Jump to content
Dogomania

Martulinek

Members
  • Posts

    477
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Martulinek

  1. Dzięki za podpowiedź. Sudokrem jak widać cieszy się dobrą opinią. Używałyśmy Sudokrem na początku, potem przeszłyśmy na Riwel i cały czas Alantan puder. Pomogło :lol:
  2. Chyciałam, żeby na wieczornym spacerze Nestorek nacieszył się przyrodą i pochodził sobie po miękkim jak dywan trawniku przy McDonaldzie, ale on wolał zapachy z chodnika, miejskie klimaty :evil_lol:
  3. Niestety nie mogę być w poniedziałek i środę. Jeśli mi się uda... to podjadę ale późno i na chwilę dosłownie. A najlepiej to tuli Lucka dr Karolina :loveu: Kiedy Ona ma dyżur, Lucuś biegnie do gabinetu i nie ma mowy o spacerze. Siada przy niej i patrzy - jak na Twoim zdjęciu, Mysza. Cudne te brązowe oczy :lol: Jest przeszczęśliwy, kiedy pani Karolina go głaszcze, przytula i do niego mówi :loveu: Kiedy Lucek po wypadku przyjechał do lecznicy i był po operacji, ona miała akurat nocny dyżur i starała się cały czas być przy nim. Mysza, przepraszam, że nie odpowiadałam na Twoje smsy. Miałam wyłączone dzwonki i dlatego za późno odebrałam, a na koniec rozładowała mi się komórka i zdążyłam tylko przeczytać, że ta zdrowa tylna łapka jest wiotka... Hmmm, jak ćwiczymy, to często przytrzymuję ręką tą łapkę w kolanie (blokuję), bo inaczej się ugina i ogólnie Lucek raczej cały ciężar chętniej przerzuca na tą łapkę z drutami. Ale to wtedy, kiedy Lucek niechętnie ćwiczy i szybko rezygnuje, kładzie się. Myślałam, że to może przez zmęczenie... Też mam wrażenie, że było z tą łapką lepiej. I jeszcze jedno, wiem że nie na temat... Zawiozłam dziś do lecznicy małą, burą kotkę, jeszcze dziecko, ma koci katar, jest z rodziny wolno żyjącej, wzięłam ją z podwórka. Jest bardzo łagodna i przerażona, ale żadnego prychania, drapania, da przy sobie zrobić wszystko. Pewnie pomieszka trochę z Luckiem. Szukam dla niej domu. Może ktoś by chciał wziąć ją w dobre ręce jak wyzdrowieje?
  4. Polecam kupowanie pieluch SENI rozm.S w supermarketach zamiast w aptece! Dużo taniej!!! W Leclercu na Ursynowie w dziale dla niemowlaków 10szt kosztuje 12,90zł, a w aptece 16,80!!! A czy można używać zamiast SENI zwykłych pieluch dla niemowlaków? Bo 108 sztuk Pumpersów kosztowało 59 zł.
  5. To jest ten moment, kiedy Lucuś zasypia przy czesaniu. Właściwie to już spał tylko jak usłyszał, że się ustawiam z aparatem, to podniósł główkę. Wczoraj dużo ćwiczyliśmy przed lecznicą. Lucuś oglądał samochody, idących ludzi, łapał komary w locie (!), a przy okazji dzielnie sobie stał na czterech łapkach. Zrobiliśmy kilka serii stania i siadania. I tak jak mówiła Mysza, tą zdrową tylną łapkę już coraz częściej zgina przy siadaniu jak każdy pies, a nie trzyma wyprostowaną wzdłuż boku. Na spacerze Lucek tak szybko przebierał przednimi łapami, że prawie się unosił nad ziemią, biegaliśmy, a nie szliśmy, bo ciągle spotykaliśmy suczki i jednego dużego psa, którego za wszelką cenę chciał dogonić i powąchać. Niestety raz mi się wysunął z prześcieradła..., a kilka razy prawie, prawie... Ale bywają i spokojniejsze dni ;) Nie ma się co dziwić, tęskni za psim towarzystwem. U niego w pokoju same koty, a Nestor za ścianą.
