Jump to content
Dogomania

revii

Members
  • Posts

    1640
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by revii

  1. revii

    Galeria AKit 3

    Skoro to jest ogólna galeria - kilka fotek znalezionych w necie: długowłosy Yuuki z hodowli Kobun: [IMG]http://www.japaneseakitas.org/images/akitas/yuuki.jpg[/IMG] [SIZE=1](źródło: [URL="http://www.japaneseakitas.org/akitas.asp"]Japanese Akitas & Shibas :: Kobun's Japanese Akitas & Shibas[/URL])[/SIZE] Boi-Furendo Yoshi Quadrupes: [IMG]http://oasis.fortunecity.com/venice/232/y1b.jpg[/IMG] [SIZE=1](źródło: [URL="http://oasis.fortunecity.com/venice/232/yoshi.htm"]Boi-Furendo Yoshi Quadrupes[/URL])[/SIZE] I prezentacja urajiro u pręgusa :lol:: [FONT=&quot][IMG]http://www2.akinuba.no/images/Urajiro-Brindle.jpg[/IMG][/FONT] [SIZE=1](źródło: [URL="http://www2.akinuba.no/index.php?mod=om_akita"]Akita - Om rasen[/URL]) [/SIZE]I jeszcze taki kotek ;) Nie pamiętam z jakiej strony jest ta fotka, więc wrzucam ją od siebie: [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/4238/welcome3.jpg[/IMG]
  2. revii

    Film Hachiko

    Akity wchodzą na czerwony dywan - dosłownie: [url=http://www.kozaczek.pl/plotka.php?id=19150]Richard Gere na czerwonym dywanie z psem (FOTO) - Kozaczek.pl[/url] A czytając komentarze poniżej można się dowiedzieć, że akity to nie szpice (może zgłosić do ZK, że trzeba im zmienić grupę) :roll:
  3. revii

    Owoce

    Troszkę odbiegam od tematu owoców, ale jeśli ktoś chciałby naturalnie podwitaminizować ;) swojego psiaka, to tu jest taki mały spis: [URL="http://www.vlcak.pl/forum/viewthread.php?forum_id=3&thread_id=442&pid=9257#post_9257"] Witaminy i minerały[/URL] I przypominam, że przedawkowanie może być równie groźne jak niedobór, dlatego w sprawach diety lepiej postępować ostrożnie.
  4. revii

    Rodowód

    [quote name='wedelka16']np w przypadku akit rodza sie dlugowlose a wedlug zwiazku k nie moga one dostac rodowodu wiec... co z tymi szczeniakami .........[/QUOTE] Akitki długowłose oczywiście dostają metryczki, a jak właściciele się uprą mogą wyrobić im rodowody i spokojnie próbować sił na wystawach - tyle że za długi włos psiaki zostaną z miejsca zdyskwalifikowane Na dogomanii można znaleźć kilka takich długowłosych akit i z rodowodem: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f110/akita-dlugowlosa-72561/[/url] [url=http://www.dogomania.pl/gallery/9/30/630.html]Dogomania : Galeria zdjęć[/url] [url=http://www.dogomania.pl/gallery/9/47/2047.html]Dogomania : Galeria zdjęć[/url] [url=http://dogomania.pl/forum/f703/ruda-galeria-mandora-strona-49-50-zimowe-wspomnienia-o-malym-mandorku-78334/]Ruda galeria Mandora :) - strona 49-50 - zimowe wspomnienia o małym Mandorku :) - Dogomania Forum[/url] Tak samo jest u akit amerykańskich
  5. revii

