Jump to content
Dogomania

Erica

Members
  • Posts

    1790
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Erica

  1. [quote=Bzikowa;12338033 Wydaje mi się, że to chodzi raczej o zawartość spodni :evil_lol:[/quote] :roflt::roflt::roflt: Pięknie to ujęłaś!
  2. Erica

    CalmAid?

    [B]WŁADCZYNI[/B] - Jak to wspomniałaś, coś mi "zadzwoniło" o bardziej zaawansowanych uspokajaczach, które wolno podawac tylko pod ścisłym nadzorem weta. Niestety nie mogę sobie nic więcej przypomniec :oops: Kalm-Aid nie jest lekiem w takim słowa znaczeniu jak np. sedalin - nie zawiera ( z braku lepszego słowa) obcym substancji chemicznych. Co nie zmienia faktu, że stosuję go pod kontrolą wetki, która zresztą sama mi go poleciła. A co do pracy z psem ( mam sukę po przejściach, z [I]koszmarną[/I] nerwicą lękową), to efekty są na prawdę świetne - o czym już zresztą pisałam. ;) [B]agni[/B] - Minionej nocy miałam okazję to przetestowac. Zabrałam Larwiaka na bieganie i natknęłyśmy się na psa-Wroga ( Kto normalny wychodzi z psem o 1 w nocy? :shake: :diabloti:). Tamten, wiadomo, rzuca się na smyczy, pieni i szczeka, Laara tylko ustawiła się w pozie bojowej ( przednie łapy szeroko, głowa na dół), powarczała trochę i dała się odwołac - wszystko na luźnej smyczy. Także ja polecam, ale zgadzam się ze słowami WŁADCZYNI - skonsultuj się ze swoim wetem.
  3. Nie ukrywajmy, sytuacja jest trudna - ALE nie ma sytuacji bez wyjścia ( ach, ten mój wieczny optymizm). Kto może polecić Mizzi [B]dobrego[/B] trenera? Część szkolenia Mizzi może prowadzić samodzielnie w warunkach domowych: reagowanie na imię, do mnie, siad, waruj, aport etc. Co do spacerów ja widzę 3 możliwości: 1. Zatrudnić dog-walkera (stawki zależą od miasta) 2. Poprosić kogoś z rodziny ( zawsze można ustalić dyżury) 3. Zaoferować :cool3: możliwość kontaktu z psem jakiemuś zaprzyjaźnionemu sąsiadowi No i literatura - zróbmy listę ksiąg nakazanych ( w tym przypadku), żeby Mizzi wiedziała dokładnie na co się porywa, wg mnie: 1. Inki Sjosten - Posłuszeństwo na co dzień 2. Barbara Waldoch - Pozytywne szkolenie psów 3. Karen Pryor - Najpierw wytresuj kurczaka I Mizzi, jeszcze jedno - wyegzekwowanie posłuszeństwa w trakcie spaceru od 2-3 miesięcznego szczeniaka, jest praktycznie nieosiagalne ( mówię o psu spuszczonym ze smyczy) dobrze by było gdyby na początku chodziła z wami jeszcze jedna osoba, która mogłaby w razie czego interweniować.
  4. Jeśli to jest agresja lękowa to Kalm-Aid pomoże w jej leczeniu. ALE - nie jest to złoty środek, który problem wyeliminuje. [quote name='Plepla'] [I]dopiero[/I] od 4 tygodni jest z nami. ... ale nieraz [I]z nienacka[/I] zza rogu można wpaść na wroga... Przyznaję się, że na zwykłej chodzi tylko na porannym spacerze - łatwiej ją [I]przywiązać pod sklepem[/I] aby kupić świeże pieczywko dla rodziny :-) [/quote] Ręce opadają :shake: A co jeśli napatoczy się taki wróg, jak Ty akurat będziesz stała w kolejce po świeże bułeczki? Zostawianie psa bez nadzoru w przestrzeni publicznej jest nieodpowiedzialne! ETA: post przeskoczył.... :mad:
  5. [quote name='agni'] Mijam właścicieli z psami trzymając go krótko już z daleka a podczas jego jazgotu reaguję ostro "nie wolno" :angryy: (w domu używam też do innych zakazów i skutkuje) niestety on tak jakby się wyłączał. [/quote] A może trzymasz go za krótko ( 1. alarmujesz go; 2.pies musi podnieść głowę do góry - pokazuje klatę, co jest przez drugiego odbierane jako sygnał do konfrontacji), lub reagujsz za ostro ( pies wyczuwa Twoje zdenerwowanie i włączają się w nim instynkty obronne)... Opisz proszę jak Twój pies wygląda w trakcie konfrontacji ( jak ma ułożony ogon, uszy) A smakołyki można [I]spróbować[/I] zamienić na głaskanie lub zabawkę. Swoją drogą Tosiek też był taki nieprzekupny ( zanim moja mama go przygarnęła nigdy nie miał swojego człowieka), aż kiedyś przypadkiem okazało się, że za kawałek suchego chleba Tosiek zrobiłby wszystko... :crazyeye: :evil_lol: Zajrzyj też tutaj [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f422/calmaid-134650/#post12295491[/URL] Może środek jest wart rozważenia.
