Jump to content
Dogomania

dreag

Members
  • Posts

    6714
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dreag

  1. Co z Bidkiem?:cool1: Tylko nie mówcie, że uznano, że ...
  2. Trochę niefortunny opis, mało zachęcajacy i zastanawiający: zaleta: "może stróżować", wada: "raczej nie nadaje sie dlla niedoświadczonego właściciela"
  3. Tak, tricolorek. To najprawdę kochany pies, a jego nieszczęściem jest to, że jest duży i ludzie się go boją... Może uda mu się zmienić los przez to ogłoszenie w "Moim psie", taką nadzieję mi dałaś, Emilka:razz:! A że agresywny? Bzdura, to te towarzystwo, którym przeszkadzał, takim określeniem go załatwiło!!!!
  4. Oby się udały te negocjacje... Ja dużo rozumiem, tylko nie mogę nad pewnym sprawami przejść do porządku dziennego:cool1:. W razie co, służę obrożą Preventic, słyszałam, że przydatna w tej chorobie. Miała być na zmianę dla jednej z moich, ale jak potrzebna, to nie ma sprawy.:lol:
  5. :multi:Dzisiaj strasznie się ucieszyłam. Zobaczyłam w miesieczniku "Mój pies" swego zeszłorocznego znajomego. W kaciku adopcyjnym jest z białostockiego schroniska Bary. A ja już dużo łez wylałam, bo byłam pewna, że na 100% został uśpiony. Hura!!!! :loveu: Oto skrót mojej z nim znajomości... Bary pomieszkiwał pod moim blokiem ponad pół roku. Był bardzo bojaźliwy, szczekał z daleka, ale był niegroźny. Kiedyś przyleciał i został z dziką suczką, która troszkę wcześniej przyszła z lasu do nas. Mieszka tu kilku wrednych ludzi, którzy kochają chyba tylko siebie. Psy strasznie były ganiane, leciały w ich stronę kamienie, pały, gówniarze podrostki, biegali za nimi do lasu, żeby psiny "załatwić" i jestem przekonana, że gdyby złapali to tak by się stało.:angryy: Zero jakichkolwoiek uczuć wyższych. Ale skąd, skoro rodzice jeszcze lepsi... :shake: Dokarmiałam psy (jak zwykle) z jedną panią i strasznie martwiłam się ich losem. Dawałam ogłoszenia, ale nic... Przychodził do mnie szanowny pan prezes, straszył, groził itp, była i sąsiadka, żebym nie karmiła, bo psy są przez to agresywne (bez komenarza, szkoda gadać). Psy kręciły się pod blokami, spały nieopodal pod świerkami, ale na widok ludzisk uciekały w las, czasem nie było ich kilka dni, potem wracały. W tym czasie co poniektórzy nie darowali. Było chodzenie do prezydenta, TOZ itp. (któregoś razu znalazłam zapis), bo psy agresywne (śmiać się chciało, ale bardziej płakać...:placz:) Schronisko, raz i drugi było, ale nie złapało itd. W końcu przyjechali ze środkiem usypiajacym odłowić psy, bo jak twierdzili pomieszańce bardzo agresywne (na widok człowieka truchlały i gnały przed siebie, byle dalej). I Bary, który zawsze był bardzo głodny i łapczywy złapał swoją porcje i suczki (która była już wtedy w ciąży), no i tak go złapali. Nastraszyli i zmusili tą druga kobietę (poszli po nią do zakładu w którym pracowała), żeby pomogła go złapać. I dorwali. Sunia się nie dała. Pies naprawdę nie był niebezpieczny, podchodził do mnie, by go przytulić, zapuszczałam mu krople do oczu, bo coś chyba z nimi ma, zakraplałam środek p/kleszczom. Strasznie mi było ich szkoda, naprawdę gówniarze, wespół z niektórymi rodzicami, gdyby mogli ich dorwaći, to by zabili, jestem tego pewna. Raz nawet przygotowali zasadzkę, ale akurat zobaczylismy z mężem i usunęliśmy... Bydło. Jedynym przewinieniem Barego było to, że duży z niego pies, to wszystko. Byłam pewna, że ten środek to był taki na amen, bo pytałam co poniektórych, którzy gościli w schronisku, ale go nie widzieli. Często o nim myślałam, jak zresztą o wielu psinach, które się tu u mnie przewinęły, ale to inna historia. A tu masz. Jest Bary!!! Zapewniam, że nikomu nigdy nie zrobił i nie zamierzał zrobić krzywdy, specjalnie tak gadali, żeby sie go pozbyć!!! A to, że szczekał z daleka- strasznie się bał ludzi- i wcale sie nie dziwię. Tylko za nami latał jak wariat ( a właściwie za jedzeniem). W schronisku może mają informacje, że jest agresywny - ale to nie tak, to tylko etykietka. Nie zapomnę, jaki była szczęsliwy, gdy wychodziłam, wołałam go i były chwile na głaski. A suczka, która nigdy do mnie nie podeszła i która wkrótce urodziła -też została w końcu dorwana na siłę - ale przez mnie:evil_lol:. Wraz z dzieciakami zabrałam ją do mieszkania - i została na stałe - to ta druga mniejsza żółta! Oby i Bary znalazł szczęście. W schronisku czeka już ponad rok, od bodajże października 2007. Dajcie znać, co z nim! Ale się rozpisałam, ale to z radości, wybaczcie...