    Galeria AKit 3

    :PROXY5: Najlepiej byłoby zrobić jakiś spis treści z linkami do pierwszego postu, który rozpoczyna nową dyskusję. Ale poruszanych tematów było już tyle, że byłoby to absolutnie niewykonalne :huh:
  6. [B]Jak odczarować złą sławę wilka?[/B] "Wilki bardzo rzadko atakują człowieka, a ludzkie mięso wcale im nie smakuje. Poza tym, ich DNA jest w 90 proc. takie samo, jak psów - obydwa gatunki przejawiają wiele wspólnych cech. Mimo tego wilk w powszechnej świadomości pozostaje groźnym zwierzęciem, atakującym zwierzęta domowe i ludzi. Stereotypowe opinie na temat tego drapieżnika próbowała obalić dr Sabina Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury Wilk, podczas spotkania Warszawskiej Kawiarni Naukowej.[B][/B] "Prawdopodobnie kiedyś zdarzały się ataki na człowieka. Może o tym świadczyć nasz irracjonalny lęk przed tym zwierzęciem, a przecież pies - przyjaciel człowieka - jest właśnie udomowionym wilkiem. DNA wilków i psów jest takie samo w 90 proc. Obydwa gatunki przejawiają dużo cech wspólnych, są skore do zabawy, radosne, przywiązują się do człowieka i opiekują swoim potomstwem. Prawdopodobnie właśnie te cechy urzekły ludzi pierwotnych, którzy wilka udomowili" - mówiła dr Pierużek-Nowak. Zapewniła przy tym, że mięso człowieka wilkom nie smakuje, bo wydziela za dużo nienaturalnych zapachów. Dlatego ataki na człowieka właściwie się nie zdarzają. Zaatakować może jedynie wilk chory na wściekliznę, która w polskich lasach jest rzadkością. Naukowiec przekonywała także, że wilk jest zwierzęciem społecznym. Ponad 90 proc. tych drapieżników żyje w małych rodzinach - watahach. Liczą one od czterech do sześciu osobników - dzieci i rodziców. Małe wilczki rodzą się raz w roku, zazwyczaj w maju. W czasie 60- dniowego okresu wychowywania młodych, kiedy szczenięta są szczególnie wrażliwe na wszelkie bodźce zewnętrzne, samica przenosi je dla bezpieczeństwa do drugiej, przygotowanej wcześniej drugiej nory. Mimo tych zabiegów - podkreśliła Pierożek-Nowak - z 6-10 urodzonych młodych wilczków, zimy doczekują zazwyczaj jedynie dwa osobniki. W pierwszych dwóch miesiącach połowa młodych ginie z powodu niedożywienia czy warunków atmosferycznych. Jak wyjaśniła dr Pierożek-Nowak, wycie, z którego słyną wilki, to "coś w rodzaju telefonu" - w ten sposób porozumiewają się z sąsiednimi watahami i nawiązują kontakt z podgrupami łowieckimi w ramach tej samej watahy. Za pomocą wycia grupy łowieckie porozumiewają się również z opiekunami najmłodszych szczeniąt. Jeśli okazuje się, że coś zagraża młodym, to wilk opiekun daje łowcom sygnał do powrotu. Obcym wilkom odpowiadają jedynie wtedy, gdy istnieje realne zagrożenie dla ich potomstwa lub upolowanych zdobyczy. Jedna wataha może zajmować terytorium liczące od 216 do nawet 350 kilometrów kwadratowych. Z tego powodu wycie okazuje się bardzo skutecznym narzędziem komunikacji - dodała prelegentka. Głównym składnikiem pożywienia wilków są dzikie zwierzęta. Jak powiedziała dr Pierożek-Nowak, na podstawie badań przeprowadzonych na terenie Beskidu Śląskiego i Żywieckiego ustalono, że wilki żywią się przede wszystkim zwierzętami kopytnymi (sarną, jeleniem i dzikiem). Hodowlane zwierzęta domowe stanowią jedynie 6 proc. ich pokarmu. Mimo wielu nagłaśnianych przez media ataków na stada owiec, są one jedynie "dodatkiem" do wilczej diety - zaznaczyła. Dodała, że jeśli wilki już polują na zwierzęta domowe, to ich ofiarą padają głównie samice i młode. Zazwyczaj zabijają też więcej osobników niż zdołają zjeść za jednym razem. Dzieje się tak nie z powodu jakiegoś szczególnego okrucieństwa, tylko dlatego, że gdy dostaną się już do zagrody - np. z owcami - to domowe zwierzęta są bardzo wolne i stanowią dla nich łatwą zdobycz. To, czego nie zjedzą zostawiają sobie na później. Inaczej nie mogłyby przeżyć - wyjaśniała." Źródło: [url]http://srodowisko.ekologia.pl/przyroda/Jak-odczarowac-zla-slawe-wilka,9454.html[/url] Wilk iberyjski: [url]http://wyborcza.pl/1,75476,7175652,Gdyby_nie_byl_na_obrazku__zaraz_by_cie_zjadl__gluptasku_.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1000621[/url]
  7. [quote name='rafal244']Zmiana adresu strony na: [URL="http://www.hodowla-sierin.yoyo.pl"]Rottweiler-hodowla rottweilerów z Sierin[/URL][/quote] Dziękuję, poprawiłam :)
  8. revii