  6. Byliśmy z Nestorem na nocnym spacerze pod Mc Donaldem. Obszczekał straż miejską, no bo stali tak oparci o samochód w ciemnym zaułku, ja też się wystraszyłam ;) Potem była ostra wymiana zdań z bokserem :-o na szczęście dzieliła nas szerokość ulicy, bo Nestor to silny pies. Na koniec obwąchiwał Toyotę i chyba dotknął jakiegoś czujnika, bo włączył się alarm, więc grzecznie się oddaliliśmy... Już raz tego wieczora widzieliśmy się ze strażnikami...:evil_lol: Po drodze mijaliśmy jeszcze zakochaną parę w romantycznym pocałunku. Nestor zatrzymał się obok i... nie chciał iść, jak go ciągnęłam to się zapierał... Wyszło na to, że oni się całują, a my stoimy i się przyglądamy. Wyglądało hmmm... głupio, ale jak dziewczyna zobaczyła minę Nestora zrobiło się wesoło i wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Nestorek to bardzo fajny pies:loveu:
  7. Podziwiam jego spokój i cierpliwość, kiedy leży sobie przywiązany do kaloryfera w pokoju czekając na spacery.
  8. Fajnie, tak domowo. Czas relaksu dla was dwojga i dlatego Lucek tak chętnie zasypia przy kanapie :loveu::lol:
  9. Ja wczoraj nie dojechałam do Lucka... Nie mogę też w poniedziałek i środę. Piszę na wszelki wypadek, bo może mi się uda, ale to będzie bardzo późno, na chwilę. Pocieszające jest to, że Lucek ma coraz lepsze napięcie mięśni w tylnych łapkach, chociaż z tym jak długo ustoi różnie bywa. Najlepiej się ćwiczy, kiedy Lucek jest czymś zainteresowany np. nowym pacjentem :lol: Stoi rewelacyjnie, nawet samemu trzeba go sadzać, żeby nie za długo stał, żeby się nie zniechęcił. Ale jak nic się nie dzieje, to Lucuś sam aż za szybko siada. A jak go podnoszę, to kładzie przednie łapki i głowę i wtedy ja też kapituluję... Czekamy na motywację masując mu łapki i plecki. Chyba to lubi, bo szybko zasypia. Jest taki kochany kiedy śpi, ufnie jak małe dziecko. Mimo, że w samym przejściu poczekalni. On się w tej lecznicy chyba poprostu dobrze i bezpiecznie czuje. Ale wystarczy, że doleci jakiś głos z ulicy, a już się podnosi na przednie łapki. I wtedy ćwiczymy dalej :diabloti:
  10. Lucek chce chodzić na coraz dłuższe spacerki po osiedlowych uliczkach. Sam prowadzi. Wczoraj wędrowaliśmy po ul. Królowej Marysieńki. Długi postój mieliśmy przy krzewie róż, Lucek coś tam obwąchiwał. Do lecznicy przyszły z nami na prześcieradle dwie biedronki i mrówka. Duet "Riwel + puder Alantan" sprawdza się bardzo dobrze, super łagodzi i wysusza, nic już się nie maśli. Są jeszcze czerwone miejsca przy pupie, ale poprawa jest wyraźna. Mysza kupiła taki fajny żel do mycia, który łatwo się spłukuje i nie powoduje podrażnień, co ważne, bo Lucuś jest myty codziennie. Kupa ładniejsza. Apetyt duży, wczoraj Lucek ciągle prosił o dokładki.
  11. Pozdrowienia i głaskania dla Hery :loveu:
  12. ha, ha :shiny: kupka niespodziewana. Ale przynajmniej nie brudząca - ma się te względy u Lucjuszka :evil_lol: Ja przynoszę dwa ręczniki. Na jednym sadzam Lucka po wyjęciu z brodzika - na pierwsze wchłonięcie wody i dobrze wycieram. Drugi kładę na koc w poczekalni i dalej wycieram. Potem zabieram ręcznik i Lucek siedzi na kocu. Wtedy sobie ćwiczymy, przy okazji też się trochę podsuszy. A jak woli akurat pospać, no cóż... to go przynajmniej czeszę, żeby sierść poruszać i przewietrzyć.
