-
Posts
18511 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mestudio
-
Jutro:-). Mogę jedynie napisać, że jest to spłacenie długu wobec Jo37, która pomogła mi zaszczepić kilka maluchów na początku roku za co jestem jej bardzo, bardzo wdzięczna.
-
Jestem tu na zaproszenie Jo37 i mam misję do wykonania:-), spróbuję się wywiązać z obietnicy jak najlepiej.
-
Zaznaczam sobie wątek.
-
Trudno mi się wypowiedzieć co do obroży uzdowej bo nigdy takiej nie potrzebowałam, zastanawiam się też czy w naszym super mieście słyszeli o czymś takim. Jak poszłam zaczipować psa to nie mieli paszportów ponieważ do tej pory nikt nie prosił o taką usługę. Figa jest tak gruboskórna i mocna, że wcale mnie nie dziwi, że nic sobie nie robiła z poklepywania po tyłku. To naprawdę silny, mocno zbudowany pies, czego nie oddają zdjęcia. Figa pięknie dziś czekała na mnie. Przywitała mnie radośnie skokami i przytulankami. Poszłyśmy na spacerek, porzucałyśmy sobie jabłka z prywatnego drzewa (Figa nawet skosztowała). Niestety chwilami wściekle szczeka na koty, jakby coś sobie ubzdurała i szkoda mi tych moich biedaków bo nigdy się nie spotkały z takim traktowaniem. Tak sobie myślę czy dobrą karą dla Figi po każdym ataku na kota może być zaprowadzenie jej do pustego pokoju na kilka minut żeby sobie przemyślała sprawę czy warto.
-
Tak, wiem o co chodzi z posłaniem, pytam jednak czy oni o tym opowiadali, albo czy ktoś u nich ciagle był i widział te zakazy, terror, bicie itp?
-
Podrzucony na wycieraczkę kocurek JUŻ W DS
mestudio replied to pudzian321's topic in Już w nowym domu
Wołam na niego Wiewiór:-). Jest niesamowicie miziasty, śpi na mojej głowie, dosłownie. Jest tak uparty w nocy, że włazi na moją głowę albo szyję i śpi. Budzę się w nocy z kotem pod nosem. [img]http://img688.imageshack.us/img688/1827/img0797vw.jpg[/img] A tu drzemka z panem. [img]http://img155.imageshack.us/img155/551/img0789kg.jpg[/img] -
Małgosiu, a czy Ty to widziałaś czy Ci o tym opowiadali właściciele psa? Bo żeby opowiadać ludziom - przyznawać się oficjalnie - że psa bijemy łyżką do butów itp. to trzeba być raczej chorym. Posłanie przy łazience to nie problem, nie każdy życzy sobie aby pies spał w salonie, jadalni czy sypialni. Ja się pytam czy Ci ludzie opowiadali ze szczegółami - bijemy Figę smyczą, bijemy Figę łyżką do butów, nie dajemy jej pić, nie pozwalamy jej się ruszać. Skąd te rzeczy wiadomo, czy nagminnie ktoś był tego świadkiem?