    Owoce

    Z tego, co wiem owoce są dobre dla piesków, ale: "[B]Winogrona i rodzynki [/B] Mogą spowodować u psa śmiertelne uszkodzenie nerek. Dawki śmiertelne to:2 winogrona/1 kg masy ciała psa 6 rodzynek/1 kg masy ciała psa Wyobraźmy więc sobie co może się stać gdy 10 kg jamnik dorwie się do paczki z rodzynkami,które pańcia trzyma w najniższej szafce kuchennej. Objawy pojawiają się średnio po 12 godzinach.Są to: -wymioty -biegunka -otępienie -odwodnienie -częstomocz Jeśli dojdzie do uszkodzenia nerek to pies ma marne szanse na przeżycie." Czytałam również, że śmiertelną trucizną dla psów może być [B]awokado[/B]: "[FONT=Verdana](zarówno owoce jak i liście - ze względu na trujący dla zwierząt persin). Zatrucie objawia się biegunką i wymiotami. Ptaki i gryzonie są szczególnie wrażliwe na zatrucie tą rośliną, do wyżej wymienionych objawów mogą dolączyc trudności z oddychaniem i zbieraniem płynów naokoło serca. Zatrucie może prowadzić do śmierci. [/FONT]" Niewskazane są też niektóre warzywka i tu info dla tych, którzy chcą poprawić kolorki swoim kitom buraczkami: "[B]Szpinak, burak czerwony, rabarbar[/B] Nie sa toksyczne, ale zwierają duża ilosc kwasu oxalic. Czynnika, który zaburza wchłanianie wapnia, a wiec nie należy psu podawać zbyt często." Nie wiem na ile są prawdziwe te informacje, ale więcej o wskazaniach i zakazach żywieniowych można przeczytać tu: [URL="http://www.medwet.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=374&Itemid=127"]Med-Wet Gabinet Weterynaryjny, weterynarz Ziemowit Kudła - badania, profilaktyka, porady - "Zakazane psie/kocie menu"[/URL] albo na dogo: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f503/warzywa-owoce-37691/[/URL]
  9. [quote name='Martens'](...)[B]revii[/B], komendy "bierz" uczy się tylko i wyłącznie psy o pewnym siebie charakterze, dobrze zsocjalizowane, perfekcyjnie nauczone posłuszeństwa - bo psa [U]przede wszystkim[/U] trzeba umieć odwołać z ataku(...)[/quote] To chyba nie do mnie tylko do [B]Rasha[/B]... :lol:
  10. :flaming: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f412/pies-nie-szczeka-na-obcych-pomocy-145890/[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f412/jak-wyostrzyc-psa-117168/[/url]
  11. Przypomniałam sobie jeszcze o takim wydarzeniu, stare, no ale... [B]Hyc, hyc, bum, bum i wilk na zderzaku[/B] "- Jadąc z pracy do domu z miejscowości Markowicze (pow. Biłgoraj - red.), nagle pod samochód skoczył mi wilk, który przemieszczał się z jednego obszaru leśnego do drugiego, uderzył w przód samochodu, po czym dostał się pod spód samochodu i tam zaczoł gryźdź samochód, gdy udało mi się zjechać z niego jeszcze złapał zębami za tylny zdeżak i trzymał do tąd aż zdechł - napisał do firmy ubezpieczeniowej mieszkaniec Lubelszczyzny (pisownia oryginalna). Dołączył też rysunek. Jest na nim samochód, przed nim zwierzę i podpis "hyc hyc" - mający oddawać sposób poruszania się wilka - oraz "bum". - Pamiętam to zdarzenie. Jechałem tamtędy i zatrzymałem się, żeby pomóc. Wilk poległ - wspominał Michał Dec, ówczesny burmistrz Tarnogrodu, dziś zastępca włodarza Biłgoraja. - Są u nas wilki, chociaż trudno dokładnie oszacować ich ilość. To był pewnie basior, który oddzielił się od stada - wyjaśniał Piotr Mróz, szef Nadleśnictwa Biłgoraj. Pracownicy Hestii, do której trafiło pismo, nie byli zaskoczeni. - Przy olbrzymiej ilości klientów, mamy do czynienia z najróżniejszymi relacjami - mówił Wojciech Wężyk, dyrektor biura prasowego Ergo Hestii." [IMG]http://www.kurierlubelski.pl/mediashare/jw/mgr3gsjbptrcn8o3n3xxrg4d6jimcd-org.jpg[/IMG] Źródło: [URL]http://www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-72857.html[/URL] [IMG]http://img337.imageshack.us/img337/9292/010607hestiauw3.jpg[/IMG] Źródło: [URL]http://img337.imageshack.us/i/010607hestiauw3.jpg/[/URL] Bardziej o żywieniu psów, ale obala mit o wilku wcinającym kości: [B]Kłopotliwa kość [/B]autor: lek. wet. Andrzej Skóra "Uzębienie zwierząt mięsożernych w toku ewolucji zostało przystosowane do rozrywania skóry, wyszarpywania kawałów mięsa i do oddzielania mięsa od kości. Tylko nieliczne ssaki żywiące się głównie padliną np. hieny są przystosowane w pełni do kruszenia kości i ich spożywania. Pies i wilk są trochę pokrzywdzone pod tym względem. Owszem, mogą schrupać kosteczki, połknąć je nawet, ale ich soki żołądkowo-jelitowe nie są w stanie strawić kości. Dlatego też wilki spożywają kości tylko w okresie silnego głodu. Obgryzają szkielet upolowanego zwierzaka doszczętnie, ale go zostawiają. Psy natomiast często pastwią się nad kośćmi dopóki ich nie pochłoną. Część zwierzaków wręcz pochłania tylko lekko zgryzione kości, które niestety mogą utkwić w gardle, przełyku czy nawet spowodować przebicie jelita. Pod tym względem najbardziej niebezpieczne są kości z drobiu i królika. Pies gryząc np. udo kurczaka rozłupuje kość na ostre kawałki, które stara się połknąć. Tak wstępnie pogryziona kość wygląda jak kilka małych sztylecików z ostrymi końcami. Na próbę można wziąć kość z udka kurczaka z rożna, uderzyć w nią młotkiem i zobaczyć na jakie 'piękne' kawałki się rozpadła. To powinno nam uświadomić, jak niebezpieczne mogą być to rzeczy. Załóżmy wersję optymistyczną, pies pogryzł i połknął kości. W żołądku psa, który ma np. wrażliwą ścianę żołądka dochodzi do dodatkowego podrażnienia przez ostre kawałki i najczęściej do wymiotów, które nie są przyjemne ani dla psa ani człowieka. Czasami w zwróconej treści można zobaczyć krew, co definitywnie powinno nam uświadomić, że nasz pies nie powinien zjadać kosteczek. Załóżmy jednak, że kości przeszły dalej do jelita i powędrowały bez większych przeszkód do końcowego odcinka przewodu pokarmowego, gdzie znów mogą zacząć się problemy. W tym miejscu dochodzi do silnego odwodnienia resztek, które mają być wydalone. Ostre elementy kostne zbijają się w masę z ostrymi występami, które szorują po jelicie jak druciana szczotka do czyszczenia metalu. Pies przeżywa męki, chce wydalić tego jeża, ale nie może, bo boli... Kolczasty korek powoduje opuchnięcie jelita, a nawet podkrwawianie, a stan ogólny zwierzaka się pogarsza z dnia na dzień. Wtedy pozostaje tylko mechaniczne usunięcie 'kostnego jeża', co jest dość bolesne dla pacjenta. Nadszedł czas grillowania i może nas pokusić, by kości po biesiadowaniu podrzucić pieskowi. Lepiej je zebrać i wyrzucić do kosza, a psu kupić wędzone ucho do gryzienia lub dużą kość cielęcą, którą sobie dokładnie obgryzie." Źródło: [URL]http://krapkowice.net/kurier,art,id_5765[/URL] Archiwum prasowe z lat 1998-2004: [url]http://www.wilk.pentex.pl/archiwum.php[/url]
  12. A teraz artykuły: Wilczy park w Stobnicy... (25.08.2009) "...ma w tym roku 35 lat. I chciałoby się z tej okazji zaśpiewać :"Sto lat", ale... W Stobnicy zakochałam się kilka lat temu w czasie mojej pierwszej wizyty. Najpierw dał się pokochać Stefan, żuraw Stefan. Pewnego razu przyleciał do Stobnicy i został na dłużej. Okazał się najbardziej wścibskim mieszkańcem. Nie dał mi tak po prostu wjechać na teren Parku. Biegł za samochodem kilkanaście metrów, by wreszcie niskim lotem wyprzedzić samochód i stanąć przed. Stał i się przyglądał a ja czekałam (tam czas płynie wolniej). W końcu patykowatym dumnym krokiem obszedł samochód, zajrzał przez okno i skubnął tapicerkę, skubnął lakier i widać stwierdził, że może być, bo odszedł na bok. Droga wolna. Stefan ludzi