Jump to content
Dogomania

gabat

Members
  • Posts

    336
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gabat

  1. [quote name='Cajus JB']Mogę umieścić Je na kilku portalach. Ale potrzebuję osobne zdjęcia i krótki opis, kontakt. Jest taka możliwość?[/QUOTE] Odbierz pocztę.
  2. [quote name='anawa']Zrobiłam dziewczynkom na szybko wyróżnione ogłoszenie na gratce: [url]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/10219519_przedswiateczny_rozpaczliwy_apel_do.html[/url][/QUOTE] Ładne. Dzięki.
  3. [quote name='irenaka']Napiszę Ci wprost, co myślę, a Ty będziesz mógł się do tego odnieść. Myślę, że obie sunie powinno się teraz rozdzielić. O ile na początku, kiedy zawiozłeś Biankę do Bajki, to było rozwiązanie na tamten moment dobre ( dla Bajki), o tyle teraz uważam, że zachowania Bajki wobec człowieka mogą źle działać na Biankę. Ona nie ma dobrych wzorów. Popytam o miejsca dla dziewczynek a Ty mi daj znać, co sądzisz o tym ich ewentualnym rozdzieleniu.[/QUOTE] Mnie też chodzi po głowie obawa o przenoszenie wzorców z matki na dzieci, ale nie ma doświadczenia ze szczeniakami. Zawsze, jak "coś" do mnie trafiało to już było dorosłe lub prawie dorosłe, dlatego w tej sprawie muszę zdać się na innych. Od opiekunów dowiedziałem się, że od jakiegoś czasu Bianka zaczęła poznawać świat na własny rachunek, więc myślę, że masz rację - więzi osłabły i można zaryzykować rozdzielenie.
  4. [quote name='marlenka']Jesli macie za dużo karmy chętnię troszkę przyjmę . Umieścilismy psa w DT , psiak jest w budzie ale musze dostarczac suchą karmę i coś do gotowania , nie dam rady go utrzymac sama . Po prostu mnie nei stać na utrzymywanie 7 psa .[/QUOTE] Czytałem wcześniej na wątku Rurka i rozmawiałem w tej sprawie z szefową schronu. Za sponsoruje i tego dodatkowego.
  5. [quote name='irenaka'](...) Ja mam parę pytań? Jak w tej chwili zachowuje się ta sunia - Bajka, czy trzeba z nią jeszcze pracować, czy nadaje się już do adopcji? A jak zachowuje się ten szczeniak? Jeżeli oba psy są adopcyjne, to Ok, można szukać hotelu, który da "tylko" schronienie, ale jeżeli są nieadopcyjne i trzeba z nimi jeszcze popracować, to musi być to szczególne miejsce. Ile mamy czasu na szukanie? Kiedy trzeba sunie zabrać z tego domu?[/QUOTE] Drogi Bajki i moje splotły się w lecie, w lecznicy w Żabiej Woli. Tam poznałem jej pierwsze dziecko, chłopca, który czekał na opiekuna. Fajna biszkoptowa kulka! Później dom znalazł jeszcze jeden szczeniak. Natomiast dziewczyny (4 szt.) w ogóle nie miały wzięcia. Kończyły się wakacje i właściciele działki, gdzie oszczeniła się Bajka, musieli wracać do Warszawy. Musieliśmy coś zrobić. Wspólnie z weterynarzami postanowiliśmy złapać Bajkę, wysterylizować i szukać domu. Gorzej było ze szczeniakami, ale byłem zdania, że w tej sytuacji schronisko jest mniejszym złem. Nie raz widziałem maluchy, które niczego nie świadome bawiły się jak gdyby nigdy nic, a zawsze jest szansa, że znajdą dom. Zresztą nie było innej alternatywy! Ponieważ Bajka nigdy nie miała domu (tak przypuszczam), żyła z dala od ludzi chcieliśmy przeprowadzić “przyśpieszoną” socjalizacje u Jamora, bo jak wyadoptować “zwichrowanego” psa, który stroni od ludzi. Miało być miejsce za 2 tygodnie, potem za 4, a potem miałem czekać, bo wyprzedzili nas bardziej “potrzebujący”. Zresztą jak poczytałem w czym rzecz to