-
Posts
6714 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dreag
-
Samotny, smutny, 10 miesięczny piesek prosi chociaż o DT
dreag replied to Maia's topic in Już w nowym domu
[quote name='Matagi']Klatke pozyczę:eviltong:-mam 2 duże:w jedna włażą 2 dorosłe akity,w drugą jedna akita:lol:.A z karmą taniej tez pomogę;)[/QUOTE] Klatka już zamówiona... -
[quote name='psi']co do kaszlu to być może serducho tak jest u naszej Loli ostatnio odpukać przestała[/QUOTE] Albo płuca.. [quote name='jaanna019']Tylko, że on się nie zachowuje jakby go coś bolało. Bryka, biega, zaczepia do zabawy. Gania za jabłkami ;) i ma apetyt.[/QUOTE] Moja Nisia [*] też tak miała... Ale pewnie u Dukata jest to, co dziewczyny mówią - nie wie jeszcze, co dobre;).
-
Sunieczka śliczna:loveu:, widziałam na zdjęciu... 7 kg to tyle co moja Mini. Boże, jaka ona biedna:shake:. A ten maluszek co został, co z nim będzie:sad:!
-
Często pies boi się brania na ręce jak go coś boli...
-
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
dreag replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Konik miał jeden telefon w jego sprawie po ostatnim BO, ale cisza..., więc na razie nici z nowego domu... -
Zaglądam to fajnego psiaczka:).
-
Samotny, smutny, 10 miesięczny piesek prosi chociaż o DT
dreag replied to Maia's topic in Już w nowym domu
Niezłe stadko na takie chucherko jak Ty:). Kij ma wzięcie, nie ma co:). -
[COLOR=#222222][FONT=Verdana]Kiedy odeszła Haza, myślałam, że nic gorszego nie może mnie spotkać, że tego nie przeżyję. To było tylko 2,5 r. temu! Ledwo się podniosłam, to była silna żałoba po moim bardzo ukochanym dziecku, z którym przeżyliśmy prawie 14 lat. Więź między nami była wyjątkowa, naiwnie myślałam, że będziemy ZAWSZE. ZAWSZE trwało tak krótko... [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]A teraz Nisia. I znowu to samo. Tak krótko byłyśmy razem. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że tylko tyle nam dane... Wszyscy uważali ją za okaz zdrowia, bo przecież tak dobrze wyglądała. Złuda. To była naprawdę wyjątkowa zwierzynka, bardzo mądra, umiała tak wiele, rozumiała. Naprawdę rzadko spotyka się psy o takim potencjale. Są oczywiście kochane i wyjątkowe dla nas, ale Nisia była do tego bardzo inteligentna, sama umiała dokonywać rzeczy, których nie trzeba było Jej uczyć, ani wiele razy powtarzać. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]------------------------------------------------------------------------------------- Nisia codziennie spod oka patrzyła z pokoju czy pańcia już otworzyła oczy, wtedy przybiegała ze swoją zabawką, żeby się poprzeciągać, zabrać i oddać. Zabawka musiała koniecznie wydawać głos. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Nisia uwielbiała piszczące zabawki, zawsze widziała gdzie naciskać, czy brzuszek, czy łapkę żeby był dźwięk. Brakuje głosu tych zabawek włączanych czasem przez kilka minut non-stop przez Nisię. Wydaje mi się, że najbardziej lubiła kaczuchy. Często jak przychodziłam do domu z pracy, zabawki leżały powyjmowane z koszyka, czyli bawiła się nimi pod moją/ naszą nieobecność. [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]Lubiła też ganiać się po mieszkaniu. Z zabawką lub gdy się razem wygłupiałyśmy. [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]Uwielbiała masowanie plecków, zawsze nastawiała się tyłem, żeby poklepać po pupie. Ze Stefanem mieli taką zabawę – wkręcanie ogona, Nisia była wniebowzięta. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Gdy się nudziła, a była z Niej mała nudziarka, to mruczała i patrzyła na nas wymownie. żeby iść na spacer. W samochodzie siedziała sobie jak dama, z głową do góry, obserwując dokąd jedziemy. Oby tylko nie do weterynarza (zawsze wiedziała, choćby to były inne lecznice). Wtedy trzęsła się cała jak w febrze. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Gdy była podekscytowana, zachęcona przeze mnie, umiała fajnie „zaśpiewać”. Bardzo to lubiłam, choć pańcio na mnie krzyczał, że uczę ją wyć. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Jak Iga z Mini za bardzo szalały na łóżku, to wskakiwała i uspokajała rozganiając to towarzystwo. Kiedy jeszcze żyła Hazka, zawsze rano wołała ją na spacer. Szła do pokoiku, gdzie jamniczka lubiła spać na swoim łóżeczku i szczekała jej do ucha lub trącała nosem (budziła). Gdy trzeba było zawołać lub znaleźć Hazkę np. w lesie, Nisia była niezawodna - biegła i ją zawracała. