Jump to content
Dogomania

*Daria*

Members
  • Posts

    241
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Daria*

  1. [quote] Lalka nie rozumie o co chodzi,naciskajac delikatnie jej zad,ona stara się nie siedzieć,napina sie i kuli![/quote] Spróbuj może w ten sposób: weź smakołyk do ręki i wydaj komendę siad i "jedź" smakołykiem nad głową psa. Jak smakołyk będzie wystarczająco daleko za głową pies usiądzie, a wtedy pochwała i oczywiście dać mu ten smakołyk. Ja swojego jak był szczeniakiem w ten sposób nauczyłam ;)
  2. Szkoda słów mi na takich ludzi !!! Dlaczego nie poszedłeś do weterynarza ?! Widać, że bardzo Ci na tym psie zależało, jeżeli w tak szybkim czasie zastanawiasz się nad nowym psem :/ Dla takich ludzi jak ty odpowiem jedno: ŻADNEGO PSA !!! Nie potrafiłeś się zaopiekować jednym, to po jaką cholerę Ci następny ? :/
  3. Canivition jest bodajże na wzmocnienie stawów. Z tego co słyszałam jest całkiem dobry. od niego lepszy jest Arthroflex. Ale ja myślę, że w tym wieku, to problemów z chodzeniem należy szukać nawet w kręgosłupie. Może to jakieś zwyrodnienie.
  4. [quote]na amstafy tez byl popyt i mysle ze do tej pory szczeniaki schodza i to niezle..mowie o pseudohodowcach..i to wcale nie znaczy przeciez ze jak pies ma rodowod to nie jest agresywny[/quote] Wiesz, to wszystko zależy od hodowcy. Jeżeli hodowca nie jest zwykłym nabijaczem kasy i zależy mu na dobrze rasy, to biorąc psa od takiej osoby ma się większą pewność, że szczenie nie będzie agresywne. Ale, jeżeli komuś w jakiś sposób udało się na wystawie zatuszować agresje psa i pies dostał hodowlanke i był rozmnażany, to różne rzeczy mogą z tego wyjść. Ale tu mówię np. astach. Bo są rodowodowe psy u których ceni się agresje jak np. pity i to już jest odrębna sprawa.
  5. Tak jak pisała Patishon, metoda z siadaniem. Ja bym jeszcze do tego dodała koncentrowanie całej jej uwagi na tobie poprzez smakołyk, czy zabawkę na punkcie której sucz ma świra. Mi osobiście nie udała się metoda z siadaniem jak Kiro widzi innego psa, bo ciężko mam ze zwróceniem na siebie jego uwagi, czy to smakołykiem czy zabawką. Ale jeżeli piszesz, że suka lubi sie z tobą bawić, to powinno Ci lepiej pójść niż mi :)
  6. Bohito jak zawsze cud, miód i orzeszki ;) Ogólnie cały miot był dosyć udany, szczeniaki bardzo ładne. Szkoda tylko, że hodowla ostatnio trochę ludziom podpadła.