zrozumiałem, że tamte psy naprawdę potrzebowały tego miejsca. Poczekalnie zorganizowaliśmy w hotelu i rozpoczęliśmy poszukiwania domu tymczasowego. Znaleźliśmy miejsce, które było wymarzone dla Bajki. Miała tam warunki bardzo podobne do tych, w jakich żyła do tej pory z tą istotną różnicą, że był człowiek, który nakarmi, porozmawia. Była buda i picie. Cały czas byli z nami weterynarze. Zorganizowali gminne fundusze na sterylizację i szczepienia oraz hotel - w kosztach, którego z nami partycypowali. Potem służyli pomocą w transporcie Bajki. Od początku Bajka była bardzo smutna, a nocami skowyczała. Nowi opiekunowie wydedukowali, że to pewnie tęsknota za dziećmi, które tak nagle zniknęły z jej życia i poprosili o przywiezienie jednego szczeniaka, za którego los deklarowali odpowiedzialność. W takiej sytuacji mimo, że byłem pełen obaw, uległem namowom i pojechałem do schroniska. Musiałem podjąć decyzję, którego malucha przywieść. Na szczęście wyręczyła mnie opiekunka schronu typując najspokojniejszego - to była Bianka. Gdy dojechaliśmy na miejsce radość była wielka i faktycznie od tego momentu problemy emocjonalne Bajki skończyły się. Bianka cały czas towarzyszyła Bajce, ale też wiedziona ciekawością nawiązywała kontakty z innymi zwierzakami, stroniąc niestety cały czas od bezpośredniego kontaktu z człowiekiem. I tak jej zostało. Dziewczyny nie boją się człowieka, ale głaskanie czy dotyk nie wchodzą w rachubę. Zresztą w naszym przekonaniu nie stanowiło to problemu gdyby pozostały na stałe (po przywiezieniu Bianki byliśmy tego pewni i zaprzestaliśmy poszukiwań innego domu), bo tak jak pisałem wcześniej, warunki, w których się znalazły były zbliżone do tych, w których poprzednio żyła Bajka. Teraz, gdy sytuacja uległa zmianie z pewnością musimy dziewczyny “przeprogramować” tak by były adoptowalne i skończyć z włóczeniem się po łąkach i ignorowaniem człowieka. Muszą nabrać nowych manier, więc zapewne bez pomocy “fachowca” się nie obędzie lub znajdziemy tak szalony dom/domy, który/które pokochają je takimi jakie są. Ja osobiście uważam, że w tej chwili Bajka i Bianka powinny trafić do szczególnego miejsca (cokolwiek masz na myśli), a ten długi opis ma przede wszystkim pomóc Ci w rozeznaniu sytuacji i zrozumieniu ich osobowości. I jeszcze jedno…nie wiem jak dużo mamy czasu, ale z pewnością trzeba zabrać je stamtąd jak najszybciej.
  6. [quote name='ziutabenia']Szukasz tego DS? Nigdzie o tym nie piszesz.[/QUOTE] Nieprawda. Spójrz na post 25. Poza tym są i inne środki komunikacji, inne fora i fundacje. Twoje pytania w niczym nie przyczyniają się do rozwiązania problemu. Nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz. Chcesz pomóc to zapraszam.
  7. [quote name='ziutabenia']11.08.2010 g.20:49 pisałeś o DT. 16.11.2010 g.17:29 napisałeś "... umieściłem w DT ...". Skąd zatem wzięło się Twoje "przekonanie", że sunie są w DS?[/QUOTE] A to jest akurat proste do wytłumaczenia. Najpierw pisałem o hotelu, a potem (11-08-2010) o domu tymczasowym. Więc żeby jakoś logicznie nawiązać do miejsca gdzie potrzebna jest pomoc użyłem zwrotu dt i w mojej ocenie nie to jest teraz najważniejsze, lecz przyszłość Bajki i Bianki. Zresztą całą sytuację opisałem dość szczegółowo w mail do opiekunów przypominając chronologię faktów i liczę na odpowiedź, bo tak naprawdę to nawet nie wiem ile czasu mamy.