  6. Nie można wpłynąć na leczenie Bidka? Bezduszność nie ma granic. A przecież u nas naprawdę nie ma aż tyyylu psów w schronisku... Mówiłyście o nim wetowi, pytałyście kierownika? W takich momentach cholera mnie bierze.... :angryy::angryy::angryy: Ech!!!!
  7. No widzisz jak działam- ostatnio dwa dorwałam :eviltong:- tego owczarkowatego i malucha..., a jak czasem dzwonią, to i o innych wspominam... tych NASZYCH;). Mam duże serce, schroniskowe też się w nim mieszczą:wolfie:
  8. Teraz się uwzięłam na Malinkę (psinkę bez oczka) i nie spocznę, aż znajdzie domek!!!!:diabloti: Ile ona może mieć i coś o jej charakterku... Jest taka nowa strona do ogłoszeń [URL="http://www.adopcjepsow.org"]adopcjepsow.org - portal adopcji zwierzat - Zaginione, zgubione, bezdomne, internetowe schronisko[/URL], można tam umieszczać zwierzaki ze zdjęciami. Malinkę postaram się też wcisnąć do Porannego/adpocje. I co z tą żółtą sunią? Ma już domek???
  9. Baks vel Nikuś jest już u siebie w domku na Wysokim Stoczku (niedaleko parku na Wierzbowej):multi::multi:. Byłam właśnie niedawno z panią za Sokółką po odbiór, piesek oczywiście się ucieszył, pańcia też, chociaz opowiadała, że niezły z niego urwis. Uciekinier, zadziora, nie słucha się i wcale nie jest taki milutki, jak teraz był:diabloti:. No i wybauszyła oczy, że konsumuje z takim zapałem chrupki, bo tylko wybrzydza i je jedzonko domowe... W drodze powrotnej strasznie się wiercił, bo nie miał dużo możliwości ruchu. Jęczał, sapał, dyszał etc., bo pani musiała go trzymać na rękach ze względu na klatkę. W domu ma jeszcze za towarzyszkę dużą, jakąś rasową sukę. Już kiedyś ileś tam lat temu im zwiał, ale znaleźli go po jakimś czasie w schronisku, już miał go ktos adoptować. Tym razem podczas remontu jakis robotnik nie zamknął drzwi do pokoju gdzie był wymieniany balkon i poleciał. Już pańcia prawie go miała, ale odwrócił się na ogonie i w drugą stronę... To taka osiedlowa łajza:eviltong:. Prosiłam na litość, żeby pani mu założyła identyfikator, na razie dałam taki rozkręcany, ale on jest badziewiasty, szybko sie gubi, albo zostaje tylko pusta połowa. No i stwierdziła, że to nie jego obroża... Ktoś może też przygarnał, ale zwiał. A zwiał 4 grudnia, ale pani szukała bardziej na osiedlu, bo zwykle tam miał swoje ścieżki. Była też w schronisku, ale przede mną, więc nici. Może po kastracji trochę zmięknie... A swoją drogą musiał sią czuć strasznie nie odnajdując drogi do domu. Taki staruszek - 17 Lat! Patrzę tak na swoją 14 latkę jamnisię i mam nadzieję, że też by się ktoś zlitował.