nie odstępował; kroczył zawsze kilka metrów za, potem coraz bliżej i bliżej, żeby w końcu skubnąć boleśnie jak miał farta, jak ktoś w porę nie uskoczył. Bezczelnie wpadał do domu, porywał jedzenie lub tak długo hałasował pod oknami, że mniej cierpliwi wychodzili i dotrzymywali mu towarzystwa. Respekt czuł jedynie przed Borysem-wielkim, czarnym, poczciwym terierem rosyjskim. Waleczny Kogutek, mały i kolorowy, nie dał się zjeść lisom. Przystał do "gangu" pawii, został zaakceptowany. Razem stadnie wszędzie chodzili, razem jedli, razem nocowali. Pawie na nocleg wybierały wysokie, kilkunastometrowe drzewa. Niesamowitym wrażeniem było obserwowanie o zmierzchu wielkich ptaków frunących dostojnie na najwyższe gałęzie i zastygających na tle ciemniejącego nieba. Waleczny Kogutek z racji trochę innej drogi ewolucyjnej spał na najniższej gałęzi. Ale na gałęzi i dzięki temu lisy go nie dopadły. Ptaków w Stobnicy właściwie już nie ma. Żuraw Stefan kiedyś nagle odleciał, widać zaspokoił swoją ciekawość. Kogutek padł ofiarą ptaka drapieżnego. Sowa śnieżna trafiła do któregoś z ogrodów zoologicznych. Nie ma już "tłoku" na ścieżkach stobnickiego Wilczego Parku, ani ptasiej wrzawy. Zniknęły gdzieś stada gęsi domowych, bernikli, gęgaw ...Zostało zdaję sie kilka pawii, gołębi , jedna gęś gęgawa - zamknięte w wolierach, bo podobno ptaki to szkodniki. Wersje odnośnie losu nieobecnych ptaków są różne więc nie napiszę żadnej. Zostały wilki i dwa stada koników polskich. Wilki w wolierach, koniki jeszcze na wolności. Jakie zalety posiada Stobnica? Stobnica posiada ciszę. Taką ciszę, która jest w dzisiejszych czasach towarem na wagę złota. W dodatku przerywaną autentycznym wyciem wilków, z bliska. Do niedawna słychać tam było ptasią wrzawę, różnorodną jak różnorodne ptaki tam zamieszkiwały ( w końcu bernikle, gęgawy, bociany... nie wszędzie dadzą się zaprosić). W Stobnicy nie ma zasięgu. Swoistą budką telefoniczną jest Dąb Simianycz, bo jedynie tam można się skontaktować ze światem. Dzika przyroda jest o krok i na wyciągnięcie ręki. Można sobie z nią pobyć i poobserwować. Studenci piszą swoje prace magisterskie, turyści wciąż oblegają (o dziwo, miejsce sprzedaje się bez reklamy). W Stobnicy czas płynie wolniej, taka zagadka naukowa. ...ale czy warto śpiewać :"Sto lat" miejscu, w którym jest coraz mniej zwierząt? Z którego odchodzą ludzie tworzący ten zakątek , prawdziwi ( nie tylko na papierze) miłośnicy zwierząt? Miejscu, w którym czas płynie zdaje się zbyt leniwie dla nowej, młodej władzy uczelni? Trzymam jednak kciuki: STOBNICA , NIE DAWAJ SIĘ ! STO LAT!" Źródło: http://www.redakcja.pl/Tekst/Eko/531662,Wilczy-park-w-stobnicy.html Troszkę o wilkach w Stobnicy Amerykański OBCY kontra polski WILK (24.09.2009) "Wyklarowała się przyszłość Wilczego Parku w Stobnicy. Pisze o tym Robert Domżał w Głosie Wielkopolskim. Wcześniej nowe władze Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu postanowiły, że miejsce to będzie skupiało tylko i wyłącznie nasze rodzime gatunki zwierząt. Dlatego pozbyto się zwierząt drażniących swoją nierodzinnością m.in. pawii, bernikli, sowy śnieżnej...Zwierzęta te może i polskich korzeni nie miały, ale nie wadziły nikomu i tworzyły specyficzny, unikalny klimat Parku. Wg najnowszych , na razie gazetowych informacji wynika, że w Stobnicy zamieszkają pólnocnoamerykańskie żółwie czerwonolice . Gatunek pochodzi z południowych rejonów Ameryki Północnej . U nas zadomowił sie na dobre w domowych akwariach. Żółwie te dużo jedzą i szybko rosną. Czasem zbyt dużo i zbyt szybko jak na warunki domowe. Przerażeni/zniechęceni/znudzeni właściciele lub hodowcy wypuszczają zółwia na wolność , uważając, że robią dobrze