-
Posts
241 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Daria*
-
Marmasza, poczytaj wątki które podała Ci Vectra. Nigdzie słowem nie ma, ze psy zostały porozwożone już po Polsce.
-
Ja jestem spokojna i opanowana przez cały czas ;) Artykuł czytałam, jak najbardziej. Nie mam w zwyczaju wypowiadać się na temat czegoś czego nawet nie przejrzałam. Ja Ci tylko powiem... nie wierz we wszystko co piszą media. Połowę z tych informacji trzeba przepuścić przez palce. Jak myślisz, co lepiej się sprzeda. Agresywne bulle oddawane do adopcji staruszkom, czy spokojne uśpienie "problemu" ? Zapewniam Cię, że te "dwa" agresywne psy (o ile w ogóle takie istnieją) do adopcji nie trafią. Polskie schroniska są jakie są, ale psa rzucającego się na wszystko co się rusza nie wydadzą.
-
Nie rozumiem dlaczego ty na każdego psa ze schroniska patrzysz pod pryzmatem pogryzień/zagryzień. Rzadko zdarzają się psy całkowicie nieprzewidywalne - ale takie na ogół nawet schroniska nie opuszczają. Ciekawa jestem, czy tak chętnie byś usypiała wszystkie boksery, które znajdą się w podobnej sytuacji - nawet te najbardziej radosne i miłe. Uśpiłabyś tylko dlatego, ze kogoś, kiedyś może ugryźć ? Może, ale nie musi ? W takim wypadku nikt psa mieć nie powinien, bo zawsze pies jest tylko psem i dziabnąć może. Czy to ze schroniska, czy z uwielbianych przez Ciebie pseudo (po znanych rodzicach rzecz jasna), czy dobrej hodowli :/
-
Z tego co mi wiadomo psy nie mają żadnych śladów po stoczonych walkach. Była to rozmnażalnia na dużą skalę - nie obóz treningowy. To, ze te psy były w tragicznych warunkach nie znaczy, że ich życie nie może się zmienić. Wiadome jest, że pewna część tych psów będzie nie do odratowania. Ale tam pewnie są też psy, które cieszą się na widok człowieka i łakną z nim kontaktu. Nie można na samym wstępie ich skreślać, tylko dlatego, że ktoś nie potrafił się nimi odpowiednio zająć.
-
Tak jak pisze Berek - lina obowiązkowa. I ćwiczyć tak długo dopóki nie zobaczysz, że sunia nawet w obecności innych psów jest w pełni odwoływalna. Ja przywoływanie ćwiczę w ten sposób, że pozwalam się psu oddalić na taką odległość, by pies nie czuł naprężenia na linie, a ja bezpośrednio po wydaniu komendy (w razie jej nie wykonania) mogę psa przyciągnąć do siebie. Komendę wydawać głośno i stanowczo. Mając "opornego" psa w momencie próby zwiania za czymś wprost ryknąć wróć/do mnie. Z doświadczenia wiem, że słodkie wołanie guzik daje ;) Po przyjściu nagroda. Smakołyk, bądź ulubiona zabawka. Dobrze jest chwalić psa gdy jest w trakcie przybiegania do Ciebie ;) Czyli np. pies przybiega i miło mówisz "dobrze, dobrze, dobrze", czy jak tam chwalisz psa ;) No i na spacerze poświęcać jej jak najwięcej czasu...By nie miała możliwości się nudzić i rozglądać się za obiektami do pogoni. Masz o tyle łatwiej, ze owczarki, przy odrobinie pracy są bardzo pojętnymi psami :)
-
Mój pływał niestety tylko dwa razy w życiu. Raz jak był małym szczenięciem (nie zawahał się ani sekundy), a drugi raz dokładnie gdy kończył roczek. Początkowo bał się wody jak ognia, ale dzięki spotkanym dzieciom przy stawie (Kiro uwielbia dzieci :D ) się ośmielił i parę razy przepłynął staw. Ale niestety okazało się, że ma uczulenie na wodę w tym stawie i już więcej tam nie pójdzie...