-
Figa pięknie przespała większość nocy. Wybrała sobie jedno puchate legowisko obok nas jeszcze zanim poszliśmy spać i położyła się. Niestety potem koty zaczęły się ruszać i znowu obszczekała wszystko więc poszła na noc do córki. U córki jak się okazuje śpi w łóżku. Córka mówiła mi dziś rano, że zanim zaśnie to ciamka i drapie swoją zabawkę, ale potem się wtula i śpi spokojnie. Rano siedzi cichutko pod drzwiami i czeka aż otworzę pokój. Na spacerku jest pocieszna i bardzo zaaferowana wszystkimi nowymi zapachami. Chodzimy rano na łąki za ogrodzeniem więc psiaki mają gdzie biegać. Nie wiem czy Figa kiedykolwiek chodziła bez smyczy i nie wiem czy mi nie zwieje gdybym ją odpięła. Chwilowo ma rozciągającą się na kilka ładnych metrów smycz i nie narzeka. Osobiście nie widzę aby pies był zaniedbany fizycznie czy psychicznie. Psa zwyczajnie nie umiano od małego poprowadzić gdyż ludzie Ci nie planowali takiego stworzenia w domu. Figa jest nadpobudliwa, energiczna, a oprócz tego zwyczajna jak każdy pies bo szuka kontaktu z człowiekiem. Jest zadziwiona kiedy leży sobie, a ja podchodzę do niej i ją głaszczę. Uważam, że już sam fakt, że psa po znalezieniu na ulicy zostawiono w domu, dobrze o tych ludziach świadczy. Wydaje mi się, że ktoś mógł ukierunkować tych ludzi na to jak z tym psem postępować zamiast wpadać w panikę i umacniać się w przekonaniu i nas tutaj, że są źli i bardzo źle traktują psa. Ja wcześniej napisałam, że nie można oceniać ich postępowania bo nikt u nich nie mieszkał. Jedynie fakt, że Figa zostawała w domu na 14 godzin dziennie wygląda kiepsko no i podawanie wody wg uznania. Nie widzę aby pies był zagłodzony, chudy czy cokolwiek innego. Nasze pieski jedzą też dwa razy dziennie tak jak to było u Figi. Myślę, że gdyby Figa dostawała większe porcje jedzenia dziś byłaby beczką nie mogącą się poruszać bo ruchu tam miała chyba niewiele. Na dzień dzisiejszy Figa wymaga bycia z człowiekiem blisko, głaskania, obserwowania jej. Trzeba ją trochę okiełznać jeśli chodzi o jedzenie bo zjada swoje i potem próbuje zjeść z misek innym i nie reaguje na swoje imię. Mogę to wytłumaczyć faktem, że była zawsze w domu sama i uważa, że wszystko co wsypię do misek jest jej, a nie tym, że dostawała mało jeść. Ona zwyczajnie nie chce słyszeć co się do niej mówi, a nawet tego, że się do niej mówi i tyle. Martwią mnie te koty, nie wyobrażam sobie aby przez dłuższy czas było tak jak jest. Jak ktoś się na mnie obrazi za mój wpis to trudno, jakoś przeżyję :-).
-
Tak, tego potarganego. Nutka też mu nie pasuje. Dwa młode koteczki dużo brykają. Teraz np. Figa siedzi cicho jak trusia przy TŻ i pilnie obserwuje wszelkie spacery kocie. Odi - ten tygrys szablozębny usiadł Fidze pod nosem żeby się podrapać i dzielnie to zniosła:-). Siedzi jak zaczarowana, zafascynowana przyglądaniem się i milczy.
-
Agnieszko, trudno mówić o stabilizacji po jednej dobie. Upodobała sobie do nielubienia tego miluśkiego kota z puszystym ogonkiem bo on zmyka przed nią dość często. Ten kot lubi też dużo biegać i ona myśli, że jej ucieka.
-
TŻ zadecydował, że nie będziemy dzwonili. Obserwujemy małą niunię i tak naprawdę dziś szczeka tylko w uzasadnionych sytuacjach. Oczywiście szczeka często bo jej się wszystko wydaje zagrożeniem, ale nie jest już to szczek w niebo tak jak wczoraj. Ona dziś szczeka na koty, jest nimi bardzo zaciekawiona bo one sobie chodzą obok niej i mają gdzieś ten szczek. Niestety próbuje je gonić, atakować, a to bardzo niedobrze. Ale dajmy jej jeszcze czas na poukładanie sobie kotów w głowie. Kiedy wróciłam do domu pięknie się cieszyła, skakała na mnie z radością jakby mnie znała od zawsze. Poprzytulałyśmy się, pogłaskałyśmy po pleckach i mordce, witając mnie nawet raz nie szczeknęła. Cieszyła się jak normalny pies. Na dwórku biegała z radością za piłeczką, ładnie się załatwiła. Uważam jednak, że należy jej w przyszłości szukać domu bez zwierząt bo jeśli nawet przyzwyczai się do naszych to w nowym miejscu może znowu nieco zdziczeć na widok innych kotów. W domu jest chwilowo cisza, psiak nie szczeka. Dwa następne dni i cały weekend będę ciągle w domu więc poobserwuję ją bardziej. Do Pana Pawła zadzwonimy jeśli okaże się, że dziś się pomyliliśmy i wcale sobie nie radzimy.