  8. Dzisiaj dostałem informację z domu (jak do tej pory byłem przekonany) stałego, że mam zabrać Bajkę i Biankę, bo w przeciwnym razie trafią do schroniska! Nie powiem, trafiło mnie, bo byłem pewny, że wszystko jest ok. Sytuacja jest podbramkowa i nie po to łapałem, sterylizowałem, szczepiłem, przewoziłem żeby teraz zafundować Bajce i Biance schron! Pomocy!!! Sytuacja jest beznadziejna. Muszę szybko znaleźć dom/domy stałe lub tymczasowe. Zamieszczam też zdjęcia Bajki (mama) i Bianki (szczeniak) choć w przypadku szczeniaka już pewnie trochę nieaktualne. [IMG]http://i1119.photobucket.com/albums/k621/Gabat/B%20and%20B/DSC_3115.jpg[/IMG] [IMG]http://i1119.photobucket.com/albums/k621/Gabat/B%20and%20B/DSC_3211.jpg[/IMG]
  9. Myślę, że warto by z tą panią ze sklepu coś ustalić, bo mamy nadmiar żarła, a dla przykładu Marlenka ma niedobór. mtf zalesie skoro masz kontakt to może podejmij "negocjacje" w naszym imieniu, bo szkoda wyrzucać. Jeżeli to problem, prześlij proszę mi numer to ja porozmawiam.
  10. Dziewczyny, a czy one aby nie są za dobrze karmione? Na ogół podwórzowce wciągają żarło bez proszenia. Stawiasz michę liczysz do 10 i nie ma, a te grymaszą? A tak na poważnie to może zmniejszyć porcje tak żeby jadły jak na burka z budy przystało?
  11. Dzisiaj odwiedziłem po raz kolejny działkę gdzie Bajka urodziła maluchy i gdzie cały czas pojawiał się ten ostatni, którego nie udało się złapać i którego "list gończy" jest powyżej. Niestety, a miałem nadzieję, że jednak się pojawi, nie było żadnych śladów. Przedtem nie było śniegu i mógł być w pobliżu, a nie było go widać. Teraz, gdy leży śnieg, widać każdy ślad. Mimo kilku śnieżnych dni śnieg jest dziewiczy, nie ma najmniejszego śladu zwierząt, więc nawet jeżeli żyje to już pewnie nie wróci. Nie mogę jej pomóc...bezsilność jest najgorsza.
  12. [quote name='marlenka']Gabat dla mnie to się możesz wymądrzać :) i przynudzać . Uratowałes te psy :)[/QUOTE] Ujmę to tak: robimy co możemy....wspólnie z tym, że to robimy to raczej w kierunku Izusi, Marzenuś i MTF Zalesie. Jak Ci dżentelmeni, tzn. Azor i Reksio, znajdą domy to dopiero będzie można powiedzieć, że zostali uratowani, ale dzięki nam wszystkim. Tym, którzy dołożyli małą cegiełkę lub kilka.
  13. Dziękuję za to co robicie. Wiem, że ten obowiązek jest kosztem Waszego prywatnego czasu, ale bez Was i Waszego zaangażowania nie udałoby się ich zatrzymać na terenie posesji, a to ich DOM. Straciły opiekuna i gdyby nie Wy pewnie trafiłby do schroniska, a tak jest nadzieja, że znajdziemy dla nich dom lub domy. PS Pisząc o ciepłym, miałem na myśli te mrozy...potem mam nadzieję zelżeją i nie trzeba będzie szaleć z gotowanym.
  14. [quote name='Marzenuś']Psiaki mają ugotowaną kaszę z mięskiem (to co ich Pani nam przekazała). Zaraz jadę do nich z łopatą odśnieżać troszkę ;) Jak sama się odkopię :D To co mają w budzie im wystarczy. Jak jest za dużo to wypada przy wychodzeniu. Budy są solidne, osłonięte od wiatru. Powinno być ok. Ja część puszek zostawię u siebie do gotowania.[/QUOTE] Może zostaw puszki i suche, bo jak zmarznie to nie wiadomo czy będzie jadalne. Mieszkasz dwa kroki od Zagłoby, więc dziewczyny w swoje dyżury mogą wpadać do Ciebie, jeżeli nie masz nic przeciw. Lub rozparcelujcie żarło i niech każda w Was weźmie trochę do siebie. A zresztą po co przynudzam. Dacie sobie radę i bez moich "mądrości" ale nie miej mi tego za złe ja tak mam, martwię się o wszystko, a ludzi to wkurza, bo myślą, że się wymądrzam.