i jemu i sobie i środowisku. Tylko że żółw , jak wszystko co amerykańskie, jest ekspansywny , drapieżny i dominujący. Doskonale radzi sobie w polskich warunkach i jest ostrą konkurencją dla naszego "błotniaka". Ta szkodliwość polega na tym , że zajmuje jego siedliska, zjada pokarm ale również zaraża go swoimi "amerykańskimi" pasożytami i chorobami zaraznymi, śmiertelnymi dla naszego poczciwca. Na szczęście jeszcze się nie rozmnaża w warunkach naturalnych . Poczekajmy jednak na lekkie ocieplenie klimatu i mamy inwazję "obcego" . Zespół naukowców opracował monografię dotyczącą zwierząt obcych , szkodliwych i inwazyjnych w Polsce. Na liście jest równiez nasz bohater . Być moze władze uczelni listy nigdy nie widziały i nie wiedzą ,że żółw polskich korzeni nie ma. Na szczęście wilki dostały zgodę na dokończenie w Stobnicy swojego żywota. Mało tego , podobno zainteresowali się nimi niemieccy przedsiębiorcy . Zamierzają (podobno) przyjechać i obserwować życie wilczej watahy i na tej podstawie budować struktury swoich firm... Serdecznie współczuję pracownikowi , który załapie się na najniższe miejsce w tej hierarchii. W każdym razie w wilczej grupie taki osobnik naprawdę nie ma lekkiego życia. Natomiast osobnikom alfa Uniwersytetu Przyrodniczego gratuluję znajomości przyrody i trafnych decyzji!" Źródło: http://www.redakcja.pl/Tekst/Polityka-Polska/532243,Amerykanski-obcy-kontra-polski-wilk.html O wilkach i "wilkopodobnych": Zajęcze serce (3.10.2009) autor: Iwona Krawczyk "Wilk to bestia zła i okrutna. Ostrzył zęby na Czerwonego Kapturka, był poplecznikiem Saurona (Wargowie), miał niecne zamiary wobec zająca. Żyć razem z nim nie sposób. Człowiek, jako istota stojąca najwyżej na szczeblach ewolucji, wieki całe starał się bestię wyeliminować i prawie mu się udało. Zwierzę, które wcześniej licznie zamieszkiwało Azję, północną Europę i Północną Amerykę, teraz poddaje się reintrodukcji, tj. ponownemu wprowadzaniu w stare miejsca bytowania. Kiedy wilka zabrakło i jego bezczelną obecnością nie można straszyć dzieci, człowiek ten brak zauważył. Zauważył i wziął się do roboty aby pustkę zapełnić. Wymyślił, że sam wilk to bestia, i że trzeba nam psa podobnego do wilka. Żadnej sierści w kędziorkach, łatek i łagodnego wyglądu, chcemy siły i czujności ubranej w szaroburą sierść. I żółtych ślepi - zaplanował. Odwaga nie popłaca W założeniach, nowy pies miał być odważny i wytrzymały, łagodny dla właściciela i jego dziatek. Skąd założenie, że hybryda psa z wilkiem ma być odważna? Nie wiadomo. Pewne jest, że odważny wilk, to martwy wilk. Wilki odznaczają się silną neofobią (lęk przed nieznanym). Najskuteczniejszym sposobem eliminacji było (a gdzieniegdzie - np. w Rosji - nadal jest) polowanie z fladrami. Polegało na zagonieniu watahy na teren „ogrodzony” sznurkiem z poprzywiązywanymi kawałkami czerwonych szmatek. Pies, kiedy zobaczy takie przyozdobienie terenu, przechodzi nad nim do porządku dziennego. Myśli sobie co najwyżej: „że też Panu się chciało". Wilk wpada w popłoch, desperację i nie jest w stanie iść dalej. Dobrze ustawiony myśliwy może spokojnie powystrzelać przerażone zwierzęta. Spotkanie po latach Pomysł w głowie człowieka się narodził i - jak to z takimi pomysłami bywa - zakończył sukcesem. Powstały dwie (już zarejestrowane) hybrydy psa z wilkiem i obie są krzyżówkami z owczarkiem niemieckim. Mamą czechosłowackiego wilczura (wilczaka) był wilk europejski, tatą wilczura saarlosa wilk kanadyjski. Wilczak był wyhodowany na potrzeby czechosłowackiej straży granicznej. Hodowcom przyświecało uszlachetnienie wyglądu, wzmocnienie wytrzymałości, siły i sprężystego kroku. Chodziło też o wyeliminowanie wad anatomicznych