-
Nie rozumiem tego poruszenia w wątku. Wydaje mi się, że nikt nie wie jak była traktowana Figa tak naprawdę bo nikt z tymi ludźmi w domu nie przebywał i nie obserwował tego. W przekazach zaś od jednej osoby do drugiej bardzo często powstają na końcowym etapie przekłamania i różne takie historie. Ja np. zupełnie nie odebrałam Figi jako psa trudnego czytając ten wątek od początku. Nikt nie napisał jak dobitnie ona szczeka i byłam wczoraj bardzo zaskoczona. Każdy pisał jaka miła, wspaniała, cudna itp, i źle traktowana, ale nigdzie nie było napisane o tak wielkiej skali problemu, a problem jest ogromny u małego gamonia:lol:. Na dzień dzisiejszy nie wiem czy i jak sobie poradzę, ale ktoś na początek musi spróbować. Może się okazać, że Figa potrzebuje fachowca, a ja nim nie jestem. Figa grzecznie spędziła czas oczekiwania na werandzie. Troszeczkę nasiusiała i nic nie zniszczyła - celowo zostawiłam jakieś buty. Była na spacerku i się wysiusiała, pójdzie za chwilę na spacerek drugi, a o 17 będzie już TŻ w domu. Do Pana zadzwonię wieczorem.
-
Sunia ma cudny głos:-), mocny, niski. Normalnie szaleństwo. Zastanawiam się czy dobrze się stało, że trafiła do domu ze zwierzętami, szczególnie o koty mi chodzi. Ona jest fajna dziewczynka, jak wracałyśmy ze spacerku to grzecznie usiadła na werandzie pod drzwiami wejściowymi do dalszej części domu i czekała aż odepnę smyczkę. Pysio ma takie zadowolone i cieszyła się rano jak do mnie przyszła. Jest ładna, nieproporcjonalna, ale ma swój specyficzny urok, taki trochę zabawny. Jest mocno zbudowana, ma krótkie łapki, a stópki jak kaczuszka.
-
Figa dzioba nie przymknie za szybko Agnieszko. Jest rozbrykana i rozszczekana. Każdy ruch kota w domu wywołuje szczekanie, a nawet atak. W nocy szczekała bardzo na każde poruszenie kotów, a wiadomo że koty w nocy lubią się przemieszczać. Po kilku próbach i odczekaniu zaprowadziłam Figę do pokoju córki - tam koty nie bywają. Figa przespała część nocy. Trochę mruczała, ale córka ma zwidy bo to przed piatą Figa słyszała jak TŻ łazi po domu i trochę piszczała, więc zabrał ją na spacer. Potem znowu poszła do pokoju córki i spała przez ponad godzinę. Na spacerze była 3 razy, teraz jest sama na werandzie i czeka na moją córkę, która wraca o 14. Figi nie mogę zostawić w domu z żadnym zwierzakiem niestety. Ja nie wiem jak była traktowana, nie wiem z czego wynika to szczekanie, ale jest bardzo uciążliwe. Rano Figa zachowywała się chwilami jak zwykły pies. Przyszła do mnie do łóżka i przymilała się, ładnie czekała na śniadanie i chodziła najczęściej za mną. Na spacerkach była z innymi mniejszymi pieskami i było zwyczajnie, problem stanowi przebywanie ze zwierzętami na przestrzeni zamkniętej. Zjada łapczywie, bardzo łapczywie dostała dokładkę na śniadanko. Wcinała dziś makaron z warzywami i wątróbką z drobiu, świeżutkie, ugotowane wieczorkiem dla całej gromadki jaką mamy. Figi absolutnie nie akceptuje nasza duża onkowata suka, TŻ wczoraj je zapoznał w sensie dał się obwąchać i już wiemy, że będzie tu bardzo duży konflikt. Z psami będę musiała wychodzić na 3 tury:-). Fidze należy dać czas nawet na obserwację, obserwacje kilkugodzinne to nic, pies jest zestresowany, nieco zdziczały, szalony. Pod jego rozbrykana skorupa kryje sie przymilny młodziak, który chce być głaskany i zauważony. Jutro wychodzę z pracy wcześnie, środę mam wolną więc pobędę z nią dłużej, najwięcej czasu będe miała dla nie w soboty i niedziele bo jestem w tedy ciagle w domu. Co do szkoleniowca to zadzwonię wieczorem jak będę już w domu, w pracy nie mam jak rozmawiać i nie chcę. Figa potrzebuje dużo cierpliwości, dużo ruchu i dużo zainteresowania - nawet takiego zwykłego dotykania, głaskania, poklepania po główce jak cicho sobie siedzi. Coś mi się wydaje, że pies w tej rodzinie był i tyle. Figa rzeczywiście sika w domu, wczoraj się o tym przekonałam i to tuz po spacerze, na którym się wysiusiała i wszystko inne. Ja chwilowo będę zganiała to na karb stresu. Za mało czasu minęło aby wyciągać wnioski.