-
[quote]A sorry, ale tego to ja Ci pisać nie będę, idź do weta specjalizującego się w dermatologii, to może zechce Ci wytłumaczyć, jak odróżnia przebiałczenie od alergii. Ja nie jestem lekarzem, żeby Ci takich wyjaśnień udzielać. Możesz też zostać studentką weterynarii, to na studiach też się tego dowiesz. Uwierz, Drogie Dziecko, że fakt, iż o jakiejś chorobie nie słyszałaś, nie oznacza, że taka choroba nie istnieje. :cool3:[/quote] I o czym tu z tobą dyskutować ? Nie potrafisz w najmniejszym stopniu poprzeć swojej teorii. Myślę, że już na tym zakończymy :|
-
Więc Beatko napisz mi na jakiej podstawie wet stwierdził, że to przebiałczenie, a nie alergia ? Jakie badania zostały w tym celu wykonane by potwierdzić przebiałczenie, a wykluczyć inne choroby ?
-
[quote]Powiedzcie to właścicielom psów cierpiących z powodu przebiałczenia i weterynarzom, którzy je leczyli.[/quote] Beatko, a może była to po prostu alergia na dany rodzaj białka ? ;) Przeczytaj sobie cały ten temat bardzo dokładnie. I inne tematy o przebiałczeniu i dopiero wtedy się wypowiadaj ;)
-
Moim zdaniem granulki też powinny być większe, bo mój pies niestety takich małych nie gryzie, tylko łyka. No, ale cóż, nie widzę z tego powodu żadnych problemów, więc karmimy dalej. Karma ma na prawdę dobry skład. Dobra dla psów które chce się lekko odchudzić. Mój stracił na niej już ok. 1kg na wadze, ale optycznie wygląda na wiele więcej ;) Nie jest to reguła, że każdy niejadek Orijenem będzie się zajadał. Akurat na mojego działa. Jest to jedyna karma którą je 2 razy dziennie już od 1,5miesiaca. Przy innych karmach bunt następował już po paru dniach. Ja jestem zadowolona. Skończyły nam się problemy z ciągłymi miękkimi kupkami i biegunkami. Sierść jest bardziej miękka i lśniąca. Mimo nie wielkiej aktywności widzę minimalny przyrost mięśni :> Ogólnie nie narzekamy :)
-
Właśnie niedawno wróciliśmy z pola. Wzięłam na pole sznur, zawiesiłam go na bramce i Kiro troszkę do niego poskakał. Szkoda tylko, ze zniechęcił się jak parę razy niefortunnie upadł na ziemię, ale on zawsze musi mieć inny pomysł ode mnie. Sznur zawiesiłam nisko, tak na pierwszy raz by nie skakał za wysoko, ale ten wolał skakać do starych spodni na których ten sznur zawiesiłam :| A, że był wysoko i nie mogłam tego odwrócić to się zniechęcił. Ale ogólnie jestem zadowolona. Dzisiaj wyjątkowo cały czas patrzał na mnie. Czekał aż mu jakoś czas zorganizuje :) Widać było w nim o wiele więcej radości niż chociażby wczoraj. Reagował nawet na skinięcie głowy i już był przy mnie. Nawet przeciągał się ze mną tą szmatą, co ogólnie jest do niego niepodobne, bo on na przeciąganie się na ogół nie ma większej ochoty. Nie zdążyłam nawet rzucić patyka a on już biegł. Był dziś bardzo aktywny i usłuchany. Gdyby on był zawsze taki jak dzisiaj to bym chyba była najszczęśliwszą właścicielką pod słońcem ;) Ale nie wiem od czego to zależy. Jestem pewna, że już jutro znów będzie błądził oczami po całym polu i znów nie będzie miał ochoty na żadną zabawę ze mną...