i słabego zdrowia współczesnych niemieckich owczarków. Wilczaki szybko regenerowały siły - po przebiegnięciu 100 km były po 3-4 godzinach w pełni wypoczęte, owczarki potrzebowały 10-12 godzin odpoczynku po przebiegnięciu odcinka o połowę krótszego. Krzyżówki były zewnętrznie bardzo podobne do wilka i podobnie jak on strachliwe. Na wszelki wypadek te strachliwe eliminowano z hodowli. W chwili obecnej czechosłowackie wilczury silnie przywiązują się do właścicieli, ale trudno nawiązać im kontakt z obcymi. Muszą być socjalizowane od pierwszych dni życia, bo zamknięte i odizolowane od ludzi i bodźców zewnętrznego świata, dziczeją i są nie do opanowania. Wbrew pozorom właścicielem wilczaka powinni zostawać ludzie mieszkający przy ruchliwych ulicach, w centrach miast. Takie psy socjalizują się niejako „z rozpędu” choćby chodząc na spacery. Trudno wybrać gorszą rasę do pilnowania posesji. Pochodzący z Holandii wilczur saarlosa też mocno przypomina wilka. Ma silny instynkt stadny, stąd potrzeba życia z ludzką rodziną. Pies żywy, nie można go pozostawić samemu sobie, bo zaczyna szkodzić: przekopie ogródek, wprowadzi w mieszkaniu zmiany architektoniczne. Wśród kynologów krążą opowieści o jego strachliwości. Podczas jednej z wystaw, próba wytrzepania posłania jednego z wystawianych psów, wprawiła w popłoch grupę obozujących obok saalrosów. Ukryły się za właścicielami i to tylko dlatego, że były uwiązane na smyczach. Gdyby nie były, po mieście krążyłaby legenda o watasze wilków, które w biały dzień opanowały centrum miasta. Podobno rasa sprawdza się jako przewodnicy niewidomych. Pozostaje pytanie, czy psu o „zajęczym sercu” powinno się powierzać życie i zdrowie osób niewidomych? Bez wilka też można Jedna jedna rasa psa, która przypomina na pierwszy rzut oka dzikiego wilka i udało się ten efekt osiągnąć bez mieszania krwi. To utonagan, rasa nieuznana jeszcze przez FCI. Powstały z wymieszania syberyjskiego husky, malamuta, owczarka niemieckiego. W Polsce nie ma żadnego przedstawiciela rasy. A szkoda, bo to świetne psy towarzyszące, rodzinne. Tolerują wszystkich przedstawicieli świata zwierzęcego z kotami włącznie. Świetnie dogadują się z rodziną ludzką, chociaż pozostawione same sobie - niszczą. Jak większość psów zresztą. Potrzebują dużo ruchu i tyle samo ćwiczeń umysłowych. Sprawdzają się w agility (psi tor przeszkód), obedience (posłuszeństwo), dogoterapii, wyścigach psich zaprzęgów, tańcu, podlegają próbom pracy. Utonagan jest chyba lepszym pomysłem na psa przypominającego wilka, niż krzyżówki międzygatunkowe. Wilk jest przodkiem psa i chyba lepiej, żeby tylko protoplastą pozostał. Prawda jest jednak taka, że mieszańce – szczególnie czechosłowacki wilczur – znajdują coraz więcej zwolenników. Trzeba mieć nadzieję, że zwolennicy sprawdzą się w roli przewodników." Źródło: http://www.rp.pl/artykul/372026.html
  13. Trzeba tu trochę odkurzyć... Do poczytania - ogólne info o wilkach: http://www.chicagoan.karpacz.pl/kirkkotaiteeseen/ http://bison.zbs.bialowieza.pl/wilkrys/wiad.shtml http://bestiariusz-polski.achwlosy.net/index.html O wypchanych wilkach w szopce: http://www.katowice.lasy.gov.pl/web/cierpiszewo/83;jsessionid=FDDF615D5EC42960D7BDDBE64E054A65?p_p_id=101a_INSTANCE_mLSC&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-2&p_p_col_count=1&_101a_INSTANCE_mLSC_struts_action=%2Ftagged_content%2Fview_content&_101a_INSTANCE_mLSC_redirect=%2Fweb%2Fcierpiszewo%2F83&_101a_INSTANCE_mLSC_assetId=553424& Udomowienie: http://www.gadu-gadu.pl/5380146916171900658/dlaczego-ludzie-udomowili-psy-dla-miesa I piękne fotki napotkanej wilczycy (podstrony 1-4): http://www.wanda-kula.pl/index.php?m=photo&p=12|4
  14. revii

