Jump to content
Dogomania

Chandler

Members
  • Posts

    2123
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Chandler

  1. [quote name='Zofia.Sasza']Kochana, ja jestem stara i cyniczna. Do tego jestem pracownikiem prasy brukowej. Mnie nie interesuje czy to jest prawda czy nie, tylko jaki to przyniesie efekt społeczny. A będzie on dokładnie taki, że ludzie będą współczuć Wahl. Oczywiście, że to prawda, co napisali. Ale można było też pokazać tę samą prawdę od innej strony - od strony psów. Tak się nie stało. A naród czyta i nic nie rozumie. Współczuje starej kobiecie, a psy i koty wuj go obchodzą... Do tego jest i tu przekłamanie: Dym się zrobił w marcu, a nie w kwietniu. I nie po odwołaniu p. Wahl (która nota bene dowiedziała się tego w maju - sic!), a po powstaniu wątku na dogo i na miau (9 marca).[/quote] [COLOR=black][FONT=Verdana]A ja podobnie jak malawaszka uważam, że artykuł jest uczciwy, choć oczywiście jest się do czego przyczepić.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Mnie, w odróżnieniu od Ciebie, bardzo interesuje, czy to, co jest w artykule, to jest prawda, czy nie, bo również o przekazanie prawdy i faktów chodzi, choć można oczywiście robić to w różny sposób i punkt ciężkości, w zależności od autora, może być rozmaicie rozkładany. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Dziennikarz powinien chyba pokazywać fakty, a nie manipulować społeczeństwem, bo uważa, że naród "czyta i nic nie rozumie". Edukować - tak, manipulować - nie. Nie cierpię, jak autor artykułu dyktuje mi, co mam myśleć i jak widzieć rzeczywistość, mieszając mi w głowie i nie pozwalając, żebym śmiała samodzielnie pomyśleć i dokonać oceny, dlatego też byłam oburzona artykułem, który ukazał się w Polityce i dlatego też dla zasady nie czytam brukowców.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]W Polityce Panie Autorki żonglowały faktami, osobiście zaangażowane w proceder zbieractwa, bo były przecież w fundacji, przedstawiły czytelnikom wykrzywioną złymi emocjami rzeczywistość, mieszały fakty, pisały "półprawdy", tłumaczyły ewidentne łamanie prawa i w efekcie manipulowały do bólu czytelnikami.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Rzeczywiście w artykule w Newsweeku nie ma szczegółowych opisów do przytaczanych faktów, a więc użytkownicy dogo, miau, czy znający problem, mogą czuć niedosyt, bo brak dramatyzmu wynikającego z tragicznych warunków, w jakich żyją psy, nie ma drastycznych zdjęć, nie jest opisana żadna psia historia, być może pomylone są miesiące, tygodnie, dni. Jest się do czego przyczepić, jak zwykle.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Może warto zadać pytanie - jaki był cel tego artykułu. Skierowanie nienawiści w stronę P. Wahl? Napisanie hymnu ku Jej czci?[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Moim zdaniem - opisanie historii kobiety, która w pewnym momencie swojego życia zaczęła "pomagać" zwierzętom, na ich nieszczęście. Są opisane racje dwóch stron trwającego obecnie konfliktu, bez wciskania na siłę, po której stronie ma stanąć czytelnik.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Poza tym ten artykuł skierowany jest do czytelników konkretnego tytułu, a nie do ludzi opierających swoją wiedzę o świecie na wiadomościach z brukowców, podanych w wygodnym opakowaniu, do bezpośredniej konsumpcji, gdzie nie trzeba myśleć, bo dziennikarz zrobił to za nas, a czasem jest to bardzo prymitywne myślenie, niestety.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Pewnie w brukowcu, gdyby tylko zdecydował się uderzyć na poważnie w P. Wahl moglibyśmy przeczytać "arcydzieło" w typie tego, które zostało tutaj wklejone bodajże z "superaka". Jak brzmiał dramatyczny tytuł? Nie zabierajcie mi moich ukochanych piesków, czy jakoś tak… Żenada…[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Nie sądzę jednak, że Pani Wahl i Jej "przyjaciele" są zadowoleni z przedstawionych w Newsweeku faktów, że jest to kolejny hymn ku czci, który wzbudzi tylko współczucie dla P. Wahl. Choć mówi o Jej upadku, to na własne życzenie i kosztem zwierząt, mówi o nieprawidłowościach finansowych, toksycznej miłości do psów, braku adopcji, opieki lekarskiej, o zbieractwie, nad którym nikt nie mógł zapanować i o tym, że schronisko nie jest domem, a wreszcie o tym, że teraz trwa intensywna adopcja psów, ale też trwa wojna pomiędzy malarką a fundacją i miłośnikami psów, o psy i ocenę skutków wieloletniej działalności P. Wahl, bo dobrymi chęciami, to piekło jest wybrukowane. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Jest też trochę faktów z życia P. Wahl, a że wzbudzają odrobinę współczucia, no cóż - jesteśmy ludźmi i to zobowiązuje, a różnica pomiędzy "szmalcownikiem", a P. Wahl jakaś jednak jest. Ten artykuł nie usprawiedliwia, choć być może pozwala na odrobinę ludzkiego współczucia, rzecz gustu, czy to dobrze, czy źle.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]PS[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]SBD - ja myślę, że na tym etapie nie dało się bez pisania o P. Wahl, zwłaszcza, po artykule w Polityce i po "arcydziele" zamieszczonym w "superaku". Marzę, żeby to był dopiero początek, a nie koniec historii zwierząt w Boguszycach, o których napiszą media. Od czegoś trzeba zacząć...[/FONT][/COLOR] [B]EDIT[/B] W każdym razie jestem w pewnien sposób wdzięczna za ten artykuł i wróciła mi trochę wiara w misję zawodu dziennikarza, bo czytając wczorajszy artykuł nie mialam mdłości rozpoczynając każde następne zdanie, a po przeczytaniu całości, nie miałam torsji, w odróżnieniu od artukuliku w Polityce i arcydziełka z "superaka".
  2. Gwiazda nie jest długo w Boguszycach, w porównaniu z innymi psami, każdy dzień, to dla niej krok do tyłu. Ona będzie się coraz bardziej wycofywała niestety... Zdarzają się dobre, doświadczone domy, ale graniczy to z cudem. Wiem. Trudno mi się pogodzić z tym, że Gwiazda może nie nadawać się do adopcji...
  3. No jak Wy nie widzicie szans, to ja... :shake: Proponuję poprosić Panie o wielkich nazwiskach z nowej konkurencyjnej fundacji o pomoc w wyadoptowaniu Fabia :angryy:.
  4. Tylko po tym kasowaniu nie zapomnijcie wznowić ogłoszeń :lol:.
  5. [quote name='Zofia.Sasza']Jak rozumieć słowa, że Lena była za młoda na sterylizację? :crazyeye: Przecież to nie był szczeniak w chwili wyjazdu z Boguszyc! Ktoś mi może wyjaśnić?[/quote] [quote name='ElzaMilicz'] W Zakopanem[B] Leniutka [/B]dostała pierwszej cieczki w swoim życiu. [/quote] Tak wcześniej napisała Elza, moim zdaniem to istotna informacja. Może jednak KTOŚ, czyli Elza, zechce Ci wyjaśnić, jak, co i dlaczego.
  6. [B]@Anno[/B] - dzięki za chęć pomocy przy zdjęciach. Teraz nie skorzystałam, ale Twój adres zapisałam sobie, bo przyznaję się, że czasem potrzebuję pomocy ;). Czy mogę prosić o wklejenie zdjęcia Homera (Valentino) wykonanego w Boguszycach? Tak dla porówniania. Poniżej wklejam zdjęcia Homera z nowego domu, nie wyszły najlepiej, bo psiak ewidentnie nie cierpi, gdy się go uwiecznia na fotkach i nie można się było specjalnie przygotwać do zrobienia zdjęcia. Chwilę po pstryknięciu Homer usiłował zniknąć, robił wszystko, żeby nie było go widać, więc nie męczyłam go zbyt długo. [B]Niestety udało mi się wgrać z mojego komputera tylko jedno zdjęcie. Dogo chodzi tak wolno, że chyba doczekam tu rana zanim wkleję kilka fotek. Tak więc reszta zdjęć będzie jutro.[/B]
  7. [COLOR=black][FONT=Verdana]Odnośnie adopcji Homera (tak teraz nazywa się Valentino) i trochę tak ogólnie o adopcjach psiaków z Boguszyc.