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Jak szłam do sypialni, lubiła wejść pod kołderkę. Po jakimś czasie wyskakiwała zadyszana i kładła się na dywaniku. W łóżku lubiła leżeć nakryta kołdrą. Ostatnimi czasy szła często do sypialni sama i czekała aż się Jej podniesie kołderkę, a Ona się kładła i spała. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] W łóżku zawsze kopała mnie nóżkami, bo pewnie ją bolały i co raz je prostowała. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] W nocy spała w pokoju na rogówce z resztą psiego towarzystwa. Jej ulubioną pozycją było leżenie na pleckach z łapkami w górze. Wyglądała przesłodko. Często nakrywaliśmy Ją, żeby nie zmarzła. Najczęściej pan lulał wszystkie do snu. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Nisia nie musiała chodzić na smyczy, zawsze się pilnowała, gdziekolwiek by to nie było. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Jej pierwszą czynnością po wyjściu na spacer było biegnięcie za blok w poszukiwaniu żarełka, często coś tam znajdowała. Miała własne ścieżki, ale wkrótce przybiegała za resztą. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Jedzenie było Jej najukochańszą czynnością. Za nie dałaby się pokroić. Ciągle czekała, że może coś spadnie innym przy jedzeniu. Po śniadaniu zawsze czyściła miski pozostałych suk. Teraz już nie są takie wypolerowane. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Gdy Stefan jadł w kuchni, wskakiwała na kanapę i kładła mu główkę na kolanach. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Jak się do niej mówiło, uroczo przechylała głowę i sprawiała wrażenie, że chce odpowiedzieć. Czasem nawet otwierała pyszczek i śmialiśmy się, że Nisia zaraz zacznie mówić. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Umiała podawać łapkę prawą, lewą, dawała cześć, przybijała piątkę, przynosiła zabawkę po jej nazwie, wykonywała wiele komend. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Uwielbiała chodzić na agility, gdy pokonywała tor przeszkód, aż piszczała z zaangażowania. Kiedyś zdobyliśmy 2 miejsce na pikniku agality. Po 3 latach musieliśmy jednak zrezygnować, gdy okazało się, że ma problem ze stawami. Pięknie i chętnie wszystko wykonywała, slalom, rzecz bardzo trudną dla psów, opanowała perfekcyjnie i nawet po kilku latach przerwy ostatnio bezbłędnie go pokonała. Myślę, że to był dla Nisi najpiękniejszy okres jej życia. Mam nagranie z 2006 roku jak razem biegałyśmy, ale jeszcze nie mogę go włączyć…[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Nie lubiła nachalnego przytulania, zaraz dostawała zadyszki i uciekała. Mówiliśmy na Nią „niedotkniątko”. Czasem chciało się tak Ją pościskać, ale ona wtedy zwiewała. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Gdy jeździliśmy do mojej mamy, zawsze siadała obok i kładła jej głowę na ramieniu. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Nie wiem jakim zmysłem zawsze wiedziała, kiedy mają być goście. Ja się kręciłam w kuchni, a Ona już wiele wcześniej kładła się pod drzwiami w oczekiwaniu. Najbardziej czekała zawsze na moich rodziców i siostrę. Gdy ktoś z nich nie wszedł do mieszkania, siadała pod drzwiami i nadal nasłuchiwała, nie można Jej było odwołać. Długo trwało przekonywanie, że kogoś zabraknie. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Nie była agresywna do innych psów, najczęściej najpierw szczekała (ze strachu) i jednocześnie merdała ogonkiem. Często bała się małych zadzior, komicznie to wyglądało, jak obchodziła je z lękiem, będąc kilka razy większą. Raz jedyny dziabnęła jedną sukę, kiedy tamta rzuciła się do Hazy. Nisia była opiekuńcza, wszystkich nas pilnowała i nie dałaby zrobić krzywdy. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Nigdy nie ugryzła żadnego człowieka, nawet się nie wyszczerzyła. Ale była szczekaczką. Myślę, że to lękowe, bo raz jeden facet ją nastraszył, gdy spokojnie szła. Poza tym jej mamusia była szczekliwa, pewnie trochę to też geny. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana] Bała się kotów. Jak uciekały, to goniła, ale bez agresji, ot tak, dla zabawy. Jak siedziały w miejscu, to obchodziła bokiem z podkulonym ogonem albo stała nieruchomo, bojąc się przejść i czekała, aż się ją „uratuje”. Tak było np. u rodziców. Kiedyś płakała na schodach, bo bała się zejść, gdyż siedziała tam kotka. