-
Posts
10220 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
21
Everything posted by kikou
-
Tak, ostatnio co chwilę siusia i dużo pije, (podobne objawy daje tez moczówka, cukrzyca i po prostu niewydolność nerek pewnie jeszcze inne których nie znam) ale też obwisly brzuszek, chudość. Nie wiem jak duże doświadczenie ma wet z Cushingiem. :( zespol Cushinga moze u piesków dawać różne objawy, niby najczęściej niszczy najpierw skórę ale nie ma żadnej reguły, moze zniszczyć niemal każdy organ.
-
Tak, odebrałam wyniki, są złe. Tak jak przewidywał wet.to nie same stawy są problemem Arusia, wysiadają już wszystkie narządy, nereczki na ostatniej niteczce - w moczu to jeszcze nie wyszło ponieważ kreatynina jeszcze niemal w normie ale mocznik juz tragiczny. Wartości wątrobowe też znacznie gorsze. Istnieje jeszcze niewielka szansa ze te złe wyniki z powodu Cushinga (jakieś 30%) możemy zrobić test, z tym że to kolejne ok 250. Zalecono wlewy podskórne 3x w tygodniu. Rozpoczęliśmy wczoraj. Sam Aruś dużo śpi, jeszcze czasem troche pochodzi niedaleko posłanka ale apetyt ma dobry.
-
Byliśmy z Arkiem dzisiaj w innym gabinecie, tutaj dr sądzi że problemem nie są same stawy, ponieważ te są nieco zmienione ale nie na tyle żeby tak źle chodził, są ruchome, mówi że to raczej jakaś choroba współistniejaca, że zaniki mięśni mogą częściowo wynikać ze złego wchłaniania ponieważ już długo ma trzustkę słabo wydolną. Tak czy inaczej pobrał krew na duże badanie przesiewowe, wyniki będą w piątek i wtedy dopiero ustali dalszy kierunek leczenia. Dzisiaj zrobili usg żeby zobaczyć czy nie ma jakiegoś guza, nic nie znaleźli, narządy wewnętrzne były niby prawidłowe, trochę woreczek zmieniony. Ale czarna seria trwa :( wczoraj tak patrzę, Sara zostawia za sobą jakieś brunatne kropki, zaglądam jej pod spódniczkę i nogi mi się ugięły- guzek ok 1 cm przy samym sromie. Pojechałam z nią do gabinetu wet, mała najpierw dostała antybiotyk na 6 dni, bo stan zapalny jest przy tym guzie w związku z czym trudno było badać bo miejsce berdzo tkliwe - od poniedziałku dalsza diagnostyka.
-
Koniecznie nie trzeba ale jeśli guz jest złośliwy a nie dał jeszcze przerzutów zabieg mógłby przedłużyć jej życie. Ale jesli narkoza jej zaszkodzi?To znowu kwadratura koła, ciezko podjąć decyzję. Jeszcze wczoraj zapomniałam napisać że dodatkowo mam jej zamówić koenzym q10 na wzmocnienie serduszka - co też uczyniłam.
-
Byłyśmy z Ajusią u doktora, guz twardy, brzydki na grubych naczyniach krwionośnych, na pewno nie niegroźny tłuszczak. :( Zrobiłyśmy badania krwi i ekg. Serduszko słabo dotlenione, morfologia ok, biochemia ujdzie, ciut podniesione wartości wątrobowe, nereczki wydolne. Mam jej przez 2-3 tygodnie podawać leki na wątrobę i karsivan żeby dodatkowo dotlenić serce i potem kontrola jak to serduszko zareaguje.
-
Oczywiście Arek dostaje swój ArthroMax, z chodzeniem jest marnie, w środę mam termin z nim jeszcze do innego weterynarza . Apropo's finansów: jakiś czas temu znowu dostaliśmy suplementy od wrocławskich wolontariuszek, gdzie są leki na wątrobę dla Sary i Arka oraz preparat na trzustkę dla Arusia (i inne), wspominam o tym bo to zawsze duża oszczędność.
-
Jest ociupinę lepiej, nasz maluch dał radę znowu samodzielnie zjeść swoje jedzonko, tj utrzymał sie na nóżkach, trzymał główkę sam na odpowiedniej wysokości. Karsivan jest na poprawę krążenia w naczyniach włosowatych obwodowych i mózgowych. Milgamma to preparat z kompozycją witamin z grupy b, podawane niemal przy każdym schorzeniu neurologicznym.
-
Tylko są małe haczyki :( trocoxil to lek z grupy niesterydowych przeciwzapalnych długo uwalniający się niezbyt nadaje sie dla psów z chora wątrobą i/lub trzustką. Jest dość obciążający dla tych narządów. a irap owszem jest super i nie jest toksyczny bo to preparat który robi się z wlasnej krwi żylnej pacjenta ale podanie do stawu powinno byc pod narkozą :(
-
Nasz Oruś, niebożę ma się coraz gorzej. Nie wiem jak to opisać, od początku nie miał zbyt dużego kontaktu ze światem ale teraz, traci kontrolę nawet nad swoim ciałkiem. Czasem chodzi, czasem nie, czasem jakby próbował się wspinać, czasem wkłada główkę miedzy łapki i robi fikołki. Załatwia się wszędzie i pod siebie. Ciągle muszę "prać" nieboraka bo rozciapuje wszystko, nawet sie kładzie. Kiedy je muszę mu trzymać i główkę i miskę bo albo zanurza całą głowę w jedzeniu (jedzenie jest zawsze płynne bo zapomniał że mozna się napić) albo chwyta ząbkami brzeg miski i usiłuje ugryźć. Czasem nawet wejdzie nóżkami do miski. Byliśmy wczoraj u weta, mówi że to problem neurologiczny, jakiś postępujący proces degeneracyjny mózgu (z jakiego powodu nie dowiemy się bez tomografu) Tak czy owak ma brać karsivan i milgammę ale raczej na przełom nie ma co liczyć. Natomiast nie wygląda żeby mial jakieś bóle bo zwykle jest chętny na jedzonko nie dyszy nie piszczy czy coś takiego, chętnie śpi na moich kolanach.. Rachunek odbiorę dopiero jak będę z innym pieskiem.