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Rozumiem sytuację osób osobiście zaangażowanych, jeżdżących tam, wyrywających psy z policją, uczestniczących w różnych, również medialnych, przepychankach. Sytuacja jest bardzo trudna, inna niż w zwykłym "schronisku" i to trzeba brać pod uwagę. Rozumiem, że czasem zdarzają się "wpadki", bo nie myli się ten, kto nic nie robi. Pewnie posty, które mówią, że coś wyszło nie tak, są irytujące, bo generalnie każdy ma dobrą wolę i bardzo się stara. Pomimo to czasem coś nie wychodzi, z różnych powodów... Niektórzy z nas znają się tylko z dogo, z rozmów telefonicznych, maili i czasem jest tak, że trudno ustalić, kto odpowiada za określoną adopcję. Dziwnie to brzmi, ale tak bywa. Mgie zrobiła ogłoszenie psiaka na podstawie przekazanych Jej informacji, poprosiła mnie o wizytę przedadopcyjną, bo dom jest z Poznania, usiłowałam zdobyć więcej informacji na temat psiaka, bo Pani zależało, żeby psiak był mały i to ustalałam dzwoniąc do Agnieszki, CoolCaty, Ewy, Anny i mgie, a dzwoniłam będąc u Pani zainteresowanej adopcją Valentino. Pytałam też o zachowanie psa i to już ustalała Ewa pytając opiekunkę psiaka w Boguszycach, o ile dobrze pamiętam, panią Krysię.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Pewnie każdy chciał dobrze, ale coś nie zagrało, no i na koniec wyszło, jak wyszło.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]To, co usłyszałam od Pani, na temat informacji przekazanych o psiaku, to moje, nie będę tego analizowała. Przyznaję Pani rację, odnośnie szczegółów adopcji.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Jakie wyciągnęłam z tej sytuacji wnioski?[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Pies, który jest ogłaszany, a już nie mówię o sytuacji, gdy ma jechać do nowego domu, powinien być w miarę możliwości przez pewien czas obserwowany, podkreślam - w miarę możliwości, bo można spróbować podczas wizyt osób pomagających w Boguszycach poświęcić mu kilka minut, żeby zobaczyć, czy podchodzi do obcej osoby, jaki ma kontakt z opiekunem, jak zachowuje się w stosunku do innych psiaków. Myślę też, że musimy wiedzieć, jak duży jest pies, bo potencjalni opiekunowie o to pytają, niektórym zależy na psie o określonych gabarytach i to jest oczywiste. No i na koniec - psiak powinien być obejrzany, "obmacany", musimy wiedzieć, czy widzi, słyszy, czy nie ma zewnętrznych ran, guzów, widocznych chorób, bo o tym trzeba powiadomić potencjalnego opiekuna. To, że pies jest zarośnięty nie ma znaczenia, pewne rzeczy widać gołym okiem i trzeba zrobić wszystko, co tylko można, żeby w całej tej zwariowanej sytuacji pomóc psiakom znaleźć dobre domy. Trzeba pilnować też podpisywania umów adopcyjnych, w tym konkretnym przypadku miałam informację, że formalności zostaną załatwione, a teraz Pani sama upomniała się o umowę adopcyjną. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Nie podobają mi się natomiast wypowiedzi, które sugerują bagatelizowanie problemów i złą wolę osób zaangażowanych, bo tak nie jest. Chcę powiedzieć, że rozmawiałam z Ewą o sytuacji z Valentino/Homerem i wbrew zdaniu niektórych, Ewa, jest osobą, która czuje się odpowiedzialna za psiaki w Boguszycach, Ona wie, że coś nie zagrało w tej konkretnej sytuacji, czuje się odpowiedzialna, powiedziała, że porozmawia z Panią osobiście na temat psa, adopcji i całej sytuacji, tak więc przekażę Ewie numer do Opiekunki Valentino. Wnioski na przyszłość zostały wyciągnięte, ja w to wierzę. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]W pierwszej chwili bardzo się wkurzyłam przebiegiem tej adopcji, było mi wstyd przed Panią, która zaopiekowała się Valentino/Homerem. Ona nawet zajrzała tu do wątku, chciała sama napisać, co Jej leży na sercu, ale poczytała wątek i zrezygnowała, powiedziała mi, że cokolwiek napisze, to czuje, że będzie źle. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Powiedziałam Pani, że może się wycofać z adopcji, jeżeli nie czuje się na siłach opiekować Valentino, że ewentualnie, jeżeli wyrazi zgodę, psiak może być u Niej w domu tymczasowym, a my będziemy mu szukali nowego domu. No i Pani chciała małego psa, a on absolutnie nie jest małym psem, więc tym bardziej może zrezygnować z pozostawienia Valentino na stałe u siebie. Nie chciałam, żeby Pani czuła się zmuszona do adopcji., nawet jeśli stało się to przypadkiem i bez złej woli kogokolwiek. To, że pies jest ślepy na jedno oko nie stanowi dla Pani adopcyjnej bariery, Ona zwyczajnie chciała o tym fakcie wiedzieć przed, a nie po adopcji.