-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by evel
-
Jestem... :-( Nina została, teraz będzie miała na imię Lusia. Pani jej nagotowała serduszek, ryżu, warzyw, mięsa jakby to był bernardyn a nie pięć kilo psa... :evil_lol: Po krótkiej uświadamiającej rozmowie pani się zgodziła na sterylkę, powiedziała, że jak podpisze ten papierek (umowę ;)) to jej już nie odda, chyba, że z policją przyjdziemy :diabloti: Ich suczki do tej pory nie były ciachnięte ale były pilnowane. Małe mieli tylko raz od jamniczki, bo chcieli mieć, to było dawno temu no i zostawili sobie szczenię. Sunia nie będzie spuszczana tak na osiedlu, chodzi na flexi i w łańcuszku z adresatką. Weterynarz będzie przyjeżdżał do domu, żeby nie stresować suczki wyjazdami do przychodni. ... i prawie nie płakałam :oops: No ale nie przy suce, żeby jej smutno nie było :oops: Wiem, że trafiła najlepiej jak mogła, będzie spała na łóżku i siedziała całymi dniami na kolanach... Ale tak pusto teraz... :-( I nikt nie merda jak się wraca do domu... Nie nadaję się na DT :oops:
-
Wydrukowałam to [url=http://schronisko-zwierzaki.lublin.pl/art.php?catId=12]Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Lublinie[/url] i dam pani poczytać. I wóz albo przewóz. Jak ja mam panią delikatnie poinformować o tym, że jak tylko wyjdę to Nina zacznie skakać po ścianach i drzeć ryja? :oops: :-( Zostawić jej swoją bluzkę czy będzie jeszcze gorzej? Boże, to już za dwie godziny :placz:
-
To TEN Pliszczyn, zaraz obok mnie? :cool3: No normalnie aż pójdę :evil_lol: O której się impreza zaczyna, bo albo nie napisali albo już całkiem oślepłam?
-
A mnie denerwuje, jak ktoś idzie do sklepu i zabiera pieska 'na spacer'. I nijak nie potrafię zrozumieć, jak te dwie czynności można zawrzeć w jednym, bo jakbym przywiązywała sucz do rurki, to by do mnie przybiegła z rurką, albo mogłoby jej się stać miliard złych rzeczy, kiedy akurat byłabym "na minutkę" w sklepie. Nie można najpierw psa odprowadzić i potem skoczyć po zakupy? Po co prowokować takie sytuacje? Jakby (tfu!) się coś stało, to byłaby niestety wyłącznie wina właściciela psa...
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
evel replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']popełniliśmy jeden wielki błąd , zrobiliśmy płyty na konstrukcjach , myszy mają tam jak w raju ... Egon dwoi się i troi by wyłapać gryzonie , ale [B]za płytę się nie wślizgnie[/B] , jest za gruba :evil_lol: One mają jedno wejście , pod domem jamkę ... Egoś kochany dzielnie pilnuje .... już kilkanaście ubiła :) zalewamy , zasypujemy i tak wracają ...[/quote] chcesz pożyczyć dżaka rasela? :cool3: [SIZE=1] ło tak wygląda [URL]http://img297.imageshack.us/img297/2032/1004646.jpg[/URL] , a że trochę podrabiany, to ktoś z auta pizgnął, bo po co mu kundel nierasowy, nie? :roll:[/SIZE] a foty kto ukradł? nie zdziwiłabym się, gdyby jakiś leszczyk podpiął bawiące się prosiaczki pod 'walczące amstafy' :cool1: -
Zabieram ze sobą Monikę (forumową Maszę4), może pani da się przekonać choćby przez wzgląd na jej studia (wet) ;) Kurczę, żeby wszystko dobrze poszło. Ona i tak będzie wyła za mną i to muszę pewnie pani powiedzieć... A pies chyba czuje, że coś jest nie tak, bo jakiś taki smętny łazi :roll: [SIZE=1]Jak ja ją tam zostawię jutro? :placz: Chyba nie nadaję się na DT :oops:[/SIZE]
-
Czy "krótkowłosowatość" (haha, ale słowo :eviltong:) i wielkość "mw ONek" to jedne kryteria? Jest pewnie więcej psów gładkich, ale o bardzo różnych predyspozycjach, choćby wymieniony przez Ciebie doberman (nawiasem: :loveu:). Z baaardzo gładkich mi przychodzi na myśl pies faraona, ale to zdaje się ciężki orzech do zgryzienia, jeśli chodzi o wychowanie, nie mówiąc o tym, że nie mam pojęcia skąd takiego psa wziąć, bo w Polsce kiedyś chyba były a czy teraz są? :niewiem: Z gładkich jeszcze rodezjany, ale trzeba być stanowczym, bo są raczej dominujące. No i bez polotu szkoleniowego owczara ;) Jeśli chcesz fajnego psa do szkolenia - zawsze można na króciutko golić pudla dużego czy sznupa :evil_lol: Gładkie są też boksery, ale to molosy i lubią mieć własne zdanie na temat tego i owego ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Martens']evl, nie zrozumiałaś słów Ewci38 - napisała ona że bezpłodność nie jest [U]jedynym[/U] skutkiem zabiegu sterylizacji, i ja się z tym w pełni zgadzam. Organizm to nie klocki lego - z suki nie da się wyciąć funkcji rozmnażania bez konsekwencji na tle hormonalnym dla całego organizmu, korzystnych i niekorzystnych.