  10. Jestem durnowata... Muszę znaleźć sobie ciagle powód do zmartwień:cool1:. Teraz z kolei cały czas myślę, czy się chociaż jutro odezwie po odbiór. Po tym jak dowiedziała sie, że miał operację i jest teraz dosyć daleko... Chciała adres, ale powiedziałam, że z nią pojadę. Wysłałam smsa, po której można niunię zabrać, bo dzwoniłam do p. Zosi, kiedy najlepiej pasuje. Nie odpisała, ale przeciez nie musiała, nie...? A w ogóle psiak to naprawdę starowinka, 16 lat!:crazyeye:
  11. WIELKIE DZIĘKI za banerki i buziak od Nikusia...:lol: A co do mojego żółtego chłopaka... Udało się nastawić staw biodrowy, teraz wszystko kwestia czasu, mam nadzieję, że wszytko będzie o.k. Wczoraj zawiozłam go z panią Anią za Sokółkę.... i ble, ble, blee.. miłam pisać dalej, ale przerwał mi telefon. Właśnie przed momentem zadzwoniła... WŁAŚCICIELKA!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zobaczyła ogłoszenie w Porannym!
  12. [QUOTE]a gdzie mam sie podziewac:eviltong:? czytam na bierzaco:lol: [/QUOTE]Ale się nie ujawniałaś...;) Dziewczyny, czy znacie kogoś, kto mógłby pożyczyć klatkę dla Nikusia w DT? Może nie będzie potrzebna, a może tak... Pani ma 2 psiury, nigdy nie wiadomo, czy nie zajmą się przypadkiem za mocno starszym Panem z miłości albo ze złości.:evil_lol: Dobrze by było załatwić ją dzisiaj, od razu bym powiozła. Jakby co, dzwońcie do mnie.
  13. [quote name='Ewa3']ufff:p To ja dziekuje p.Ani:loveu:;)[/quote] Koniecznie! A gdzieś Ty się dziewczyno podziewała?;)
  14. Z pracy po 9 stycznia. A na jutro była taka opcja, baaardzo ostateczna, że kobita starsza, schorowana i w dodatku z remontem w chacie (też z pracy), nocująca gdzieś tam, zrezygnowana sytuacją, ale nieumiejąca przejść obojętnie... No i tylko do świąt (2-3dni), bo na łasce innych. A tu jest mowa do 9 stycznia, a może dłużej[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/happy.gif[/IMG].
  15. Słuchajcie kobity, jak dobrze żyć wśród podobnie zakręconych (POZYTYWNIE:diabloti:). Gdyby nie wsparcie dzwoniących do mnie i szukających pomysłu p. Ani, Bożenki, Moni, chybabym oszalała. Od poniedziałku żyję jak w transie, nic mi świeta, nic mi cokolwiek, tylko jedna myśl- co zrobić, jak pomóc. Jak właduję się w psiarską historię, to już po mnie... Deprecha na całego. Zresztą każdy z osób tu zaglądających wie, jak to jest... Dziekuję!!!! A co najważniejsze - Nikuś ma tymczas!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pani Ania załatwiła 40 km za Białymstokiem u pani, która wzięła od niej suczkę z DT. Czy to nie cud? A jednak się zdarzają (nawet w święta:razz:, choć tak właśnie powinno być - wszak rodzi się nam dobro). Ogłaszamy dalej na stałe. Teraz wierzę, że i to się uda. Jeszcze raz dziekuję pani Aniu, mamy szczęście, że jest pani wśród nas.
  16. [quote name='plinka']zaraz napiszę do dziewczyny w sprawie bannerka ;)[/quote] Dzięki plinka.:lol:
  17. Też zauwazyłam , że mam do takich szczęście... Mogłabym założyć nową rasę- kolejny żółtek w kolekcji... :evil_lol: Dzisiaj po 13.00 było ogłoszenie Nikusia w Radio Białystok. Jedna kobita dzwoniła, ale chciała młodszego i mniejszego, dałam namiar na jaannę i jej panny. Gdzieś z okolic Bielska Podlaskiego.