  13. Czwartek rano? Mogę ok.12. Chyba, że będą jeszcze chętni, to przyjdę wieczorem. W weekend też mogę, ale o której to umówimy się z Myszą. Byłam u Lucka po 21. Energiczny spacerek na przyjemnym wieczornym powietrzu, pogoń za Nestorem, łyk wody w poczekalni i znów mała rundka na trawnik. Pielucha mokra, kupka luźna, więc go też umyłam. Mysza, wielkie dzięki za Twój sposób mycia Lucka w brodziku samodzielnie :loveu: Lucek to dobrze znosi i można umyć go dokładnie. Mycie stało się przyjemne. Przynajmniej dla mnie :evil_lol: Zjadł trochę suchego i gotowanego. Gimnastyka krótka, bo Lucek poprostu zasypiał. Ale na sam koniec zrobił coś niesamowitego: D o b r a w i a d o m o ś ć :lol: Lucek wyjątkowo długo stał sam, nawet się nie zakołysał. Stał jak zaczarowany. Mi aż szczęka opadła :-o Stał na kocu w poczekalni wpatrzony w dr Małgosię, którą bardzo lubi (ta która przychodzi tylko na nocne dyżury). Na dr Małgosi też to zrobiło wrażenie, nawet myślałyśmy że za moment Lucek zrobi pierwszy krok... Normalnie takie emocje... Cioteczki, czyli cała nasza wspólna gimnastyka przynosi efekty. Czyli siłami lekarsko - wolontaryjnymi udało się wzmocnić Luckowi mięśnie w tylnych łapkach :multi:
  14. A ja jak zwykle przychodzę do Lucka ciemną nocą ;) Już się wybudził, siedział przykryty kocykiem. To była operacja przeszczepu szpiku kostnego pobranego z ramienia ( ma wygoloną sierść, nawet widać miejsce pobrania) i podanego w te złamane kości tylnej łapki, które nie chcą się zrastać. Za ok. 2 tygodnie będzie prześwietlenie i jeżeli kości się będą zrastać, to dopiero zostaną zdjęte druty. Lucek od razu chciał wyjść na spacer, ale doszliśmy do kanapy i chwilę porozmawiałam z dr Moniką, a Lucuś zaczął przysypiać... Wróciliśmy więc i posiedzieliśmy sobie w drzwiach pokoju z widokiem na poczekalnię. Sam sobie wybrał to miejsce, bo stąd widać też było co się dzieje u Nestora. Jak ktoś wchodził Lucek szczekał, nastawiał swoje uszko i... głaskany zaczynał przysypiać, a kiedy nosem dotknął koca, momentalnie się podrywał i czuwał od nowa. Wyszukał sobie na podłodze 3 chrupki (chyba te, którymi kot rzucał w Olenę :evil_lol:), taki był głodny! Ale jedzonko dopiero rano, bo perystaltyka jelit po narkozie jeszcze za słaba. Pupka i jąderka ładniejsze, jakby trochę przysuszone już. Nie męczyłam Lucka myciem, był czysty, przy mnie nic nie zrobił. Tylko Riwel, puder i pielucha.
  15. Olena, cudownie że możesz przychodzić do Lucka :loveu::loveu::loveu: Co on by bez Twoich porannych spacerów i mycia zrobił.... Jak to dobrze, że rano ma Ciebie :lol: A ze świnką wszystko dobrze? Do lecznicy dojechałam po godz.21. Lucek boi się burzy. Uciekaliśmy wczoraj ze spaceru i nawet z poczekalni jak się błyskało. W swoim pokoju jak strzelały pioruny wtulał się w kolana albo próbował się schować pod kołdrę rozwieszoną na suszarce. Umyłam go sama sposobem Myszy. Rewelacja. Wymoczył się jak trzeba oprócz łapy z drutami, bo pupka była brudna i jąderka czerwone. Posmarowałam Riwelem i zapudrowałam. Już w pieluszce podszedł do pani dr Małgosi (która przychodzi tylko na nocne dyżury ) i patrząc jej prosto w oczy prosił o głaskanie, którego dostał baaaardzo dużo. Lucek bardzo lubi tą panią. Poznaje ją i cieszy się jak ją widzimy na spacerze, kiedy idzie do pracy. Z wzajemnością, bo zawsze ma dla niego chwilę na głaskanie. Pomaga też trzymać Lucka przy kąpaniu. Taki kochany piesek. Kto mu da dom?????