  7. [quote]a laby to juz wogole ...ta rasa sie zmienia ...wsumnie nie rasa sie zmienia tylko ludzie zmieniaja rase...kiedys milo bylo spotkac laba na spacerku wiadome bylo ze psy sie nie pogryza a teraz jak widze laba to wole przejsc czasami dalej i lapie psy na smycz...z nimi juz nic niewiadomo[/quote] I tak to właśnie jest, jak robi się popyta na daną rasę. Masowa produkcja i później wychodzą takie osobniki które tylko wyglądem swoją rasę przypominają :(
  8. [quote]A jak nie sprzatasz to kogo z siebie robisz,przepraszam?[/quote] Jak to kogo ? Jestem zwykłą neutralną osobą, ale bardzo mi miło, że sugerujesz mi, że jestem idiotką :) Myślę, że na tym już zakończmy rozmowę, bo najwyraźniej nie potrafi tu ktoś rozmawiać na kulturalnym poziomie :)
  9. [quote]nie chodzi mi o to że nie masz doświadczenia bo wiem że ty w tej sprawie siedzisz dłużej niż ja i trochę więcej wiesz ale u mnie na dzielni nie ma asta agresywnego[/quote] Też trzeba sie zastanowić w jakim wieku masz Ty tam te asty, bo nieraz światełko do agresji do psów włącza się dopiero jak pies dojrzeje, czyli dopiero po około 2 latach ;) Może być oczywiście, że te psy akurat nie są agresywne. Ja na razie również nie mam osobnika agresywnego. Ale zawsze sie liczę z tym, że może sie stać agresywny i jestem na to przygotowana. Ale powtarzam, agresja bullowatych do psów nie powinna nikogo dziwić. A jak ma sie osobnika nie agresywnego to należy się tylko cieszyć i liczyć, że zawsze taki będzie :)
  10. [quote]Ja sie przyznaje ze jak jeszcze mieszkalam w pl to nawet nie myslalam o sprzataniu.Ale po przeprowadzce do uk zaczelam na to inaczej patrzec i jeszcze jak jezdzilam do Lali do pl to zaczelam sprzatac.A odkad Lala jest tu ze mna to tak jak napisalam - wstyd mi jak zabraknie woreczkow.Poza tym odkad niedawno zaczelam zajmowac sie psami i wyprowadzam ich wiecej niz sztuk 1 to sprzatanie jest tu OBOWIAZKOWE z mojego punktu widzenia[/quote] Właśnie, w WB jest inna mentalność ludzi. Inne wychowanie. Tam sprzątanie jest na porządku dziennym. To nie jest Polska gdzie będą na Ciebie patrzeć jak na idiotę, ja zaczniesz gówna zbierać. Utrzymywanie czystości jest procesem długotrwałym. Nie ma "pyk" i już jest. Trzeba zacząć od ustawienia dużej ilości koszy. Sam ich widok bardziej uświadomi, by sprzątnąć po swoim psie. Później jakieś akcje uświadamiające w TV. Tyle ludzi tego pudła słucha, więc może ludziom przemówi do rozsądku. Ja jak pisałam wcześniej, idiotki z siebie robić nie będę. Jeżeli sprzątanie będzie na porządku dziennym i wszyscy zaczną sprzątać, to chętnie sama też zbiorę tą kupę, by móc prosto chodzić po trawniku.
  11. [quote]ja napewno zdobede troche doswiadczenia z nia[/quote] Ja myślę, że "doświadczenie" i wiedzę to powinnaś już mieć zanim wzięłaś do siebie psa po agresywnym ojcu...
  12. [quote]Przydalo by ci sie poczytac troche na tym watku[/quote] Blisko 150 stron miłej lekturki. Nie, dziękuje, nie skorzystam :D Ja tylko się zastanawiam ile osób, które tak krzyczą by sprzątać po swoim psie, na prawde to robi, a ile tylko by sie przylizać innym jacy to porządni są ;)
  13. psiara, nie wiem czy jest sens wdawać się z tobą w dyskusję, bo nie wiem czy rozumiesz o czy mowa. Tak bullowate to najukochańsze psy pod słońcem. Sama mam w domu jednego osobnika rasy amstaff, ale genetyki nie przeskoczysz ! Jest tu mowa cały czas o agresji do psów, nie do ludzi. A jednak ile bullowatych kocha wszystkie psy ? Coś mi się wydaje, że jest jednak więcej tych co reagują na psy agresją. I tu tylko we właścicielach głowa, by nie doszło do żadnej tragedii. Jak u astów agresja jest wyhamowywana, tak u pitów już nie i te psy w znacznej większości, żeby nie powiedzieć że wszystkie innych psów nie lubią, więc nie mów mi, że mam się odczepić od czegoś w czymś już siedzę od dłuższego czasu ;)
  14. [quote]Tylko dlatego ze wiekszosc ludzi ma identyczne podejscie jak ty.[/quote] No cóż poniekąd masz rację :) Jedna osoba świata nie zmieni. I jak ma być dobrze, miasto musi się tym zająć i pilnować porządku.