-
Widzę, że i tam polecają Gostar. To jest jedyna szkółka do której bym z psem poszła. Ale to właśnie ich przez maila pytałam ile szkolenie kosztuje. Jakieś 2-3 miesiące temu i napisali mi, ze 650zł... I jeszcze koszty dojazdu trzeba by było liczyć :( Na razie niestety nie jest to na naszą kieszeń. Wychodzimy z założenia, że lepiej mieć na niego te parę groszy w razie choroby. Gdyby to było w granicach 300-400zł to byśmy się nie zastanawiali, ale to praktycznie 2x więcej...
-
Ja bym była wniebowzięta gdyby na tym polu było choć jedno drzewo do którego można by było cokolwiek przypiąć. Czy to oponę, czy zwykły gryzak :| Ale niestety to jest tylko duży obszar samej trawy bez jakiegokolwiek drzewa... Ostatnio postawili przy siatce do stawu bramki, może pomyślę nad tym i powieszę coś na bramce ? hmm trzeba o tym pomyśleć... Za dobrym szkoleniem ja też jestem jak najbardziej. Tylko, ani u nas porządnych szkółek potrafiących pracować z bullowatymi, ani wystarczających funduszy. Prawie 700zł za szkolenie u nas i na dodatek zapną Ci psa na kolczatkę, bo przecież amstaff to bez kolców ani rusz :| Ja liczę, że z wiekiem będzie coraz lepiej. Na razie to wciąż głupi szczenior jest. Ja już widzę w nim dużą zmianę od czasu gdy miał może ze 7-8miesięcy. Wzoruje się z tym jego "złym" zachowaniem na podstawie innych psów. Ale nie zwróciłam nigdy wcześniej na to uwagi, ze te psy mają już po 4-5lat. "Stare" wygi można by rzec ;)
-
karjo2, kto powiedział, że nie nagradzam ?! Na każdym spacerze mam całe kieszenie wypchane smakołykami. Jest nagradzany za każde wykonanie komendy. I to nie tylko "do mnie", ale także innych, które zawsze ćwiczymy. Więc nie wyciągaj pochopnych wniosków. Klapsy dostaje tylko w sytuacjach ekstremalnych. Co wg Ciebie miałam zrobić ? By przerwać to nie pożądane zachowanie ? Dać mu siad i poklikać klikerem ? Bez przesady. Wiem jakiego mam psa w domu, znam jego charakter i pozytywne szkolenie jak najbardziej, ale bez korekt się nie obędzie. nie wystarczył krzyk, szarpnięcie za obroże, więc dostał lekkiego klapsa. Widzę, że bardzo "dokładnie" przeczytałeś wszystko co napisałam. Pies potrafi za zapachem pobiec nawet w momencie największego zaangażowania w zabawę ze mną. Podczas przeciągani się, czy biegu za rzuconym patykiem. Nagle zawieje wiatr, on robi zwrot i biegnie w kierunku wiejącego wiatru. I uważam, że miejsce nie ma nic do rzeczy, bo on nie biegnie do czegoś co jest na naszym polu, tylko do czegoś co jest gdzieś w oddali i zostało przyniesione przez wiatr. Ja nigdzie swojej winy nie widzę. Na polu robie z siebie po prostu debila. Cale szczęście, że ludzi tam nie ma, bo by pomyśleli, że jakaś nienormalna jestem. Staram się go zainteresować jak tylko potrafię. Raz się udaje, raz nie. Trzeba dodać, że Kiro od zawsze miał bardzo indywidualny charakter i zabawowym i kontaktowym pieskiem nie był już od pierwszego dnia co do nas trafił... Odpowiadając na twoje pytania (?) spacer na ogół trwa około godziny. Podczas niego ćwiczymy w kółko i nagminnie komendę do mnie+stój, do tego tak dla przypomnienia po parę razy inne komendy które już Kiro potrafi (zostań, siad, leżeć itd.). Ulubioną zabawą Kira jest bieganie za patykami i kamieniami. Jak widzi, że mam zamiar czymś rzucić, to od razu widać w nim duże zainteresowanie i biegnie za patyczkiem. Niekiedy się przeciągamy, ale to rzadziej, bo na ogół Kiro nie chce się przeciągać. Uciekam mu, on mnie goni, niekiedy ja go trochę pogonie. Czasu na nudzenie się to on ma niewiele. Dziwi mnie to, że ja poświęcam mu na spacerach tyle czasu, tyle go nauczyłam, potrafi znacznie więcej niż te burki z osiedla, a jednak one nie uciekają, a mój próbuje. Jak widzę niekiedy na tym polu z daleka ludzi z psami, to tylko idą ze smyczą w ręku, psem kompletnie się nie interesując. Tak robi większość ludzi i problemów nie mają. A ja muszę robić z siebie debila, a i tak nie daje to takich rezultatów jakbym się spodziewała...
