dopiero dzisiaj trafiłam tu z wątku Belli ... i nawet nie wiem co napisać ...
w głębi duszy cieszę się, że te ataki ma już za sobą i że żyje ...
ale łzy nie przestają płynąć ...
co można zrobić poza modlitwą i trzymaniem zaciśniętych kciuków ...
tylko czekać, a to czekanie jest najgorsze i dla nas i dla samego Maxia ...
zdawało się, że już będzie lepiej, a tu jest coraz gorzej!
doświadczyłam już ataku padaczki u kotki i wiem, że to jest straszne,
nie wiadomo co zrobić żeby zwierzakowi ulżyć, można tylko czekać ...
no i modlić się w myślach - panie Boże nie zabieraj go jeszcze; jeszcze nie teraz!
Ola, chyba nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak Ty się czujesz ...
jeśli czegoś Wam potrzeba to tylko powiedz ...
dobrze, że chociaż po tej całej tragedii możesz wrócić do domu i przytulić się do Maszki i Sari - inne zwierzaki w takich sytuacjach najlepiej koją ból ..
kciuków nie puszczam ...