  15. [quote]Nie znam się za bardzo na psim charakterze i genach, ale nie wydaje mi się żeby pies w genach dziedziczył agresję do innych psów, to raczej nabywa w ciągu tego czasu kiedy przebywa z matką, uczy się tego a nie rodzi się z tym, tak mi się wydaje.[/quote] Rzeczywiście widać, że się nie znasz ;) Są rasy psów, które mimo bardzo dobrej socjalizacji, albo prób socjalizacji już będą wykazywać agresje do innych zwierząt. Ale tu musiałabyś się zagłębić w psychikę bullowatych :)
  16. [quote]A jak wyglada w tej chwili sytuacja u Ciebie ?czy dajesz sobie juz radę z suką Teqiullą, bo z tego co pamiętem na niebieskim forum to miałas problemy. Potem adopcja tego dalmateńczyka i teraz juz staffik. ? Czy Teqiulla zaakceptuje drugą sukę??????:cool3:[/quote] Właśnie to samo przyszło mi do głowy jak zobaczyłam ten wątek. Niedawno ogromne problemy z agresją u suki, później uciszenie, adopcja dalmatyńczyka, a teraz już kolejny pies ? Im więcej psów tym mniej czasu sie poświęca na tego z problemami. Jak teraz sytuacja u was wygląda ?
  17. hehe same znajome mordy ;) No cóż my również szkolimy się domowo. Niestety u nas szkolenie to wydatek około 500zł + benzyna, a na razie nie ma na to kasy. Domowymi sposobami Kiro potrafi parę podstawowych komend. Jak siad, waruj, daj łapę, obrót, zostań, chodzenie przy nodze, nie rusz smakołyka i inne takie pierdoły. Ale niestety to tylko w domu, bo jak wychodzimy za drzwi to ktoś nam psa podmienia i komendy pamięta jedynie jak nie ma żadnego psa w pobliżu i nie czuć niczego interesującego na trawniku....
  18. W takim przypadku to tylko izolacja. Nie każdy pies musi lubić króliki. Ważna jest też rasa psa. Jeżeli jest to pies myśliwski to z zaprzyjaźnianiem może być ciężko, bo dla takiego psa, królik jest potencjalną ofiarą. Ciesze się, że ja nie mam takiego problemu. Jak Kiro był mały, to miał zakaz szczekania na królika. Teraz jak Kinia siedzi w klatce to pies nie zwraca na ogól na nią uwagi, a jak już zwróci, to tylko powącha i odejdzie. Na wspólne chodzenie po mieszkaniu nie ma co liczyć. Kiro nawet przez przypadek mógłby królika skrzywdzić. Tak więc jeżeli masz możliwość to izoluj zwierzaki od siebie...
  19. [quote]-bo to jedna/dwie kupy dziennie mniej w perspektywiemiesiąca 60 perspektywie roku to 720 kup mniej. Razy dzieisęc lat życia to 7200 kup mniej.[/quote] Przyjmij w swoich obliczeniach, że kupki na deszczu się rozpuszczają i przy deszczu na śląsku nie zostaje ich dużo. Więc można przyjąć że 50% kup z twoich obliczeń zniknie w sposób naturalny :D A na moje kilkaset zebranych kup wejdzie kilka tysięcy innych nie sprzątanych. Niestety, ale to walka z wiatrakami.