-
Kiro nadal antyzabawkowy :roll: Ja chyba tego psa już nie dam rady przekonać do zabawek na dworze. Ma je gdzieś i wyraźnie daje mi to do zrozumienia... Puszczany jest cały czas na lince. Oczywiście reaguje na każde do mnie, czy wróć. Nawet jak wczoraj szamał mi jakąś glinę to go odwołałam... Ale... no właśnie zawsze musi być jakieś ale. Wystarczyło, ze zawiał mocniejszy wiatr, Kiro zadarł głowę do góry i leeeci w stronę zapachu. Ja się drę do mnie/wróć, a on dalej przed siebie. Dobiegł do samego końca linki i zamiast się zatrzymać to parł dalej i próbował się ze mną siłować :roll: Nie reagował na nic, nie mogłam go nawet przyciągnąć do siebie tak mocno się zaparł. Dopiero jak zaczęłam do niego podchodzić (jednocześnie zwijając linkę) i i trzepnęłam go przez tyłek to się opamiętał i znów zaczął kontaktować :| I co tu z takim gnojkiem zrobić ? Przestaje kontaktować ze światem jak coś poczuje. Przypuszczam, ze czuje gdzieś jakiś "cieczkowy" zapach. Eh rozumiem, że to dorastający samiec i suki się cieczą, ale to już jest lekkie przegięcie :| Powoli zaczyna doprowadzać do tego, że ograniczę się do wyprowadzania go tylko i wyłącznie po mieście na 1,2m smyczy :roll: Uważam, że w pewnym stopniu kastracja by pomogła, ale jak przekonać do niej resztę? Jak twierdzą, że raz to okaleczanie zwierzęcia, dwa nigdy nie widzieli wykastrowanego psa (kompletnie irracjonalny powód), trzy (argument brata) ludzie nie będą wiedzieli czy to pies czy suka :| No bez przesady, przecież siusiaka mu nikt nie ciachnie. Ja nie mogę słuchać tych ludzi. Ich NIE jest takie bezsensowne, ze aż żal człowieka bierze. Gdyby mówili, że narkoza niebezpieczna, że nie wiadomo czy i tak to wszystko pomoże, to ok, ale takie powody ? Nikogo ten problem nie interesuje, bo oni z tym psem nie chodzą na pole, nie im raz pies próbował spier**** prosto na ulice, nie oni nie mają siły go utrzymać jak się szarpie do jakiś sików na trawniku... Pomóżcie, jak namówić ich na kastracje ? :|
-
Pies nie może się "przebiałczyć"
-
No właśnie. Mam w wieżowcu przypadek takiego jamnika. Ostatnio ujadał i rzucał się na smyczy na mojego psa, właścicielka miała w ręku złożony parasol. Krzyknęła na psa, pacła go (lekko) tym parasolem w zadek, a ten się odwinął i dziabnął ją w rękę :| Ja osobiście też nie jestem zwolenniczką bezstresowego wychowania. Jak Kiro jest grzeczny to pomiziam, dam smakołyk, pochwalę, pobawię się, a jak jest nie dobry, to wrzasnę, a jak to nie pomaga to trzepnę w dupsko i jest spokój. Odkąd przyszło to bezstresowe wychowanie z zagranicy to i psy częściej gryzą i dzieci są gorsze, nie do opanowania.