    Akitowy mod??

    "Świeżynka" z administracji: [quote name='Margo']Wszystko juz gotowe. Trezba bylo odczekac, aby sprawa sie uspokoila... Przy okazji troche kandydatow nam odpadlo z banami.. No i kilku...z powodu niskiego progu pobudliwosci.. ;-) Po weekendzie (czyt Swiatowce) nowi modzi dostana powiadomienia na priwa z pytaniem, czy nadal chca moderowac... [/quote]
  15. Ale one urooosły! :crazyeye: Piękne są! A czekoladce istotnie kryją się w oczętach jakieś chochliki... :diabloti: Jednak ja jestem bardziej fanką Mellody :loveu: - proszę o fotki!
  16. Temat jest w miarę 'ogólny', więc dorzucę swoje zdanie ;) Niejednokrotnie miałam wątpliwą przyjemność widzieć jak dorosła osoba jest ciągnięta (nawet po ziemi) przez swego psa. Często widuję też dzieci, które wyprowadzają duże psy - też z różnym rezultatem. Myślę więc, że nie wszyscy nadają się na właścicieli psów, a niektórzy nawet na rodziców... Sądzę, że gdy dziecko chce mieć psa, to najpierw (oczywiście po wielu błaganiach i namowach) rodzice powinni dojrzeć do takiej decyzji, że to [U]dziecko[/U] będzie mieć psa. Jeśli rodzice są w stanie zaakceptować ten stan rzeczy, powinni się zastanowić czy ich dziecko (przecież każdy z nas rozwija się inaczej) jest już na tyle dojrzałe fizycznie i psychicznie by się tym psem zajmować. Ale myślę, że jedną z najważniejszych osób w całej tej sytuacji jest [U]hodowca[/U], który powinien 'wykryć', że przyszłym nabywcą nie jest sympatyczna rodzinka, tylko tak na prawdę dziecko. Powinien ocenić czy jest ono zdolne do opieki nad psem i powinien dobrać takiego szczeniaka, z którym przyszły właściciel sobie poradzi. Czasami rodzice zbyt pochopnie ulegają zachciankom swoich dzieci i współczuję hodowcom, którzy muszą być od nich mądrzejsi.
  17. Jest oddzielny wątek. Tu: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f973/imiona-szczeniat-15121/[/url]
  18. [B]Agappe[/B] - Ren'ai mam jeszcze tylko taką - nieoficjalną ;) [IMG]http://images46.fotosik.pl/178/5c7c848cfca179cbmed.jpg[/IMG]
  19. Ayaka w ruchu: [IMG]http://images44.fotosik.pl/178/0001edb2ccab3290med.jpg[/IMG] i w statyce, już na lokacie: [IMG]http://images48.fotosik.pl/178/e8fc5a04e4cad5d8med.jpg[/IMG] I panie z pośredniej na lokatach: [IMG]http://images46.fotosik.pl/178/44f109f7899bbe28med.jpg[/IMG] Kamoshika: [IMG]http://images47.fotosik.pl/178/92f20fb1691e804fmed.jpg[/IMG] Nie wklejam wszystkich psiaków, bo zdjęcia się nie nadają :shake: Ale myślę, że było wystarczająco dużo fotografów i nadrobią z nawiązką te braki :razz: Pozdrawiam!
  20. Reiko przed ringiem :loveu: [IMG]http://images45.fotosik.pl/178/86d0132a0f864ffc.jpg[/IMG] w ruchu: [IMG]http://images47.fotosik.pl/178/7fa8e162adb30915med.jpg[/IMG] i statyce, już na lokacie: [IMG]http://images40.fotosik.pl/173/5d981113e8d579camed.jpg[/IMG] Biała Baletnica - Ayaka ;) [IMG]http://images46.fotosik.pl/178/fb876f50c1913587.jpg[/IMG] Ayaka No Yuki przed ringiem: [IMG]http://images49.fotosik.pl/178/1d0fbc319025123bmed.jpg[/IMG]
  21. Wakiko w ramionach i w ringu ;) [IMG]http://images47.fotosik.pl/178/31df5da139aafedd.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/178/2e8f1e630df14ee3med.jpg[/IMG] Haganisshou na lokacie: [IMG]http://images38.fotosik.pl/174/5d38286d4d68d4f6med.jpg[/IMG] Haganisshou i Mai na lokatach: [IMG]http://images38.fotosik.pl/174/181bca45498c009fmed.jpg[/IMG] Ren'ai na pierwszej lokacie: [IMG]http://images46.fotosik.pl/178/d91185369c9df48cmed.jpg[/IMG]
  22. Bushi na lokacie: [IMG]http://images39.fotosik.pl/174/396784bf638d7170med.jpg[/IMG] Bisho-Suro i Kakujitsu na lokatach: [IMG]http://images49.fotosik.pl/178/c34295e40ff15a5cmed.jpg[/IMG] Wakiko poza ringiem: [IMG]http://images45.fotosik.pl/178/6f79782b1229bf23med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/178/d119e90db672f5ee.jpg[/IMG]
  23. Fukashi w ruchu: [IMG]http://images44.fotosik.pl/178/7b7b8e6f434b1a4fmed.jpg[/IMG] Renso - jeszcze poza ringiem: [IMG]http://images38.fotosik.pl/174/8a9e028a0255dca2med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/174/77cf4abecaa498dd.jpg[/IMG] Renso i Fukashi na lokatach: [IMG]http://images37.fotosik.pl/173/9b8fb864ef0ccceamed.jpg[/IMG]
  24. I moje fotki - jakość leży, ale widać kity na ringu, na lokatach i nie tylko ;) Jeśli pomyliłam pieski - przepraszam. Miłego oglądania :lol: At-Aboy: [IMG]http://images39.fotosik.pl/174/11edcdd86221f6cfmed.jpg[/IMG] At-Aboy na drugiej i Momotaro na pierwszej lokacie: [IMG]http://images49.fotosik.pl/178/4f61ac62ebb043f5med.jpg[/IMG] Atari-Go poza ringiem: [IMG]http://images47.fotosik.pl/178/3798af34a2a47581.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/178/26e402f35304cca3med.jpg[/IMG] i na lokacie: [IMG]http://images37.fotosik.pl/173/5d794267ebcbe0a0med.jpg[/IMG]
  25. Guokurai: [IMG]http://i282.photobucket.com/albums/kk250/karolinainu/izumi_gai_guokurai_v_dogutti.jpg?t=1249895938[/IMG] [IMG]http://i282.photobucket.com/albums/kk250/karolinainu/izumi_gai_guokurai_v_dogutti_1.jpg?t=1249895974[/IMG] Kamoshika: [IMG]http://i282.photobucket.com/albums/kk250/karolinainu/kamoshika_halne_wzgorze.jpg?t=1249896050[/IMG] [IMG]http://i282.photobucket.com/albums/kk250/karolinainu/kamoshika_halne_wzgorze_1.jpg?t=1249896075[/IMG] Porównanie o BOB: [IMG]http://i282.photobucket.com/albums/kk250/karolinainu/zwyciestwo_rasy.jpg?t=1249896160[/IMG] Koniec
×
×
  • Create New...