  15. Marzenuś dzięki za info. W związku z aurą (pieprzona zima) mam do Was drogie Panie (jeżeli pomaga ktoś z Panów to przepraszam za pominięcie) prośbę o gotowanie makaronu (w miarę możliwości) i wrzucanie do ciepłego puszek. Proponowałbym też zabranie kilku puszek do domu, bo przy prognozowanych temperaturach jeżeli nie zamarzną to będą bardzo zimne, więc przy wrzuceniu do nawet ciepłego makaronu całość i tak będzie zimna, a puszka przywieziona z domu i samochodem będzie ciepła.
  16. [quote name='Marzenuś']No to mogę się czuć dumna z siebie, bo do mnie Reksio podchodzi i czasem nosem smyrnie po nogach. Ale żeby nie było kolorowo robi to cichaczem od tyłu jak nie widzę. Jak poczuję jego nos na nodze i się odwrócę to on już jest na bezpiecznej odległości i się gapi: "Ale o so chodzi?" Kurde, superdog czy co? Z prędkością światła się odsuwa. Sąsiadka mówiła, że on miał jakąś chorobę skóry jak go przywieźli, Pan i Pani leczyli go jak się dało. Tylko właśnie zastanawiam się jak im się to udało... Podejść, złapać leki i to wszystko tak żeby pies na zawał ze strachu nie wykorkował. Taki spryciarz z niego. No ale ja go upoluje, bo on jest taki słodki, że mam ochotę go wyciamkać i wymiziać :)[/QUOTE] Nooooooo to mamy krok do przodu. Wiem, co mówię, bo mam w domu od sierpnia takiego dzikusa i tak robiła z początku. Teraz też robi tylko, że pozwala na więcej - można ją pogłaskać, a czasami to nawet się pobawi. Ale jeden zbyt "odważny" ruch z mojej strony - to tak jak napisałaś - z prędkością światła znika. Był pies przy nogach i psa nie ma. No, ale Muszla z nami mieszka i potrzebowaliśmy ok. 3 miesięcy na ten krok, a tu w "trudnych warunkach" (bo jesteś z doskoku).... A jak tam w budach? Nie trzeba Ci pomóc w sprzątaniu i wymianie słomy? Pytam, bo już przyszła ta cholerna zima!
  17. [quote name='sleepingbyday']jak ta sunia zostanie cichcem usunieta "panu" sprzed nosa, to jej miejsce zajmie kolejny pies, nie macie chyab złudzeń? jka sie robi z wielką pompa, gwizdami i aferą, to wtedy może nie będzie kolejnego psa. niestety. ja w doopie mam dziewczyne, kóra serduszko boli, ale palcem kur... ne kiwnie. dla mnie największym problemme jest to, czy się uda bez kłopotów dla marlenki to zrobic, ot co. marlenka, złapcie rurka. załatwię mu 150zł deklaracji miesięcznej. ile to będzie razem, a ile potrzebuje? już chyba powinno wystarczyc, jak jakieś niedobory, to co miesiąc sie połata, nie?[/QUOTE] Mam do Ciebie małą prośbę związaną z pisownią - a widzę, że dużo piszesz - używaj na Boga narzędzi do sprawdzania pisowni, bo czytanie Twoich postów to męka. Z góry dziękuję. Myślę, że innym dogomaniakom też ulży.
  18. [quote name='mtf zalesie']a spadkobierczyni w oswajaniu nic nie pomoze[/QUOTE] Niestety nie pomoże, bo mieszka na stałe w Whitestoku. Musimy sobie poradzić sami.