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
*Daria* replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
[quote]Jeżeli nie masz godności nosić kupę pare metrów do kosza , to znaczy , ze nie masz honoru.[/quote] No cóż nie wiem co ma jedno do drugiego, ale mniejsza z tym... Ale nie tędy droga, obrażaniem nie zmusisz nikogo do zmiany decyzji, a nawet możesz zniechęcić do tej planowanej :roll: -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
*Daria* replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
[quote]tu nie ma się nad czym zastanawiać. Sama jak wdepniesz , napewno miło Ci nie jest , a napewno nie wiesz czy to czasami nie kupka twojego psiaka !Jak zaczniesz sprzątać inni to podpatrzą. Nie zbierając kupek swojego milusińskiego łamiesz prawo. Zastanawiasz się jeszcze?/quote] Zdaje sobie sprawę z tego, że łamie prawo... Tak jak 99% psiarzy w moim mieście... Nikt za to mandatu jeszcze nie dostał... Na razie wciąż się zastanawiam. Jak by Kiro zawsze robił takie wzorcowe kupki jak jest karmiony tylko przeze mnie to bym się nie zastanawiała.. Ale on niestety ma delikatny żołądek i przynajmniej parę razy w tygodniu zdarzają mu się miękkie kupy. Nie biegunki, ale takie, że samym woreczkiem ciężko by było zebrać... Druga sprawa to rozmieszczenie koszy... Nawet tych normalnych. Przy odrobinie szczęścia do kosza bym miała tylko kilkanaście metrów spacerku z psią kupą w woreczku :roll: Ale pomyślę jeszcze nad tym :) -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
*Daria* replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
A powiedzcie mi, czy jak wasz piesek ma biegunkę to też sprzątacie ? Bądź miękkie kupki... Coraz częściej się zastanawiam, czy by nie zacząć zbierać. Tym bardziej, że zaczynam widywać ludzi którzy sprzątają. Fakt faktem może jest to 1% wszystkich psiarzy w moim mieście, ale już coś... Musze to jeszcze przeanalizować;) -
Odkąd pojechali rodzice na wakacje ilość kupek zmniejszyła się do 2 niewielkich na dzień... Eh nie ma to jak dokarmianie psa chlebkiem ze stołu :/
-
Marmasza, jedna uwaga... To, że pies wygląda jak amstaff jest praktycznie oczywiste, że gdzieś w przodkach miał psa rodowodowego. Ba mógł być nawet po rodowodowych rodzicach. Tylko pytanie, dlaczego on sam rodowodu nie ma ? Dlaczego właściciele nie zaliczyli tych trzech wystaw ? Gdyby z psami było wszystko w porządku, to hodowlanki by dostały w ciągu paru miesięcy, nie sądzisz ? Może poprzez złą socjalizacje, czy inne czynniki, były nadmiernie agresywne, nie nadające się na wystawy i właściciele o tym wiedzieli. Rozmnożyli pieski i powstało takie "coś" co przy nie odpowiednim wychowaniu atakuje człowieka. Nigdy mnie nie przekonasz, że pies rodowodowy, z dobrej hodowli, zdrowy, prawidłowo socjalizowany i wychowany rzuci się bez najmniejszego powodu na człowieka.
-
Artykuł może i napisany w miarę prawidłowo, ale dla większości ludzi nie ma znaczenia co w nim pisze. Wystarczy przejrzeć komentarze pod artykułem. Jak grochem o ścianę :placz:
-
budasty, wiesz jak my zważyliśmy ? Weź nasyp szklankę karmy do woreczka i idź do jakiegoś supermarketu i połóż na wagę od warzyw ;) Zmierzysz dokładnie i nikt raczej się nie przyczepi. U nas szklanka, ale Orijen Adult waży ok 130g