  18. Monia, proszę Cię, umieść go na allegro. Daj to zdjęcie, bo tu widać, że jest rzeczywiście malutki, a mówiono mi, że na zdjęciach z ogłoszeń wygląda na większego psiaka. Dzięki, pędzę, bo spóźnię się do pracy, a jeszcze moje towarzystwo czeka na spacerek:diabloti:. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/41/913c2da5b3fbad69med.jpg[/IMG][/URL]
  19. Trzeba umieć zmienić ten temat. Próbowałam, ale jeszcze nie znalazłam drogi... Proszę o instrukcję.:oops:
  20. Prosimy o banerek. W temacie prosba się już nie mieści...
  21. Ten guzek znajduje się podobno na jąderku... A to co się wydaje "na" siusiaku to chyba cycuś "przy" siusiaku.
  22. [COLOR=red]:placz:RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/COLOR] 15 grudnia znalazłam psinkę przy drodze. Pomyślałam - ktoś potrącił szczeniaka (tak wygląda na pierwszy rzut oka). Skakał i piszczał na 3 łapkach. Nie mogłam go przecież tam zostawić... Czym prędzej pognałam do lecznicy. Wysiadam i patrzę, a to nie szczeniaczek, bo mordka siwawa. Okazało się, że może mieć z 10-12 lat. Ma wypchnięty staw biodrowy, bolesna sprawa. Myślałam, że może się zgubił, choć pod lasem nieraz miałam już inne doświadczenia... Obleciałam okoliczne osiedla, przystanki, lecznice, schronisko, porozwieszałam ogłoszenia... i cisza. Straciłam nadzieję, bo jeśli ktoś zgubiłby swego ukochanego psa, to by go odnalazł, tyle tego było. Sprawa najpewniej jakich (niestety:angryy: wiele) - piesek się zestarzał, po co komu taki potrzebny? Do lasu i kopa z samochodu, może komuś uda się go rozjechać, tym lepiej. To straszne, ale jakże prawdopodobne. Najgorsze jest to, że piesek potrzebuje nowego domku - a każdy zwykle chce młodego... Starość jest okropna! [B]Wiem, że zbliża się Boże Narodzenie i wszyscy są zaganiani, ale może warto na chwilę przystanąć i spojrzeć na świat oczami głodnego, porzuconego psiaka... On nie czeka na święta, ale na wyciągniętą ku niemu dłoń człowieka. Niech życzenia Wesołych Świąt spełnią się choćby jednemu z tych osamotnionych i zmarzniętych braci naszych najmniejszych... [/B] [B]Bądźmy dobrzy, nie przechodźmy obojętnie. [/B] [COLOR=blue]Kto da mu przynajmniej tymczas?[/COLOR] Sprawa niemalże beznadziejna. Proszę, pomóżcie. Znacie może takiego anioła, [COLOR=blue]przynajmniej do 9 stycznia[/COLOR], bo potem obiecała wspomóc koleżanka. Proszę popytajcie ludzi... Tak się boję, że jest skazany na samotną ś..., nie chcę o tym myśleć, bo dla mnie to nie do wyobrażenia. Karma i leczenie zapewnione. A psinka naprawdę cudowna:lol:. Grzeczny, spokojny, merdający ogonkiem na widok człowieka, zachowujący czystość w domu. Super!!! Mógłby wnieść jeszcze tyle radości, bo wcale nie wygląda, ani nie zachowuje się na swoje latka. Tylko, że w piątek musi opuścić kilkudniowe schronienie.:shake: Oto i on: biszkoptowy, do połowy łydki, drobny, ok. 6 kg [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images33.fotosik.pl/425/83984bbbe7bd47eb.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/40/8d27119237594cc7med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images24.fotosik.pl/305/ec93325f5f8ff851.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images34.fotosik.pl/419/873ee3398fbc74cf.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/40/3ba3e18ec8080076med.jpg[/IMG][/URL]
  23. Pani dzisiaj odpisała: "Absolutnie nie zrezygnowałam, ale ten tydzień miałam zmianę w pracy na rano do 16.00 i nie zdażyłabym. Ale naprawdę już staram się tak zrobić żeby już do mnie trafiła, ponieważ te zbliżające sią mrozy mnie przerażają". Pani mieszka aż w Bobrownikach, to kawał drogi, mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości dojedzie.
  24. Napisałam wczoraj do kobity zainteresowanej Nadią, żeby się określiła, bo jak nie, to bedę dalej ogłaszać. Niestety, bez odzewu..... Chyba nasze huuuura, było przedwczesne:shake:. A tak sie cieszyłam, bo Pani pisała "moja kochana Perełka itp..." Jeszcze się łudzę, że może przychorowała, bo jest w stanie odmiennym...
×
×
  • Create New...