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Teraz o Homerze (wcześniej Valentino). [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Pies jest bardzo wycofany. To nie jest "zwykły" poschroniskowy stres, to potworny lęk przed wszystkimi i przed wszystkim. Są już małe postępy, bo zdarzyło się, że psiak zamerdał ogonem na sygnał, że idą na spacer, że nie przywierał do ziemi i nie czołgał się na widok przechodzących w pobliżu ludzi, potrafi czasem zostać w pokoju z Mężem Opiekunki, bywają chwile, że nie trzęsie się przerażony, tylko patrzy przytomnie. Cały czas trzyma się Opiekunki, widziałam, że ciągle chce czuć Jej dotyk.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]W tej chwili pies przechodzi kurację antybiotykową, bo w miejscu, gdzie był zabieg kastracji jest potężne zapalenie skóry. Je niewiele, ale pije trochę i siusia. Pozwala Opiekunce na czynności pielęgnacyjne, smarowanie maścią, oglądanie brzucha.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Nie wiem, czy Pani da sobie radę sama z wyprowadzeniem psa ze stanu, w jakim się znajduje, bo tu nie ma specjalnie miejsca na błędy i pracę metodą prób i błędów, bo można wyrządzić więcej szkody, niż przynieść pożytku. SBD zasugerowała, żeby namówić Panią na spotkanie z "psim specjalistą", który zobaczy, podpowie, wytłumaczy co i jak. Przy następnej wizycie zaproponuję to. W tej chwili wsparłam Panią duchowo, żeby wiedziała, że nie została sama z problemem i podzieliłam się swoim doświadczeniem pracy z wycofanym psiakiem, Ona wie, że może zadzwonić do mnie, kiedy będzie potrzebowała jakiejkolwiek pomocy. W przyszłym tygodniu odwiedzę znowu Homera.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Homer trafił na ludzi, którzy pomimo całej sytuacji nie poddali się, mam wielką nadzieję, że wszystko się uda, Homer będzie szczęśliwym psem, a Opiekunom da wiele radości, tyle ile tylko psi przyjaciel potrafi dać.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Zrobiłam kilka fotek Homera, nie wiem czy wyszły, bo nie miałam czasu przejrzeć, jeżeli tylko się udały, to wkleję je tutaj w najbliższych dniach, jak znajdę wolną chwilkę.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Przepraszam za długi post, ale chciałam wyjaśnić sytuację.[/FONT][/COLOR]
  8. Zofio, będą rozliczenia, nie bój się. Sama bym zaproponowała swoją pomoc, ale do końca września będę na dogo z doskoku. Zobaczymy, co powie Anna... Może ktoś się zgłosi do pomocy, jeżeli Anna wyrazi zgodę i będzie pomocy innej osoby potrzebowała.
  9. Dziękuję za wstawienie zdjęć SBD. Muszę się streszczać, bo znikam znowu z dogo ;). Buba od wczoraj ma się lepiej. Zachęcała już do zabawy Gerę (rezydentkę Ani i Marcina), ta nie skorzystała, co prawda z propozycji, bo była zbyt zaspana, ale jaka zmiana u Buby - jeszcze przed chwilą nie dawała do siebie podejść na odleglość powiedzmy 2 metrów, a teraz zachęca do zabawy. Daje się już głaskać, nawet zaprasza do czułości. Zjadła posiłek! Wraca psica do normy! Myślę sobie, że pewnie z jednej strony warto, żeby sunia trafiła szybko do domu stałego, np. u Marlin78 :cool3:, choć oczywiście najpierw wizyta przedadopcyjna i wszystkie formalności, ale z drugiej strony, czy nie lepiej, żeby jeszcze przez tydzień, dwa nabrała pewności w domu Ani i Marcina, w stadzie innych psiaków? W domu Marlin78 są małe dzieci, trzeba mieć więcej pewności, co do zachowań Buby, co wypływało ze strachu, a jaka jest w rzeczywistości i wtedy można zadecydować o jej losach. Wlaśnie to jest ta dobra strona domów tymczasowych, że pomimo stresu z kolejną zmianą miejsca pies jest, że tak powiem, dobrze "zdiagnozowany" i można podejmować bardziej pewne decyzje, biorąc pod uwagę psychikę psa, zwłaszcza wycofanego psa. Co myślicie? W każdym razie Ania mówiła dzisiaj z radością o zmianie w zachowaniu Buby. Psica jest nadal wystarszona, ale wychodzi już na prostą i nie atakuje zbliżającej się do niej ręki człowieka, zauważa inne psy i podejmuje próby zabawy, je i zaczyna towarzyszyć domownikom, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Brawo Buba! Jesteś bardzo dzielna! Wielkie dzięki Aniu i Marcinie!