[/quote] Hm. Coś mi myśli nie chcą przepływać przez palce na klawiaturę :roll: Zgadzam się z tym, co napisałaś. ALE strasznie mnie wkurza, jak ktoś mówi, że ludzie sterylizują swoje zwierzęta tylko i wyłącznie dla własnej wygody. Bo to tylko jeden z czynników. Dla mnie mimo wszystko, jeśli mówimy o normalnym, zdrowym psie czy suce, korzyści kastracji przeważają nad jej minusami. Każdy może mieć swoje zdanie, ale niech ktoś nie próbuje wmawiać innym, że kastracja to straszny, straszny, zły, brzydki zabieg i nie wolno kastrować zwierzątek tylko trzeba ich pilnować :cool1: Nie? :lol:
-
Yyy no ONek krótkowłosy przecież jest :hmmmm: Chyba, że mówiąc ONek myślisz DONek* ;) Albo że chodzi o psa całkiem "gładkiego" - wtedy może collie smooth? :cool3: [SIZE=1]*(Długowłosy Owczarek Niemiecki) :evil_lol:[/SIZE]
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Daja_']Tak moja 10 letnia sucy atakuje i pozera - Komary :evil_lol:[/quote] Daja :diabloti: Dobrze wiesz, że mówię o wiejskich/miejskich burkach wypuszczanych z domu w obroży albo i bez, żeby "se polatały" :roll: które gwałcą wszystko, co nie ucieka na drzewo :cool1:
-
[quote name='*kleo*'] I teraz pytanie - czy wszyscy posiadacze dużych psów, kiedy proszę ich o wzięcie psa na smycz, muszą myśleć, że boję się, że duży pogryzie moje małe? :angryy: Otóż nie boję się, omijam je, bo moja pinczerka mini jest z hodowli klatkowej i ma małe braki w socjalizacji, i po prostu sadzi się na inne suki...[/quote] Tak :loveu: Bo malusie pieski ZAWSZE są słodkie, urocze i chcą się bawić z innymi pieskami, [B]zwłaszcza [/B]tej samej płci :loveu: Doskonale Cię rozumiem i łączę się w cierpieniu, moja tymczaska w typie JRT najchętniej udusiłaby wszystkie inne suki na świecie, dlatego muszę ją brać na rękę a drugą ręką odganiać wesołe przecież-nic-nie-zrobi spasione suki labki.
-
[quote name='Daja_']Moja sucz chodzi bez smyczy,czy to coś złego - owszem nie wypuszczam jej samej na dwór,ale zazwyczaj jak jesteśmy na spacerze to jest ode mnie ze 100 metrów dalej,bo jej się zwyczajnie iść nie chce. Też mi psa złapią :evil_lol: ?[/quote] Jeśli podbiega i atakuje inne psy czy ludzi - tak. Jeśli masz nad nią kontrolę to sama sobie odpowiedz ;)
-
[quote name='Ewcia38']Dla wygody Twojej OK. I na tym się kończy.Jeżeli jesteś w stanie upilnować sukę w cieczce przez miesiąc to warto zagłębić się w temat kastarcji i sterylizacji,bo to dwie rózne rzeczy. Szkody w organizmie ujawniające sie po latach w/w operacji nie są warte bezsensownego cięcia. Mam dwie suki. Jedna wycięta ,drugiej w życiu tego nie zrobię o ile nie będe zmuszona przez jakies choróbsko. POPIERAM WYCINANIE ZWIERZAT BEZDOMNYCH.ONE TAK NIKOGO NIE OBCHODZA ,WIĘC NIECH PRZYNAJMNIEJ BEZ SENSU SIĘ NIE ROZMNAŻAJĄ. SUKĘ SIĘ BIERZE ŚWIADOMIE POD SWÓJ DACH. Z WSZELKIMI KONSEKWENCJAMI,WIĘC NIE IDZMY NA SKRÓTY,ŻE WYSTARCZY CIACHNĄĆ. [B]GDYŻ WYCIĘCIE MACICY I PRZYDATKÓW NIE POWODUJE TYLKO,ŻE SUKA STAJE SIE BEZPLODNA.[/B][/quote] Tak, każda suka pozbawiona macicy i jajników zachodzi w ciążę, bo nie jest ubezpłodniona. Pewnie przez niepokalane poczęcie :diabloti: To nie jest pójście na skróty - kastracja niezaprzeczalnie oprócz minusów ma swoje plusy i jak próbujesz tutaj kogoś przekonać, że nie, to miłego przekonywania :evil_lol: Tak, mam zamiar mieć sukę i tak, mam zamiar ją wyciąć u dobrego weta i nie, nie mam zamiaru co pół roku przez miesiąc się użerać z pieskami wypuszczanymi samopas z domów, bo właścicielom się nie chce ruszyć dupska.