  6. [quote name='pieski2']Proponuje wzmocnić swoją pozycję w "stadzie"Miałam podobna sytuację tyle że mój pies odgryzał sie zaczepiającym psom.Co zrobiłam?-[I]posłużyłam się metoda jaka stosuja same psie matki[/I].[/quote] No właśnie, [I]psie matki[/I] - czyli metoda może i skuteczna przy ustawiania szczeniaka, ale nie zapominaj, że tu jest mowa o 3.5 letnim psie. :roll: [B]agni[/B] - Kastracja powinna pomóc ( przyniosła świetne efekty w przypadku psa moich rodziców), ale nie uleczy to sytuacji natychmiastowo- na efekty trzeba poczekać min. 1.5 miesiąca. W międzyczasie polecam tzw. "barowanie" - w momencie kiedy na horyzoncie pojawia się inny pies, ustawiasz się przed swoim tak, żeby zasłonić mu widok na tego drugiego i podajesz mu smakołyki ( co tam lubi najbardziej), żarełko chowasz dopiero kiedy ten drugi pies znika. Uważaj tylko, żeby nie nagradzać, jeśli pies zacznie atakować "kolegę" Samo "barowanie" można z czasem zamienić na serię "siad", "waruj" itd. Powodzenia!
  7. Na razie podam tylko link na YT i idę wybiegać starsze psiaki. Kenzi na razie musi zostać w domu :sad: YouTube - MOV03091 Małae, czarne szczekające - Laara Większe szortskowłose - Atos ( po kastracji zrobił sobie powrót do dzieciństwa :evil_lol:) No i oczywiście MacKenzie Miłego oglądania!
  8. Panna jeszcze w ogóle gryźć nie umie :roll: Nic a nic... Wetka, po dokładnej inspekcji zębów, oceniła Kenzę na przełom 4/5 miesiąca. No, dziś wreszcie dziewczyny się bawią, że aż miło popatrzeć. Zaraz wrzucę filmiki :lol:
  9. Ale żeby tak od razu? Mogła chociaż 2 dni poczekać :evil_lol: Wcześniej próbowałam ryż z warzywkami i mięskiem drobiowym, RC, wieprzowinkę co to reszta stada miała na obiad, a nawet kotleta schabowego :razz: Niedzielne popołudnie: Ja ( w wielkiej desperacji): Kenzie, zjedz coś wreszcie *podsuwam kotleta* MacKenzie: *patrzy na kotelta, na mnie, znowu na mięcho* * odwraca się zadkiem*
  10. Widziałam, widziałam ;) A swoją drogą ciekawe czemu akurat parówki uznała za jadalne, a nic innego nawet do pyska nie weźmie :roll: Update medyczny: MacKenzie jest gruntownie zarobaczona. Wchodzę do pokoju a tu 'piękne' spagethi na legowisku :shake: Kenzie poszła do prania ;) ( oczywiście łapki i ogonek zdążyła już pomazać), legosiwko i kocyk do pralki, a podłoga do mycia. Mam nadzieję, że już więcej tego typu atrakcji nie będzie, bo stadko zostanie bez czystych łóżeczek :p
  11. Jest już dużo lepiej :-) Temperatura spadła do 38.4C , oczka przestały ropieć a apetyt dopisuje aż za bardzo - kosz na śmieci to taka faaaajna rzecz :diabloti: Tylko czym wy ją dokarmiałyście w schronie? Kenzula by tylko parówki jadła - i to też tylko drobiowe. Każde inne mięsko jest wg niej niejadalne :evil_lol: W ogóle to bardzo jej się spodobało chodzenie po schodach - na rękach pańci :cool3: No to znoszę i wnoszę na to 3 piętro co 3-4h. Na jakiekolwiek spacerki dłuższe niż na skwerek obok bloku, to chyba zaczniemy chodzić dopiero w przyszłym tygodniu. Fotoblog będzie, tylko na razie interesujących fotek brak. Kenzula leży albo na legowisku, albo obok mojego biurka i ogląda świat. Zainteresowania zabawą z Laarą i Tośkiem też na na razie nie wykazuje, zobaczymy co będzie za kilka dni kiedy wyzdrowieje. :diabloti:
  12. Erica

    CalmAid?