  10. Anna_33 otrzymauje skany z konta, jest w stałym kontakcie z osobami z fundacji. Proponuję więc, żeby Ona robiła rozliczenia. Anno, co myślisz o mojej propozycji?
  11. [quote name='sleepingbyday'] fundacja, którą wahl założyła, miała za zadanie opiekę nad bezdomnymi zwierzętami, a nie nad b.wahl.[/quote] Ano właśnie. Dlatego nie poruszają mnie gadki o blokadzie założonej na wyjazdy fundacyjnym samochodem do lekarza, o zabraniu numeru telefonu, z którego prowadzono prywatne rozmowy, o płaceniu za towar pod stołem, bez faktur, o nieopłacaniu składek i podatków od wynagrodzeń pracowników. Prowdząc fundację trzeba być UCZCIWYM i tyle. Pieniądze zbierane w celu pomocy potrzebującym zwierzętom, co do grosza powinny trafić wlaśnie na ten cel, a nie na osobiste potrzeby kogokolwiek z fundacji. Tego wymaga uczciwość wobec darczyńców i PRAWO. Jeżeli Pani Wahl potrzebowała, czy potrzebuje pomocy finansowej, czy też innej, to są inne formy zaspokojenia Jej potrzeb. Rozumiem ideę pomocy starszym osobom, znajdującym się w potrzebie, samotnym, chorym. Tak zostałam wychowana - należy się szacunek i pomoc starszym ludziom. Tylko, że to nic a nic nie ma wspólnego z Fundacją "Ostatnia Szansa", nie ma nic wspólnego z psami egzystującymi w Boguszycach. Proponuję osobom, które łączą te dwie kwestie, zakasać rękawy i pomóc Pani Wahl, nie tylko pisząc rzewne teksty w tygodniku, czy na miau. Jest konkretne pole do działania, czas zacząć COŚ robić, a nie jęczeć, że Starszej Pani krzywda się dzieje.
  12. Proponuję stworzyć wątek rozliczeniowy. Pieniądze zbierane przez dogo trzeba rozliczać zgodnie z regulaminem, z tego, co mówiła wesi pieniądze z dogo były zbierane na subkoncie. Moim zdaniem trzeba podzielić wpłaty według celów, na jaki były zbierane, przedstawić inicjały, czy nicki darczyńców i podać na co pieniądze zostały przeznaczone. [B]Transport z Łodzi do Poznania nie jest już potrzebny. Jest już chętna osoba z dogo. Proszę o wykreślenie z wątku transportowego ogłoszenia.[/B]