  16. Najnowsze wieści z lecznicy: - operacja w poniedziałek - pani Małgosia alergolog min. od biegunek;) prosi żebyśmy nie dawały Luckowi żadnych smakołyków typu ciasteczka, suche uszy itp.!!!!!!! Mamy dawać jedzenie gotowane i musimy się zdecydować na jedną suchą karmę, żeby nie karmić go kilkoma różnymi suchymi jednocześnie!!!!!!! Wieczorem dałam kurczaka z ryżem i tylko trochę Royal Senior. Chyba z tydzień trzeba go będzie przyzwyczajać do którejś z karm i dawać tylko na smaczek. I zobaczymy. Ugotować mogę dopiero na wtorek...:oops: Czyli od jutra Riwel zamiast Sudokremu? Ok. Wieczorem udało mi się wykąpać dość dokładnie Lucka z pomocą pana doktora. Lucek po założeniu pieluchy dosłownie usnął w poczekalni na kocu. W pokoju był już na swoim posłaniu koło brodzika, bo Nestor wrócił do socjalnego. Zjadł i... czekamy jutro na efekty :razz: Jutro miałam nie przyjechać, ale te odparzenia... Spróbuję dojechać ok.21, chociaż żeby na noc pokremować i pudrować i suchą pieluchę założyć.
  17. Ależ Lucek wyszedł na tych zdjęciach prawdziwie, naturalnie. Nawet jego wiekowe ząbki dobrze widać. Ta nieostrość ma swój urok, bo widać, że Lucek jest bardzo żywiołowy i trudno go uchwycić w jednej sekundzie. Spotykani na spacerach ludzie też podziwiają w nim tą energię:lol: Natomiast niektóre pieski uciekają z podkulonymi ogonami przed Lucka obrusem i nie chcą się z nim powąchać, a Lucek biegnie za nimi jak szalony. Ostatnio upatrzył sobie jamnika :evil_lol:
  18. Hop Nestorku! Bardzo cierpliwie i spokojnie czeka w swoim lecznicowym pokoju na spacerki. A kiedy się otwiera lodówkę odrazu się podnosi i merda ogonem... Wiem, wiem on nie może być dokarmiany, ma swoją specjalną dietę :fadein:
  19. Oczywiście Lucek jest dokładnie tak samo wyjątkowy!!! Lubię całować go w klapnięte uszko. Wczoraj popatrzył na mnie wtedy tym okiem bliżej klapniętego uszka, odwrócił pyszczek w moją stronę i polizał w nos :lol: I jak tu GO nie UWIELBIAĆ :loveu::loveu::loveu::loveu: Mały, kochany Lucuś.
  20. Enia, Ty też zakochałaś się w Kamie-Ramie? Dzięki niej zrozumiałam na dobre zafascynowanie ludzi buldożkami, bo Kamcia jest wyjątkowa. Ujęła mnie jak chciałam ją podrapać pod brodą, a ona ufnie oparła całym ciężarem, a raczej wtuliła głowę w moje ręce i głaskana po policzkach zaczęła podchrapywać. A jak chciałam już skończyć, ona zaczęła lizać mnie po rękach, żeby zatrzymać na dłużej i patrzyła przy tym w oczy. A na spacery można ją wyprowadzać na nitce zamiast smyczy, taka delikatna.Sama łagodność. Zakochałam się w niej... :loveu: Jak Lucek w Pumie :loveu: Wspaniałego odpoczynku na działce! Już widzę radość Kamci biegającej po trawie:multi: Będę wieczorem dziś i jutro. Mysza to może na spokojnie zajmij się Krzyczkami. Masz sporo tam do zrobienia i trudno było by wracać do Wilanowa... Olena będzie w dzień, a ja wieczorem.