    U Laary poprawa nastąpiła już po 2-3 dniach. Środek można podawać codzinnie. UWAGA - w okresie przyzwyczajania - przez pierwsze 6-8 dni należy uważać, aby nie przekroczyć 24h między dawkami. Z doświadczenia wiem, że większe przerwy powodują zwiększoną nerwowość ( nasza wetka była tym zdziwiona). Kalm-Aid jest lekiem o przedłużonym działaniu, więc po 2 tygodniach można próbować podawać co drugi dzień. Generalnie po "spożyciu" 1 opakowania należy zrobić miesięczną przerwę - chyba, że po konsultacji z weterynarzem będą inne zalecenia ( np. ze względu na zwiększoną ilość sytuacji stresowych). Co do fobii dźwiękowych, słyszałam, że coraz częściej stosuje się terapię melatoniną - najlepiej zapytajcie swoich weterynarzy. Aha, ja Kalm-Aid aplikuję strzykawką na czubek jęzora, Larwiak bardzo chętnie zlizuje :evil_lol:
  13. Rozumiem, też bym się denerwowała. :-) Wróciłyśmy od wetki - operacja najprawdopodobniej nie będzie konieczna. Na razie leczymy kropelkami. Za to potwierdziły się moje złe przeczucia odnośnie szczepień - Kenzie miała gorączkę 41.5C :shake: ( Dziewczyny, kombajn owszem fajna rzecz, ale dopiero dla psów powyżej 1 roku.) W każdym razie Kenzie dostała komplet leków przeciwgorączkowych, przeciwzapalnych i regulujących pracę jelit ( wszystko w zastrzykach). Po ostatnim - piekącym - pannica tak się zdenerwowała, że przez dobre 3 minuty biegała po gabinecie i jodłowała! Mała histeryczka z niej rośnie ;) Przy całym swoim wzroście waży jedynie 13.5kg Zdjęcia w nowym domku ( koszmarnie mi wyszły :oops:):
  14. Kobiety spokojnie! :eviltong: Dopiero co weszłam do domu ( 20min temu z zegarkiem w ręku). Mela, a właściwie MacKenzie zaaklimatyzowała się ślicznie - nie odstępuje mnie na krok, z Laarą też nie ma konfliktów ( chciaż nie wiem czy Kenzie nie podporządkuje sobie Laary :diabloti:). Na 9:00 jedziemy do naszej wetki, małą jeszcze męczy biegunka poschroniskowa i bardzo ropieją jej oczy - chyba czeka ją operacja. Wet w Zamościu powiedział, że to grudkowe zapalenie trzeciej spojówki i tylko operacyjne wypalanie pomoże. Zobaczymy co powie nasza weterynarz. Więcej napiszę później, a teraz w godzinę spróbuję odespać całonocną podróż. :evil_lol:
  15. [quote name='ElzaMilicz']Krótko: to rodzina, której powierzyłabym własne psy. :) :oops: ( A ja się nigdy nie czerwienię) :evil_lol: JA też Ci jeszcze raz dziękuję za wizytę i cenne rady. Aga - Przymusu nie ma, nie mam serca nikogo wyciągać rano z łóżka. No może poza Larwą na trening :diabloti: Z tym, że jeśli "turystów" faktycznie nie traktuje się w schronie po ludzku, to byłabym wdzięczna za wsparcie. Po prawie całonocnej podróży i bez kofeiny na ":-x" mogłabym zareagować " :stormy-sad:". Ulka18 - Od Tarnowa. Trasę już sprawdziłam na google: Do pełni szczęscia potrzebuję jeszcze 3 rzeczy: 1. Gdzie dokładnie na Targowej jest schron ( w lewo czy w prawo od Moniuszki)? 2. Informacja o ewentualnych remontach/objazdach 3. Jakiś spokojny teren ziolony na spacerek zapoznawczy przy drodze wylotowej na Przyłek ( trasa 875). Transportera nie mam - Laara i Atos zazwyczaj podróżują w bagażniku :cool3: Ojciec zdejmuje pokrywę w kombi i psy dużo miejsca z możliwością przeglądania się w tylnym lusterku. ;) Co do Małej, to myślałam raczej o siedzeniu, zapięta w szelki. Chociaż pewnie życie ( i Laara) podyktują inne rozwiązanie. Porady?
  16. Erica

    CalmAid?