  13. Już jest ok z fotkami.
  14. Coś mi się wydaje, że to już absolutnie nie chodzi o zwierzęta, tylko o rację, urażone ambicje, o to, co, kto i komu i w jakich słowach wykrzyczał. Sielankowy obraz Starszej Pani otoczonej wiankiem zadowolonych psiaków, które nie są za kratami, tylko na wybiegach - zniknął bezpowrotnie. Ciężko to teraz przełknąć, więc poruszane są teraz struny najczulsze... bo - starszy już wiek, bo choroby, bo osamotnienie, bo strach przed osobami z fundacji... Trudna sytuacja, ale trzeba znaleźć najlepsze rozwiązanie dla SIEBIE... To strategia. A wszystko odbywa się kosztem zwierząt, cała para idzie na zadawnie ciosów, a tworzone napięcia pozwalają na uspokajanie sumienia, utwierdzanie się w przekonaniu, że nic złego się nie stało i nie dzieje zwierzętom, że to tylko ulubiony pies musiał pozostać w Boguszycach, że został zabrany samochód, telefon, zwolniona pracownica, że jakąś kartkę ktoś zawiesił na drzwiach... Trochę prawdy, trochę kłamstw... No bo przecież nie chodzi o groby, choroby i psy żyjące przez lata w ekstremalnie złych warunkach, o ich stan, za który odpowiedzialni są ludzie, chodzi o własny wizerunek. Ja to nawet w pewien sposób rozumiem, gdyby nie chodziło o czujące, stworzone do przyjaźni z Człowiekiem zwierzęta i o to, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. I tak sobie myślę, że trzeba było wcześniej zacząć krzyczeć głośno "NIE", walić z całych sił w drzwi, gdy Pani blokowała adopcje i gromadziła coraz to nowe zwierzęta. Popieram zdecydowane działania teraz, nie można pozwolić krzywdzić tych, którzy o swoje prawa nie upomną się sami. Nie bardzo wierzę w otrząśnięcie się WIELKICH NAZWISK w całej tej zaognionej osobistymi animozjami sytuacji i w podpowiadanie Pani Wahl dobrych rozwiązań, które nie będą prowokowały awantur i nie będą odwracały uwagi od właściwych celów. Zastanawiam się, co dalej będzie ze zwierzętami, skoro ludzie postanowili walczyć ze sobą sięgając po media, prokuraturę, sąd, opinię publiczną karmioną dotychczas bajkami o sialankowym obrazie Boguszyc... I przecieram oczy ze zdumienia, czytając na miau niektóre wypowiedzi Arki i Casicy...
  15. Nie wiem co się dzieje, to kolejny mój wątek, gdzie znikły fotki. To nie jest wina Fotosika, bo jak na wątku Ciaputki wstawiłam zdjęcia z Picasa, to też po chwili znikły i zostały krzyżyki.
  16. Ale co z tymi fotkami jest :crazyeye:? Dlaczego poznikały? Nic nie rozumiem... [B]EDIT[/B] To nie wina Fotosika. Wstawiłam właśnie zdjęcia Ciaputki z Picasa i też po chwili były czerwone krzyżyki zamiast fotek. Niestety muszę to tak zostawić, bo tylko na chwilę jestem na dogo.
  17. Pięęęękna! I schudła! Niezła z niej psia babeczka. Teraz dobry dom na cito.
  18. SBD masz próbki Orijena? Jeżeli nie, to postaram się coś wyslać do Ciebie, ale w przyszłym tygodniu, bo jestem teraz tylko na chwilę w Poznaniu.
  19. Bardzo się cieszę, że jeszcze jeden psiak dostanie szansę. Dziękuję Wam - Tobie i Mężowi Aniu. Proponuję dołączyć sunię do tego wątku i proszę już teraz mgie o ogłoszenia, a anetek100 o allegro, jak tylko będą infrmacje z domu tymczasowego i fotki. Przekazałam CoolCaty telefon do Ani i trzymam kciuki za rychły odbiór suki. Poprosiłam SBD o wstawienie fotek Nuki, bo muszę już dzisiaj znikać z dogo.
  20. Rozmawiałam z Agnieszką z O.Sz. w sprawie Nugacika. Mamy zielone światło na szukanie domu dla niego. Pani "potencjalna" już przy którymś tam przekładaniu zabrania go została poinformowana, że dom jest nadal poszukiwany. Muszę już znikać. W razie czego dam Ci znać mgie na telefon.
  21. No to czekam na pierwszy ruch dzidki.
  22. Mnóstwo ogłoszeń ma Dzidek :multi:. Teraz faktycznie czas na klęskę urodzaju z odzewem zainteresowanych domów. Taaaaaki fajny pies...:loveu:
  23. Bo nie trafiasz z jedzonkiem w jego gust, ot co :lol:. Trzymam cały czas kciuki za Kajka.
  24. [quote name='sleepingbyday']...ale wiadomo, że nie o wspólne rozmyslania tu chodzi :eviltong:[/quote] A o co? Bo ja z tych malo domyślnych jestem...:p Z Zosią, jak rozumiem jest ok, bo o głupotach tu zaczęłyście gadać, zamiast grzecznie i skromnie o psich sprawach :eviltong:.
  25. Aaaale ogłoszeń :crazyeye:. No Nugaciku, nie będzie źle, jak mgie dba o twoje interesy :cool3:.
×
×
  • Create New...