  21. Co za dzień mieliście wczoraj:loveu: Ja akurat wolę kupki zbierać, niż myć sama Lucka, ręce mi się ze strachu trzęsą przed zamoczeniem drutów :evil_lol: To Ty dobra jesteś Myszka! Ja tam siłę mam, tylko pomysłu na podtrzymanie jednoosobowe Lucka w brodziku mi brak ;) Mogłabym być dziś ok.20.30, ale moge też przyjść ok. 19, to się spotkamy, bo i tak to chyba będzie za mały odstęp czasu na następną serię ćwiczeń. Albo ok.22.00, ale Lucek będzie już chyba przysypiał wtedy... Jeśli by Ci pasowała taka opcja inna niż o 20.30, to wyślij proszę sms, bo za chwilę muszę wyjść z netu...
  22. [FONT=Comic Sans MS][B][I][SIZE=4][COLOR=green]WIELKIE, SPECJALNE PODZIĘKOWANIA dla Twojej MAMY Tosiu :Rose:Widać, że Hera czuje się u Was bezpieczna i kochana [/COLOR][/SIZE][/I][/B]:Cool!::bigcool:[/FONT]
  23. Dziękujemy wszystkim tym, którzy cały czas kibicują i trzymają kciuki za Lucka:lol: Wsparcie duchowe również baaaaaaaaardzo potrzebne:loveu: Wczoraj na spacerze nie dało się z Luckiem ćwiczyć, bo biegał jak rakieta, spieszyło mu się bardzo gdzieś przed siebie, tak że jak próbowałam go pionizować na chodniku lub trawniku, to jak tylko poczuł zadek w górze ruszał pełną parą do przodu, a mi brakowało rąk, żeby go zatrzymać. Mieliśmy fajne spotkanie z młodym wyżłem wejmarskim, jednym z nielicznych psów, na którym prześcieradło nie zrobiło wrażenia ;) Podszedł do Lucka, wygiął szyję jak łabędź i pochylił się, żeby nosem dotknąć nosa Lucka. Lucek z kolei wyciągnął głowę maksymalnie do góry, nastawił swoje jedno stojące ucho i tak wąchając się obaj machali ogonami. Ślicznie wyglądali. Po spacerku i kąpaniu, na ćwiczeniach Lucek zaczął przysypiać... poprostu kładł przednie łapki na kocu, na nich opierał pyszczek, przymykał oczy i nie bardzo go interesowało, że tylne łapki zostały jeszcze w górze :roll: Co robić, przecież ćwiczyć trzeba?! Wtedy przed lecznicą jakiś pan zaczął się bawić ze swoim psem, rzucał mu piłkę, on przynosił, szczekał a pan się cieszył, brał psiaka wysoko na ręce. Wszystko to było widać przez otwarte drzwi poczekalni. Lucek natychmiast się obudził i zapatrzony w tego pana i psa ćwiczył idealnie. Muszę pochwalić Lucjusza :loveu: Ładnie się utrzymuje na tylnych łapkach w "stój", ale kiedy się zapomina i rusza do przodu łapki niestety ciągnie za sobą. Przy ustawianiu też czasem pazury mu się podwiną i sam nie może swojej chorej stopki poprawić... Nie bardzo wiem jak mam tą chorą łapkę z drutaqmi zginać, aby ćwiczyć... Ani jak długo z Luckiem trzeba ćwiczyć jednorazowo (serię podnoszeń) i ile czasu ma tak stać za każdym razem, czy do momentu aż sam usiądzie? Tzn. jak to wszystko minutowo określić. Wystarczy jak postoi minutę - pięć, przerwa tyle samo albo dłuższa i znowu w górę? Czy pół godziny ćwiczeń na kocu wystarczy? Dziś nie mogę przyjść... Olena, jak Twoja świnka zaczyna jeść, tzn. czuje się już trochę lepiej :smile: Cały czas mocne :thumbs::thumbs:za jej zdrówko! Fajnie, że chociaż pogłaszczesz Lucjuszka! Sama masz teraz trudną sytuację...
  24. Tosiu2, super wiadomości :lol: Dzięki :loveu::loveu::loveu:
×
×
  • Create New...