-
Z utęsknieniem oczekuję dnia, kiedy wszystkie wałęsające się psy MAJĄCE WŁAŚCICIELI będą odpowiednie służby łapać a właścicielowi dowalać taką karę finansową, że od razu się smycz znajdzie i czas, żeby pupila wyprowadzić osobiście a nie drzwi otworzyć :angryy:
-
Hm, Poker, ja wiem, ale jak w ogłoszeniu napisałam 5kg i 30cm a ludzie mnie pytają czy to [B]na pewno[/B] 30cm i czy nie daj Boże jeszcze nie urośnie to zaczynam podejrzewać, że szukają malizny, żeby sobie poszpanować trochę, a jak urośnie większa to sru na ulicę :roll: Jak na razie tłumaczę spokojnie, że już raczej nie urośnie... Dobra, idę sobie połazić po klatce, bo uczymy się zostawać samemu w domu... :cool1: Edit: zaczęłam od ćwiczenia "zostań" na odległość. Pies skumał, że jak się mówi "zostań" ma zostać, siedząc na tyłku i jak wracam a ona wytrwa to dostaje smaka. Uff. Zaczynamy ćwiczyć z drzwiami. [SIZE=3]Edit2: [B]UWAGA! [/B] Dzwoniła do mnie pani, która się już nie może doczekać Niny, ALE nie jest przekonana do sterylizacji. Sprawdziłam, jej weterynarz to starszy pan i też chyba nie jest przekonany, bo pani się chwali, że wet odbierał całą noc poród u jej poprzedniej jamniczki i ona wie, jak się zająć pieskami. Proszę, powiedzcie mi, jak ja mam jej w nieskomplikowany sposób wyjaśnić, dlaczego Nina MUSI zostać wysterylizowana?[/SIZE] Ogólnie pani jak wymarzona, gotuje dla psa (Nina uwielbia gotowane), pies śpi w łóżku i w ogóle. Tylko ta sterylka... Kurza twarz.
-
Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie
evel replied to zmierzchnica's topic in Galeria
A tam, czepiam, ja w ogóle wredna jestem i tylko pies mnie pokochał :diabloti: [SIZE=1]I niestety okazuje się, że się musimy rozstać...[/SIZE] :roll: -
Pani od kotów idzie do szpitala :-( Zostały dwa domy, z tych rozsądnie brzmiących przez telefon. Przezornie raczej odrzucam tych, którzy pierwsze pytanie zadają o wzrost i wymiary suczki :cool1: Nie wiem, czemu, ale jakoś mnie to irytuje... Ot, i era yorasków, urwał nać :mad:
-
Już miałam dwie wizyty przedadopcyjne... Jednej kobity w domu nie było :cool1: a druga ma problemy i idzie do szpitala :-( To jakaś klątwa chyba... :roll: Jeszcze dwa domy do sprawdzenia, z tych sensowniejszych.
-
Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie
evel replied to zmierzchnica's topic in Galeria
Coś długi ten ogon, jak na barana :lol: -
Mój wujek tak kiedyś swoją sukę zostawił na parę godzin przywiązaną do rurki :splat: No boki zrywać...
-
Dla mnie najlepszą "dużą konsekwencją" w przyszłości jest to, że suka staje się ubezpłodniona. Wszelkie moje zwierzęta niehodowlane będą kastrowane, dla mojej i ich wygody.