    Ja akurat dzisiaj pisałam o Kalm-Aid tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f984/srodki-uspokajajace-137825/index3.html#post12295048[/URL] Osobiście szczerze polecam. Jedyne czego żałuję odnośnie tego specyfiku, to to, że zdecydowałam się na niego tak późno. Wetka już 2-3 miesiące wcześniej mi go polecała, ale ja nie chciałam Laary faszerować w obawie o wątrobę. Ostatecznie okazało się, że nie ma się czego bać - wątroba w porządku, środek nie działa usypiająco ( chociaż Laarze zdarzają sie 30min drzemki zaraz po podaniu), a te bodźce, na które wcześniej reagowała ucieczką lub "rzucaniem się" teraz prawie zupełnie ignoruje. Poam kilka przykładów: Idący w naszą stronę pan w stanie "nieważkości": przed - Larwiak wściekle szczeka i chce wiać w przeciwnym kierunku. teraz - [I]"Ktoś idzie? Nie zauważyłam" [/I]L. obwąchuje trawniczek jak gdyby nigdy nic. Wchodzimy do gabinetu weterynaryjnego: przed - już od drzwi poczekalni protest i ciągnięcie do wyjścia teraz - [I]" No dobra, wejdę, ale wcale mi się to nie podoba..."[/I] Zbliżające się głosne dziecko: przed - L się jeży i powarkuje teraz - stoi spokojnie, ale pbserwuje każdy ruch dziecka. Do tego Kalm- Aid jest o smaku karmelu ( podobno :diabloti:) i ta zaleta sprawia, że nie jest kłopotliwy w podawaniu.
  17. Jadę samochodem ( dokładny dojazd sobie jutro sprawdzę - schron jest na ul. Targowej, prawda?), w Mielcu będę bladym świtem, ok. 8. Pani, z którą rozmawiałam wczoraj, powiedziała, że ktoś z nich tam jest już od 7 rano więc nie będzie problemu. Tylko jeszcze by mi się przydała informacja o jakimś terenie zielonym, najlepiej w okolicy schroniska, na któym Mela i Laara mogłyby się spokojnie i bezpiecznie zapoznać.
  18. Śpieszę donieść, iż wizyta została przełożona na jutro rano. :evil_lol: A jak wszystko pójdzie pomyślnie to wieczorem wyjeżdżam po Melę ( vel Vivę, vel Hathor, vel Zuliannę).
  19. Jest preparat o nazwie Kalm-Aid Zawarte w nim aminokwasy zwiększają produkcję serotoniny. Jest bezpieczny dla psa - można go stosować nawet codzinnie przez okres 1 miesiąca bez żadnych skutków ubocznych. Później należy zrobić przerwę, aby się psiaczek nie uzależnił :diabloti: Laara bierze go ze względu na swoją nerwicę i obie jesteśmy bardzo zadowolone. Ona, bo już się nie boi każdego nadbiegającego bachora; i ja, bo ze spokojnym psem zupełnie inaczej się pracuje - i na szkoleniu i podczas obcinania pazurków. [U][/U]
  20. No właśnie, jeśli jesteśmy jakoś umówione, to ja nic o tym nie wiem. Już po 18:00 a Elza ani nie pisze, ani nie dzwoni... Larwę wysłałam na spacer z ojcem, a sama siedzę jak ta przysłowiowa kura na grzędzie :roll: Nie mam bladego pojęcia jaki jest protokół w tych sprawach, ale może mogłabym dostać tel. do Elzy?
  21. Ok, dokładnej wagi nie potrzebuję- to co napisałaś wystarczy ;) A co do obroży to pytanie co uda mi się kupić w Trzebnicy :shake: Na pytanie o klikier pani wskazała na żwirki dla kotów i powiedziała, że nie czy ta marka jescze jest. A pytanie o dwójnik do smyczy spowodowało dziką panikę w oczach właścicielki innego zoologa. :scared: Aha, w schronie już mają moje dane. Tylko jeszcze nie dostałam żadnej wiadomości od Elzy i nie wiem w jakim paśmie się jej spodziewać.
  22. :multi: Aga, wiesz może ile Mela waży? Od razu kupiłabym Advantix, żeby mieć pod ręką. I przydałby się obwód szyi - na obróżkę. Zapasowe chyba jeszcze Laarze Biancą pachną, powąchała je dziś rano i zaczęła piszczeć :sad: kaskadaffik - Nie ma problemu. ;) Rany, czuję się jak małe dziecko przed Gwiazdką tak się doczekać nie mogę :lol:
  23. Ok, no to w takim razie czekam na telefon lub PW :-)
  24. Będę, będę - tylko proszę sprecyzować co to jest wieczór. Bo dla mnie to tak po 23:00 :evil_lol: Ja jutro mam jedną h pracy między 17:00 a 18:00 ( dziecko przełożyło zajęcia z dzisiaj :mad:).
  25. Wcześniej zapomniałam dodać- jeśli chodzi o godzinę, to ja się mogę dostosować. Aga, zadzwoń może do schronu i upewnij się co do książeczki; bo jeśli weta w niedzielę nie będzie to klops.
×
×
  • Create New...