  19. [quote name='Marzenuś']Zabawy to raczej nie. Siadam sobie na schodkach i gadam do nich. Reksio mało nie oszaleje ze szczęścia. Chodzi za mną krok w krok, ostatnio nawet mnie wyprzedził i biegł przodem. Chyba trochę zaufania jego zdobyłam, bo już nie czeka aż odejdę tylko zjada od razu. Niestety dotknąć się nadal nie daje. Puszki nadal są, ja ich nie używam. Co do Azora, jest tak jak było. Łasi się, siada obok. No i zdarza się że odgania Reksia, jakby z zazdrości.[/QUOTE] No to są postępy i to mnie cieszy. Azor to cwaniak i o niego nie martwię się, choć moim zdaniem, też wymaga pracy "wychowawczej". Najbardziej cieszą mnie postępy Reksia. Tak bym chciał jego zmiany w kontaktach z człowiekiem. Cały czas liczę na skrócenie dystansu, ale nic na siłę i wiadomo to wymaga czasu. Czy od Reksia możesz już uzyskać coś za coś? Np. dam ci smakołyk, ale musisz podejść na metr - wiem, że to trudne, bo w pobliżu kręci się "namolniak", ale można próbować.
  20. To już chyba trzeba organizować michę. Działam. A jak dużo zostało puszek? Inaczej na jak długo wystarczą? Że poznają samochód to fajnie, ale co z Reksiem są jakieś postępy? Napisz proszę kilka słów jak chłopaki zachowują się, gdy przyjeżdżasz i co robicie? Jakieś zabawy, czy tylko micha i mają Cię w nosie?
  21. [quote name='Awit']A jak Bajka w tym DT, zsocjalizowała się nieco? Ta mała sunia ze zdjęcia jeszcze lata samopas? Czy już jej nie widać....[/QUOTE] Bajka cały czas zachowuje dystans do człowieka. Dużo lepiej mają się sprawy z Bianką. Wiadomo jest młoda i nie zaznała tyle "dobrego" od człowieka co Bianka. Mała - ta ze zdjęcia - niestety przepadła. Przestała odwiedzać działkę gdzie się urodziła. Jest nadzieja, że zjawi się tam jak będzie chciała urodzić i może wtedy ją złapiemy...jeżeli przeżyje do tego czasu.
  22. Poszukuję wolotariusza/wolotariuszy z okolic Kampinosu, Sochaczewa? Umieściłem w DT w tamtym rejonie Bajkę i jej córkę Biankę. Dziewczyny mają bardzo fajne warunki, ale jest potrzebna pomoc w wybudowaniu kojca. Materiały i narzędzia są na miejscu tylko opiekunom brakuje czasu, więc poszukuję kogoś kto ma zdolności manualne i zgodziłby się pomóc poświęcając trochę czasu w któryś z weekendów. Proszę o info na pw. Będę również wdzięczny za inne pomysły.
  23. [quote name='marlenka']Norek siedzi dalej w rurze , co sie okazuje jest kilka osób które go dokarmiają ... ma jedzenie wode , kocyk ... ale to nie to samo co ciepły kąt :([/QUOTE] To może ktoś z tych "karmicielek" lub "karmicieli" weźmie Rurka do domu? Próbowałaś nawiązać kontakt?
  24. No i co? Jamor nie mów, że Tobie się nie udało. Nie wierzę! :razz: Kto lepiej zna się na psach od Ciebie?
  25. To z pewnością robi osoba o dobrych intencjach. Wie, że zmarł właściciel i zapewne myśli, że psy zostały skazane na śmierć głodową, więc sypie karmę ile może, a że nie wszystko przewidział (np. braku wody).....i to, że gdyby psy nie były karmione już dawno by ich nie było....trudno. Liczą się intencje! Musimy jakoś przekazać (kartka jest dobrym pomysłem), że psy są regularnie dokarmiane i bardzo dziękujemy za pomoc. A może włączyć tę osobę w dyżury? To pozostawiam do Waszej decyzji. A tak na marginesie dobrze, że są na tym świecie ludzie, którzy myślą o innych. Zła wiadomość jest taka, że jak na razie nie było żadnego telefonu w sprawie adopcji panów.
×
×
  • Create New...