Jump to content
Dogomania

dorota1

Members
  • Posts

    2259
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dorota1

  1. Milusia była trudnym pieskiem, ale uroczym, kochanym, miłym. Uwielbiała wystawiać brzuszek do głaskania i spać nim do góry (jeszcze sześć nocy przed śmiercią spała brzuszkiem do góry - był to znak dobrego samopoczucia i relaksu) , jak się cieszyła, lubiła tarzać się na wersalce, drapała łapką, gdy coś chciała np. dostać przekąskę lub, aby ją pogłaskać. Myślę, że takiego pieska już nigdy nie będę miała. Ona chodziła za mną krok w krok. Pusia też tak chodzi i jest przylepą, ale jest inna. Nigdy nie zastąpi Milusi.
  2. Mija kolejny dzień bez Milusi, a nic nie jest lepiej. Tak strasznie za nią tęsknię... Myślę, gdzie ona jest teraz, czy jest szczęśliwa? Wiedziałam, że to straszna choroba, ale, gdy okazało się, że guz nie rośnie, łudziłam się, że jeszcze Milusia z nami trochę pożyje, pamiętam, jak przytuliłam ją mocno do siebie i powiedziałam do niej, że jej nie oddam śmierci... a potem, gdy nadeszła ta chwila, byłam całkiem bezradna.....
  3. Święte słowa! Pusia nigdy nie zastąpi Milusi, ale JEST, wita nas, prowokuje do zabawy, drepcze po domu, śpi w łóżku. Chociaż ja wszędzie widzę Milusię, jej pusty ulubiony kącik sprawia ogromny ból, wydaje mi się, że była z nami bardzo krótko, nie wiem, kiedy to zleciało. Wydaje mi się, że wczoraj do nas przyszła, wniosła tyle radości, byłą wielką przylepą, miała wprawdzie swoje problemy (np. sikanie w domu z powodu wizyty kogoś obcego), nie chciała zostawać sama (szczekała i sikała), trzeba ją było wyprowadzać nawet osiem razy dziennie, ale tyle dawała w zamian, że to wszystko, to było nic. Chodziła za mną krok w krok, a teraz jej nie ma! Nie wiem, kiedy przestanę ryczeć. Gdyby nie tabletki, nie byłabym w stanie iść do pracy. Masz rację, dobrze, że umarła w domu, obok mnie. Ona usnęła i nie cierpiała (taka jest śmierć z powodu zatrucia mocznikiem), a z tego co wiem od lekarza, to eutanazja psa nie zawsze jest bezbolesna. Dziękuję, że jesteś z nami.
  4. Tamarko, pampersy to świetne rozwiązanie. Milusia chodziła w nich kilka miesięcy.
  5. Znalazłam takie piękne zdjęcie Milusi: Była na nim młoda i zdrowa. Ważyła ok. 12 kg, a jej ostatnia waga z poniedziałku 6,20 kg. To była sama skóra i kość. Z bliska zobaczyłam, jaka to potworna choroba ten rak. Jotpeg masz rację, nie da się z tym pogodzić, tylko trzeba żyć inaczej. A ona już jest szczęśliwa, nic jej nie dolega i jest błogi spokój. Myślę, że czeka tam na mnie za TM.
  6. Jest bardzo ciężko. Wszędzie ją widzę. Czekam, aż przybiegnie, by się przywitać. Pusia jej nie zastąpi, choć wypełnia po trosze tę pustkę. Mąż pojechał na wieś i już pochował Milusię, na jej grobie posadził kwiatki. Leży tam, gdzie była najszczęśliwsza. Jeszcze w poniedziałek rano, ostatkiem sił obeszła cały ogródek, tak jakby się żegnała. Nie wierzę, że jej nie ma...
  7. Dziękuję Tamarko, wciąż słyszę jej oddech, jak umiera. Pociesza mnie tylko to, że nie cierpiała, zasnęła, a ja byłam obok, ale nic nie mogłam zrobić. Moje słoneczko kochane...