  20. Właśnie, co do labradorów. Odkąd mam psa jestem zszokowana zachowaniem tych psów ! Można się spodziewać, że większość tych labów to psy w typie, nie rasowe, ale tą łagodność to już powinny mieć zachowaną. A tymczasem, większość spotkanych przeze mnie labradorów jeżyła się do szczeniaka. Większość dorosłych psów na ogół toleruje szczeniaki, a one nie. Fakt faktem żaden na nas sie nie rzucił, ani nie szczekał, ale przyjaźnie nie były nastawione. Naprawdę jest to przykre co pseudohodowle potrafią zrobić z psami :(
  21. Mój jak był młodziutki, tak może do 5 miesiąca gryzł niemiłosiernie. Cały czas chodziłam z kreskami i dziurkami na dłoniach ;) Był na tyle nieprzewidywalny, że nie można było sie do niego nachylić, bo za nos próbował złapać. No ale z czasem, jak sie go karciło i przekierowywało na zabawkę się tego oduczył. Teraz ma 9 miesięcy i zdarzy mu sie jeszcze podszczypywać, ale to bardzo rzadko. Wie, że całą paszczą nie wolno, to samymi przednimi ząbkami próbuje ;) Ogólnie to jest już dobrze. Do twarzy też już nie skacze. Można sie z ni miziać i najwyżej jak mu nie pasuje to odchodzi ;) Ciesze się, że już ten gryzący okres mam za sobą. Pocieszałam się zawsze tym, że nie ja jedyna i nie ostatnia muszę przez to przejść :) Uroki posiadania szczeniaczków :)
  22. Ja preferuje szczupłe psy :) I patrząc na psa z pierwszej strony powiedziałabym, że jest stanowczo za gruby. Nawet jak na labradora ! U nas jest problem, bo ja uważam, że Kiro jest za gruby (nawet już nie chce wiedzieć ile waży), ma bardzo nikłe wcięcie w tali i ogólnie misiowaty wygląd. A reszta rodzinki próbuje go jeszcze tuczyć, bo za chudy jest. To jest nienormalne. Panikują już jak rano Kiro wstanie i przed śniadaniem ma jako taki zarys żeber i zaraz mówią że schudł. Dla mnie to jest paranoja. A gdy kupiłam środek na stawy który w składzie miał L-Karnitynę, to musiałam im długo wszystko tłumaczyć zanim postanowili go podawać :/ I jak tu takim do rozumu przemówić ?!
  23. No cóż, ja po swoim nie sprzątam. W odległości pół kilometra nie ma żadnych specjalnych koszy na kupki, a i inni ludzie też nie zbierają. Sama o czystość naszych trawników dbać nie będę jeżeli inni też nie będą tego robić. Co z tego, że ja sprzątnę, jak 20 innych psów narobi i nikt tego nie ruszy ?! Wiem, wiem, teoretycznie wszyscy mogą tak myśleć, ale dopóki władze mojego miasta nie wydadzą konkretnego rozporządzenia i nie postawią dostatecznej ilości koszy, ja kup sprzątać nie będę.
  24. Oj skąd ja to wszystko znam. Te małe psy są chyba najgorsze (nie che tu nikogo urazić). U mnie to na prawdę jest rzadkość, by jakiś "orzeszek" przeszedł koło mojego spokojnie. Wszystkie sie rzucają, aż sie dławią na smyczach. A to ludzie mówią, że ja mam psa mordercę :| Gdyby te małe yorki powiększyć do rozmiarów owczarka niemieckiego, to były by to na prawde groźne psy. Ale ludzie myślą, że jeżeli taki malutki to już dobrego wychowania nie potrzebuje :/ Najlepiej by było jakbym to olała, ale mój na razie głupiutki i nie wie o co chodzi i ciągnie mi sie z merdającym ogonem do tych agresorów, a ja go utrzymać nie mam już siły. Niestety zdarzają sie u nas także duże psy chodzące z właścicielami bez smyczy, kagańca i..... obroży nawet. Dla mnie jest to po prostu straszne. A gdyby się złapał z moim to jak ja (czy właściciel) takiego psa odciągnie, który nie ma na sobie nic ?! Za uszy ?! lol Już nie raz sie wystraszyłam jak szłam z Kirem, a jakieś wielkie bydlaki do nas podbiegały z zjeżonym futrem na karku. Na szczęście mój w miarę potrafi sie jeszcze zachować i okazuje szczenięcą uległość i te psy po chwili odchodzą. A właściciele oczywiście kilkanaście metrów dalej i nic sobie z tego nie robią....
×
×
  • Create New...