-
Posts
11293 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
7
Everything posted by Doda_
-
Ulaa, nie wiem dlaczego wet nie zbadał, tylko na oko powiedział że to nowotwór, mówię ci, zbadamy jej guza, ale najpierw musi mieć DOM.. Co do tych ludzi z Chrzanowa, wiem jaki ból jest po stracie zwierzęcia, ale przecież oni powinni zrozumieć że w schronisku pełno zwierząt cierpi, pełno odchodzi w samotności, to jest chyba gorsze. Poza tym - czytali już na tym wątku o guzy Sary, wiedzieli o tym doskonale, jak JA im powiedziałam to już byli zaskoczeni.. Odezwali się po to żeby pogadać sobie o Sary? Tak myślę, bo wiedzieli o jej chorobie, i nie chcieli mieć psa który przejdzie operację.. Zrezygnowali - mam powiedzieć "trudno..."? Może powiem, dla waszego dobra, bo mi jest bardzo trudno tak powiedzieć.. TRUDNO.. Moim zdaniem, mogli się wogóle nie odzywać. Radzę żeby kupili zdrowiutkiego psa jak rybka, z HODOWLI. Nie tylko Ci z Chrzanowa tak zrobili - także kilka innych osób.. Myślałam że dziewczyny z dogomani są po to żeby brać chore psy, koty i leczyć je, i wysłać do nowych kochających domów ale chyba się pomyliłam.. Dobra, dziewczyny, koniec tej kłótni... Szukamy dalej kochającego domu dla kochanej Sary..
-
[quote name='maggiejan']Niewiadomo czy sunia jest poważnie chora, a zostawienie jej bez pomocy , bo boisz sie bólu po jej odejściu to nadal uważam za egoizm.[/quote] Właśnie ja też tak uważam i tak mają mnie za złe!!
-
[quote name='mimoza']Dziewczyny, przestańcie pisać głupoty. To, że ktoś rezygnuje z przygarnięcia psa, który jest chory, nie musi znaczyć, że sytuacja psa go nie obchodzi. Nie każdy jest silny psychicznie i jest w stanie podjąć się opieki nad psem, który może przedwcześnie odejść. Po drugie nie zawsze człowiek ma możliwości czasowe i finansowe, żeby podołać takiej sytuacji. Wiem, co mówię, bo byłam niedawno w takiej sytuacji po adopcji suki z ropomaciczem, niesprawnym sercem i nowotworami. Niestety suni nie dało się uratować, choć poświęciłam mnóstwo starań, czasu i pieniędzy. Bardzo pokochałam tę sunię i bardzo przeżyłam jej powolną śmierć w męczarniach. I dwa miesiące temu, szukając kolejnej suni, zrobiłam założenie, że ma być zdrowa fizycznie. Bo drugi raz nie chcę przechodzić przez to. Czy to znaczy, że nie obchodzi mnie los zwierząt? Zastanówcie się, zanim jedna po drugiej będziecie powtarzały oskarżenia i nakręcały się wzajemnie na nagonkę.[/quote] Ja wiem, ale jeśli ktoś przeczytał że Sara ma guza to po co odzywa się do mnie i prosi o więcej informacji na temat Sary?! To mnie denerwuje, odzywają, później zastanawiają się i nie biorą!!! Już kilka osób odezwali, wiedzieli że Sara ma guza, później zrezygnowali! Chcieli sobie pogadać o Sary?!:mad:
-
[quote name='szasztin'] MOŻE JAKIŚ HOTELIK NA KILKANAŚCIE DNI [/quote] Sara nie przeżyłaby w Hotelu, tam by zwariowała ona jest przywiązana do ludzi, nie do klatki...
-
Zmieniłam tytuł, wczoraj wieczorem odezwała się pani zainteresowana Sarą, z Krakowa. Pisałam do niej email i smsy, cicho!! Drugi pan zainteresowany - wyłączona komórka, Rodzina z Chrzanowa - woli zdrowe psy... Boże czemu tak jest?? Czemu Sarze nic się nie udaje a przecież to taka wspaniała dziewczyna!!
-
Niech ktoś napisze co mam zrobić!!!!:scared:
-
Ludzie, wiecie co? Babcia napisała faks że Sara z dnia na dzień robi się silniejsza, i dziadkowie nie dawają radę z nią na dworze....I pisała że już dzisiaj Sara ma sie od nich wyprowadzić :(:(:( Dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj!!!!!!!!! Nie wiem co zrobić, nikt się nie zgłasza a dzisiaj Sara zostanie bez dachu nad głową.. Bardzo biedna jest..