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Potrafiła podać miskę, żeby włożyć do niej jedzenie. Codziennie po śniadaniu przynosiła piłkę lub taką specjalną kostkę do wkładania smaczków. Czasem, gdy coś Jej nie szło z wyjmowaniem (a była niemalże perfekcjonistką w tych sprawach), tak zabawnie się denerwowała. Gdy sobie nie radziła, podawała ją Stefanowi i z przekrzywioną główką czekała, aż jej wyjmie. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Uwielbiała ganiać patyk. Często sama sobie go wybierała. Były wśród nich takie olbrzymie konary, których nie dała rady podnieść, co ją okropnie denerwowało. Gdy patyk był już wybrany, to gryzła go do potrzebnych Jej rozmiarów, odgryzała kawałki, zrywała korę. Miała swoje „widzimisie” na ten temat. Na spacerach chodziła krok w krok za panem, czekając aż Jej rzuci badyla. Często się denerwowałam z tego powodu, bo miała chore stawy i nie powinna ich nadwyrężać, było przez to wiele kłótni, ale oni i tak robili swoje. I dobrze. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]W lesie zawsze nas pilnowała, jeśli byliśmy w większej odległości biegała między nami, żebyśmy się nie zgubili. Miała doskonały węch. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Lubiła tarzać się pleckami i nóżkami do góry po wrzosach czy trawach. Tak czochrała sobie plecki. Nawet ostatniego dnia. [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]Nisia uwielbiała wodę i błotko. Jako jedyna z moich psów nie bała się pływania, za kijem gotowa była popłynąć na głęboką wodę. A jak gdzieś było błotko, od razu wiadomo, że Nisiunia zaraz do niego z impetem wpadnie i się usmaruje. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Na zimę jej nosek robił się jaśniejszy. Miała za uchem taką ciemną małą plamkę. Często dawałam jej w to miejsce buzi. Lubiłyśmy się całować. Uwielbiałam leżąc trzymać ją za rączkę. [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]Nisia zawsze chowała się w krzaczki za potrzebą. Nie wiem skąd ona to umiała od małego. Było coś niesamowitego w tej zwykłej na pozór czynności. [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]Nie załatwiała się w miejscu, które uważała za „swój” teren, trzeba było z nią wychodzić poza jego obręb. [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]Gdy coś się jej nie podobało, albo ją jakiś pies denerwował, robiła tzw. „cichacza”, tzn. bezgłośnie pokazywała garnitur zębów, ale ich nie używała. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Nie bała się deszczu, burzy, wystrzałów. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Mam tyle wspomnień. Nisia była wyjątkowym psem. Ideał. Mój pies. [/FONT][/COLOR]
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
dreag replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Strasznie to przykre... Popłakalam się oczami wyobraźni widząc to, co opisałaś. Jaka jest miłość psa do człowieka... i jak człowiek potrafi być ubogi w swoich uczuciach, choć wydaje mu się, że jest inaczej... -
Kiedy to przestanie tak boleć... [URL="http://naforum.zapodaj.net/8b5fd905c206.jpg.html"][IMG]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8b5fd905c206.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://naforum.zapodaj.net/b23b0ccd9183.jpg.html"][IMG]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b23b0ccd9183.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://naforum.zapodaj.net/fd2f3afdace4.jpg.html"][IMG]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/fd2f3afdace4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://naforum.zapodaj.net/895d834f114c.jpg.html"][IMG]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/895d834f114c.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://naforum.zapodaj.net/ae442da595ee.jpg.html"][IMG]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ae442da595ee.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://naforum.zapodaj.net/a002d54e3e55.jpg.html"][IMG]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a002d54e3e55.jpg[/IMG][/URL]
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
dreag replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Przyślij mi konto, bo ja pewnie gdzieś mam, ale nie chce mi się przeszukiwać, leń jestem;). -
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