  8. Nie ma już Milusi.... Odeszła dzis o 5.45....
  9. Robimy kroplówki, podajemy Azudyl (lek pochłaniający mocznik), ale jest coraz gorzej. Milusia już tylko leży, a z pyszczka sączy się jakaś krwista wydzielina. Nie wiem, czy wytrzymamy ten tydzień ( w poniedziałek mamy badać krew). Najbardziej się boję, żeby ona nie cierpiała, ale eutanazja też taka całkiem bez bólu nie jest. Te dni teraz, to jakiś koszmarny sen.
  10. Zrobiliśmy dziś badania i okazało się, że powodem problemów Milusi są nerki: mocznik 350 (norma 80), kreatynina 5,9 (norma 1,7), ale będziemy walczyć. Codziennie kroplówki plus leki. Jotpeg, ogromnie dziękuję za słowa otuchy. Pozdrawiam
  11. oj tak, zamiast wypocząć, to przeżyłam koszmar. Jutro rano wracamy do Krakowa i jedziemy do naszej pani doktor. Milusia pije wodę, ale nic nie je i ledwo trzyma się na nogach. Chyba zbliża się czas rozstania. Nie mogę normalnie funkcjonować, nie wiem, jak będę w stanie pracować. To jest straszne.
  12. Dziękuję Tamarko za wsparcie. Jest jakby odrobinkę lepiej, ale boję się cieszyć za wcześnie.
  13. Z Milunią jest kiepsko. Nie je, nie pije, wymiotuje. Jest po dwóch kroplówkach, w poniedziałek robimy badania krwi. USG robiliśmy wczoraj, guz nadal się nie powiększył, ale z nią jest źle. Trzymajcie kciuki. Nie wiem, jak ja to przeżyję, ale na pewno nie pozwolę, by cierpiała. Jesteśmy na wsi, stąd dojeżdżamy 25 km do weta (trafiliśmy na weterynarza specjalizującego się w onkologii), w poniedziałek idziemy do naszej pani doktor w Krakowie. Milusia na wsi zawsze była taka radosna i szczęśliwa, a teraz jest zupełnie obojętna.
  14. Myślę, że DT zostanie DS i wszyscy będą zadowoleni. Najważniejsze, by Raksa była szczęśliwa :)
  15. Piękne portrety! My teraz jeździmy regularnie co dwa tygodnie, bo niedaleko dworku, wybudowalismy sobie małą chałupkę. Na spacery chodzimy do parku obok dworku lub w pola pod las. Milusia jednak coraz słabsza, ale tam odżywa. Pozdrawiamy ciepło :) Fajnie, że u Norcia się poprawiło.
  16. I jak tam zdrowie Norka? Wszystko dobrze?
  17. hej, czy dowiemy się wreszcie czegoś????
  18. Ja też czekam na wieści o Raksie!!!
  19. Ja też zapisuję się na wątku, który teraz dopiero znalazłam :)
  20. Piękne zdjęcia :) Zapalenie pęcherza lubi nawracać, będzie dobrze. Wiejskie życie wszystkim służy. My też byliśmy :)
  21. Doskonale rozumiem, co przeżywasz. Dlatego ja nie mogłabym być domem tymczasowym. Nie potrafiłabym rozstać się z żadnym psem.
  22. Cuda spływają też na zwierzaczki!!! Mila miała robione teraz USG i ten złośliwy guz, który w grudniu urósł w ciągu sześciu tygodni dwa razy, stanął w miejscu!!! Od 10. grudnia się nie powiększył. Ja traktuję to w kategorii cudu. Święty Franciszek czuwa nad naszymi podopiecznymi :)
  23. Będzie dobrze. Już niedługo lato i na wsi zwierzaczki odżyją. Nie mogłaś przewidzieć skutków tej operacji. Można mieć jedynie żal do wetów, że oni powinni byli. Pozdrawiamy serdecznie :)
  24. Hej! Co u Was słychać? Jak zdrowie zwierzaczków?
  25. Ja też trzymam kciuki! :) Czekamy na dobre wieści.
×
×
  • Create New...