamian będzie biegać Makumba to niewielka różnica, i tak zamknięte. razem ich nie puszczę bo mój wielki morderczy królik może Makumbie krzywdę zrobić :cool3: dzisiaj zrzucę zdjęcia z aparatu to jutro wrzucę na forum już :) obiecuję :) tylko od razu mówię że są głównie robione kiedy Makumb śpi - inne przedstawiają zwykle tylko rozmazaną smugę czerni w locie albo w biegu ;] PS właśnie się stało - Makumb wlazł do wody...i co więcej, nie wyskoczyła z niej z wrzaskiej tylko radośnie brodzi sobie (wody jest może na 3cm) i chlapie w wannie...ehh nie mam słów...właśnie suszę ją ręcznikiem. włazi w każdą mokrą plamę jaką dorwie, czy to na podłodze się coś rozleje, czy to w zlewie, czy w mokrej wannie...a ja tylko latam z ręcznikiem ;] normalnie jak labrador ;] chyba jej ta woda nie zaszkodzi? (poza przeziębieniem do którego staram się nie dopuszczać, do uszu na pewno nic się jej nie naleje, w takie głębiny nie wchodzi i utopić też nie da rady); upilnować cięzko bo przecież zlewu nie odkręcę i nie wyniosę a zlew jak to zlew, zawsze będzie mokry, podobnie umywalka. no i maniacko razem z Howardem wrzucają wszystko co się da do toalety...jak tylko dorwą MOMENT kiedy klapa jest podniesiona - o co wszyscy na siebie się wydzieramy i zawsze jest zamknięta - różne gadżety lądują w WC ;] ostatnio była to rolka papieru, pojemnik do proszku do prania, mój dezodorant i pianka do golenia - podczas jednej, może 2-minutowej sesji ;] w tej zabawie celuje głównie Howard...;] udało im się też zawlec gdzieś korek do zlewu i teraz myjemy gary pod bieżącą wodą bo nie możemy dobrać nowego, Greenpeace nas znajdą i zniszczą :cool3: ubaw po pachy po prostu ;] za to Mamumb zaczyna się przekonywać do suchego jedzenia - zjada różnie, czasami wcina bez problemu 3 puszki dziennie, czasami trzeciej nie dojada, zazwyczaj wychodzi tak ok. 2,5 puszki dziennie (przy puszkach 85g), i w międzyczasie trochę suchego dochrupuje. wagowo nie wiem ile ważyła jak przyjechała tutaj, teraz waży ok 2,8 kg ale na wygląd ciągle sylwetka tak samo zgrabna i smukła...pomijam kwestię tego, ile Makumb spala podczas tej gonitwy codziennej :cool3: o więcej jedzenia się nie doprasza (a potrafi, jak jest głodna,pokazać czego chce i o co chodzi), z miski Howarda tez nie wyjada tak że głodna nie jest na pewno, a żarłoczna specjalnie też nie jest, jak już nie może to zostawia czasem. ostatnio miała biegunkę,dzień po strongholdzie (w niedzielę), ale tylko jeden dzień, więc nic wielkiego chyba, rano już było normalnie - nie zdążyłam nawet po smectę podlecieć bo samo minęło. uważamy uważamy na wszystko co może się hipotetycznie stać, ze mnie już się Jurek śmieje że zachowuję się jak histeryczna matka z niemowlęciem niemalże bo na każdy hałas podrywam się z krzesła i lecę zobaczyć czy jej się krzywda nie dzieje na majstrowanie w uszach oridermylem wkurzona jak nie wiem, na oczy jeszcze bardziej ;] wróg wszelkiej pielęgnacji, można by powiedzieć ;] a u weterynarza odstawiła pokazówkę i grzeczna jak anioleczek była...teraz żałuję że nie wpadłam na to żeby dychę dopłacić na przycięcie pazurków :cool3: a tak sama z tym walczę, po jednym, metodycznie