-
Ja muszę jeszcze napisać protest bo wszystkie psy się kleją do TŻ. Ja je tu zwożę, sprowadzam, a te diabliki tulą się do niego i włażą mu do łóżka, ja jestem dla nich miła i spokojna, a TŻ z twardą ręką na nie, a i tak mam niższe notowania:cool3:
-
Tak Figa drzemała z TŻ, przepraszam za jego spodnie,a le to takie artystyczne do prac ogrodowych [img]http://img541.imageshack.us/img541/6158/img0801c.jpg[/img] Tu czeka na swoje chrupeczki [img]http://img844.imageshack.us/img844/7571/img0802pn.jpg[/img]
-
Agnieszko, od godziny jest cisza. Figa ma zawiązany pyszczek taką specjalną gumeczką jak nasz wet stosuje aby pieski go nie ugryzły. Gumeczka nie robi krzywdy i nie sprawia bólu w żaden sposób, Figa ją toleruje i się odrobinę wyciszyła. Z gumeczką można pić i jeść, można też mruczeć i podszczekiwać, ale nie wściekle szczekać:-). Nawet sobie pospała chwilkę przy kominku z TŻ. Oczywiście gumeczka nie będzie na pyszczku na stałe tylko każdego dnia co jakiś czas na trochę. Koty nic sobie z Figi nie robią, patrzą na nią jak na wariatkę. Wgrywają mi się zdjęcia to wstawię potem.
-
Figa gubi mnóstwo sierści, ale niestety jest to objaw stresu, za jakiś czas minie. Musieliśmy spakować trochę roślin do wysyłki i Figa została na werandzie. Szczekała dobre pól godziny po czym się uciszyła i tylko chwilami popiskiwała. W domu szczeka na wszystko i boi się nawet sama siebie. Płoszy się nawet wtedy jak pije wodę i nikogo w jej okolicy nie ma. Ma taki odruch nagłego lęku, jest bardzo niespokojna. Co do karmienia piesków to my gotujemy każdego dnia ryż lub makaron z warzywami i wątróbką /serduszkami z drobiu. Drugi posiłek w ciągu dnia to sucha karma. Figa bez problemu zjadła dziś suchą karmę, bardzo jej smakowała. Nie wiem czy podołam temu zadaniu, na razie jestem przerażona gdyż Figa nie reaguje na nic i większość czasu szczeka. Sama wyszukuje sobie powody do tego aby szczekać. Koty się nie ruszają, my milczymy, a Figa szczeka. My do niej mówimy, a Figa szczeka. Ciekawe jak dużo czasu będzie potrzebowała żeby choć trochę się wyciszyć. Byłam z nią na spacerku i ładnie się zachowywała, odrobinę ciągnęła, ale to było w kolczatce, rzeczywiście ma mnóstwo siły dziewczynka. Bez kolczatki nie mam szans. ja nie wiem co tam w tym domu miało miejsce bo niemożliwe jest aby pies sam z siebie był taki rozdziczały i głośny. nawet nie mam pomysłu aby to wytłumaczyć.
-
Figa jest u nas. Szczeka, dużo szczeka swoim bardzo niskim i donośnym głosem. Dlaczego tak dużo szczeka tego za bardzo nie rozumiem. Jeszcze nie rozumiem, ale mam wrażenie, że to w razie czego jakby któryś kot chciał ją np. zaatakować:-). Chwilami spokojnie się nam przygląda, patrzy co robimy. Pięknie bawi się piłeczkami, uwielbia jak się jej je rzuca. Ciekawa jestem jak to będzie i czy Figa jest reformowalna. Nasze koty wcale na nią nie zwracają uwagi, dzielnie znoszą ten zwariowany szczek:-). Zastanawiam się czy ona się w ogóle dziś położy chociaż na chwilę, a jeszcze bardziej zastanawiam się nad nocą. Figa jest bardzo silna, bardzo, bardzo i rzeczywiście wyjątkowo mocno ciągnie na smyczy, z tym też trzeba popracować. Trochę potrwa zanim cokolwiek się zmieni.