-
[COLOR=red]DOMEK DLA WSPANIAŁEJ, KOCHANEJ SARY PILNIE POTRZEBNY..[/COLOR] Miłośnicy ONków pomóżcie Sary znaleźć kochający dom!!
-
[quote name='maggiejan']Dodo, jeśli poprosi sie dogomaniaków zrzuca sie na operacje i badania. A co do państwa, którzy boją sie bólu - według nich lepiej, żeby pies cierpiał, niż oni...?:shake:[/quote] Wiem, masz rację.. I własnie czuję nienawiść do tych ludzi, chorych zwierząt trzeba pomóc - wyjdą z tego czy nie, obojętnie ale pomóc trzeba... Zwierzęta w schronisku chore cierpią, potrzebują pomoc, proszą o to ludzi, a oni nie chcą brać chorego bo sami nie chcą cierpiec, Ty masz rację.. Ja od zawsze tak uważałam... [quote name='Safii'][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Chciałam jeszcze dodać, że opieka sunią po operacji nie będzie łatwa.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Powinna mieć przy sobie, kogoś komu ufa, kogo zna w znajomym otoczeniu.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Opiekowałam się trzema swoimi zwierzakami, które przechodziły zabiegi i operacje pod narkozą.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Gdybyś potrzebowała pomocy, pisz śmiało.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zobaczę też, może uda mi się pod koniec tygodnia przyjechać do Sosnowca.[/SIZE][/FONT][/quote] Wiem że nie będzie łatwa, dlatego szukam ludzi którzy byliby przy Sarze w tej chwili. Najlepiej żeby teraz ją zabrali, to by się przywiązała do nich i po operacji Sara czułaby się bezpieczna pod ich opieką..
-
[quote name='Safii'][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Witam.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dostałam wiadomość mail o DT.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Przeczytałam cały wątek.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Rozumiem tych ludzi, którzy zrezygnowali z adopcji chorego pieska.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Mój Szczekuś, miał 18 lat. Chorował na epilepsję, miał wadę serduszka…i doszedł 21 listopada. Wiem, jak boli strata przyjaciela, członka rodziny, kochanego zwierzaka, więc rozumiem, czemu chcą tego uniknąć. To po prostu boli.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Suńka jest po prostu wspaniała.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zgadzam się z opinią, że nowy właściciel, czy opiekun DT, musi najpierw pobyć z sunią. Widać pozostawienie jej nagle w kompletnie obcym otoczeniu z obcymi ludźmi, to dla niej zbyt traumatyczne przeżycie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Już Kocham tego psiaka.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Jutro postaram się cos wpłacić na operację, ale…[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Uważam, że KONIECZNIE TRZEBA ZMIENIĆ weterynarza.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Mój Szczekuś żył by jeszcze, gdyby nie błąd weterynarza, który właśnie na oko postawił diagnozę o zatruciu, bez zrobienia badań, które u psa w tym wieku i z takimi dolegliwościami, powinien był zrobić. Pies jednego dnia bawił się jak szczeniak, a drugiego nie było już ratunku (oczywiście odbyłam konsultacje u innych wetów).[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Suńkę trzeba porządnie zbadać.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Pobrać krew, wycinek guza.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]W Częstochowie standardowa wizyta u naprawdę dobrego weta (chirurga) kosztuje ok. 60-70 zł. U partaczy 20 zł.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Za operację mojej kotki – sterylizacja i ropomacicze z wycięciem i czyszczeniem wszystkiego, zapłaciłam 170 zł.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]U dużego psa pewnie było by więcej.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Będę szukać jej domku u mnie w Częstochowie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Strasznie bym chciała ją wziąć, ale ogłoszenie o tymczas dotyczy jak napisałam sytuacji awaryjnych – 48h. No i mam koty.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]To też ważna informacja dla przyszłych właścicieli, jak Sara reaguje na koty. Można to jakoś sprawdzić?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Porozmawiam jeszcze z rodziną, ale niczego nie mogę obiecać.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby pomóc.