  14. uuu to lecę na zakupy :cool3: uszy zaczynają nabierać blasku (jak Jurek zobaczył co z nich wydobyłam to pobladł w szoku), weterynarz zdarł z nas skórę (poleciałam w sobotę po leki do tego do którego miałam najbliżej w Gliwicach), gentamycyna 5zł, oridermyl 36, strongholdy 30 i 35zł (dla Howarda mocniejszy jakiś ponoć, dla zwierząt do 5kg) - zwierzaki już pozakraplane, uszami Howarda zajęłam się osobiście i dzisiaj grzebałam w nich chyba z godzinę aż nie stały się różowiutkie, ciekawe ile to potrwa teraz...Makumb dostał oridermyl przez 5 dni prewencyjnie mała ma jakąs małą rankę w uchu, dzisiaj to oczyściłam i właściwie tylko strupek już został,ale jak ona sobie to zrobiła? :-o oko zakraplam bo zaczęło się ślimaczyć trochę, fona zdradź mi ten sekret jak ty to robiłaś bo to czary jakieś ;] jak Makumbie oko zakroplić bo jak na razie to zakropliłam krzesło, podłogę, łóżko i w ogóle wszystko oprócz oka, tak się wyrywa. z uszami już prędzej nam idzie...nawet pazura dorwę od czasu do czasu - ale oczy? :cool1: Howard mnie już nienawidzi bo najpierw pazury miał obcinane, teraz uszy czyściłam...w ogóle sadyszczę się na kocie, jak powiedziała moja siostra ;] z balkonem mamy problem - a administracją budynku - napiszę jak będe wiedzieć na 100%...jak na razie koty całymi dniami śpią na parapecie za oknem.
  15. ten jęzorek :loveu: słodziacha :loveu:
  16. podnoszę!! na pierwszą stronę!
  17. [quote name='brazowa1']to ja sie powoli zaczynam cieszyc,ze Makumb ma dom.Tattwa,nie gniewaj sie,ze ja tak z opoznieniem,ale ja juz mam lęki,zeby cieszyc sie zbyt wczesnie.[/quote] spokojnie, wiem jak jest :) nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy oddałabym zwierzę, chyba że spaliłaby mi się chałupa i poszłabym mieszkać pod most - to jest jakieś usprawiedliwienie - i dość wcześnie wtłukli mi do głowy, czym jest odpowiedzialność; totalnie na marginesie dodam że w sytuacji spornej moja własna mamunia zamordowałaby mnie jakbym zachowała się jak dziecko i "znudziła zwierzakiem" :cool3: jak już się powiedzało "a", to teraz czas na "b" po prostu ;] a to,że nie będzie zawsze rózowo, wiem też :) i liczę się z tym od samego początku :) ze zwierzakami mieszkam odkąd pamiętam i zawsze musiałam o swoje potwory dbrać sama, wymieniać trociny śwince, zrywać jej trawę, kupować karmę z kieszonkowego, chodzić z psem na spacery, kąpać go, jeździć do weta itd - więc raczej nie zdecydowałabym się na zwierza gdybym wiedziała że nie mam na to czasu, kasy ani warunków ;) z kwestią strongholda przyznam szczerze że zawaliłam, ta myśl doszła do mnie dopiero wczoraj - Makumb jedzie do weta w poniedziałek na strongholda, poza tym to coś do uszu nam się kończy więc trzeba dokupić (sorki ale nie pamiętam co to, Jurek to ma u siebie, on czyści uszy Howarda, a nie chcę go budzić już teraz) - na weekend musze pilnie wyjechać (Makumb zostaje w Krakowie z chłopakami), więc dopiero w pon wieczorem będę mogła z nią lecieć, chyba że zdążę jutro rano jeszcze...kretyn jestem i tyle :flaming: na razie uszy ma czyste, odpukać, bo codziennie wieczorem kontrolę przechodzi. Howard strongholda dostał już jakiś czas temu - jeszcze raz mu zaaplikować w takiej sytuacji? nie zaszkodzi mu to?? tego strongholda można w domu samodzielnie zaaplikować czy to musi wet zrobić? w sensie czy jak podjadę do weta sama bez Makumba to dostanę to i to cuś do czyszczenia uszu dla Howarda? i te krople do oczu (na wszelki wypadek chce mieć pod ręką)??
