Ano epidemia... Szkoda, bo reputacja leci psom... My wczoraj spotkaliśmy dwa. I o ile pierwsza sunia była ok, bo na smyczy, to już biskoptowy pan pies ze swoją właścicielką trochę mnie wkurzyli. Baaj dostał smaka, siedzi... Skupienie ma gdzieś tak 40% i gdyby nie smak na pewno by nie usiedział, a nagle głowa laba ląduje między Baajem a mną i słyszę, jak koleżanka [szły we dwie] mówi do tej, co go prowadzi, żeby go zabrała, bo on to szczeniaków nie lubi... Ledwo go odciągnęła, a Baaj na szcęście usiedział.
No i mały powód do dumy - Baaj miał najlepsze przywołanie z kilku psów z którymi się bawił. Po nim wrócił szetland, a reszta poszła w długą delektować się końskim łajnem.