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Trzymaj się dzielnie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Na pewno się uda znaleźć jej nowy, kochający dom.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Trzeba wierzyć.[/SIZE][/FONT][/quote] Dziękuję że mi pomożesz.. Weterynarz, a no tak, znam jednego bardzo dobrego w Dąbrowie górniczej, badania nie zrobił bo mówił że połowa suczek tak ma.. Rozumiem że operacja pilna ale ona musi znaleźć DT lub DS to wtedy przeprowadzimy operację, bo u babci może być jeszcze KILKA dni. Nie wiem jak reaguje na koty - ale była już w Katowicach w nowym domu (wróciła do nas bo za bardzo płakała za nami i ta pani z Katowic nie dawała radę) tam mieli fretkę i Sara tak bardzo chciała powąchać fretkę, i wąchała, nie ugryzła ale za to fretka jej ugryzła... Więc myślę że będzie lubiała kotów ale nie jestem tego pewna bo na spacerze chce gonić kotów... Wizyta u weterynarza w Częstochowie tanio kosztuje, ale dojazd - paliwo też kosztuje :lol: Jak Sara by znalazła dom, to wtedy mogłabym spokojnie pobrać jej krew, zbadać tego guza... Wiem, że ludzie się boja utraty zwierzęcia, ale jeśli wcześniej przeczytali że ma guza, to po co się wogóle odzywają i proszą o więcej info o Sary?! Pozdrawiam
-
Baster- już nie szuka domu - ma dom u doddy :)
Doda_ replied to Gosia>>>'s topic in Już w nowym domu
Doddy - Podobno Baster był u Ciebie..mam pytanie, czemu oddałaś Bastera, a sama wzięłaś amstaffa ze schroniska?? Pozbyłaś się chorego Bastera???:mad: Może właśnie wiedziałaś o jego chorobie?? Przepraszam że to piszę ale naprawdę mam już dosyć ludzi którzy oddawają chore psy :angryy::angryy::angryy: -
[quote name='epe']Dodda! Ja na temat tego guzka! Do jakiego weta Ty chodzisz??? Zmień go szybko!! Moja zmarła /na zupełnie co innego!/ ONka Zuza miała takiego guzka i szybko została zoperowana,b.dobry wet krakowski! Miała duze ciecie,bo usunął jej węzły chłonne,na wszelki przypadek,aby się nie roznosiło.Stwierdził jednak po otwarciu,że w środku nic nie było,a ten guzek wycięty nie był rakowy!/oczywiście to zbadał!/ A na początku "na oko" to wygladało nieciekawie! Uważam,że Sarze należy zrobić jak najszybciej "wycięcie" tego guzka! Może zmienic tytuł wątku na dramatyczny? Bo nie dośc,że nie ma domu,to i "operacja" pilna![/quote] Weterynarz w dąbrowie górniczej Molicki&Molicki. Krakowski?? Mam aż tam pojechać?? Aha, no tak, weterynarz nie zbadał dokładnie tylko na oko zobaczył, a poza tym nie widać 'brzydkiej skóry', Sara ma piekną gładką skórę, i jest kula.. Rozumiem że operacja jak najszybciej musi być, ale gdzie by mieszkała Sara po operacji?? Bo dziadkowie już nie mogą się nią zajmować, chodzą codziennie razem do lekarza a Sara nie może być sama w domu, i dla dobra Sary nie chodzą do lekarza...
-
[quote name='maggiejan']Wszystkim szaleje dogo. Doda, czy pisałaś do ludzi z mapy dogo w okolicy i nie tylko, czy ktoś weźmie Sarę? Czy wystawiasz bazarek na operacje suczki?[/quote] Pisałam do ludzi, i odpisali kilka osób że nie mogą zabrać sarę ani na DT czy DS. :mad::mad::mad: Bazarek...niełatwo będzie mi to zrobić, bo nie za bardzo umiem. ale spróbuje jak będę mieć czas.. Poza tym nie wiem czy mam coś do sprzedania <śmiech>
-
[quote name='Ulaa']Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej iż Sara będzie operowana. Niestety domek nie weźmie jej "z rakiem". Boi się szybkiej utraty suni i problemów. Skąd macie diagnozę, że 2-letnia suka ma raka???[/quote] Tak powiedział weterynarz że ma nowotwór, i że połowa suczek ma guza. I ze mamy się nie spieszyć z tą operacją. Jeśli oni nie chcą wziąc biedną Sarę, to nie muszą. Nie będę ich zmuszać siłą!! A może jednak to tylko zwykły guz?? Weterynarz nie zrobił badania, tylko tak powiedział że to nowotwór bo połowa suczek tak ma.
-
No, więc, jest tak jak myślałam. Ta rodzina się boi guza Sary, tzn boją się że to nie uratuje Sarę.. Nie wiem czy Sara trafi do tego domu czy nie.. :-(:-(:-( Ta pani ma porozmawiać z Ulą jutro,więc zobaczymy co z tego będzie..
-
Oj kurcze.... Nikt tutaj nie odpisuje, czytajcie wiadomości na str 16 tam są nowe, a głupi komp zrobił niezły bałagan!!
-
Jednak na tym wątku jest bałagan, odpowiedzi idą do góry! Komputer naprawdę mnie wkurza tak bardzo że bym go :comp26: !! Ulaa, odpisz mi. Reszta - szukajcie moich odpowiedzi na tym wątku, bo być może u was także jest bałagan jak tutaj u mnie...