  18. uszy lepiej, czyścimy czyścimy ale szczerze mówiąc myslałam że szybciej to zniknie...:shake: pytanie z gwiazdką - dlaczego kot - w sensie że Makumba - wylizuje wszystkie polarowe koce jakie są w okolicy? :hmmmm: nie sądzę żeby w kocu był jakieś mikroelementy... Larwa doceniła widać co ma :D pańcię na wyłączność i teraz się upaja :evil_lol:
  19. pod pozorem adopcji kota zaadoptowałam: pół kota, pół wiewiórki (gdy tylko może, wisi na siatce), pół foki (na razie moczy w wodzie z fascynacją tylko ogon, ale uwielbia siedzieć na krawędzi wanny gdy ktoś się kąpie, więc może kiedyś zacznie pływać...ostatnio często wyciągam ją z mokrej wanny jak sobie śpi smacznie) ostatnio kiedy koty wybitnie przeszkadzały mi w kuchni, prysnęłam na nie wodą - miałam mokrą dłoń i strzepnęłam krople w ich kierunku; Howard zwiał z wrzaskiem,za to w oczach Makumby pojawił się taki niepokojący błysk zainteresowania...:cool3: próbuję robić zdjęcia ale na wszystkich mam tylko taką czarną rozmazaną smugę w pełnym galopie ;] dzisiaj rano zostałam brutalnie pogryziona w duży palec u stopy, bo o godzinie 9 rano nie było jeszcze w misce śniadania, co za skandal, o ja bezczelna ;] a tak zazwyczaj budze się z Makumbem na twarzy, bo śpi na poduszce obok mnie i jakoś tak w nocy się z niej zsuwa na mnie zwykle...:cool3: z jedzeniem ciut lepiej, przegryza coś suchego czasem, głównie w nocy idzie pochrupać albo późnym wieczorem; ale i tak suche najlepsze jest do kulania po podłodze i pacania łapą ;] z Howardem najlepsi kumple, albo się biją, albo gryzą, albo śpią jedno na drugim, tudzież wyjadają sobie nawzajem z misek - tylko Rudego trzeba pilnować, on już ma słuszną wagę i skłonności do tycia... w każdym razie u nas wszystko dobrze, wszystko gra i tańczy, śpimy mało i głównie w ciągu dnia, bo ja nocami się uczę albo udaję że się uczę, Makumb przestawia meble i tłucze szklanki, potem idzie sterroryzować Howarda a potem sobie odsypiamy ;] raz na 2-3 dni wczołguję się pod łóżko, wyciągam wszystko co Makumb tam wkulał i schował i tak z dnia na dzień jakoś leci :) i o dziwo wszyscy mówią że Makumb świetnie do mnie pasuje ;] charrrakterkiem :cool3: a ja taka święta i niewinna ;] w tym tygodniu podjadę po jakiegoś papirusika, niech ma - małe zębate moje :cool3: czekam teraz na zastrzyk gotówki jakiś to zamówię sobie żarełka dla Makumba bo dzisiaj miałam traumę jak wstałam rano i odkryłam że puszeczki wyszły - i trzeba się było ubrać, i pod oskarżycielskim spojrzeniem Makumba lecieć do sklepu :roll: Makumbowe przygody chyba już nie będą takie barwne bo szczerze mówiąc jak cały dzień pędzą po domu z Howardem i zwisają z lamp niemalże, to potem naprawdę nie mają już sił żeby coś zmalować ;] jedyne co, to kiedy naprawdę przesadzają i są na chwile rozdzielone w innych pokojach, to Makumb siedzi na parapecie, patrzy na mnie wyzywająco "wypuścisz czy nie?" i perfidnie strąca wszystko z parapetu, ze szczególnym naciskiem na to co szklane i delikatne, bo wie że się zerwę i w locie złapię...o dziwo, kiedy mnie nie ma, wszystko na parapecie jest nienaruszone, więc mam teorię że ona to robi tylko po to żeby zwrócić na siebie uwagę :cool3: i musze porzucić kompa wówczas i wyciągnąc myszę z kieszeni, wiadomo ;] aportowanie idzie jej coraz lepiej, załapała że jak nie przyniesie, to nie ma rzucania, heh ostatnio mnie rozbroiła - musiałam na jeden dzień pojechac do domu, Makumb został z chłopakami; wyciągnęłam torbę, połozyłam na łóżku, i w tym momencie Makumb z Howardem byli już w środku, z minami "to jedziemy czy nie?" :cool3: tylko łebki im wystawały, jeden rudy, drugi czarny ohoo musze interweniować bo Makumb wisi na kablu :roll:
  20. podnoszę wątek, hop do góry i do domu!!