dreag replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Hej, hej, chyba nici z zapoznawania nie wyszło:shake:. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
dreag replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Nie jedna, nie jedna;), też coś dorzucę, tylko proszę o nr konta:). -
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
dreag replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Zapraszam na nowy bazarek z butami w rozmiarze 36-37: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/230719-Buty-r-36-37-na-psa-Konika-do-31-08-g-20?p=19518945#post19518945"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/forum/thread...5#post19518945[/COLOR][/URL] -
Bursztynek od roku w dt - zostaje w nim na zawsze
dreag replied to asika5's topic in Już w nowym domu
Lew z tygrysem:) [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images40.fotosik.pl/1758/1f12e5fb47441ef5med.jpg[/IMG][/URL] A to jest po prostu przesłodkie:loveu: [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images39.fotosik.pl/1706/17f54ba77cb1508amed.jpg[/IMG][/URL] [B]Bardzo dziękuję za zdjęcia Konika:). [/B] -
Samotny, smutny, 10 miesięczny piesek prosi chociaż o DT
dreag replied to Maia's topic in Już w nowym domu
BO na dobry początek;). Normalnie zabiorę Ci rower! -
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
dreag replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Podesłałam Ci też kilka zdjęć na pocztę. Od razu wstaw też uaktualnienie na fb tozowy, ok? Nic nie pytam, żeby nie zapeszyć;). -
O rany, załamka...!
-
Ziucio ma swój dom, choć ciągle nie wiadomo ,czy na zawsze...
dreag replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Ziucio odszedł w grudniu, wrócił ze spacerku z panią, gonił po mieszkaniu swoją piłeczkę i upadł. Po kilku minutach mimo próby cucenia, jego serduszko przestało bić. To pewnie był zawał, bo Ziucio miał już swoje latka. Teraz biega sobie za TM z innymi pieskami. Może moja Nisiunia [*] spotkała lokatora, który z nią troszkę pomieszkał. Choć były okresowe problemy (wynikające głównie z tego, że cały czas miał tendencje do podnoszenia nogi w domu), był jednak kochany. Jego pani ostatnio powiedziała, że choć przecież nie był ładny z tymi powykrzywianymi łapkami, to dla niej był piękny. Mam nadzieję, że był bardzo szczęśliwy przez ostatnie dwa lata swego życia. Takiego go zapamiętam na zawsze: [URL="http://fmix.pl/zdjecie/1432067/cimg2547"][IMG]http://i2.fmix.pl/fmi278/27bde062001a48794b43036a/zdjecie.jpg[/IMG][/URL] -
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
dreag replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Fajnie, Koniś lubi głaski:). A obiecana fotorelacja będzie:cool3:? -
Wtorek... Za godzinę ze Stefanem weźmiemy Cię ostani raz na ręce, by położyć na zawsze w ziemi.... Leżysz teraz obok Hazki - za życia razem i teraz obok siebie... [url=http://naforum.zapodaj.net/aebd34488fcf.jpg.html][img]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/aebd34488fcf.jpg[/img][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/46b3677d4986.jpg.html][img]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/46b3677d4986.jpg[/img][/url] Jak to znieść???????????????
-
Nisiuniu, dziś jest kolejny poniedziałek... Za trzy godziny minie miesiąc. Miesiąc bez Ciebie, ale z Tobą. Miesiąc ogromnej, przeraźliwej pustki, tęsknoty i żalu... Nie potrafię inaczej, przepraszam. [url=http://naforum.zapodaj.net/435c318ffac8.jpg.html][img]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/435c318ffac8.jpg[/img][/url] Moja modelka [*].
-
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
dreag replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Koniecznie:). Będę wdzięczna:loveu:. Dajcie buziaka ode mnie w ten wielki pychol;). -
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
dreag replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Żyj wrażeniami z urlopu i wspominaj jak miłe są chwile bezrobocia;). Nie zawsze, choć jest pięknie, urlop mija beztrosko... [B]Piove, zachary [/B]dziękuję jak zawsze za wpłaty:) -
Dziś Iga po raz pierwszy od kiedy nie ma Nisi, przyniosła na łóżko jej zabawkę. Nisia codziennie rano wybierała i przynosiła mi przed wstaniem do ciągania jakąś "gadającą" kaczkę czy coś innego, miała tego cały kosz. To był nasz rytuał. Iga czasem jej podkradała i zadowolona uciekała na łóżko:). Mam cudowne wspomienia, choć jeszcze bolą i kończą się łzami...