-
No w Dąbrowie Górniczej też jest dobry weterynarz, wszyscy mi polecili tego weterynarza. Tyle że niewiem czy to nie za drogo 400 zł za sterylizację i usunięcia guza?? Ulaa, powiedz mi szczerze czy ta rodzina na bank nie weźmie Sarę??!! Oni czytali ten wątek, i jeszcze byli zdziwieni jak im powiedziałam że Sara ma guza...
-
Nie wiem co jest z tym komputerem? Piszę odpowiedzi i one idą do góry?? Taki bałagan tutaj widzę..
-
[quote name='maggiejan']Po pierwsze: nowotwory nie zawsze są złośliwe, niektóre są nie groźne po operacji. Po drugie: co to za egoistyczne podejście - nie wezmą chorego psa bo boją się utraty go? A tego że umrze samotnie w jakimś schronie nie boją się?[/quote] No tak, masz rację. Wcale mi się nie podoba jak ludzie wolą zdrowe psy a chore - na boku. Przecież to nie ich wina że są chore, tylko poprzednich właścicieli bo to oni nie dbali o zdrowie psów. Nie rozumiem, mówią że bardzo kochają psów, może to prawda ale tylko zdrowych psów?! Sara jest naprawdę biedna, ona nic nie wie o tym. Gdyby rozumiała, to na pewno by rozpłakała że nikt ją nie chce. Ja sama płaczę za nią, bo taka biedna nie wie że będzie musiała przejść operację, że nikt jej nie chce. Ja bardzo chcę zabrać Sarę, ale nie mogę, powody znacie..
-
Ja też się cieszę ale jeszcze się zobaczy bo ta rodzinka ma psa - Maxa. Więc zobaczymy czy Sara z Maxem sie dogada... Ta rodzina poprosiła abym odrobaczyła Sarę, więc pojadę do weta po leki.
-
[quote name='Ulaa']Domek się zdecydował. Może przyjąć sunię w każdej chwili. To bardzo dobry domek. Ma już pieska adoptowanego od nas z fundacji.:loveu:[/quote] A gdzie oni mieszkają?? Musimy o tym porozmawiać. Wiedzą że pierwszy dzień będzie dla nich trudny bo Sara będzie płakać, może drapać drzwi...?
-
Modi - hop na pierwsze miejsce!! Jarzyna, modi jest naprawdę pięknym szczeniakiem, myślę że znajdzie szybko dom, wejdź na mapę dogo, i wybierz swoje województwo, tam są nicki ludzi którzy mogliby zabrać Modiego na tymczas.. Ale myślę że lepiej byłoby gdyby on znalazł stały dom? Ja też nie umiem wstawić ogłoszenia na allegro :oops: a jaki Modi jest dla dzieci?? Napisz jak najwięcej informacji o nim. Pozdrawiam i trzymam kciuki :) :loveu::loveu::loveu: MODI :loveu::loveu::loveu:
-
Trzymajmy kciuki!!
-
Baster- już nie szuka domu - ma dom u doddy :)
Doda_ replied to Gosia>>>'s topic in Już w nowym domu
Przepraszam że się wtrącam, ale jeśli Baster wcześniej był u kogoś na śląsku i oni go oddali z powodu padaczki to Gośka ma prawo o tym wiedzieć. (Tak można się domyślać po pieczątce weta z kliniki z Katowicach) Mi się wydaje że któras z was wiedziała o padaczce Bastera, i o jego domu na śląsku tylko nikt nie chciał o tym powiedzieć bo wtedy nikt nie wziąłby Bastera??Chcieliście szybko pozbyć się psa?? Macie szczęście że Baster trafił do Gośki, bo ona nie zwróci psa.. A co do tej karmy...jeśli Baster był chory już wcześniej, dlaczego takie zaniedbanie .. gdyby byl do konca na karmie royala dzis byly by szanse na wyleczenie, karma ma lek ktory leczy trzustke-to opinie wetow. Ludzie wpłacają kasę na fundację, to czemu kupujecie karmę z tesco?? Myślę że gdybyście powiedzieli prawdę o przeszłości Bastera, Gosia i tak by go wzięła, i łatwiej jej byłoby leczyć Bastera znając jego przeszłośc.. Oddaliście Bastera, nie mówiliście prawdę o jego przeszłości, czy wy nie baliście się że przyszła właścicielka by wyrzuciła psa z powodu jego tajemniczej choroby? albo coś z nim by zrobiła?? (oczywiście że nie mówię o Goski). Nie powinnam była się wtrącać ale widzę ze tu są jakieś tajemnice.. Gosia dołączy dowód tej sprawy i sama jestem ciekawa kto i jak na to odpowie.. Basterku wracaj do zdrowia :)