  21. podnoszę wątek - do góry, Fabia!
  22. [quote name='natalia_aa']Samca do samca? Dowoz? Z kokardka, w paczce czy listem poleconym? Powodzenia. Ja bym go nie oddala. Mlody pojechal dzis do Gdanska do domku z ogrodem, mlode malzenstwo z 4 letnim synkiem. Jestem w stalym kontakcie z Agnieszka - nowa pancia Xero, takze mysle, ze bedzie dobrze. Allegro mozna zdejmowac. Dzieki tattwa, naprawde duzo dalo :)[/quote] wiesz,to nie zawsze jest tak że 2 samce to jest zły pomysł, najwięcej zalezy od charakteru i od wieku psów, wielu moich znajomych ma 2 psy, moja znajoma ma np 2 rodowodowe reproduktory ONa, niekastrowane więc niby powinny być bardziej "męskie" i wojownicze, a nic takiego nie ma miejsca - chyba że to faktycznie kwestia rasy, ale w to średnio wierzę... no ale w każdym razie super że psiak ma nowy dom ;) jeśli allegro faktycznie choć trochę pomogło, to się cieszę, Xero zdejmuję już ;) oby więcej takich informacji!!
  23. zobaczymy, nie warto skreślać z góry :) na razie czekam na odpowiedź :)
  24. takie łopatki do zbierania kup są na allegro, model Nippy firmy Ferplast - w sklepach zoologicznych też są. ustrojstwo takie kosztuje na allegro z zapasem 72 torebek ok 30zł + wysyłka, można znaleźc z tego co pamiętam u sprzedawcy " animalia ", nie wklejam linka bo w tej chwili na allegro jest przerwa techniczna. maleńkie są, wchodzą po złożeniu do kieszeni, pełna higiena itd. torebeczki można potem dokupić w każdym zoologicznym prawie z tego co wiem to coś podobnego wpuściło w tym roku Betterware (można zobaczyć na [URL]http://www.betterware.info.pl/index.php?wej=produkty&action=szczegol&id_kat=48&id_prod=38185[/URL] - polecam jako konsultantka Betterware, bo mam i używam ;])
  25. pisał do mnie maila dzisiaj jeden - wydaje się - sensowny pan, na razie pytał o warunki adopcji Xero, napisałam co i jak, to co wiem (mega wyczerpująco i długo) na temat żywienia, warunków mieszkaniowych, kastracji, opieki, odpowiedzialności, umowy wizyty przedadopcyjnej itd wiem na razie że ma już jednego, rocznego amstaffa i pytał o odległości, bo dalego mieszka i czy ewentualnie w ogóle byłaby taka opcja żeby psiaka przewieźć zobaczymy, może się odezwie z maila sympatyczny i gramatyka na poziomie dorosłego poważnego człowieka więc czekam czy odpisze :)
×
×
  • Create New...