-
Dzięki za porady. A suka jest ze mną od początku września w sumie, bo najpierw w innym mieszkaniu a teraz u mnie w domu. Wiem, powiecie, że to dużo czasu i mogłyśmy czegoś się uczyć - ale ona głównie spała, była tak chuda, wyniszczona i zmęczona, że nie chciałam jej 'męczyć' to teraz mam, durna baba :/ Zapomniałam - raz (mimo moich ostrzeżeń i protestów) zostawili ją kompletnie samą w domu, w zamkniętym pokoju. Dosłownie na 15-20 minut, bo w takim czasie zdołałam wrócić. Pozrzucała kwiatki, zeżarła mi Hermana (różyczka) czyli buszowała po parapecie, plus niespodzianka za łóżkiem :cool1: Suk u mnie chyba jednak nie zostanie, bo rodzicielska cierpliwość upadła z hukiem... I jeszcze złota rada: "Nie przylałaś jej wczoraj to dzisiaj też nalała" :mdleje: Moja rodzina się nie nadaje do posiadania psa, jakiegokolwiek :roll: :placz: Do piątku-soboty muszę coś wymyślić... Tylko jak ja mam komuś ją wydać jak ona nie potrafi zostać sama w domu? :splat: Jestem w czarnej d... :wallbash:
-
Pewnie Was to nie zdziwi ale jak porównałam z rok temu skład antybiotyku mojego i akitowego to był taki sam :evil_lol:
-
Martyna, co ja mam zrobić żeby zmęczyć średnio inteligentną (:evil_lol:) sukę w typie popłuczyn z JRT? Po dwugodzinnym spacerze do lasu ja zdechłam a ona poleżała, po czym przylazła i zakomunikowała, że ona to by jeszcze poszła na dwór :cool1: Klikać cholerę czy co? :evil_lol:
-
[SIZE=1]Nie wiedziałam, gdzie to zawrzeć, więc postanowiłam tutaj. Jak kogoś natchnie, że to jednak nie to podforum to poproszę o przeniesienie ;) [/SIZE] Chcę Was poprosić o pomoc. Od jakiegoś czasu pomieszkuje sobie ze mną suka w typie "wyblakniętego JRT" ;) Szczegóły techniczne: niecałe 6kg, ok. 30cm wzrostu, "pół" ogona. Aktywność średnia, jak na razie. Suka niespełna roczna, wyrzucona z jadącego samochodu, pomieszkująca na wsi przez pewien czas, pod blokami. Obecnie u mnie, w bloku, jeśli to ma jakieś znaczenie. Wet stwierdził, że pies był raczej mieszkaniowo-ogrodowy, szpony miała jak orzeł :roll: pchły po niej biegały stadami. W uszach syf nie z tej ziemi. Chciałabym ją wyadoptować, bo czuję, że to nie jest najlepszy czas na psa u mnie w domu :oops: i miałam być tylko DT ale czarno widzę jej adopcję... Problem polega na tym, że ona sobie wybrała mnie jako jedyną fajną panią z całego domu :roll: Ja karmię, ja daję smaki za komendy, ja bronię przed psami (suk cieczkuje obecnie :cool1:). Wychodzi na dwór ze mną albo z siostrą, kilka razy z TŻtem. Kiedy ja wychodzę z domu, pies przez jakieś pół godziny ryczy, niezależnie od tego z kim zostanie. Gdy mnie nie ma, nie ryczy tylko kiedy siostra jest w domu. Jak została ostatnio z TŻtem, którego dobrze zna i lubi też rypiała i zawodziła pod drzwiami i nijak się nie dała odciągnąć :shake: Poza tym - leje na dywan u moich rodziców, którzy jak się pewnie domyślacie są tym faktem zachwyceni... Nie wiem, czy to przez tę cieczkę jej się częściej chce, czy to jakieś choróbsko pęcherzowe - powinnam pójść do weta z próbką moczu? A może to po prostu brak stabilizacji? Sikanie i qpę na dworze nagradzam szynką, bo za szynkę suka dałaby się obedrzeć ze skóry... Na hasło 'dobry pies' pies się oblizuje i stawia uszy :evil_lol: Łazi za mną po domu, jak ją wysyłam na miejsce robi durną minę i się gapi, zamiast iść się położyć, choć rozumie znaczenie 'miejsce', bo czasem normalnie wykonuje komendę i idzie so siebie. Idę do WC - pies koczuje pod drzwiami. Jak wychodzę z łazienki to jest radość - jesteś! Nie pożarła Cię ta zła woda! :multi: Jeśli jakimś cudem nauczyłabym ją zostawać samą, choćby na te 6-7 godzin, prawdopodobnie mogłaby u mnie zostać, chociaż nie wiem, czy to najlepsza decyzja :roll: Rozważałam stopniowe oswajanie z klatką - ale chyba musiałabym ją od kogoś pożyczyć, bo kupię klatkę za sporą kasę [SIZE=1](oskubałam się ostatnio przez tymczasowe koty :oops:)[/SIZE] a się okaże, że ona nie, nie chce, nie lubi, nie będzie w niej zostawać i co ja z nią zrobię? Poza tym, nie wiem, co zrobić z tym sikaniem, nie ukrywam, że powoli mam dosyć i kończą mi się pomysły... Wychodzimy na dwór co 5h - potrafi nalać, co 3h - też potrafi, a co :cool1: Nie wiem, czy to ważne czy nie, ale nigdy nie załatwiła się bezpośrednio przy mnie. W październiku wracam na studia... A to już za chwilę :-(